-
Posts
119 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kotti
-
Dzwoniłam przed chwilką- nikt nie odbiera- w sumie- sobota... Zatem zadzwonię w poniedziałek i zaraz napiszę
-
[quote name='Kotti']Kilka słów o psicy- mądra... grzeczna... spokojna... o charakterze kota ;) - spać, spać, leżeć, drapać... Taki duzy kanapowiec Do dzieci- spokojna (wczoraj sprawdzone)... córeczka koleżanki głaskała ją, pieciła... drapała za uchem- a jak przestawała- Sońka tylko głowa w górę z zaptaniem w oczach "dalej drapiesz?" :D Do innych piesków spokojna, grzeczna[/quote] Wet ocenił Sonie na 5 lat. (drugi wet ocenił ją na "dorosłego psa") Sonia jest spokojnym psem. Jak zostaje sama w domu- nie niszczy, nie szczeka, - śpi sobie. Nie jest lękliwa- ani trochę! Prędzej ciekawska niż lękliwa- ale to jeśli chodzi o spacery. W domu- interesuje ją TYLKO leżonko. Na smyczy trochę ciągnie- ale nie jakoś drastycznie! Głównie dlatego, że jest ciekawska i towarzyska- co zobaczy psa to zaraz chce lecieć przywitać się. Acha! nie przepada za kotami! Co do weta- weterynarz, który ocenił, że jest konieczne prześwietlenie dał mi telefon do dr. Sławskiego (22 816 52 00) ul. Wodzirejów 10 - podobno specjalista od rtg stawów. Tak mogę jechać w tym tygodniu- choć mam popołudnia, ale coś wymyślę.
-
Hop po domek
-
[quote name='Pamela25']w tym schronie sa taki przypadki ze jak ewentualny opiekun zczyms sie wygada co zaniepokoji pracowniaka to automatycznie jest "wywalany" za brame i tyle ma z adopcji[/quote] a ja czytam tą wypowiedz tysiąc razy - od 6.00 rano- i nadal nie rozumiem, albo roi mi się jakiś dziwny obraz... Pytałam koleżanki- dałam linka- nie rozumie o co panimaju Pani Pameli- może ktoś mi przetłumaczy z "naszego" na polskie? "jak ewentualny opiekun się z czymś wygada co zaniepokoi pracownika"- Hmmm jak mam to rozumieć? Opiekun- wolnotariusz. "Wygada z czymś co zaniepokoi pracownika" ? co znaczy wg Ciebie "wygada" Matko! jak "wygada" ? Czyli co? jak wolnotariusz powie, że zauważył jakiś problem u zwierzaka, o którym wie już pracownik- bo... ma kontakt ze zwierzakiem i to widzi- to wolnotariusz jest wysyłany za drzwi? I nie załatwi adopcji Psu? Czy, że jak wnikliwy obserwator- przyszły właściciel zauważy problem u zwierzaka to jest wywalany za drzwi- bo taniej i prościej wywalić za drzwi, niż podjąć leczenie zwierzęcia przez schron i wydanie go w stanie zdiagnozowanym? [B]Nie rozumiem co sugerujesz!? Nie wierzę, że ludzie pracujący w schronisku są tak nieczuli jak sugerujesz![/B] Ech... Pamelo- pisz uważniej, NIE WIEM! - pomiń literówki, skróty myślowe- (ja w myślach nie czytam!) I nie tłumacz sie pisaniem w emocjach... Po prostu- przemyśl to co piszesz. I czytaj to co piszesz 100 razy- tak jak mi radzisz zastanowić się nad Twoimi słowami 100 razy- chcąc- nie chcąc- musze .... Bo taki jest Twój styl pisania. Nie wnikam dlaczego...
-
[B]a... i dodam jeszcze, ze bardzo dziękuję za pomoc- Luce, Marzence - za pomoc w podbijaniu wątku, szukaniu domu SOni... za to, ze wogóle coś próbują robić w tym kierunku i nie zostawiają mnie samą. [/B] [B]Dziękuję Kasiprodex za kasę na pierwsze zastrzyki, Adze-Soni za chęć opłacenia prześwietlenia- nie w moim imieniu- w imieni Suni.[/B] [B]DZIĘKUJĘ[/B] Pamelo i nie insynuuj, ze obwiniam wolnotariuszy- BO NIGDY TEGO NIE NAPISAŁAM! Tak samo nie sugeruj, że odpowiedz Pani w schronisku, ze to mój problem- oburzyła mnie i że oczekiwałm czegoś innego! Absurd! Zadzwoniłam tam- bo sama sugerowałaś, że mam powiadomić schron- zatem zastosowałm się do twojej rady- nieprawdaż? Ja nikogo nie winię za zaistaniałą sytuację, tak jak mówiłam-więc prosze pod moim adresem odwdzięczyć się tym samym Dziwi mnie dlaczego próbujesz "odkrywać" co ja myśle (?)... Naprawdę- minełaś się chyba z powołaniem... skoro umiesz czytać mi w myślach? Tylko chyba coś ci twój radarek do odczytu myśli szwankuje...
-
Nie czuję się winna- przykro mi jest z zaistaniłej sytuacji... , ale nie czuje tego, ze to ja coś zrobilam nie tak. [SIZE=2]Nikt mnie nie pytał o pieniądze czy je mam... Bo oczywiście, że mam - na wyżywienie, na zabawki i psie smakołyki... A ja nie przypuszczałam, ze mogą wyniknąć takie problemy. I TO JEST MOJA WINA- FAKTYCZNIE- mogłam przemyśleć sprawę, że pies ze schroniska może mieć jakieś dolegliwości. Albo mogły mnie o tym poinformowac wolnotariuszki, mogł wspomnieć pracownik schroniska- kto kolwiek!- że tak się może stać- Bo mi to wogóle nie przeszło przez myśl... Naiwność? może- ale żaden z naszych psów nigdy nie chorował przewlekle- a jak zachorował- to na choroby typu przeziębienie itp. [/SIZE] Wybacz- ja nie znałam do dnia wzięcia Soni ze schronu jakie tam panują warunki!!!! [B]POZATYM:[/B] [SIZE=2]Przecież brałm psa dorosłego, gdzie takie choroby - jak choroby stawów powinny być już dawno wykryte... (nie winię tutaj wolnotariuszy, ze nikt tego nie zauważył- w końcu dziewczyny są tam tylko co jakiś czas a piesków jest dużo) ...[/SIZE] [SIZE=2]Przecież uprzedzałam o tym jaki pies będzie prowadził tryb życia... i w [/SIZE][SIZE=2]momencie odkrycia choroby- od razu poinformowałm, że trzeba będzie szukać domu... (ma siedzieć sama w domu, bo pan i pani chcą spędzić aktywnie swoj wolny czas?)[/SIZE] [SIZE=2]Nie powinno być zaskoczenia skoro informacja o chorobie i o szukaniu domu wyszła odemnie w ciągu kilku dni po adopcji![/SIZE] [SIZE=2]Druga strona medalu jest taka- wszyscy moi znajomi mówią, że zostałam wkopana w adopcję... Że wszyscy wiedzieli tylko chcieli się pozbyć psa- [B]ja w to nie wierzę[/B]- ale jeśli ktoś chce po mnie jechać- proszę.. ale niech przemyśli, ze są inne osoby, które też by tu mogły wejść na forum, zajejestrowac się 5 dni temu i "jechac" po bogu ducha winnych osobach- wolnotariuszy- prawda?[/SIZE] Czego odemnie oczekujesz Pamelo? Piszesz co by było gdyby zachorowała później? Nie dostrzegasz chyba delikatnej różnicy między MOIM PSEM KTÓREGO MAM ILEŚ CZASU a PSEM WZIĘTYM I OD RAZU CHORYM! Wiesz jak to co piszesz wygląda z mojego pkt widzenia? Schron pozbył się psa- a ja mam siedzieć cicho i sama borykać się z chorobą Sońki. Jeśli by choroba Soni wyszła na jaw- później- jak juz byśmy się przywiązali- oczwiście, że leczyła bym ją - bo to by był mój pies! Jeśłi by potrącił ją samochód- oczywiście- wylądowała by na leczeniu, Jeśli by miała katar- OCZYWIŚCIE ZAPWENIŁA BYM JEJ WŁAŚCIWĄ OPIEKĘ WETERYNARYJNĄ! Tu choroba wyszła od razu! A jak bym chciała chorego psa to takiego bym wzieła- prawda? I TO NIE JEST KATAR! To chore stawy- poważna choroba, długotrwałe, kosztowne leczenie dające - często - mizerne skutki.
-
[COLOR=#000080]Więc takz mojego pkt widzenia- od początku do dnia dzisiejszego: [/COLOR] [COLOR=#000080] Postanowiliśmy przygarnąć psa- owczarkowatego- suczkę ok roku. Napisałm posta na forum. Zaznaczyłam tam, że pies czasem będzie sam w domu, ze bedzie miał kontakt z innymi zwierzętam, (kotem, psami), że będzie prowadził dość aktywny tryb życia (szczególnie w weekendy i lato)[/COLOR] [COLOR=#000080] Przeglądając wątki adopcyjne spodobała nam się Sonia- ale w sumie nie byliśmy zdecydowani na jej adopcję. Była dużo starsza (2-3 lata- pisało na forum-po wizycie u weta okazało się że ma ok 5 lat- a na karcie wypisowej ze schronu jets nawet wiek 6 lat!) Gdzieś na forum napisałm o tym, ze mi się podoba itd... Po kilku rozmowach z wolnotariuszką, opowiadaniu jaka psina jest miła, - co jest faktem niezaprzeczalnym!, że troche starsza, ale to nadal młody pies (ok 2,5 roku)itd... - Sonia trafiła do nas... Tego samego dnia zauważyliśmy, że pies ma coś z łapami. Był problem z wejściem po schodach, z chodzeniem, ze wstawaniem. Oczywiście od razu telefon do wolnotariuszki- ale zostałam uspokojona, ze to pewnie stress i "nic takiego" i żeby poczekac troszkę, aż psica się odstresuje. Za kilka dni poszłam do weta na obcięcie pazurów i zbadanie ogólnego stanu zdrowia psa. Wet orzekł, że pies ma problem z łapami i to na pewno jakiś rodzaj zwyrodnienia. Oczywiście skontaktowałam się z wolnotariuszkami opowiadając im całą sytuację i mówiąc, że mnie nie stać na leczenie (DODAM SONIA TRAFIŁA DO NAS W NIEDZIELĘ- A TO BYŁ WTOREK ALBO ŚRODA) Już wtedy wspominałam, że jeśli Sonia będize chora ja nie będę jej w stanie zatrzymać. Ze względów finansowych i nie tylko. (W końcu pisząc o przygarnięciu psa zaznaczyliśmy, że to miałby być pies z którym będziemy mogli spędzać aktywnie czas...) Została podjęta decyzja o konieczności przebadania jej jeszcze raz, u weterynarza, którego poleciła mi wolnotariuszka. Ona też przesłała mi kase na konto na tą wizytę i zastrzyki. Byliśmy- zastrzyki- i (jak kazał weterynarz) czekanie kiedy przestaną działać. Przestały po tygodniu. Zatem kolejne zastrzyki... I orzeczenie o konieczności prześwietlenia. Niestety- nie stać na na takie wydatki- to nie bedzie jednorazowy koszt- to będzie leczenie długotrwałe. Sam weterynarz powiedział nam, że koszty tabletek są duże. Myśleliśmy z mężem co dalej począć... Napisałam maila, że niestety, ale trzeba szukac domu. I zrobiła się lekka cisza. Potem napisałm maila, z zapytaniem czy sa jakieś fundacje leczące zwierzęta- cisza.. Potem zrodził się pomysł, że może ja zatrzymamy- i będizemy leczyć na tyle na ile nas będzie stać. (tu pojawił się entuzjazm- że tak może być...) Pomysł upadł w momencie spotkania z kotem. (teściowa ma kota w drugim mieszkaniu) Na "koncie Soni" zostało 20 zł po wizytach- napisałm kolejnego maila, że to reszta i zwrócę ja- bo już ja jej leczyła nie będę- cisza.[/COLOR]
-
Przed chwilą dzwoniłam do Sochaczewa... Pani co odebrała telefon wie już o zaistaniałej sytuacji. Powiadomiły ją wolnotariuszki. Jeśli nie znajdzie się dom- coź- pozostawiła w mojej kwestji rozwiązanie. (cytuję: "to juz Pani problem" - doceniam pozostawienie mi wolnej ręki)
-
Pamelo - jechac to sobie mozesz po mnie... prosze bardzo Nie wiem tylko czy to pomoże Soni znaleźć dom? Co do Twoich txt, w stylu, że pewnie niedługo wezmę innego psa i znowu go oddam- ech "pani psycholog" ... (chciało by się rzec od 7 boleści... ale się powstrzymam) Na Twoje pytanie- czy wolnotariusze znali moją sytuację- owszem- wiedzieli, ze pies będzie prowadził aktywny tryb życia. Chyba to wszystko wyjaśnia- prawda? Choroba stawów raczej taki aktywny tryb wyklucza. Co do szczepień- byłam u weteynarza- oglądał wypis ze schroniska- nic nie wspominał o szczepieniach. Ogłaszam- tutaj. Rozpytuję po znajomych... Luka zrobiła Allegro- wybacz, ale ja nie mam pojęcia o tym jak się "sprzedaje psa" i jakie to ckliwe słowa można ubrać opowieść, aby kogoś serce zakuło. Ale widzę, ze Tobie idzie nieźle (fragment o oczach za kratami) ... Dziw bierze, że masz tylko 11 postów i jesteś tu od listopada... Hmmm... A teraz skoro sobie ulżyłaś, to albo pomóż - choć by podbijając wątek- albo swoje przemyślenia zostaw dla siebie.
-
nie wiem Luka- poważnie. po 20-tym wyjeżdzam do teściowej (mamy tam kota)- nie mogę jej tam zabrać. Juz ostatnio wszyscy zawalu prawie dostaliśmy po Soniowej akcji KOT
-
Luka nie przepraszaj- jesteś wolnotariuszką- nie pracownikiem. Jedno co dobre w tej całej sytuacji, że wiemy jak Sonia zachowuje sie w domu, jaki ma stosunek do dzieci, do psów (do kotów- niestety też... wiemy... nielubi)... Jak zachowuje się jak zostaje sama... No ogólnie możemy coś więcej o niej powiedzieć. W sumie jak bym ją wzieła na DT to sytuacja by była podobna (też kiedyś by nastąpił moment rozstania) i tak staram się o tym myśleć.
-
No widzisz Beka- widocznie nie przemyslałam... Po prostu myślałam, że osoby co zajmują się psami w schroniskach troszkę je znają i mają jakąś wiedzę na ich temat. Szczególnie jeśli pies jest tam sporo czasu ... naiwność :) Prawda jest taka, że nie zachorowała po roku tylko już była chora- czego NIKT nie widział? A ja to, że jest chora zauważyłam 1 dnia. Ja nie zamierzam się tłumaczyć ze swoich decyzji... (wyjasnienia w poście 249) Tak samo jak mi się nikt nie tłumaczy jakim cudem NIKT nie zauważył tak poważnego schorzenia u psa. Mamy czas do 20 grudnia.
-
tak- lekarz powiedział (a raczej dwóch lekarzy- bo z obcięciem pazurów byłam u innego weta) że widać, że to jest jakiś rodzaj zwyrodnienia. widac to po sposobie chodzenia? Jak obaj to odkryli- nie pytaj mnie. I jeden i drugi orzekł o konieczności prześwietlenia. Beka- cóź- mnie niestać na dokładne badania, na prześwietlenia itp. przykre, ale prawdziwe.
-
same zalety- wada tylko jedna... no nic- Sonia hop po domek, a ja hop do pracy
-
tak choroba jest zdjagnozowana, (jako coś ze stawami) nie było prześwietlenia, nie wiadomo na ile są uszkodzone stawy. Nie jest to cos co dyskwalifikue Sonie z życia. Na spacerach (niezadlugich) ona zachowuje się normalnie... problemy sa jak za długo chodzi, przy wejściu na schody, i jak się zasiedzi.
-
Luka śliczne dzięki w imieniu Sońki... ...oby to coś dało... Namiar na psa? 501 211 357 mój telefon. HOPPPPP
-
super by było... Hop Hop...
-
ja tez mam banerek :) Dzięki Marzenko :* Nooo z banerkiem! Sonia hop.. hop... do góry
-
Kilka słów o psicy- mądra... grzeczna... spokojna... o charakterze kota ;) - spać, spać, leżeć, drapać... Taki duzy kanapowiec Do dzieci- spokojna (wczoraj sprawdzone)... córeczka koleżanki głaskała ją, pieciła... drapała za uchem- a jak przestawała- Sońka tylko głowa w górę z zaptaniem w oczach "dalej drapiesz?" :D Do innych piesków spokojna, grzeczna- wszystkie kocha i ze wszystkimi chce się bawić, powąchać... Wcielenie aniła w psiej skórze. Wiem, bo rodziców Saba notorycznie i z uporem osła pokazuje Soni "kto tu rządzi", a Sonia NIC! tylko merda ogonem i podejmuje 1200 prób przyjaźni! Uospobienie spokoju, KTO MA DOM DLA SUNIECZKI?
-
właśnie wróciłyśmy ze spacerku- schody :( schody :( schody :( czy ktos mieszka bez schodów? ma jedną rękę wolną do drapania? ... i chce przytulić Sonię?
-
Hop do góry
-
hop- prosimy o dom...
-
spokojny towarzysz... czeka na kogoś
-
NIe- nie byłyśmy na prześwietleniu.
-
[URL=http://imageshack.us][IMG]http://img507.imageshack.us/img507/5715/soniaphj6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img261.imageshack.us/img261/487/so4dh7.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR=darkorchid][U]Sonia Szuka domku[/U][/COLOR][/B]