morgan77
Members-
Posts
161 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by morgan77
-
[quote name='Saskja']To już naprawdę było robione wiele razy w innych wątkach. Poszukaj. Poza tym tego się NIE DA policzyć - bo gdzie zaczynają się koszty hodowli? Chyba w momencie kupienia dobrej suczki. Policz kilka lub kilkanaście wystaw i dojadów na nie, karmę przez te pierwsze dwa lata, szczepienia, koszt dobrego krycia i dojazdu na nie, usg, materiały na kojec porodowy, podkłady higieniczne (idzie tego mnóstwo), karmę dla szczeniąt, koszt strony www i ogłoszeń np. w prasie kynologicznej - w tym wszystkim koszt karty krycia jest kompletnie niezauważalny. Moim zdaniem od chwili krycia jest to jakieś 5 tysięcy, jeśli krycie mieści się w granicach do 2,5 tysiąca. Ja na przyszły rok planuję krycie, które samo kosztuje 5 tysięcy, więc wolę nie liczyć kosztów ogólnych. Krótko mówiąc: trzeba mieć dużo pieniędzy. Zwróci się tylko mała część tego, co wydasz.[/quote] He he - a ja kiedyś to sobie zrobiłam - tak dla własnego rozeznania. Koszty zaczęły się od zakupu dobrej suki, dalej wystawy (nie dużo, bo brak kasy i czasu żeby co weekend jeździć na wystawę), karma (wcale nie droga, bo w granicach 90 - 100 zł za 15 kg), szczepienia i odrobaczenia, opłaty związkowe, rejstracja przydomka, hodowli, karty krycia, miotu, przegląd i tatuowanie miotu, dwukrotna podróż na krycie (bo pierwsze nie udane), opłata za krycie, lepsza karma dla suki w ciąży i badania (USG i RTG). Wyszło więcej niż się spodziewałam: jakieś 17000zł. Dodam, że sukę kryliśmy jak miała prawie 3 lata. Do kosztów nie doliczałam: budowy kojca (to z materiałów, które mamy zawsze przy domu), podkładów higienicznych bo mieliśmy od znajomych tony gazet!, koszt strony też nie ani ogłoszenia w prasie też nie. Nie wliczałam też karmy dla szczeniąt jak maluchy już zaczęły jeść, ani kosztu szczepień i odrobaczeń maluchów - tylko tatuaże i przegląd. Nie doliczałam tych kosztów bo już po tej pierwszej kwocie włosy mi dęba stanęły - wolę nie wiedzieć ile do tej pory nas kosztowała hodowla jak minęło pół roku od narodzin a jeszcze kilka "małych" potworów jest u nas :crazyeye: Napisałam to podliczenie po to, żeby Ci którzy myślą, że hodowla to jest taki dochodowy byyyyznesss, przejżeli trochę na oczy. Nam znajomi hodowcy powiedzieli kiedyś święte słowa: "wiecie, gdyby nie ta hodowla i te psy to byśmy byli bardzo bogatymi ludźmi". I teraz już wiem dlaczego tak mówili :-) Owszem jak się sprzeda dobrze wszystkie szczeniaki jak skończą 7-8 tydzień życia i odremontuje się zabrudzone i zmasakrowane mieszkanie.... to jednorazowy przypływ gotówki można odczuć. I to właśnie wszyscy w koło liczą hodowcy - "wow jaaacie!!! Kowalska sprzedała 6 szczeniaków po 2500 zł!!! Wiesz ile to kasy?" Może i dużo tylko ile Kowalska musiała wydać żeby się tych szczeniaków dochować to już nikt nie wie. Mnie rozwalił kiedyś taki "znawca" jak nam zaczął wyliczać ile to można się dorobić na takich szczeniakch no bo przecież jeszcze na wystawach się dostaje nagrody jakieś - he he gość myślał, że za zwycięstwo na wystawie się dostaje kasę... Pozdrawiam i nie radzępodchodzić do hodowli jak do interesów, bo można się na tym przejechać ;-)
-
[quote name='Dada']morgan: jednak przykro jest czytac to, że kobieta się nie przyznaje do winy :shake: Ostatnio (okres wakacyjny) wiele (rownież rasowych) psów trafia na ulicę, bądź tuła sie z rąk do rąk.. :placz: I oddaj tu komuś wychuchanego szczeniorka :angryy: i jak tu się nie martwić o niego skoro właściciele unikają kontaktu! Daj znać jak się sprawa rozwiąże, szkoda, że przez glupotę ludzką musi cierpieć niewinny niczemu pies.[/quote] Ok - postaram się dać znać :-)
-
Czyli przejawiali jakas chec kontaktu.. Jaaasne przejawili - że ja specjalnie tam pojechałam a oni mi pozwolą zrobić zdjęcia psu, który do czasu spłaty jest mój.... no faktycznie chęć kontaktu zarąbista!!!!!
-
[quote name='maxxel']Jak dlugi okres byl w opoznianiu splat rat? Byc moze nie wysylali fotek,z prozaicznego powodu-brak sprzetu.. 3 tygodnie. Ale tu nie o czas chodzi. Te pieniądze nie były nam niezbędne do przeżycia akurat w tym czasie. Wystarczyło napisać krótkiego sms-a z informacją, że teraz nie damy radę wpłacić pieniążków - możemy wpłacić za miesiąc - nie ma sprawy!! Tylko kontakt kontakt i jeszcze raz kontakt!!! Co ja mam zgadywać kiedy wpłacą kolejną ratę i czy wogóle?? Ile Ty byś czekał zanim byś się zaczął denerwować co się z nimi dzieje i co się dzieje z psem??? A z brakiem sprzętu - ok. mogę się zgodzić, że nie każdy ma cyfrówkę i stały dostęp do neta (chociaż teraz dzieci w podstawówce mają komórki z aparatem...). My też nie mieliśmy trzy lata temu aparatu cyfrowego ani internetu. Ale mogliśmy bez problemu zeskanować zwykłe zdjęcia u znajomych i wysłać je z kafejki do hodowcy żeby wiedział że pies ma się ok- to nic trudnego. A dodam, że nie kupowaliśmy na raty więc hodowca nie musiał mieć z nami kontaktu. Czyli przejawiali jakas chec kontaktu.. Mozna wiedziec o jaka rase chodzi??[/quote] Tak - przejawili chęć kontaktu po odebraniu psa. I jakie znaczenie ma tu rasa??? Nie chcę tego pisać ani co to za miasto ani jak się ta pani nazywa. Nie chcę żeby ją kojarzono z tą sytuacją bo po co. Wydaje mi się, że i tak ma już nauczkę i wystarczająco się nacierpiała.
-
Ja mieszkam w lesie. Kiedy tutaj zamieszkalismy poszlismy z naszym psem do koła łowieckiego i przedstawiliśmy się i psa. Oni powiedzieli że do psów nie strzelają. Wszystko zależy od ludzi. Wiecie - oni też sobie zdają sprawę, że różne przypadki chodzą po ludziach a oni mają to koło łowieckie całe z drewna........ ;-) Żartuję ale wszędzie są ludzie i zwykłe gnoje!
-
[quote name='ara']Morgan, możesz napisać jak to załatwiliście?[/quote] Hmmm - niezbyt chętnie o tym piszę ale może komuś to pomoże. Jak już pisałam wcześniej nie mieliśmy kontaktu z tymi ludźmi. Opóźniali spłatę raty i nie odbierali telefonów. Nie przysłali zdjęć psa - chociaż prosiliśmy kilka razy. Przez miesiąc przysłali tylko jednego maila opisującego jak pies się ma ale bez fotek. W tej sytuacji zaczęliśmy podejrzewać chęć wyłudzenia psa, ukrycie go gdzieś i potem rozmnażanie "na lewo". Wiem, że to głupie ale w tej sytuacji przychodziły nam do głowy czarne scenariusze. Jak w końcu udało się złapać na telefonie właścicielkę umówiliśmy się na robienie zdjęć. Pojechaliśmy, zrobiliśmy kilka fotek, wsadziliśmy psa do samochodu, wręczyliśmy jeszcze jeden egzemplarz umowy z podkreślonymi punktami z których się nie wywiązali, rozliczenie za podróż i tyle. Wiem, że to było podstępne i okrutne ale mieliśmy podstawy do wysunięcia najgorszych wniosków. Dla pewności byliśmy zaraz na policji zgłosić fakt takiej akcji - żeby nie było że psa ukradliśmy ale policja nie przyjęła zgłoszenia bo to sprawa cywilna a poza tym zgodnie z umową wszystko było ok.!! Zaraz po odjeździe dzwonili do nas - nagle sobie przypomnieli numery telefonów... Nie czujemy się z tym wszystkim dobrze niestety. :-( To nie jest powód do dumy dla hodowcy. To pewnego rodzaju porażka hodowlana, bo zamiast uszczęśliwiać kolejne psy i grono miłośników rasy mamy mało szczęśliwego psa przerzucanego z domu do domu i nieszczęśliwą rodzinę - my też nie jesteśmy szczęśliwi :-( Podjęliśmy kolejne rozmowy. Psu było tam bardzo dobrze (szkoda, że się o tym dowiedzieliśmy po fakcie a nie przed!!!). Może każdy zasługuje na drugą szansę? Będę informować o rozwoju sytuacji. Jedyny pozytywny aspekt to nauczka - my mamy nauczkę nie sprzedawaćna raty, umiemy też już sporządzać bardzo dobre umowy kupna sprzedaży. Ci Państwo też na pewno mają nauczkę - wywiązywać się z umów a jak coś stoi na przeszkodzie to po prostu o tym informować. A dodam, że terminy spłat kolejnych rat i ich wysokość ustalili oni sami - nam było obojętne czy to będzie mniej rat po więcej zł. czy więcej rat po mniejszej kwocie! Oni ustalili 4 raty i terminy spłat więc wydawało nam się, że wszystko będzie w porządku - no ale nie było. Zobaczymy jak się sprawy dalej potoczą. Pozdrawiam.
-
[quote name='KaRa_TC']Ja wziełam ostatnio psa na 3raty. Pierwszą zapłaciłam przy odbiorze szczeniaka a reszte spłacam na konto. To ja pare dni przed wysłaniem drugiej raty ścigałam hodowce by dał mi numer konta bo zapomniał a chciałam by pieniądze dotarły w terminie,który ustaliłam z hodowcą. Umówiłam się,że przy pierwszej racie dostanę książeczkę zdrowia szczeniaka, a przy ostatniej metryke;). I jest bardzo dobrze tylko wszystko zależy od zaufania;)[/quote] No i brawo! Tak powinno być. Ty masz wymarzonego psa na którego nie miałaś całej kwoty od razu, hodowca się nie martwi że wpłaty się opóźniają - to komfortowa sytuacja dla obu stron. Ale to nie zależy od zaufania. Hodowca obdarzył Cię zaufaniem a Ty okazałaś sięuczciwa. My też obdarzyliśmy zaufaniem ale ludzie okazali się jacyś dziwni. To zależy na jakich ludzi trafi hodowca! Ja nie cierpię mieć długów i jakbym miała takie raty do spłaty to starała bym się je spłacić jak najszybciej żeby pozbyć się tego "ciężaru". My książeczkę daliśmy od razu i ksero metryki z wpisanymi dwoma wałaścicielami (mój mąż i ona). Oryginał metryki mieli dostać po spłacie. Zobaczymy jak to się wszystko jeszcze potoczy. Pozdrawiam!
-
[quote name='Dada']Saskija: dokładnie, popieram. Zobowiazali sie do splacenia, jeżeli nawet jest jakas trudnna sytuacja, która w trakcie już posiadania psa się przytrafiłą, to trzeba poinformować człowieka i porozmawiać. Nie tylko kultura tego wymaga, ale również prawo. Porozmawiaj z nimi, powiedz jaki jest Twój punkt widzenia i jeżeli uważasz, ze psu byuło u nich dobrze, to daj im szansę. Tzn. ja chyba tak bym zrobiła ;) Trzymaj się dzielnie i się nie zadręczaj, wierzę, że sie sprawa dobrze rozwiąże.[/quote] No właśnie! Też tak uważam. Wystarczyło powiedzieć, że spłaty się opóżnią - nie było by problemu. Ale przez brak kontaktu my już wymyślaliśmy niestworzone rzeczy. W takich sytuacjach przychodzą najgorsze myśli do głowy. My też przeciągnęliśmy opłatę za krycie o kilka miesięcy - bo po prostu nie mieliśmy kasy. Ale pisaliśmy do tamtych hodowców, dzwoniliśmy i byliśmy cały czas w kontakcie więc nie było problemu. Oni wiedzieli kiedy im w końcu zapłacimy. Przedstawiliśmy tym ludziom jak to wyglądało z naszej strony. Facet zrozumiał i nawet przyznał rację i przeprosił a jego żona wciąż nie może zrozumieć dlaczego tak postąpiliśmy. Zaczęliśmy wstępne rozmowy. Damy im chyba drugą szansę - takie głupki z nas ;-) Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dla mnie najważniejszy jest pies. Już się w naszym psim stadzie zaaklimatyzował ale jak znowu będzie musiał zmieniać miejsce zamieszkania to już bym wolała żeby wrócił do znajomego stada. Ehhhh cholera! Czemu człowiek nie ma tyle kasy, żeby się po prostu wypiąć na ludzi, którzy coś przegną i zostawić sobie wszystkie szczeniaki, i jeździć z nimi na wystawy samemu! [B]BERIA - [/B]to co napisałaś mieliśmy w umowie zawarte. Po akcji odebrania byliśmy nawet na policji od razu, żeby kobieta nie zadzwoniła że jej psa ukradliśmy. Policjanci przeczytali umowę i stwierdzili, że wszystko jest zgodnie z prawem. Więc jak ktoś chce zawrzeć umowę kupna/sprzedaży na raty to mogę służyć pomocą.... w odebraniu szczeniaka też.... tfu tfu - to żart głupi - oby się to nigdy nikomu z Was nie przytrafiło!!!!!
-
[quote name='Dada']Dobrze, ze odzyskałaś pieska. O byłych właścicieli się nie martw. Nie wywiazali się z umowy, trudno, ale unikanie kontaktu to już szczyt!!!!!!![/quote] No widzisz jednak się martwię. Tam były dzieci i psu było ogólnie dobrze. I znowu w nocy nie spałam bo rozmyślałam jak by można jeszcze tę sytuację rozwiązać. Wiem, że to głupie ale ja taka głupia właśnie jestem, że nie lubię robić sobie wrogów i chce żeby wszystkim było dobrze - i naszym szczeniakom i ich właścicielom z nimi. I niech mi ktoś jeszcze raz kiedyś powie albo napisze, że hodowla to łatwe i przyjemne zajęcie - no i jeszcze oczywiście dochodowe... he he!!!! Pozdrawiam i życzę wszystkim hodowcom jak najmniej nerwów!
-
Sprawa zamknięta! Odebraliśmy szczeniaka, oddajemy pierwszą ratę potrącając koszty transportu i mamy nauczkę na przyszłość - nie sprzedawać nikomu obcemu na raty!!!
-
[quote name='rekus']nie sprzedawac na raty i tyle, tu gddzie wchodzi kasa w gre koncza sie przyjaznie. i co morgan 77 odzyskalas kase?[/quote] Odzyskałam szczeniaka. Został zabrany podstępem troche i bez udziału policji ani innych służb. Teraz nagle właściciele sobie przypomnieli jakimamy numer telefonu i mają zasięg nawet w swoich komórkach a do tej pory nie mieli!!! I dzwonią i przepraszają i proszą. Jest nam strasznie przykro, że tak musieliśmy zrobić a wystarczyło po prostu zadzwonićod czasu do czasu i byćz nami w kontakcie. Napisać coś, przysłać zdjęcia żebyśmy wiedzieli jak się ma pies a tu cisza i zdawkowe odpowiedzi na nasze telefony! Przykro nam bo na pewno pokochali psa całą rodziną ale my nie możemy się dawać tak kiwać! Echh ludzie są czasem beznadziejni!
-
Też tak właśnie myślałam - że to ułatwienie dla kogoś kogo nie stać na jednorazowe wyłożenie większej gotówki. Sami jak planowaliśmy zakup psów to odkładaliśmy za każym razem przez dłuższy czas żeby uzbierać całą kwotę. Za jednego szczeniaka też obniżyliśmy cenę, bo właściciele byli godni zaufania i zawierzyliśmy że będą szczeniaka wystawiać - i nie zwiedliśmy się na nich. Już zaczyna zdobywać pierwsze laury i zapowiada się na pięknego psa. Sprzedaż na raty jest bardzo dobrym rozwiązaniem tylko nabywca powinien wywiązywać się z umowy - a z tym bywa niestety różnie :-( Można zawsze znaleźć dogodne rozwiązanie - kwestia tylko na jakich ludzi się trafi.
-
Fajny temat. Właśnie jestem na etapie wysyłania psa do Szwecji więc jestem na bieżąco. Badania krwi faktycznie trzeba zrobićtak jak to już było wcześniej opisane. Badanie to robią Puławy, kosztuje dokładnie 277 zł. Na wyniki trzeba czekać do 3 tygodni - przysyłają pocztą. Próbkę trzeba odpowiednio zapakować (weterynarz to robi) i wysłać kurierem albo zawieźć samemu dla pewności. Co do klatek transportowych to jest jakiś koszmar w Polsce!!! Każdy samolot ma inne maksymalne wymiary jakie przyjmuje do luku bagażowego. Musicie sobie więc sprawdzić jak duży samolot będzie leciał do Szwecji. Piszę o dużych klatkach bo ja wysyłam duuuzego szczeniaczka (komondora). W cywilizowanych krajach można taką klatkę wypożyczyć na lotnisku. Szwedka która ode mnie kupuje szczeniaka przyleci sobie właśnie z pożyczoną klatką - pożyczenie będzie ją kosztować 15 euro. A u nas taka klatka która by była dla mojego szczeniaka w sam raz kosztuje jakieś 600-700 zł. Co do środków uspokajających to byłabym ostrożna raczej z ich podawaniem. Zazwyczaj działają one ogłupiająco na psa lub wręcz usypiająco. Pies może się przewrócić w klatce i jeszcze w takim stanie sobie coś zrobić (zwichnąć łapę, zakrztusić się a nawet udusić). Niestety różne rzeczy się zdarzają. Lot z Warszawy do Sztokholmu trwa jakieś 1:30 do 2 godzin. Na ten czas myślę że wystarczy psu ulubiona zabawka i jakiś nasz ciuch z zapachem.
-
[quote name='Dada']Widzisz, moim zdaniem masz prawo prosic policję o eskortę, porozmawiam z mamą jak takie sprawy stoją i Ci odpowiem[/quote] Dziękuję baaardzo - będę ogromnie wdzięczna za pomoc. A mama się zna na takich sprawach? Jest policjantką czy prawnikiem?
-
Dokładnie to co napisano powyżej - niestety - nie wpłacenie II raty. A pytanie - czy policja tak o ze mną tam pojedzie (umowę rzecz jasna mamy i według niej ma nam zwrócić psa) czy trzeba najpierw jakieś pisma składać oficjalne? Jakoś nie wierzę w to że wchodzę na komisariat, pokazuje umowę mówię o co chodzi i oni ze mną jadą. :roll:
-
Nie no spoko - policja, sąd, komornik i prawie pies zdechnie ze starości a ja z wrzodów na żołądku z nerwów zanim uda się odebrać moją własność. Nie mam zamiaru nikogo napadać ale coś z tym zrobię.
-
Bardzo proszę o poradę. Sytuacja jest następująca: kupujący nie dotrzymał warunków umowy kupna/sprzedaży psa i w związku z tym pies powinien wrócić do hodowcy (tak jest w umowie). Niestety kupującynie odbiera telefonów. Co zrobić? Iść na drogę prawną (policja, są itd) czy po prostu pojechaćna miejsce i odebrać psa z pomocą dużych "kolegów"....??? Miał ktoś do czynienia z taką sytuacją? Są tu jacyś prawnicy? Jak to wygląda od strony prawnej?
-
Proszę o informację co w sytuacji gdy nieuczciwy kupujący nie dotrzymuje warunków umowy i nie można się z nim skontaktować? Iść na drogęprawną (policja, sąd itp.) czy po prostu pojechaćna miejsce z dużym Ivanem i odebrać psa, bo zgodnie z umową powinien wrócićdo hodowcy???? Jeśli znacie takie przypadki to proszę bardzo o podzielenie się informacjami.
-
Ja w domu mam komondory sprowadzone z zagranicy i suka ma w papierach Akac a w domu jest po prostu Hexą (imię udało nam się dobrać do charakterku... :razz: ). Pies to Ludas (to imię węgierskie) a w domu to Tokaj (też tak z węgierska...) Naszym szczeniorom nadajemy proste, krótkie imiona - takie które mogą im zostać też na codzień w domu. Nasz pierwszy miot był na literę "Z". Zapraszam na [URL="http://www.komondor.pl"]www.komondor.pl[/URL] Pozdrawiam
-
Podzielę się też swoimimi doświadczeniami odnośnie karmy Brit. Otóż karmimy nią nasze 3 psy od jakiego czasu (około 7-8 miesięcy). Owczarek niemiecki dostaje Brit Adult, suka komondora też to jadła ale jak była w ciąży to dostawała Brit Aktivity a młody komondor dostaje Brit Large Breed. Psy mają sie po tej karmie znakomicie. Szczeniak komondora u hodowcy była karmiony Puriną więc my też ją kupiliśmy ale nie chciał jej jeść - jakoś "zmęczył" ten worek ale musieliśmy dodawać mu coś na zachętę. Od momentu zmiany karmy na Brita zajada bez dodatków aż mu się uszy trzęsą! Psy są aktywne, mają błyszczącą sierść i nie marudzą przy jedzeniu. Karma dodatkowo jest w przystępnej cenie i przywożą nam jąpod drzwi - ze sklepu internetowego Krakvet. Polecam!
-
No to jak w takim razie reagować na ataki suki na małego?? Bo reagować jakoś trzeba - to nie jest takie normalne "ustawianie" szczeniaka. Suka nie reaguje na jego poddańcze sygnały - kładzenie sięna grzbiecie, odsłonięcie brzucha, piszczenie, lizanie po pysku. Każdy najmniejszy ruch szczeniaka jest pretekstem do ataku na niego!
-
Witam Nie wiem czy ten temat byl juz poruszany - szukałam i nie znalazłam. Jeśli przeoczyłam to przepraszam za powtarzanie. Moi znajomi mają problem. Dorosła suka ON nie toleruje szczeniaka PON. Proszę tylko nie pisać, żeby nie zwraćuwagi, bo muszą ustalić reguły w psim sradzie! Nie są to zachowania typu złapanie za kark szczeniaka czy przyciśnięcie do ziemi. Suka cały czas broni dostępu szczeniaka nie tylko do właścicieli ale do wszystkiego. Mały nie może sięswobodnie poruszać po podwórku bo ona cały czas za nim łazi! Naderwała mu już ucho, ugryzła w pyszczek. Nie przestaje go karcić mimo że mały daje sygnały poddańcze - kładzie się, piszczy. Im bardziej suka jest karcona tym bardziej niszczy małego! Co robić. Nie przyjmuję do wiadomości, że nie zwracać uwagi. Nie chcę żeby maluch bał się potem psów albo przeciwnie stał sięw stosunku do innych psów agresywny!