Jump to content
Dogomania

Kotti

Members
  • Posts

    119
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kotti

  1. W "Przygarnę Psa" - oj... zapomniałm napisac, że nieaktualne- zmienić temat- nie umiem :/ Co do Sońki- efekty po zastrzykach są. I to spore. Po pierwsze jest żywsza i coraz mniej osowiała (choć jej osowiałość była też pewnie częściowo efektem zmiany miejsca). Po drugie na spacerach chce biegać (niestety zakaz- spacery na czas działania zastrzyków mają byc spokojne, aby lekarstwa miały okazję zadziałać. Zaczeła (czasami) siadac jak pies- a nie jak do tej pory- jakoś tak na biodrze. Nadal trudno jej wstać jak długo leży. Problem schodów- raz jest dobrze- i wręcz ciągnie mnie po nich, innym razem -schodząc-trze brzuchem o kanty, wchodząc- potyka się. Teraz mam obserwować kiedy zastrzyki przestaną działać (weterynarz wyrokuje 3 tyg działania) - i jak bedzie się później zachowywać. Czy nawrót, czy co. Wtedy dopiero będzie mógł postawić diagnozę i określić czy i jakie leczenie potrzebne, oraz zalecić ewentualne dalsze badania. Luka - seria pytań :P Jak często dostaje zastrzyki Twój piesek? Czy są to Tylko zastrzyki czy jeszcze coś? Czy po zastrzykach przechodzi Mu całkiem czy jednak widac stan chorobowy?
  2. są, są... nietety- niefajne. Na razie dostała zastrzyki- teraz tylko czekac i obserwować. Nie wiadomo co to. Tak samo nie wiadomo jakie leczenie będzie potrzebne i jakie zlalecenia. Właśnie wychodze do pracy. Ale jestem w stałym kontakcie telefoniczno- mailowym z Kasią. Jest zorientowana w całej sytuacji. Może jak tu wpadnie coś więcej powie.
  3. HOP do góry- może w te popołudnie, gdy spadł pierwszy śnieg ... może teraz Cię ktoś zauważy?
  4. no ... dziś miała chrzest bojowy (zresztą przypadkiem... ) Musiałm lecieć do Rodzicó- szok- zostawić ja samą? No nie wydawało mi się to zbyt pozytywne- zatem wziełam ze sobą. Jakoś postanowiłam iść na pieszo :/ Z Mokotowa na wyskokość Dworca Wa-wa Wola ! Pomysł - deko beznadziejny, ale wydał mi sie boskim spacerem- no i był- nie wiem która z nas miała dłuższy ozor :) Poznała sie z psicą Rodziców- hmmm Saba oczywiście musiała pokazać Sońce kto tu rządzi- zatem ciekawie się patrzyła, ale i bez warknięć się nie obyło :D A potem nasza Sońka... z ciekawością patrzyła na papugę- heheh.. tak ją to ciekawiło, że gapiąc się na klatkę wlazła na zabawkę Saby- UPS! Było i Wrrr i pokazanie zębów... Następny w kolejności był szczurek- rozbójnik- jak wsadziła mu nos do klatki- capnął ją! Potem klatkę omijała szerokim łukiem... Pierwsza podróż tramwajem- dopiero do drugiego tramwaju weszła- pierwszy coś jej nie pasował. heh...- ale jak już zaakceptowała tramwaj nr.17 to była grzeczniutka... No i oczywiście pierwsza wizyta u weterynarza- mój Tato się uparł- i nas tam zaciągnął. Pazurki obcięte. Wiek psa- powyżej 4 lat :> Następna wizyta w piątek- bo coś nie tak jest ze stawami, ma poważne problemy z chodzeniem po schodach (widać, ze bardzo chce, ale coś nie tak...) i wstawaniem jak się "zasiedzi"- mam ją obserwować. :( Może będzie dobrze... Fotki- ze spacerku- ni ma- torebka, pies, telefon i papieroch- nie było juz ręki na aparat :D
  5. heh 1 noc za nami- tragedia jakich mało... :( Sońcia całą noc tak sapała ,że nie dało rady spać! (w sumie spała z nami w niedużym i bardzo ciepłym pokoju)... ... niestety o 3 w nocy - no nie dało się.... wyniosłam jej posłanie do kuchni, gdzie jest zdecydowanie chłodniej :) i tam juz nie sapała- chwilkę poposzczała, i .. przszła położyła się na przedpokoju koło naszych drzwi- i tak ja zastałam rano .. i.. zero "mokrych i grubych" niespodzianek :) na razie uczmy sie siebie- ona na wszysyko co chce reaguje piszczeniem- na jedzenie, na spacer, a sapaniem jak chce byc głaskana... :) ...a teraz spacerrrrrrrrrr...
  6. może masz i rację- że to stress... więc teraz leży i odpoczywa :) Na współlokatora zareagowała zaciekawieniem... grzecznei dała się głaskać :) Kochanaaa 2 spacer za nami- zaraz trzeci- bo... piszczała, latała do drzwi i wąchałą mój płaszcz :) siusianie psa wzieło... hehehe jednak była miejscami jeszcze wilgotna- i nie chciałam żeby się przeziębiła... jak wyschnie- nocny spacer na "coś grubszego" - ewidentnie pokazuje, że chce wyjśc- siada na przedpokoju i piszczy Pozdrawiam - przed nami 1 noc z piskaczem :) Rano zdam relacje :) btw. wiecie, ze daje łapkę? jak JEJ się chce- ale wie o co chodzi :) tylko już wg swojego uznania- prawą czy lewą... na spacer jak chciała- przyszła usiadła, patrzy na mnie- mówię "daj łapkę" myk- dała- SZOK...- a potem myk do przedpokoju pod drzwi O.o ... Hehehe
  7. tak strasznie mi przykro było kiedy Dzinka- Sońka zostawała z nami koło auta- a ten biedulek musiał tam wracać :( to wspaniały pies- fotki nie oddają nic a nic z tego jaki jest przyjacielki- i jaką ma kochaną mordkę- tutaj wychodzi na takiego groźnego psa o spojrzeniu ostrym.. - a naprawdę to śliczny pies- jednak foto nie umie tego oddać! Jak wtulał mi się pod pachę! ... jak wspaniale chodzi na smyczy- pilnuje się nogi- dopuki nie poczuje, że może latać. SZOK! Pies co siedział tyle w boxie- pamięta zasady spacerów! Jak bym tylko mogła... jak bym tylko miała taką możliwość- wcale bym tam GO SAMEGO- nie zostawiła! Dzinka - Sońka za nim tęskni- naprawdę... piszczała na spacerze jak widziała podobnego psiaka do niego- nie dziwne- w końcu to wspaniały PRZYJACIEL...! Kto mu da domek? Kto chce mieć PRZYJACIELA?
  8. hehehe nie nie nie- poczekajcie ... :) jeszcze jedna kompiel- i czesanko- dziś juz jej tego oszczędzamy- szczególnie, że boi się fotek :( no i te jej chodzenie- woła się ją.. cieszy się... oczka uśmiechnięte... ECH! to mnie martwi- ogon jej chodzi- chce wstać.. a się czołga... po chwili traci siłę i leży- patrzy, oczka smutne.. merda ogonem i... nie jest w stanie wstać ! Naprawdę ogromną trudnosć sprawia jej wstawanie z posłania- jakoś tak zarzuca jej dupkę- jak leży- dupka na boku- jak to pies... ale żeby ją dzwignąć i "naprostować" ... to już nie tak łatwo :( o co chodzi? te pazury? że za długie? Może dlatego nie wychodziła z budy? bo chciała a niemogła?
  9. no - dostała kolację Hmmm nie wiem czy to dobrze ;) ... bo niewiadomo co zastaniemy rano za niespodzienki :) Lnieć w bloku- heheh skąd ja to znam :D tragedia jakich mało ;) ale co tam... Wiecie co... ona dziwnie chodzi i ma problem ze wstawaniem- ale juz wiemy gdzie problem- pazury :( strasznei jej przeszkadzają... Oj... będzie bliskie spotkanie z wetem :D ... najgorsze jest jednak to, że ona chyba teskni- za Bulkiem- poważnie- na spacerze- co widziała podobnego psiaka- zaraz chciała lecieć... piszczała... :( A teraz leży na swoim posłaiu- boi się z niego ruszyć- jak by miał jej je ktoś zabrać - czas czas czas- aby zrozumiała, ze to JEJ posłanie :) KTO DA DOMEK BULKOWI? ;( a Bulek biedny jak musi się teraz czuć.. samotnie a to taki kochany przytulaśmy pies- fotki na dogomani nie oddają nawet 10% jego kochanej mordeczki i cudownego usposobienia- przytulaka ;(
  10. PO KOMPIELI! HURAAAA! a zniosła- zaskakująco dobrze! bez uciekania, bez piszczenia O.o... ot sobie siedziała... a potem sie położyła :) (daliście jej coś na uspokojenie? O.o hehehe) ... a teraz sobie leży na posłaniu i "poprawia" nasze kompanie :D:D:D OZOREM HEhehehe
  11. :) i juz w domku... razem- po 2 tygodniach prób z dotarciem do Sochaczewa- W KOŃCU SIĘ UDAŁO! :loveu: Bardzo dziękujemy [B][SIZE=3]Ziutce, Kasi i Karolinie[/SIZE][/B]- za pomoc w zorganizowaniu transportu- bez nich- ani rusz- nic by nie wyszło. [B][SIZE=3]DZIĘKI- JESTEŚCIE WSPANIAŁE![/SIZE][/B] Nasi znajomi- bali się wieźć autem psa, którego nie znają... no w sumie- nie dziwne... Najważniejsze, ze wszystko dobrze się skoczyło :loveu: Zagrypiony Radek odchoruje ten wyjazd - ojjjj tak... :/ Dzinka (SONIA- juz została przechrzczona) jest kochana- łazi, wącha... a teraz oswaja sie ze swoim posłaniem :) ... byliśmy już nawet na spacerku... A! ona nie wie co to schody! <lol2> poważnie! wejście po schodach- massakra- a potem wyjście na spacer- schodami w dół- masakry ciąg dalszy... hahahaha Jakoś dziwnie zczołgiwała się... O.o... yyy no jakoś to będzie Hahahha Przed nami kompiel- uch.. zapaszek... jak w jaskini nandertalczyków zapanował w naszym domu :evil_lol: Wszystkie okna pootwierane- no ni pomaga... Obiecane fotki- nie dużo- bo SONIA (przepraszam matkę chrzestną- ale na Dzinka łamię sobie ozorka )- boi się aparatu :/ ale ... coś się udało pstryknąć- tyle, że się kuli jak aparat zaczyna łapac odległość :/ Foto z zaskoczniea :D [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/9910/sonianewox9.png[/IMG][/URL] .. A tu już była ucieczka od aparatu :D - ech a szkoda bo tak fajnie sobie leżała... [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img225.imageshack.us/img225/596/sonianew1em2.png[/IMG][/URL] ooooooo teraz uciekamy KOMPIEL GOTOWA :razz:
  12. grr.. a moze w ciągu tygodnia ktoś jeździ na trasie Wa-wa- Sochaczew? Sochaczew - Wa-wa?
  13. chyba tak :) z takim białym- to chyba Tango- bynajmniej tak widać na foto :) ... byle do piątku :)
  14. Pamięta Pamięta ;) tylko ma problemo z dojazdem. Czekam aż koleżanka wyzdrowieje i będzie mogła wsiąść za kółko :)
  15. HURA!!! bosko- i koniecznie napisz jakie jej dali imię ;)
  16. Martynka- kokietko! hahaha! ja zakochałam sie wirtualnie- to jednak możliwe ;)... mam obawy, ale w niedzielę jadę zmierzyć się z nimi :) a raczej z NIĄ - więcej sza :D ... ale jeśli coś pójdzie nie tak... (choc mam szczerą nadzieję, ze bedzie ok )
  17. imię? wygląda mi Soniowato- Lenowato- Toskowato :lol: śliczna psiulka :) ale fakt Martynko- jest malutka- to właściciel powinien nadać jej imię
  18. Ja mojej Suni myłam zęby jak była szczeniakiem- potem uciekała gdzie pieprz rośnie... :lying: pozostały mi ciasteczka do czyszczenia zębów
  19. U mnie w domu zawsze były dwa psy- jakoś tak wychodziło- a to sie coś przybłąkało... i miało taaaaaaakie oczka... Ostatnia "parka" psów totalnie się nie lubiła- to znaczy starszy kundelek Taty (malutki) nie pokochał mojej Soni (taki owczarek niem. z domieszką dużego kundla) - gryżli sie przez kupę czasu (zazwyczaj on był prowodyrem tych niesnasek, bo ona go "kochała", tęskniła jak gdzieś wyjeżdzał... choć pewnie jako szczeniak męczyła go), potem ledwo tolerował ją... Sonia nam zagineła... Zostało jakoś puste miejsce w domu i znajoma Pani weterynarz powiedziała nam o małym kotku... Z dużym wachaniem - zdecydowaliśmy się na adopcję kociaka- i... przeżyliśmy szok! Ten niedobry Filip - pokochał kotka od pierwszego niuchnięcia! Kot oczywiście na początku bał się go... i Filip zarwał kilka razy po nosie... Teraz już jest spokój- nasz stary (13 lat), poczciwy psiul chodzi za kotem krok w krok... pilnuje go... itd :) i nawet nie ma zbyt dużych pretęsji jak Kociak wyjada mu z jego miski :loveu: Rada? jak już zostało powiedziane wyżej- nie ingerować w ich prywatne małe porachunki I... jeszcze jedno: nie zajmować się cały czas zwierzakiem nowoprzybyłym. Przy naszym stałym "domowniku" głaskać i jednego i drugiego- żeby ten "stary" nie poczuł się niepotrzebny ...
×
×
  • Create New...