Jump to content
Dogomania

Kotti

Members
  • Posts

    119
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kotti

  1. Masz racje Luka- nie masz szczęścia- a to kochana psina :( HOPPPP Jeśli ktoś chce psa spokojnego, sporego- ale kanapowca- to właśnie Sonia...
  2. Ta psina potrzebuje domku- to wspaniały, kochany pies... Czy ktoś ma domek ? albo mieszkanie na parterze? i pusty kawałek podłogi? i jedną rękę wolna do drapania za uchem?
  3. Hop po domek... a banerek - jeśli ktoś miły- poprosimyyyy :(
  4. Kochani... Biorąc pieska pisałm w poście o tym, że pies będzie prowadził aktywny tryb życia, że bedzie mial kontakt z innymi psami i kotem... Poznałam SOnię- bardzo chciałm ją wyciągnąć z tej budy. Wyciągnełam, ale już u nas w domu okazało się, że... Sonia jest chora- ma problemy ze stawami. Nie jestem w stanei zatrzymać Soni- niestety nie stać mnie na jej leczenie- a ona takowego wymaga. Ponaddto mój czas pracy czasem powoduje, że nie zawsze mogę stawić się u weta w wyznaczonym terminie... :( Rozmawialm z weterynarzem- okazuje się, że pies z problemami ze stawami- niestety, ale powinien się oszczędzać - ja niestety dla Soni- prowadzę dość aktywny tryb życia, a dodatkowo mieszkam na 3 piętrze bez windy. I jeszcze jedno- my w drugim mieszkaniu mamy kota, a okazało się, ze Sonia Go niezaakceptuje. Nie będę wnikała w szczegóły fakt jest faktem Sońka potrzebuje domu. Za nic nie chcę aby wróciła do schronu! Kilka słów o niej? To mądra, grzeczna sunia. Bardzo szybko uczy się nowych rzeczy (np. wycieraniae łapek po przyjściu ze spaceru pojeła już w 3 dni) NIe brudzi w domu, nie niszczy... jak zostaje sama- po prostu chyba śpi- bo zawsze wstaje zaspana jak wchodzę do domu. Jak chce na spacer- po prostu zaczepia i posapuje. Od razu wiadomo, o co chodzi. NIe jest kłopotliwym domownikiem. Leży sobie przy łóżku, albo na swoim posłaniu. Jest naprawdę fajnym psiakiem. Tramwajem, autobusem jeździ bez problemu. W aucie zachowuje się grzecznie. Ma tylko fochy na jedzenie- raz je, a innym razem trzeba jej wciskać. Pomóżcie w znalezieniu jej domu.
  5. Wieści od weta: Sonia dziś dostała kolejne zastrzyki (2- take same jak poprzednio). Jest poprawa i to jest super. Wet kazał zrobic prześwietlenie. Dał mi namiary na Pana, który dobrze zna się na stawach i na pewno zrobi to prześwietlenie dobrze i dobrze je opisze. Sońka dostała jeszcze w gratisie kilka tabletek osłonowych na stawy. :) Dopiero po opisie prześwietlenia będzie można myśleć o dalszym leczeniu. Jak to powiedział "nie będzie nam wypisywał recept na drogie weterynaryjne leki- bo tak mu się wydaje..." , po co mamy płacić za Jego "wydawanie" - chce mieć pewnosć i zobaczyć jakie tam są ubytki- a wtedy określi dalsze leczenie. Martwiłam się, że ona nie chce zazbytnio jeść, i że taka chudzinka, ale wet mnie uspokoił :) Powiedział, że jest po prostu szczupła i TAK MA BYĆ- żeby tuczeniem dodatkowo nie obciążać stawów. Uffff
  6. hahaha padłam, popłakałam się ze śmiechu! po opowieści- dziwnej - treści... U nas jest grupa SSS: Sonia (nasza), Saba (taty), S... S... kurcze brat nazwał psa coś z chińszczyzny- coś to jej imię znaczy- ni kuta nigdy nie pamiętam- nazwyam ją Sandał- (oby się nie dowiedział :/) Same S i same sunie :D:D i jeszcze każda zazdrosna i za nic nie chcą się polubić, bo KAŻDA czuje się pokrzywdzona i zazdrosna o każdą (najmniejsza ) pieszczotkę. Tylko Sandałka na uboczu. I wszystkie nasze S są przypadkowe! Brawo i powodzenia Grupo BBBBB :)
  7. ARKA pisząc o zapleczu finansowym i o tym, że pies nie auto- pijesz do mnie? Hmmm - jasne, że biorąc psa liczysz się z chorobami- oczywiście- ale nie biorąc dorosłego psa- prawie 5-cio letniego, gdzie choroby powinny być wykryte już dawno. Szczególnie choroby typu dysplazja. Nieprawdaż? Tak samo te Panie- One też zostały wciepane coś czego nie chciały! One TYLKO chciały psiaka ze schronu- czytaj - POMÓC!Zresztą nie odpowiadaj mi - albo pisz na PW- to nie temat do tego. [B]Jakiś mod powinien tu posprzątać- bo robi się pyskówka zamast szukania domu.[/B] Posty z radosno-wyżygiwanymi przemyśleniami powinny zostać usunięte- [B]liczy się fakt- Sunie szukają domu- kosztują 50 zł- może ktoś się skusi?[/B]
  8. Game Game... owszem- ale kij zawsze ma dwa końce- nieprawdaż? Odpowiedzialność... relaność- coż- nie zawsze pokrywa sie z tym co być powinno i co jest. Zresztą- oceniasz Basię- a kurczaki jasne! czemu Basię? Ona tylko tutaj pośredniczy! Rozumiesz? Rozumiesz w jakiej sytuacji stawiaacie kobietkę, nie w pełni odpowiedzialną za czyny właścicielek a chcąca pomóc? Po czymś takim- takim ataku- odechciewa się pomagać. Po takiej nagonce- zostaje w przeświadczeniu tylko- olać- bo potem ja się będę tłumaczyć... Pomyśl i o tym. Ja jestem w podobnej sytuacji- wziełam psiaka- chorego- co wyszło w trakcie adopcji- już w domu. Gdzie przed adopcją wszyscy wiedzieli, ze pies będzie żył aktywnie! No stało się- Sonia jest chora (zwyrodnienia stawów) - aktywność odpada... ale nikt mnie nie ocenia- [B]nikt[/B] - nawet jak pisze o tym ,że być może będzie trzeba szukać Psicy domu- dziewczyny - wolonatriuszki mnie nie oceniają! Dają rady, Jedna nawet dała mi kasę na zastrzyki- ale ŻADNA nie jedzie po mnie jak po przysłowiowej szmacie! A to ja jestem teraz właścicielką... a nie jak Basia- tylko pośrednikiem. łatwo jest wyżywać sie słowem pisamym- prawda? tylko po co? to nic nie pomoże. pieski mają znaleźć dom- za free, lub za kaskę- byle właścicielki znalazły pieniądze na sterylizację. Nie ma o czym gadać. Podbijaj temat Game- albo myśl jak pomóc tym Paniom. I nie niszcz zdrowia Basi- po co?
  9. Hop po domek :) btw. łeee foto z siusiania- darowalibyście sobie Hehehehe... Panna L jest śliczna... i ma śliczne oczka- DOMKU gdzieś Ty... ? :)
  10. Śledzę ten wątek od początku- i każdego dnia wybałuszam oczyska coraz bardziej. Takie rzucanie sie sobie do oczu- takie oczernianie właścicielek piesków... OCENIANIE! Paranoja! [B]Szczerze mówiąc- jak bym chciała przygarnąć psiaka ze schroniska i trafiła na ten wątek - chyba bym zrezygnowała...[/B] Bała bym sie oceniania mnie, niepotrzebnych wyjaśnień, tłumaczeń się itd... Zastanawiam się tylko dlaczego biedna Basia w tym wszystkim- zamast Ją doceniać, że pomaga tym Paniom- jest przez coponiektórych krytykowana? Dlaczego Ci- coponiektórzy - krzyczą i krzyczą... ... i odnosze wrażenie, że to jak z np. Panem z Ochrony, Straży M. i inne...- który specjalnie "umila nam życie" wykonując swoją prace opieszale na zasadzie- ODEMNIE COŚ TAM ZALEŻY ...nie wiem... bo sobie coś rekompensuje... co? pozostawiam do własnej interpretacji... ...ale przekładnia ta sama...
  11. łeee ja nei wiem czemu nikt nie chce Bulka-Tanga... :/ Jak wzieliśmy już Sońkę z Azorka- jak już dotarliśmy do domu- Radek przyznał mi się, że Jemu w sumie bardziej przypadł do gustu Bulek- bo taki pieszczoch. :) Sliczny, kochany pies. Taki... no nie da się opisać- trzeba jechac, zobaczyć i pokochać...
  12. kurze łapki? O.o ... a gdzie sie takie coś kupuje? i jak się "obiera kurze łapki" ... i ile (deko, kilo) takich łapek podaje się i czy codziennie? hehe brzmi deko jak coś z magicznego kociołka Baby-Jagi :) Co do weta- powiedział mi, że dopiero po czasie działania zastrzyku będzie wiedział co to może być. I (wtedy) kazał obserwowac kiedy zastrzyk przestanie działać. Zrobił go w środę (o ile dobrze pamiętam)... Miałam zadzwonić za 4 dni, aby powiedzieć jak Sonia się czuje. I jakie są efekty. Ale... jak zadzwoniłam w poniedziałeki powiedziałm, jak się czuje kazał przyjeżdzać- no nie mogłam- to powiedział, że do soboty zastrzyk przestanie działać i bedzie lipa. (hmm czyli jednak miał pewnośc, ze szybko przestanie działać? :/ ... czy jak mam to rozumieć? bo przecież miałm obserwować KIEDY) No i sie sprawdziło- przestał działać. Nie zmieniło to faktu, że nie mogłam przyjechać. A co do zastrzyków- tak robię sama :P nawet dożylne- ludziom :P więc domięśniowe psiakowi - bez problemu :)
  13. Na razie jej się nic nie poprawia. Zaraz po zastrzyku było ok- ale zatrzyk działał tydzień. :/ Wet mnie opitolił, że nie mogę do niego przyjechac w godzinach Jego pracy- no ale nie mogę- bo mam popołudnia. Na domiar złego nabawiłam się grypy i ledwo chodzę. Codziennie mam jechac do weta (innego, ale w tej klinice) ale... ja nie mogę spać po nocach- MYŚLĘ... o Soni, i wogóle... i w efekcie? zasypiam o 5- 6 rano. Jak wstanę o 10.00 (Sońka mnie nawet nie budzi wcześniej) to już za późno żeby jechac na zastrzyk, bo nie wyrobię się do pracy :( Żebym chociaż wiedziała co Jej dał... to bym poszła koło mnie- do weta. Ale nie wiem i nie chce dzwonić, bo znowu usłysze "to co ja Pani poradzę, ze ma Pani popołudnia" (w pracy)... a do d... naprawdę mam doła... Radek też kombinuje- "żebyśmy tylko mieszkali na parterze- nie oddał bym jej za nic!" i cmoka ją w pyska... a ona taka ufna.... ... już nie śpi daleko- już się sadowi pod łóżkiem... bo zaczyna czuć się bezpiecznie. Co prawda nie je jak nas nie ma- czeka... i zjada tylko jak jesteśmy w kuchni... (najchętniej jak jej wmuszamy- cwaniara :D) Wg mnie? potrzebne prześwietlenie- i wg mnie ten cały wet w schronisku- ON je powinien zrobić! ale ... po guzie Bulka- wątpię aby go coś to interesowało- szczególnie, ze Soni w niedizelę mija 14 dni po schronie- czyli juz "wet schronu rączki umywa" ... postaram się jechac jutro rano- jeśli nie (czyt. jeśli znowu nie prześpię nocy) - to przemogę się i zadw. z zapytaniem co było podawane Soni. I znajdę lekarza blizej mnie. nic więcej narazie o jej zdrówku nie wiem. Poza tym co widzę... a widze czarno... ...a jeszcze czarniej Radek, który wychodzi z nią rano- po nocy...
  14. Czy Was ktoś pyta w pracy dlaczego nie dopełniliście swoich obowiązków? [B]NIE![/B] mnie też nie- tyle, że ja ma kochanego kierownika, co rozumie, że chodze od tygodnia nietomna w pracy, bo ... mam problem z psiakiem i sie kurna nie wyspypiam bo mi sen z oczu spędza myśl, że najprawdopodobniej muszę ja oddać ktomuś o lepszych warunkach mieszkaniowo-finansowych (na leczenie) Szlag trafia- masz rację Ziutka... ale to ON sam złożył ofertę w konkursie- z WŁASNEJ WOLI! więc niech teraz bada, leczy... TO W KOŃCU JEGO PRACA! i za to dostaje kasę, żeby mieć co wsadzić do swojej michy- nieprawdaż? A jak uważa, ze to mała kasa i mu się nie opłaca to niech zerwie kontrakt- taki argument do mnie by nie przemawiał ! [COLOR=plum]... a Sonia już nawet nie pachnie schroniskiem...[/COLOR]
  15. a ja nadal ze swoją pełna naiwnością- nie rozumiem- DLACZEGO DO JASNEJ CHOLERY w schronisku- gdzie jest wet na jakimś etacie- części etatu- no w każdym razie podpisał papiery, że bedzie leczy zwierzaki... jest taki problem ze zbadaniem guza itp ... ? No co jest do jasnego gwintu! W końcu sam - z własnej NIEPRZYMUSZONEJ WOLI podpisał to, że tam będzie pracował? Kazał mu ktoś? Czy ktoś mu zagroził, że jak nie to mu łeb zetnie- KURNA NIE! więc dlaczego teraz jest taki problem, żeby ten Pan zjawił się i obejrzał guza? Przepraszam- ja się gucio znam na zasadach schronisk- wiem wiem... ale mierzi mnie takie COŚ- bo nawet nie wiem jak to nazwać! Pozatym w każdej umowie jest podany wymiar pracy i zakres obowiązków... Zatem? A wkurza mnie to tym bardziej, że ni diabła nie rozumiem jak mógł nie wykryć u Soni takich problemów z łapkami! Sonia, Ja i Radek się przyzwyczajamy do siebie... i kurna przez jakiegoś ... będziemy cierpieć wszyscy- Sonia, i My... a mam doła i do d.. sprawa... Biedny Bulek, bez Soni, z guzem, który obchodzi weta tyle co zeszłoroczny śnieg (którego za wiele nienapadało) - że tak nawiążę do tematu...
  16. MOżesz z Synkiem, możesz i z synkiem i z pieskiem.. jak wolisz :) Jeśli chodzi o forsowanie Soni- to nie masz się o co martwić- ona lubi kontakt z psiakami, chce sie bawić. Pozatym to z łapkami dotyczy tylko momentów kiedy ona się zasiedzi i kiedy ma chodzić po schodach. Zatem na spacerze będzie ok Podaj godzinke i w którym miejscu Ci pasuje. le to juz może na PW nie bedziemy śmiecić tutaj :)
  17. Nie- dziś nie wyrobiłam sie do lekarza. Za długo mi zeszlo w szpitalu w swoich sprawach. :( Jak z Sonią? hmmm ... Ziutka- nienajlepiej. I super za razem. Jak chodzi np. po dworzu. Ale zobaczymy co jutro powie weterynarz. Naprawdę jak patrzę na nią na spacerach to nie chce mi się wierzyć, że w domu ledwo chodzi, że spada nam ze schodów- Po prostu! Nic tylko zamieszkam z nią na dworzu- w budzie kurna... i nie pozwolę się kłaść tylko chodzić, chodzić, chodzić- czarny żart :/
  18. Mi jeszcze smutniej - uwierz mi. Tak Marzenko- mieszkam na Mokotowie- a dokładniej w okolicy szpitala MSWiA Hmmm.. może spacerek w sobotę na Pola? Jeśli też masz blisko? :)
  19. Poczekajcie z tą zmianą- niewiadomo jak się dalej wszystko potoczy. Sonia ma problem z łapkami, strasznie męczy ją chodzenie po schodach. A ja mieszkam na 3-cim piętrze bez windy. :( Rozważamy z Kasiaprodex różne możliwości. Na razie decyzja nie jest podjęta. Jutro wizyta u trzeciego weterynarza. Zobaczymy co powie. Jedno jest pewne- Soni do schroniska nie oddam- NIE MA MOWY! ale być może będzie trzeba szukac jej domku lub mieszkania na parterze.
  20. Obiecane :) Fotki z wczoraj- Tata ma aparat, który nie daje jej tak po ślepkach- i daje rade zrobić foto :P przekupując ja szczurem latającym po podłodze xD [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img216.imageshack.us/img216/5196/so2ed4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img211.imageshack.us/img211/2048/so3ry5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img64.imageshack.us/img64/416/so4mm6.jpg[/IMG][/URL]
  21. Tak Kasiu - pisałm maila kilka dni temu- niestety jestem po formacie - nie prześlę ci kopii :( Pytałam w nim czy nie macie ochoty podjechac do nas
  22. [B][U][COLOR=green]GameBoy- ech- ALE TO BYŁA TWOJA DECYZJA - LICZYŁAŚ SIE Z KOSZTAMI JUŻ WYCIĄGAJĄC NIUŃKA- PRAWDA? To była Twoja świadoma decyzja!![/COLOR][/U][/B] [B][U][COLOR=#008000]Nie widzisz tuaj tej subtelnej różnicy? Pomiędzy świadomą decyzją a niemiłą niespodzianką losu?[/COLOR][/U][/B] Dziwisz się kobietkom, że potrzebują kasy? [B]Ja wcale- [COLOR=red]biorąc psiaka ze schoniska decydujesz się na pewne wydatki- proste. SĄ TO ZAZWYCZAJ WYDATKI ZWIĄZANE Z UTRZYMANIEM, SZCZEPIENIAMI, ZABAWKAMI ITP. Ale w sytuacji, gdy coś pójdzie nie tak... może się okazać, że niekoniecznie ma sie kasę[/COLOR][/B] na np. sterylkę (jak w tym wypadku) Są osoby, które decyduja się na przygarnięcie szczennej suczki czy chorego psiaka- i chylić im czoła za to- mają fundusze- stać ich- czemu nie? Gorzej jeśli ktoś funduszu nie ma- a tu wyjdzie taki "balaścik" Zatem jeśli ktoś bierze od razu szczenną suczkę- z pełną świadomością- to LICZY się z wydatkami. Jeżeli bierze suczkę- i okazuje się w domu, że ona będzie miała szczeniaki- to juz nie fajnie. [B][COLOR=red]Basia chciała dobrze- przygarneła suńkę- tyle, że los spłatał Jej figla - w postaci kilku szczeniąt... i fakt faktem- sterylka, ale dolicz sobie koszty jakie poniosła ZUPEŁNIE NIE PRZYGOTOWANA NA TO OSOBA ![/COLOR][/B] choć by szczepienia szczeniaków, ich wyżywienie, wyżywienie suczki o zwiększonych potrzebach podczas karmienia itd. Różnie sie w życiu układa- czasem niekoniecznie tak jak byśmy tego chcieli. Bywają adopcje nieudane, bywaja i niespodzianki (takie jak ta :( )- teraz tylko kwestja wyprostowania całej tej sytuacji- i naskakiwanie na Basię, ocenianie jej niczemu nie służy...
  23. dam dam.. jak tylko ktos mi naprawi aparat po paintballu- ktoś mi go wtedy przestawił :/ i strasznie długo łapie "odległość" a, że Sońka ma awersję do foto- mam tonę fotrk- drzwi, podług... itd... :/ a inne - "uciekające" nie nadają sie do publikacji Heh btw. KASIULU! masz maila. ja mam wirucha- więc nie odbieram maili. piszę gościnnie, ale jak by co to sms :)
  24. Eurydyko: [quote name='Kotti']Teraz mam obserwować kiedy zastrzyki przestaną działać (weterynarz wyrokuje 3 tyg działania) - i jak bedzie się później zachowywać. Czy nawrót, czy co. Wtedy dopiero będzie mógł postawić diagnozę i określić czy i jakie leczenie potrzebne, oraz zalecić ewentualne dalsze badania.[/quote] Na ten czas- trzeba czekać- czas sam pokarze. A na razie są 3 opcje: 1. najgorsza, ale na razie nie ma co patrzeć czarno- na razie wogóle nie biorę do siebie takiej możliwości. 2. że to mniej groźny rodzaj zwyrodnienia- i tak będzie jeśli po tych 3 tyg. będzie nawrót - wtedy - prześwietlenia- które określą jak bardzo są zniszczone stawy. 3. po tych zastrzykach- będzie normalnie- zacznie latać, biegać... I to przy naszym 3-ciem piętrze bez windy i aktywności - by była najlepsza opcja. Martwię się mocno- naprawdę. Sońka dziś znowu wymiękła na 2 piętrze- wchodziła, ale już z takim trudem :( Zastrzyki działają- to widać - dziś jak mnei na spacerze przeciągneła za kotem...to... musiałam sie zaprzeć :lol: , podskakuje na spacerze, zaczepia...ale to wszystko jak chodzi... Dziś pozwoliłam jej wejść na łóżko- grrr- zebym wiedziała, że wejść-wejdzie i to z chęcią- sama się o to prosiła, ale wejście... ciężka dupka i piski, ale nie dała za wygraną... :cool3: w końcu łózeczko czekało... :) Jest strasznei "pojmująca" w lot! - pierwszy raz spotkam się z psem, któremu wystarczy niewiele czasu, aby coś pojąć. Przecież jest tutaj dopiero 6 dni. i np. wie, że nie moze wchodzić do jednego pokoju (pokoju współlokatora)- i nawet zawołana tam przez kolegę- kładzie sie pod drzwi i leży. Nie wejdzie, Nawet jeśli ja wejdę do tego pokoju- to tylko oprócz leżenia piszczy i tyle. A dziś została na 4 godziny sama- zastanawiałam sie co zastaniemy w domu po powrocie- na wszelki wypadek cenniejsze rzeczy zostały pochowane po szafkach :lol: ... NIC- SPAŁA!
×
×
  • Create New...