Jump to content
Dogomania

morgan77

Members
  • Posts

    161
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by morgan77

  1. Maja powodzenia życzę - z całego serca. Ja jakoś nie mam nerwów do obcowania z debilami. Po odebraniu Ystvana jak wsiadłam do samochodu to się poryczałam. Ryczałam jak głupia nie mogąc się opanować! Nerwy, stres, napięcie puściły jak już go mieliśmy u siebie w samochodzie. Nie mogłabym tego przeżywać w nieskończoność a niestety sprawy sądowe u nas się ciągną latami. Nie chcę tych sku...... widzieć już na oczy, więc nie będę się z nimi ciągać po sądach, mimo tego, że mam telefony z namowami żebym to zrobiła. Ja podjęłam inny rodzaj walki - internet. Niech koś wpisze "komondor+Ystvan" w wyszukiwarkę... Po nagłośnieniu sprawy w internecie dzwonią do mnie dziennikarze, chcący opublikować tę historię. I to mnie bardzo cieszy. Mam nadzieję, że kiedyś "te istoty" przeczytają o sobie w gazecie (i co najważniejsze - ich sąsiedzi, któym gadżeciarze chcieli zaimponować dziwnym i drogim psem!!!) Poniżej link do kolejnego artykułu, który ukazał się dzisiaj w "Super Nowościach" w Rzeszowie :-) [URL]http://www.pressmedia.com.pl/sn/index.php?option=com_content&task=view&id=23101&Itemid=40[/URL] Pozdrawiam Justyna M.
  2. Mycha co do byłych właścicieli to nie raczyli do nas zadzwonić wcześniej ani tuż po oddaniu psa ani do teraz. Po prostu mają problem z głowy i tyle. Brak mi słów na takich ludzi - to znaczy nie brak ale nie mogę ich pisać na forum... Dzwoniła do mnie kilka dni temu pewna pani, która stwierdziła, że ta historia o w ogóle cała sytuacja nadaje się na policję i do prokuratury (ustawa o zwierzętach, znęcanie się nad zwierzętami, niedopełnienie warunków umowy itp, itd). Ale powiem Wam szczerze nie mam ochoty, czasu ani kasy na ciąganie się po sądach z tymi skur........... !!! Niech chcę tych "istot" już nigdy na oczy widzieć. Dla mnie najważniejszy jest pies a nie wygrane odszkodowanie czy coś tam innego. Zamiast patrzeć w sądzie na Marcina D. i jego żonkę Joannę W. , wolę iśćz Ystvanem na spacer i pokazywać mu, że świat nie jest zły. Pewną satysfakcją jest fakt, że po nagłośnieniu sprawy w internecie zgłaszają się do nas dziennikarze chcący opisać historię. Chociaż w ten sposób mogę walczyć z głupotą ludzką - poprzez artykuły. Poniżej link do kolejnego - "Super Nowości" w Rzeszowie http://www.pressmedia.com.pl/sn/index.php?option=com_content&task=view&id=23101&Itemid=40 Mam nadzieję, że da to ludziom do myślenia - to raz, a dwa może pomoże znaleźć Ystvanowi dom jak będzie taki sławny :-) Pozdrawiam serdecznie Justyna M.
  3. Dzięki :-) Faktycznie Ystvan robi postępy, ale myślę, że do "normy" już nie wróci nigdy. Chodzi mi tu o atakowanie obcych osób. W tłumie ludzi zachowuje się normalnie - pewnie dlatego, że nie może "namierzyć" jednej osoby. Natomiast pojedyncza osoba czy nawet kilka spotkanych na spacerze od razu wywołują w nim reakcję niepożądaną u normalnego psa - czyli atak. I nie jest to szczekanie czy warczenie. Po prostu namierza i skacze z zębami. Wątpię, żeby kiedykolwiek udało się to zmienić. To jest zakodowana reakcja, którą sam sobie wymyślił przez zaniedbania wychowawcze i brak socjalizacji kiedy był na to odpowiedni czas. Zastanawiam się czy znajdzie się kiedyś dla niego odpowiedni dom z ludźmi, którzy poświęcą mu sporo czasu i będą sobie zdawać sprawę z tego jakie on ma zachowania. :-( Jak niewiele trzeba pracy żeby pokazać psu jak ma się zachowywać kiedy jest jeszcze szczeniakiem. I przerażające jest to, jak łatwo głupi ludzie potrafią spieprzyć psu psychikę. Niech ktoś wymyśli jakieś rozporządzenie/ustawę czy nie wiem co, żeby na posiadanie psa potrzebne było zezwolenie takie jak na posiadanie broni. Tak naprawdę dla mnie jest to taka sama broń. Jak patrzę teraz na Ystvana przez okno to w tej chwili siedzi mi w kojcu odbezpieczony karabin maszynowy. Mogłabym nim zabić dowolnie wybraną osobę. Przerażające jest to, że pierwszy lepszy debil może mieć u siebie niebezpiecznego psa. Pozdrawiam Justyna
  4. [quote name='Koszmaria']coś mu się stało w lewe oczko czy tylko tak na zdjęciu przy artykule wyszło? jak się teraz Ystvan miewa? Nie, to tylko tak wyszło na zdjęciu. Z oczami Ystvana wszystko ok. Ystvan ma się super i w końcu zaczyna z niego wychodzić prawdziwa natura - sympatyczny, wesoły psiak, skory do zabawy, pozwalający ze sobą zrobić wszystko :-) Chyba mu ulżyło, że nie musi być już tym najważniejszym osobnikem w "stadzie" :-) Zapraszam na jego wątek na forum molosy pl - Bajka o Ystvanie (dział ogólny dla molosów). http://forum.**********/showthread.php?t=20957 Tam gdzie są kropki wpisz forum (kropka)molosy(kropka)pl Pozdrawiam Justyna
  5. http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101108/PUPILE40/889336452 To właśnie ten artykuł. A to dopiero początek :-) Kolejni dziennikarze zainteresowali się tematem. Jak ukażą się kolejne artykuły to wstawię linki. To moja mała zemsta wobec bezdusznych "ludzi" dla których taki świetny pies jak Ystvan był tylko chwilowym kaprysem. A także przestroga dla innych idiotów, którzy myślą, że żywe stworzenie to zabawka albo coś na kształt rzeźbki w ogrodzie!!!
  6. [quote name='Majaa']Przecież to się nadaje do prokuratury! Złóżcie zawiadomienie!!!! A przynajmniej roześlijcie wiadomość do oddziałów Związku Kynologicznego, choć szczerze wątpię czy oddziały zawiadomią hodowców,ale warto próbować pozwolę sobie przekleić link do tego wątku na "czarną listę domów adopcyjnych". Mozecie podać bliższe dane tych ludzi, a przynajmniej miejscowości (lokalizacji: gmina, powiat, województwo)?[/QUOTE] Wątpię żeby ktokolwiek zareagował w prokuraturze - wiesz jakie jest nasze prawo. Gdyby ktoś się przejmował takimi przypadkami to przede wszystkim byliby karani ludzie trzymający psy na krókich łańcuchach przy budach. A Ystvan - karmiony był, nie był na uwięzi, był golony raz na rok a to, że go chcieli uśpić, bo się znudził to zawsze się mogą tego wyprzeć. Niestety. [B]Przeklejaj to gdzie tylko możesz - chociaż tyle można zrobić - ostrzec normalnych ludzi przed tymi . #%!@!!!...[/B] [B][U]Joanna W., Marcin D. [/U][/B] [B][U]miejscowość Ochodze (obok Komprachcic) [/U][/B] [B][U]większe miasto - Opole. [/U][/B] Resztę namiarów mogę przesyłać na priva. Pozdrawiam Justyna M.
  7. Faktycznie komondor nie musi mieć dredów. Niestety gorsze zaniedbania są w sferze wychowania i socjalizacji... :-( Zaraz wklejam na owczarki. Pozdrawiam Justyna
  8. Zamieszczam historię tutaj, bo dotyczyć może psa każdej rasy. Jak możecie roześlijcie to do swoich znajomych hodowców, żeby ostrzec przed tymi nieodpowiedzialnymi ludźmi. Osoby zajmujące się szukaniem domów dla psów też niech uważają, bo może za chwilę będą chcieli innego psa. Historia wydarzyła się, niestety, naprawdę. Zaczęło się jak w bajce i mam nadzieję, że skończy się jak w bajce. Wydarzenia "pomiędzy" nie były niestety bajkowe . A zaczęło się tak… 16.12.2008 r. w hodowli komondorów przyszedł na świat miot szczeniąt. Urodziło się 8 pięknych maluchów. Dostały imiona na „Y”. Wśród nich był także Ystvan. Wszystkie szczeniaki zdrowo rosły pod troskliwą opieką swojej mamy i naszą. Po skończeniu 7 tygodni maluchy zaczęły wyjeżdżać do swoich nowych domów. 1. marca 2009 r. (po wcześniejszej rozmowie telefonicznej) przyjechał po Ystvana Marcin D. z córką Kają L. Komondor miał być podobno spełnieniem marzeń żony Joanny W. Ystvan pojechał do swojego nowego domu w miejscowości Ochodze. Tam czekał na niego psi towarzysz – westik. Właściciele dostali od nas wydrukowaną „instrukcję obsługi” - wytyczne dotyczące wychowania i pielęgnacji. Obiecali kontaktować się z nami w razie jakichkolwiek problemów z psem. Kilka tygodni po odebraniu Ystvana napisali do nas krótkiego maila, że wszystko w porządku i pies ma się dobrze. Zatem wszyscy byli zadowoleni – tak jak powinno być. W styczniu 2010 r. napisała do nas pewna Pani z Opola. Bardzo chciała zobaczyć jakiegoś komondora na żywo. Skontaktowałam się więc z p. Macinem D. z Ochocza, czy mogę tę Panią skierować do niego. Odpisał, że nie ma problemu – kazał przekazać namiary na siebie. Do głowy mi nie przyszło, że pies nie nadawał się już do pokazywania komukolwiek…. Mijały kolejne miesiące. 24.10.2010 dostaliśmy informację od Człowieka o Złotym Sercu, że jest do przygarnięcia dwuletni komondor o imieniu Ystvan, bo właściciele chcą go uśpić…. Człowiek, który nas o tym poinformował, znał Ystvana i bardzo go lubił. Nie zastanawialiśmy się nawet czy weźmiemy psa tylko - kiedy. Po ustaleniu dogodnego terminu spakowaliśmy się i pognaliśmy po "nasze dziecko". Wiedziałam, że pies jest zaniedbany, kompletnie niewychowany i agresywny. Ale to, co zobaczyłam na miejscu przeszło moje oczekiwania. Normalnie komondor w tym wieku ma już ładnie ukształtowane dredy. Ystvan natomiast ma wielkie kołtuny, zaś tam gdzie ich nie ma jest krótka sierść. Do tego jest koszmarnie brudny. O jego skrzywionej psychice szkoda nawet wspominać… Człowiek, który go uratował od prawdopodobnej śmierci próbował założyć mu kaganiec. Niestety nie było to łatwe, a Ystvan nikomu innemu nie pozwolił się nawet zbliżyć, atakując bez zastanowienia. Po godzinie prób zjawił się właściciel – Marcin D. Ze środka budynku obserwowałam, jak właściciel pożegna się ze swoim psem. Założył Ystvanowi kaganiec i dosłownie wrzucił go na siłę do bagażnika naszego samochodu, upchał jeszcze jego ogon i zatrzasnął klapę…. Następnie objął dwie znajome dziewczyny i z uśmiechem na ustach poszedł na imprezę, która się akurat tam zaczynała… Nawet nie obejrzał za psem. Kolejny problem stojący na drodze biznesmena został rozwiązany. To zachowanie potwierdziło tylko obraz tego faceta, jaki miałam patrząc na zmarnowanego psa. Marcin D. i jego żona Joanna W., to ludzie bez serca (delikatnie mówiąc) i chyba bez mózgu… Komondor może i miał być spełnieniem marzeń, ale chyba marzeń o posiadaniu drogiego niepowtarzalnego gadżetu, którym można zaimponować sąsiadom. Niestety po przywiezieniu psa do siebie chyba nawet nie przeczytali instrukcji, jakie od nas dostali. Pies żył sobie na podwórku i sam się wychowywał. Kiedy zaczął dorastać wymyślił sobie, że będzie szefem i tak też zaczął się zachowywać. Raz, drugi, trzeci udało mu się kogoś ugryźć, więc nauczył się, że tak się powinien zachowywać. Nikt go nie nauczył jak właściwie ma się odnaleźć w ludzkim świecie. Pani Joanna W. pewnie chciała mieć pięknego komondora z dredami - jak na zdjęciach w internecie. Tylko nie wpadła na to, że te dredy wymagają jednak trochę pracy. W tym domu nikomu nie chciało się ruszyć palcem przy pielęgnacji sierści Ystvana. W pewnym momencie pies był już tak zaniedbany, że wpakowali go do samochodu i zawieźli do ogolenia. Wygodne prawda? Niestety, sierść komondora rośnie całe życie, więc Ystvan znowu obrósł. I ponownie skołtunił. Więc znowu został zawieziony do ogolenia. I tak męczyli się pani Joanna W. i pan Marcin D. z Ystvanem, a Ystvan z nimi - prawie 2 lata. W pewnym momencie właściciele wpadli na genialny pomysł pozbycia się swojego zaniedbanego problemu. Wymyślili, że psa uśmiercą. To przecież najprostsze rozwiązanie! Zabić jednego psa, bo sam z siebie nie spełnił oczekiwań, a na jego miejsce zapewne kupić sobie coś innego. Niestety nie pomyśleli o tym, żeby do nas zadzwonić kiedy zaczęły się pierwsze problemy z pielęgnacją i zachowaniem. Można było łatwo nauczyć psa właściwego zachowania gdy ten miał rok – teraz to będzie już baaaardzo trudne. Na szczęście znalazł się jeden Człowiek, który nas poinformował o sytuacji i któremu chciało się poświęcić czas na zabranie Istvana i przekazanie go nam. Człowiek ten już wcześniej uratował jednego psa od tych samych ludzi. Tak – mały biały westik też się znudził po jakimś czasie i pewnie też skończyłby w piachu, bo tak najprościej. Teraz Ystvan jest u nas. Na razie musi być w kagańcu – nie wiem jak długo. Zaczynamy go uczyć prawidłowego zachowania, co nie jest łatwe w przypadku dwuletniego komodora, który poznał już swoją siłę i skuteczność argumentu własnych zębów. Nie wiem ile czasu zajmie nam resocjalizacja psa. Zepsutego przez głupich ludzi. Nie wiem, czy kiedykolwiek się to uda. Nie wiem czy uda się coś zrobić z sierścią, czy trzeba go będzie po prostu znowu ogolić. Nie wiem, czy znajdzie się dla Ystvana odpowiedni dom z odpowiedzialnymi ludźmi... Jest wiele niewiadomych. Wiem tylko jedno: Marcin D. i Joanna W. to ludzie, którzy nie powinni mieć żadnych zwierząt. Wiem także, że swoim zachowaniem uczą własne dzieci, że czyjeś życie jest nic nie warte. Być może kiedyś ich dzieci też stwierdzą, że rodzice nie spełniają ich oczekiwań, że im przeszkadzają i też potraktują ich jak niewygodne śmieci… Wierzę głęboko, że zło wyrządzone innym kiedyś wraca do człowieka. Podobnie jak dobro. Ja nie mam pretensji, że sobie nie poradzili - nie wszyscy umieją wychowywać psy. Zdarzają się też różne sytuacje; bywa, że psa trzeba oddać komuś innemu. Ale nigdy im nie wybaczę, że nie skontaktowali się z nami. Nie dali znać, że coś jest nie tak. Pomoglibyśmy wcześniej. Nigdy im nie wybaczę, że chcieli po cichu uśmiercić psa i nigdy im nie wybaczę, że zmarnowali tak atrakcyjne a niewinne zwierzę. Jeśli jakiś hodowca chce wiedzieć konkretnie komu nie sprzedawać swoich ukochanych szczeniaków - proszę o kontakt na maila komondor@komondor.pl Prześlę dokładne dane adresowe byłych właścicieli Ystvana. Być może ta informacja uratuje życie jakiemuś psu zanim trafi do pani Joanny i pana Marcina…
  9. morgan77

    Mudi

    W zaprzyjaźnionej hodowli mudi są do sprzedania 2 psy. Szczegóły na stronach hodowli [URL]http://www.bestagility.estranky.cz/stranka/stenatka[/URL] W razie czego mogę pomóc w kontakcie. Pozdrawiam Justyna i komondory
  10. Witam. Przeklejam informację z forum molosów [URL]http://www.forum.**********/showthread.php?t=17552[/URL] Dziewczyna pomaga temu psu w sensie karmienia ale pies potrzebuje szybko pomocy znawcy rasy i przede wszystkim dobrego domu. Poniżej podany jest numer telefonu w sprawie psiaka. [I]Od wczoraj w Książenicach k/Grodziska Mazowieckiego błąka się taki psiak.[/I] [I]Pies śpi na dworzu (najprawdopobniej w lesie), a pogoda jaka jest każdy widzi... Dzwoniłam po straż miejską w Grodzisku - po usilnych straniach przyjechali, zobaczyli psa, zadzwonili po hycla, który powiedział,że przy tych warunkach atmosferycznych będzie najwcześniej ... w poniedziałek. TOZ z naszych okolic (w Milanówku) umywa ręce i każe mi dzwonić do straży miejskiej w Grodzisku. W ten sposób kółko się zamyka... Ja oprócz nakarmienia psa nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Ze względu na moje mało towarzyskie psy nie mogę go wziąć do siebie - nawet na noc. Psiak wygląda na zadbanego (chociaz gruba sierść może robić mylne wrażenie) więc myślę,że błąka się od niedawna. Przy próbie podejścia do niego warczy - ale myślę,że tylko ostrzegawczo, nie ma zamiaru zrobić krzywdy. Na razie koczuje u sąsiada, który nie ma na posesji ogrodzenia ale widać,ze bardzo mu zimno bo ciągle chodzi... Czy ktoś może pomóc? Lub ma jakiś pomysł co jeszcze można dla psa zrobić? Proszę o kontakt: 792-043-809[/I] Nowe info o psie: pies w typie juzaka. Czy ma tatuaz nie wiem - nie daje do siebie podejsc. Czy ma chip tez nie wiem (straz miejska tego nie sprawdzila). Zorganizowalismy dla niego bude (miejmy nadzieje,ze zechce w niej zamieszkac), jest tez regularnie karmiony. Pies jest wystraszony i nieufny ale nie agresywny. Na razie szukamy mu domu, chocby tymczasowego. Pozniej pies trafi niestety do schroniska... PROSIMY O POMOC Dzięki JM.
  11. :-) :-) :-) http://www.rsoz.superhost.pl/
  12. Podnoszę do góry
  13. Ten sam apel na innych forach. [URL]http://www.forum.molosy.pl/showthread.php?t=10118[/URL] [URL]http://www.kynologia.com.pl/viewtopic.php?p=175357&sid=3f6244c6f8729c2cc9e608dc9ae951f8#175357[/URL] [URL]http://www.********.com/forum/showthread.php?p=158078#post158078[/URL] [URL]http://www.psy.mgt.pl/new/viewtopic.php?p=149664#149664[/URL] [URL]http://www.psiaki.pl/forum/viewtopic.php?p=114680#114680[/URL]
  14. Skopiowane ze strony schroniska - [URL="http://www.rsoz.superhost.pl"]www.rsoz.superhost.pl[/URL] [CENTER][FONT=Arial][SIZE=2][B]Zamiast oddać fiskusowi, nakarm zwierzaka ! [/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][B]Przekaż 1% swojego podatku za 2007 rok [/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][B]Rzeszowskiemu Stowarzyszeniu Ochrony Zwierząt [/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][B]organizacji pożytku publicznego KRS nr 0000012533[/B][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [FONT=Arial][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Po raz kolejny zwracamy się do Was Drodzy Przyjaciele o przekazanie 1% podatku dochodowego na nasze stowarzyszenie. W roku ubiegłym zaufało nam 640 osób z całego kraju. To dla nas wielki zaszczyt i zobowiązanie. Dzięki Wam możliwa jest nasza działalność, pomoc zwierzętom. Dzięki Wam podopieczni Schroniska "Kundelek" mają coraz lepsze warunki życia, leczenia, profilaktyki.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]W dniu 11 stycznia 2008 roku Zarząd RSOZ podjął uchwałe nr 1/2008 o następującej treści :[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][/FONT][FONT=Arial][SIZE=2]Zarząd postanawia przeznaczyć 20% środków, które wpłyną z tytułu przekazania 1% podatku dochodowego od osób fizycznych za rok 2007 na rzecz RSOZ, na pomoc rzeczową dla Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach koło Przemyśla.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Z całego serca dziękujemy i prosimy nie zapomnijcie o nas przy wypełniamu PIT-u za 2007 rok. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Kto może przekazać 1% ? · podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych, · podatnicy opodatkowani ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, · podatnicy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą i korzystający z liniowej, 19-procentowej stawki podatku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jak przekazać 1% podatku organizacji pożytku publicznego? - Wypełnić odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym (PIT-36, PIT-37 lub PIT-28). Po wyliczeniu, ile podatku będziemy mieli do zapłacenia w tym roku, w ostatnich rubrykach zeznania podatkowego wpisujemy nazwę: [B]Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt [/B] i numer pod jakim widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym [B]0000012533 [/B](zgodnie z art.45 ust.5c ustawy o pdpf). [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Wpisujemy także kwotę, którą chcemy przekazać dla opp, nie może ona jednak przekraczać 1 % podatku należnego, wynikającego z zeznania podatkowego, po zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół (art.45 ust.5c ustawy o pdpf). - Pieniądze - 1% podatku należnego - na konto stowarzyszenia, przekaże urząd skarbowy w terminie do 3 miesięcy. [/SIZE][/FONT]
  15. Z Całego Serca Pragnę Przeprosić Rzeszowskie Schronisko Kundelek Oraz Panią Halinę Derwisz Za Moje Wypowiedzi Na Forum. Informacje Które Miałam Pochodziły Od Nieznanych Mi Osób - Zasłyszane W Poczekalni Weterynaryjnej. Były To Zatem Zwykłe Plotki - Nie Potwierdzone żadnymi Dowodami!!! Jest Mi Niezmiernie Przykro, że Swoimi Słowami Naraziłam "kundelka" Oraz Panią Derwisz Na Nieprzyjemności Czy Przykrości. Słowa Moje Były Pod Wpływem Emocji I Nie Powinnam Tak Tych Złych Emocji Uzewnętrzniać. Mogłam Rozwalić Ze Złości Jakiś Talerz A Nie Obrzucać Błotem Niewinnych Ludzi!!!! [b]jeszcze Raz Z Całego Serca Przepraszam!!![/b] Zobowiązuję Się Również Do Przekazywania 1% Z Mojego Rozliczenia Podatkowego - Jak Tylko Będę Pracować.
  16. Mam nadzieję, że suczka się znajdzie ale proszę zamieszczaj posty w odpowiednich działach!! Trochę mało wspólnego ma pinczer miniaturowy z komondorem. Ani nie ta grupa ani nie ten rozmiar...... Ja kopiuję mój poprzedni post, który został "przykryty" pinczerem. Witam wszystkich. Pilnie szukamy domu dla młodego - 9 miesięcy - pieska komondora. Wszelkie zapytania proszę kierować na maila [EMAIL="komondor@komondor.pl"]komondor@komondor.pl[/EMAIL] bo nie wiem czy mogę tu pisać informację w formie ogłoszenia o sprzedaży. Pozdrawiam
  17. Witam wszystkich. Pilnie szukamy domu dla młodego - 9 miesięcy - pieska komondora. Wszelkie zapytania proszę kierować na maila [EMAIL="komondor@komondor.pl"]komondor@komondor.pl[/EMAIL] bo nie wiem czy mogę tu pisać informację w formie ogłoszenia o sprzedaży. Pozdrawiam
  18. [quote name='Szemrana']:diabloti::diabloti::diabloti: Psineczka :diabloti::diabloti::diabloti: spotkana na Polach Mokotowskich w Warszawie w listopadzie 2003 roku. To był młody komondorek i z tego co pamiętam nie miał jeszcze roku. Widywałam właściciela z tym psem kilka razy ale później zniknął nam z oczu. Moim zdaniem przestał przyjeżdżać w to miejsce. Mam nadzieję jedynie że właściciel "maleństwa" nie pogniewa sie za to zdjęcie, bo jego zgody na publikację niestety nie mam. A więc mili państwo prezentuję parkę dredziaków komondorka i moją puliczkę Czy nie są przepiękne ? :loveu::loveu::loveu:[/quote] OOOO ale super!! To Pan Kowalski z Warszawy i jego pies Gero - pies rodem z Węgier. Prześliczny pies o cuuudownym charakterze. Ale wygląda na tym zdjęciu! Teraz to on ma dredy na jakieś 30-40cm! Nawet byłam kiedyś u nich na podwórku. Ten psiak ma świetny charakter. dzięki za zdjęcia.
  19. [quote name='Atena']Z tymi zdjęciami to dawno było i je otrzymałam :) Wystawa była w sobotę ;) Co do podobieństwa do Jużaka- to nie zauważyłam, a był zaraz po Komondorze. Choć to zapewne zależy od psa, bo u Zombie widać takie loczki, a tamten Jużak miał prosty włos ;). Mam też zdjęcia w ruchu, ale niezbyt wyszły, lecz mogę wstawić :) Co do zwrotu per Pan/Pani czy po nicku to po tych meilach i w ogóle, głupio teraz mi było pisać po nicku gdyż to jak na "Ty". Po wystawach zazwyczaj mam taki problem, że na forum na "Ty", na wystawie per Pan, ale potem znów na forum głupio pisać na "Ty " ;), a gdy ktoś mówi na wystawie czy ogólnie ktoś starszy, żeby mówić mu na "Ty" to wówczas też sie głupio czuje. Strasznie to skomplikowane, ale na forum swobodniej jest pisac po nickach czy po imieniu ;)[/quote] No to dobrze, że dostałaś zdjęcia, bo już się bałam, że o czymś zapomniałam. Komondory są trochę podobne do jużaków - w wieku 7-8 miesięcy wyglądająjak nie rozczesane jużaki. Zombie jużtak nie wygląda, bo widać jego właściciele przyłożyli się do tematu rozdzielania sfilcowanej sierści. Pisz do mnie na "ty" nie ważne czy po niku czy po imieniu. Ja i tak nie jestem w stanie pokojarzyć wszystkich ludzi co do mnie piszą maile, że ten a ten to jest akurat ktoś z forum. Poza tym jak piszesz maila to też możesz napisać że znamy się z forum i wtedy wszystko jasne. Ja też nie wiem jak się zwracać do ludzi z forów gdy się kogoś gdzieś przypadkiem spotka w realu. ;-)
  20. [quote name='Atena']Witam, Pisałam kiedyś do Pani w sprawie zdjęć, a czasem na blogu komentarze ;). Ostatnio we Wroclawiu widzialam wlaśnie ZOMBIE Zwierz w Dredach i zrobiłam kilka zdjęć które zaraz tu wstawie ;). Nie spodziewałam się, że szczeniak Komondora w tak młodym wieku jest już taki wielki:cool3:. Natomiast jego sierść bardzo fajnie wygląda :loveu:. Kiedy włos Komondora jest już całkowicie, nie wiem jak to nazwać, ukształtowany? 2-3 lata?[/quote] Przede wszystkim proszę nie pisać do mnie na "Pani" - jakoś nielubię tego zwrotu... ;-) Jestem po prostu Justyna albo morgan :-) Hmmm co do zdjęć to nie pamiętam zupełnie - przepraszam. Miałam coś wysłać??? Jak tak to proszę o przypomnienie. Staran ie jestem ale może już coś z pamięcią nie tak..... No Zombie super wygląda. Ależ to radość i duma dla hodowcy jakpies trafia w takie ręce jak Ci Państwo z Łodzi :-) A kiedy była ta wystawa? "Maluszki" komondora faktycznie robią wrażenie. Jak ja idę na spacer z naszą suką i jej synkiem, który u nas został to najpier ludzie dziwią się na te dredy suki i ogólnie na jej posturę i wygląd (suka ma ok.70 cm w kłębie) a potem dziwią się jeszcze bardziej jak im mówię, że to bydle obok to jej szczeniaczek, który ma teraz 9 miesięcy i jeszcze urośnie.... ( a już teraz jest wyrażnie większy od matki :crazyeye: ) Wszyscy nie mogą się doczekać kiedy sierść komondora będzie taka, że już nikt nie będzie mylił komondora z jużakiem. Już jak pies ma rok to powinno być widać poszczególne kosmyki ale są one jeszcze dość krótkie i niezbyt sfilcowane. W wieku 2 lat to już bardzo wyraźnie widać, że to komondor. Nasza suka ma 3,5 roku i ma już dredy na kilkanaście cm (gdzieniegdzie przekraczają nawet 20 cm). Przyrosty dredów można ocenić na zdjęciach. Jak musimy gdzieś wysłać aktualne zdjęcia suki to przeglądamy np te ładne fotki sprzed pół roku i stwierdzamy - eeee nieee no przecież ona ma już dłuższe dredy! I wtedy aparat i ciachamy kolejne zdjęcia - aktualne - które za pół roku znowu są nieaktualne :-) Pozdrawiam i dziękuję za zdjęcie Zombiego
  21. [quote name='Anka5']My w Łodzi spotkaliśmy jednego Zwierza w Dredach (co prawda jeszcze malutkich) , ale sam zwierz był bardzo okazały;) Nawet chciał się jeszcze z moim Strusiem bawić. pozdr Anka[/quote] Cieszę się bardzo :-) To na pewno był ZOMBIE Zwierz w Dredach (a w domu Zen). Jeszcze nie w dredach ale na pewno zwierz ... ;-) On mieszka w Łodzi więc pewnie to on. Jakoś nie może mi się otworzyć strona oddziału łódzkiego żebym mogła sprawdzić wyniki!!!! Pozdrawiam dredziakomaniaków :-)
  22. [quote name='Madzika']Coraz częściej przy umowie kupna/sprzedaży psa podpisywana jest bardzo rozbudowana umowa. Są w niej informacje nie tylko na temat pierwokupu ale i np wyboru reproduktora. Moje pytanie brzmi czy złamanie jakiegoś punktu takiej umowy może się wiązać z jakimiś konsekwencjami cywilno-prawnymi?? Czy hodowca nie ma szans wyciągnąc jakichkolwiek konsekwencji wobec właściciela psa który naruszył umowę.[/quote] Ja myślę, że hodowca ma szanse wyciągnąć konsekwencje wobec właściciela psa, który złamał zawartą umowę. Najważniejszą kwestią jest dobrze skonstruować umowę, tak, żeby w razie jej złamania nie było wątpliwości co grozi temu, który ją złamał. Spotkałam się np. z takimi umowami, w których hodowca np. zastrzega, że pies nie jest do hodowli i w razie użycia go do tych celów właściciel płaci hodowcy sporą sumę pieniędzy (np.10000) i oddaje psa! To skutecznie zniechęca do łamania umowy. Ja sama byłam w takiej sytuacji, że musiałam odebrać sukę nieuczciwej właścicielce, która nie wywiązała się z warunków umowy (była to umowa o sprzedaż ratalną). W naszej sytuacji mieliśmy kilka wyjść - zależnie od tego co chcieliśmy odzyskać - kasę czy szczeniaka. My chcieliśmy szczeniaka, bo mieliśmy podejrzenia, że kobieta chce założyć nielegalną "hodowlę". W tej sytuacji mieliśmy 2 wyjścia - albo złożenie doniesienia na policję itp. itd. i na pewno według prawa i według naszej umowy suka powinna do nas wrócić ale jakbyśmy zaczęli od tej strony to suka mogła gdzieś "zniknąć" "zdechnąć" "mógł ją ktoś ukraść" itd. Zaczęliśmy więc od drugiej strony czyli odebraliśmy sukę podstępem a potem na policję! Policjanci nie mieli wątpliwości po wysłuchaniu opowieści i przeczytaniu umowy, że wszystko jest zgodne z prawem i ta pani nie ma żadnych podstaw do wnoszenia jakichkolwiek spraw przeciwko. Tak na marginesie to przed całą akcją konsultowałam się z prawnikami i z policjantami (żeby wiedzieć jak to rozegrać) i tak po cichu ci znawcy naszego prawa i jego egzekwowania przyznawali mi, że mój plan jest na pewno skuteczniejszy i szybszy przede wszystkim. Tak więc dobrze skonstruowana umowa + w razie konieczności jakiś dobry sposób na wyegzekwowanie ( a czasem na obejście prawa) daje pewność, że prawo jest po stronie uczciwych. Poza tym ktoś, kto ma od razu na wejściu podejrzane plany wobec kupowanego szczeniaka po przeczytaniu takiej umowy w której hodowca zastrzega wiele rzeczy, zazwyczaj odstępuje od zakupu - i w ten sposób hodowca od razu ma wyeliminowanych "kombinatorów". Dodam, że piszę z punktu widzenia hodowcy.
  23. [quote name='kaska9141868']I dobrze zrobiłaś zostawiając to na środku :)(w torebce) Niech się służby martwią a ty swoje zrbilas kosza nie było to wyjscia innego tez :) A tak wogle to jakiej rasy te szczeniaczki :roll: :loveu:[/quote] Szczeniaczki to komondory. Piesek w tej chwili ma 9 miesięcy i jest już większy od swojej mamusi - ma grubo ponad 70 cm w kłebie :crazyeye:. Do niedawna miałam trzy takie "maluszki" ale jedna sunia poleciała do Szwecji a druga pojechała na Białoruś. Został mi już tylko piesek ale on już zostaje u nas na zawsze bo jest cudowny pod każdym względem!!!
  24. Ja najbardziej lubię "Mój Pies". "Przyjaciel Pies" też kupuję ale od jakiegoś czasu zaczął "schodzić na psy" - coraz więcej reklam i artykułów "o niczym". Takie mam wrażenie. "Pies" to już supełnie inne czasopismo - to już bardziej fachowe - ale jak kupię numer od czasu do czasu i poczytam te błędy, które się tam pojawiają (literówki, powtórzenia wyrazów, zjadanie wyrazów, błedne podpisy zdjęć itp) to mnie zniechęca do czytania kolejnego numeru. Więc nie czytam każdego numeru. Mają tam kogoś kiepskiego do składania tych artykułów. Niektóre relacje z wystaw to się czyta jakby je dziecko pisało. To w sumie tylko te 3 numery czytuję,w tym 2 co miesiąc.
  25. Witam. Ja mieszkam na wsi w środku lasu i jak wychodzę do lasu na spacery to nie sprzątam. Koło domu sprzątam raz na jakiś czas no i oczywiście jak zabieram psy do miasta to też zawsze sprzątam. Kupy pakuję do zwykłych "biedronkowych" reklamówek i wyrzucam do zwykłych koszy na śmieci (niestety nie byłam jeszcze w takim mieście w Polsce gdzie byłyby specjalne psie kosze). Jedno co mnie do szału doprowadza to organizacja naszych wystaw!!!! Wszędzie jest jak byk napisane, że wystawcy mają sprzątać po swoich psach (oczywiście mało kto to robi ale to już inny temat) tylko gdzie wyrzucać te "pakuneczki"?!?!!!!!!!!????? Ostatnio jak byłam na wystawie w Rzeszowie to moje szczeniaczki (wielkości owczarka niemieckiego.....) załatwiły swoją potrzebę zaraz po wyjściu z samochodu na parkingu. Oczywiście posprzątałam wszystko i tak sobie idziemi i idziemy i idziemy do tego wejścia. W jednej ręce trzy plączące się podekscytowane psy, na szyi aparat, na pasie torebka z potrzebnymi dokumentami, które zaraz mam wyciągać a w drugiej ręce ...... wiadomo co w reklamówce!!!! Kosza nigdzie nie uświadczysz!!! Zostawiłam po prostu tę reklamówkę na środku drogi - może jakieś służby sprzątające znalazły gdzieś kosze. Na wystawie to samo. Pierwsze kosze (worki na śmieci) pojawiły się już chwilę po rozpoczęciu oceny i było ich tyle co kot napłakał. Ja się nie dziwię, że ludzie nie sprzątają, bo gdzie do jasnej ch....y mają to wyrzucać? Do torebki sobie wsadzić i zabrać do domu? Z podziwem patrzę na organizację wystaw u naszych południowych sąsiadów. No i parki np. w Niemczech, Dani czy w Szwajcarii to od nas jakieś 100 lat rozwoju (ludziej świadomości, poczucia ładu i porządku i dobrego wychowania - wszystkich!!!) Sprzątajcie po swoich psach - jak my będziemy sprzątać to przynajmniej o tyle mniej będzie tych kup na naszych trawnikach. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...