Jump to content
Dogomania

halcia

Members
  • Posts

    16421
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by halcia

  1. Etusia w takie dni jak wczoraj,leje i wieje...marzy chyba o tym by kawałek trawnika przynieść do domu,bo przecież wyjść sie nie da.Przy próbie wypchania jej na ogród,czy w koncu zmuszona wyprowadzic mało co nie zostałam zjedzona.Etusia kłapała oświadczając "nie wyjde w taką pogode"W koncu jak koo i sioo mocno gniotło wyskoczyłysmy za brame,gdzie sie błyskawicznie załatwiła i w tempie odrzutowca wróciła,dobrze ze w bramie zdążyłam odpiąć smycz :) Dzis pogoda normalna to i spacer normalny,choc niedługi/jest moment ,ze zawraca do domu i nie ma dyskusji/Choc kiedys wet stwierdził ze mięśnie ma jak po fitnes :) to te miesnie musimy w formie utrzymywać :) spacerując.
  2. Tak,tak w porzadku.Spi,a w zasadzie zasypia pod pachą złamanej reki z głowa na kawałku wolnym od gipsu.Potem jak mi reka zdrętwieje kręce sie by ja wyciągnac.Wszystkie krokodylki,dzwięki uff ufff ,ufft wróciły,rano wyczekiwanie na śniadanko,sioo i koo w porządku.To ja teraz padam z niewyspania bo nie uchylam okna na noc/zeby czasem nie zmarzła/i nie moge tak spac:)A Etus tradycyjnie przesypia okres jesienno zimowy.Ale kondycja ze skokami,truchtaniem,taka jak zawsze .
  3. Tak,tą radosc z powrotu do zdrowia pierwszy pokazał ogonek.Tak zamaszyscie nim waliła,ze nieraz musiałam sie odsuwac by nim nie oberwac :)No i te cudne całusy które wykonywała na mnie"napadowo"To jest niesamowicie energiczne stworzonko jak nie spi,a za chwile pada i chrapie :)Ale przy najcichszym moim poruszeniu "peryskopek"na długiej szyjce unosi sie i sprawdza.Wczoraj jak wysiadła z auta TZ mówi "no chodz"...zero reakcji,ja mowie"idziemy"pędzi.To jest niesamowite przywiązanie,wręcz uzależnienie nas obu od siebie.
  4. wczoraj było normalnie,skoki całusy,apetyt a dzisiaj wyszła niby sikac i zamiast sioo zrobiła niesamowity sprint wokół domu /to jest niesamowite tempo zaczynajace sie z takiego przycupu/i konczy sie wpadnieciem do domu i na sofe :)Wczoraj tez wysiadła sama z auta i wsiadła.Jak paliłam na zewnatrz,podejrzałam jak pan usiadł koło niej i przytulił i pogłaskał.Był problem z koo,ale wet/wczoraj ostatni zastrzyk-antybiotyk/doradził siemie lniane,ja dałam kleik ze zmielonego lnu i poszło.Szpilka powiedziała ze ona jest "niezniszczalna" :)
  5. Twarda i najukochansza. Mądra i najgrzeczniejsza.Mały kontroler :) Nerki w porzadku,morfologia tez.Ma juz normalny power jak młodzieżowka.Tzn bardzo dużo spi,/zawsze duzo spała/ale jak spacerek to truchta tak szybko,ze ja ide szybkim marszem :) Apetyt normalny,daje teraz 5x jesc w małych ilosciach.Zreszta ona daje sygnał,staje przy misce i gapi na mnie.Czyli powiedziane "daj jeść"My mamy dobre porozumienie.
  6. Ja sie odwracam nawet wtedy jak zastrzyk dają.....Etunie dzis całkiem normalnie,spacerek jedzenie,chrapanie,skoki.Ja wetowi nic nie dyktuje,uwazam ze wie co ma robic.Badania sa na bieżaco i wg tego i objawów było leczenie.Jutro jeszcze zastrzki ,w domu Hepatile Forte,które wyciskam do buzi,bo nie połknie.Trzeci dzien widocznie był kryzysowy,lekarz przyjechał do domu i udzielił jej pomocy.Glukoza i nawodnienie jak pisałam.Ma podwyzszone Alat Asad.Reszta w zasadzie w normie,anemi tez nie ma trójglcerydy jak wziełam ze schronu miała prawie 700 teraz 124
  7. byłysmy na zastrzykach,z tego co zrozumiałam antybiotyk,aminokwasy ,witaminy,Wyniosłam potem Etke z auta/dobrze ze mam gips a nie ortoproteze czy jakos tak,bo na rece z gipsem ja nosze a zdrowa trzymam za pupe/postawiłam na ziemi,a Etus dał dyla do domu merdajac ogonkiem.Tz oczy w słup;ja pierdziu...wczoraj wygladało ze to ostatnie jej godziny.Szok,trzeba przyznac,ze twardziel.Wczoraj wolał udawac ,ze nas nie widzi,ale nie widziec sie nie dało! Juz wskakuje na sofe i zaczyna mnie kontrolowac jak wstaje.Wszystko wraca do normy.Tylko mój strach,po tym co przeżyłam gdzies został.
  8. Mały twardziel czuje sie zdecydowanie lepiej.W południe do weta na antybiotyk.Teraz spi,ale wieczorkiem byłysmy na małym spacerku,zrobiła malenka koo i sioo.POtem wzrokiem wytargowała ze chce spac na łózku ze mna.Wziełam ale sie bałam ze spadnie.Jak po 2 godz.zaczeła chrapac/wreszcie/zdjełam na legowisko obok łozka.W nocy usłyszałam cos dziwnego zaczełam macac legowisko...nie ma Etki.Etka była przy mnie na łozku. :) Basia jak kot?
  9. Jest mała nadzieja.Był doktor dał olbrzymie zastrzyki;glukoza nawodnienie,Etek ozył,wkurwił sie,Trzeba było kaganiec i mocno trzymac.Potem chwile łaził po ciemnym ogrodzie a doktor za nia z latarka.Z tym ze w mieszkaniu próbowała wejsc za sofe,pod stó gdzie dodatkowo nogi krzesła...czego nigdy wczesniej nie robiła.Ponieważ chodziła/chwiejnie/doszła do wody i sie napiła.Potem zjadła nawet kawałeczek kurczaka.Teraz śpi.A podniosła głowe pierwszy raz tuz przed doktorem ,wlałam w nia z łyzeczki odrobine zmiksowanego kurczaka i zaczełam doktora odwoływac,ale oni juz byli tylko bładzili.Twardziel,co zawsze wiedziałam,ale te 3 dni,a szczególnie wczoraj i dzisiaj nie dawały nadzei.Teraz ja mam.Nikła ale mam
  10. Wiem.Lezy przytulona ale bezwiedna.Oddycha taz ze jej nie słychac,tylko patrze na boczek,ze sie lekutko podnosi.Zero innych objawów ze żyje.Ona nie walczy ,chyba odchodzi cichutenko jak dama.Przyjedzie wet ...sama nie wiem.Trzeci dzien bez jedzenia,boje sie smierci głodowej,oprócz naturalnej ze starości.Ona nie ma reakcji połykania,oblizywania....nic,tylko obok mnie bezgłosnie oddycha.Od 9 żadnego ruchu, odruchu.Nie wyglada by miało byc cokolwiek lepiej.Nie wiem,czy pozwolic cichutko zasnąć,czy pomóc odejsc.Jestem zrozpaczona,zwyta...i bezradna. Przed 15 zadzwoniła kolezanka zapytac o Ecie.Wczesniej w domu było cicho,ja siedze obok niej ,komp.obok na stole.Etka podniosła głowe,za chwile wstała chwiejnie,zdążyłam wlac ze 3 łyzeczki wody do pysia,zestawiłam ją z sofy zaniosłam pod drzwi i otworzyłam.Postała i powolutenku przeszła na swoje legowisko Usiłowałam wcisnąć szczypty kurczaka/prawie nic/ potem łapki zaczeły sie obnizac i zasnęła na obrzeżu legowiska wsparta o łózko.Czy to pora spaceru ja pobudziła czy tel.Ale to na 5 min a po ponad dobie. Opisałam doktorowi jej stan ok 17 przyjedzie z glukozą.Czy to cos zmieni...nie wiem.
  11. Zle,traci orientacje,przespała całe popoł i noc,odmawia jedzenia picia,jak wlewam wode łyzeczka to woda wycieka,jedzenie w małych okruszkach wkładam do buzi,ona z tym nic nie robi,otbo jak otworzy buzie to wylatuje.Mam wrazenie ze Etusia odchodzi.Wet po poł przyjedzie ja nawodnic...ale ja tym razem nie mam nadziei tylko złe przeczucia.Ona jest bez sił,nawet pozycji nie zmienia.Rano wyniosłam na ogród chwiejnymi krokami kawałek przeszła,bez swiadomsci któredy isc,wracac.Kierowała sie moim głosem
  12. Niestety na dzien dzisiejszy z Etką jest zle.Dzwoniłam teraz do weta,mówił zeby spała,trzeba czekac az zadziałaja leki.Ale Etka po południu prawie nie mogła chodzic,zastanawiała sie nad kazdym krokiem,a kroki były mocno niepewne...Wygladało jakby nie wiedziała co chce,ani nie orientowała sie w kierunkach.Nie ma tez sił.Nie je nie pije.Trzymajcie kciuki.jutro mam dzwonic jak jest jej stan.
  13. Jestesmy.To nie to najgorsze. Watroba i podziębienie.Ma wszystkie wyniki z moczem włacznie/bo zsikała sie w gabinecie/ brałam ją słabą,lejąca sie przez rece.Ryczałam jak bóbr,bo wydawało sie,ze to koniec/to tez przewrażliwienie z racji wieku/W aucie jak niezywa..na stół w gabinecie ledwo/wszystko to robiłam ta złamana reka/bo ludzie do pomocy cos maja słaby refleks/pobrano krew,na morf i biochemie i Ewa zaczeła jej obcinac pazurki.Do 9 Etka sobie dała ,a potem zaatakowała tak,ze ledwo ja utrzymali na stole/az sie pokłócili kto słabo trzymał./A kaganiec mimo słabosci miała od poczatku. Wtedy bez wyników wiedziałam,ze jeszcze nie tak zle jesli Etus zdobył sie na taką walke.Dostała 3 zastrzyki :p/odwodnieniu tez bo nie pije wody.jeszcze 2 x jazda na zastrzyki czw i sob. i tabletki w domu. o mojej rece nawet nie wspomne,bo Etka w gabinecie spała prawie godz,na rece z gipsem,no i ani wet ani tz jej nie podniosa nie przeniosa bo tego sobie Etka nie zyczy i pokazuje to na wiele sposobów,przede wszystkim wyrywa sie i "gryzie" co odstrasza ew.pomagierów.I tu jest ta dodatkowa trudnosc z Ecia,ze wiekszosc rzeczy przy niej moge tylko ja Podmarznac mogła tej nocy,bo cały czas uchylała okno/łapka daje rady jak jest tylko przymkniete/i wyłaziła potem juz zostało uchylone bo nie miałam siły ciagle wstawac
  14. nie wiem,ona co 2-3 tyg miała takie zrzuty sluzu w kooo,teraz to niby taki termin tych 3 tyg,ale tym razem wymioty.o 11.30 jedziemy do weta.chodzi niemrawo,taka podkulona...strasznie niemrawa.martwie sie,bo strasznie kocham Etusie a tu powoli sobie zdaje sprawe,ze ona zaczeła 17 rok i wieczna nie bedzie. do tego ta pieprzona moja niesrawnosc,ze nie dysponuje autem natychmiast ...k...rycze i boje sie.
  15. jestem zrozpaczona Etka drugi dzien zle sie czuje,nie je..tzn wczoraj rano zjadła,ale zwróciła,potem nie miała apetytu,spała.nie piła tez wody.W nocy ciagla wychodziła na ogród i wracała,rano napiła sie odrobine wody i znów zwróciła ta wode.Jestem uziemiona,bo nie moge jezdzic autem.Cały czas wierzyłam,ze na trzeciego guza /nieoperacyjnego/pomógł ten iterferon,ale teraz sie boje wet od 10 a nie wiem czy tz znajdzie czas.taxi z wymiotujacym psem i moja niesprawna reka tez nie bardzo..
  16. Wyglada na to ze UM wycofa sie z durnego pomysłu łączenia schroniska z PSZOK.Ale miejsca jeszcze nie mają. Protestowała podobno częsć radnych,fundacja i ludzie podpisując petycje.Mieleckie gazety,radio leliwa i radio Rzeszów tez nagłasniały problem Etuś ma sie dobrze,choc dzis w nocy spadła mi z łózka obie byłysmy niezle przestraszone.A do gipsu/jeszcze 4 tyg/, sie juz przyzwyczaiła i jak ma po nim przejsc/jak leze/,to przechodzi :)Wczesniej spała w legowisku,tuz obok łózka,teraz sie jej odmieniło i musimy sie zmiescic,ona, ja i ręka w gipsie.Oczywiscie nie spi"w nogach"jak to mówiono,tylko centralnie na środeczku,albo przytulona pleckami.A ja juz musze kombinować gdzie jest miejsce.I jeszcze przed pójsciem spać,urządza jakąś corride z kołdrą i poduszkami...czyli wsuwa głowę pod kołdre i walczy z nią na głowie,podrzuca,przeczołguje sie dowcipnisia.Mam potem kłopot z doprowadzeniem tego do porządku,ale nie zabraniam ,bo jest to bardzo widowiskowe i zabawne. No i łepuś Etusi siwieje,duzo białych włosków.Rok temu posiwiała pupa..
  17. taaaa…madrala wymysliła nawet spanie ze mna na poduszce głowa,tułowek wzdłuz mnie/goraco jak cholera/ z brzegu /moze po to by pancia w nocy nie spadła z łózka/a wyciagniete łapki opiera sobie na osobnej poduszce,na której ja miałam kłasc reke w gipsie.niedługo chyba sama zejde do jej legowiska obok.Długo spała w Mielcu na osobnym łózku i teraz mieciutkie legowisko ma w głebokim powazaniu.Tak jak nigdy nie usiadła i nie połozyła sie na podłodze. Jak w upał chciałam ja połozyc na podłodze/bo chłodniej/to była w ciezkim szoku.Przeciez podłoga jest do chodzenia...do lezenia łózko!
  18. pytałam,podobno do poniedziałku zbierane podpisy.w poniedz.złoza petycje. Etek sie robi 'dowcipny' :)rano wypycham ten chudy tyłeczek na ogród,siusia,wraca ,a w progu wykonuje cos w stylu'aaaa...jogging jeszcze i rozpedza sie obiec dom,by wrócic po galopie innymi drzwiami.spacerki ma tylko 2,i to ona decyduje o powrocie.To znaczy... idzie,idzie i nagle zawraca i wraca.Wyznaczyła sobie trase dokąd idziemy :)Wieczór niestety zmusza mnie do smyczki,bo na ogrodzie po ciemku "oszukuje z sioo"
  19. teren i tak jest niewielki a teraz chca zabrac i wejscie zrobic przez smietnisko
  20. dziekuje barb,chamski numerek chce nam miasto wyciac. w budzecie obywatelskim zdobylismy 2 miejce czyli 100 tys.no to wymyslili sposób by tych 100 tys nie strac i odbic sobie zabierajac i tak niewielki teren
  21. tz tez kaleka,ledwo po mnie przyjechał /skrzynia aut.dlatego mógł/z drugim gosciem,bo przeciez jeszcze auto trzeba było zabrac.on kuleje'dołem' czyli staw biodrowy przed operacja.jakos musze przetrwac,nawet człowiek sobie sprawy nie zdawał,ze lewa reka w zasadzie pomaga we wszystkim..zapiecie obrozy,odkrecenie czegokolwiek,nawet pisaniu ,nawet recznym bo trzyma kartke,by sie nie przesuwała/a gips nie/
  22. akurat od schroniska po drodze do domu mam szpital i pogotowie.potem blisko domu/uliczke wczesniej/policje.do szpitala jechałam bez swiadomosci złamania,a potem z 0,5 km do domu.policja widziała jak sie mecze ze skrecaniem,ale nie zaczepili.ja mam wrazenie,ze znaja auto,bo czesto podjezdzaja pod schron gdzie ono stoi.albo nie sa 'zaczepni'o byle co.. Etek ma swoje zasady,cholera na koo...trzeba spaceru,nie chce na ogrodzie ,nie zrobi mi ulgi.najgorzej,ze wygodne rzeczy zostały w mielcu tzn ciuchy.
  23. lewa,ja zawsze spadam z róznych drabin.tym razem wylazłam na sterte dywanów,pozwijanych i rzuconych byle jak,no i zamiast złazic tak jak wiek nakazuje..powoli i ostroznie,skoczyłam spadłam,sama nie wiem i tam podciał mi nogi jeszcze jakis głupio rzucony dywan.Myslałam ze zemdleje,polazłam do pracowników /rozdzielali jedzenie/i mówie ze spadłam i mi słabo.ale nikt nie zwrócił uwagi.Jak mi 'przeszło'słabo,powyprowadzałam jeszcze duze ale spokojne psy,uzywajac prawej reki do bramek,smyczy itp.no bolało,ale myslałam ze sie solidnie stukłam,bo cały ciezar ciała poszedł na nadgarstek.ale po 2 godz łapa puchła,ledwo zdjełam na mydle pierscionki..i pogonili mnie do pogotowia.ale rtg w szpitalu,zaparkowałam na zakazie,bo tylko tam miałam'szeroko'.pyskiem zwalczyłam pare olewajacych osób w okienkach i rtg,lekarza rozbawiłam,bo na swój wiek byłam w rajstopkach niby getrach/brudne spodnie zdjełam/i gumiakach/w miescie sucho,w schronie nie/lekarz niegrzeczny dla innych był grzeczny,zagipsował i autem koło policji dotoczyłam sie do domu.no bo co..zostawie na zakazie? a skakałam,bo młodym to mowiłam 2 tyg temu nic,przypomniałam nic,to ja pier...chciałam sama bez łaski.im wszystko jedno ile dywanów zgnije,a to sie przydaje pod zwierzaki..Etce jeszcze po drodze wycisnelismy pupe,była o dziwo grzeczna,tylko jedna osoba ja trzymała.
  24. niestety,wróciłysmy wczesniej...tzn przywieziono nas dzisiaj,bo w srode złamałam reke w schronie i to nie przy psiakach,tylko starałam sie zabezpieczyc wiate ze słoma i dywanami przed deszczem.No i stało sie,łapa na 6 tyg w gipsie,a Etus lize mnie po palcach złamanej reki i krótko trzymana,schodziła sama po schodach.A krótko trzymana bo inaczej pędzi i sie potyka.Ale widze,ze wszystko rozumie.Kochany czarny mały łepek.............pogoda ładna a ja uziemiona.
×
×
  • Create New...