-
Posts
120 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jolakar
-
Mam wielką nadzieję, że Ci się uda Agama, bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki:kciuki: Bidulkę całuję w nosek, a jak jego oczka dzisiaj - gosiaczek ????? byłaś wyprowadzic go na spacer?????? Dobrze, że ten grudzień jest taki ciepły bo bywało już o tej porze dosyć zimno, mrozno i snieżno a tu dziś słoneczko więc psiny nie marzną.
-
Co z psiakiem, jakie nowe informacje????? Agama ma rację, sharpki i chow-chowki to piesy z nieco inną psychiką, żeby się otworzył trzeba dużo czasu, na merdanie ogonkiem też pewnie trzeba będzie sporo poczekać. Nie znamy jego przeszłości więc nie wiadomo gdzie mieszkał, może miał dom z ogrodem i właśnie dlatego cały czas stoi przy siatce i wypatruje. Sharpeje to psy strużujące - moja sunia często siedzi w przedpokoju i nasłu****e co się dzieje na klatce, za drzwiami. A do bardzo wylewnych uczuciowo też nie należy choć mam ją od 3 m-ca życia i jest bardzo wycałowanym i wyprzytulanym psem. Potrzebny jest dla niego domek z odpowiedzialnym właścicielem:roll:
-
Tak czy inaczej ta psina nie może być dłużej w schronisku, może właśnie dlatego jest taki zamknięty i mało dostępny, on ma na pewno depresje i to bardzo głęboką . Nie dziw się, że komentarze są takie a nie inne - oglądamy tego psiaka tylko na zdjęciach, widzimy jak wyglądał we wrześniu i jak wygląda teraz, jeszcze ta masakra na powiekach, wierz mi tak oczy po operacji nie wyglądają - wiem bo już pisałam, moja suńka miała dwie takie operacje i czegoś podobnego nie widziałam. Stan jego skóry został przez kogoś kto go widział opisany, że jest tragiczny - to skąd możemy wiedzieć jak jest faktycznie. O.K. ja nadal podtrzymuję swoją chęć pomocy finansowej w leczeniu bidulki i mam nadzieję że jednak uda się go zabrać.
-
Tak na wszelki wypadek, nie zapeszając podaje telefon do Garncarza, bo on też czasem nie chce przyjąć tak "od ręki" więc gdyby było wiadomo co i jak to numer jest taki: 601-30-80-80 no i koniecznie trzeba prosić o wizytę u Pana Jacka a nie u kogoś innego. No i sprawa kasy, mogę podrzucić w umówione miejsce albo prosze o telefon lub SMS na komórkę: 502-390-775.
-
Też tak myślę, tylko w tym p... kraju nie ma się do kogo zwrócić, żeby sprawował nadzór nad schroniskami. Znam starszą bardzo elegancką Panią, która zbiera co jakiś czas pieniądze dla schroniska pod Warszawą i opowiadała mi jak strasznie lekarze pracujący na rzecz właśnie schronisk traktują te biedactwa. Może nie wszyscy ale spora większość po prostu "odpieprza robotę" - zero zaangażowania i totalne wyuzdanie z ludzkich uczuć. Śmiem przypuszczać, że właśnie zabieg wycinania skóry nad i pod oczkami tego sharpka robił właśnie taki konował albo mało zdolny praktykant. Oni nie czują nad sobą żadnego bata bo zwierzaki są niczyje i nikt za to nie płaci - taka jest prawda:angryy: Co możemy zrobić??? Kto ma pomysł??? ANIMALS, Straż dla Zwierząt - to czym w tej chwili dysponujemy, oni chyba nic nie mogą.
-
I przecież pieniądze ludzie oferują na dalsze leczenie, a sharpek może mieć alergię i skóra będzie wyglądać okropnie bo przecież w schronisku nikt nie będzie kombinował z karmami antyalergicznymi, albo to nużeniec - też skóra wtedy wygląda tragicznie. Wszystko jest do wyleczenia w krótszym lub dłuższym czasie ale psina musi byż stamtąd zabrana do domu i potrzebna dobra lecznica - kasa jest!!!!!! tylko dobrych serduszek jakoś nie widać:-o Nie wierzę żeby nikt.....:-( DO GÓRY SHARPKU BIDULKO
-
To biedactwo potrzebuje natychmiast domu choćby na tymczas żeby wyleczyć rany, on już się tyle wycierpiał bólu w swoim niezbyt długim życiu, że należy mu się troszkę ciepła i miłości. Nie mogę go zabrać choć serce mi pęka jak patrzę na to biedactwo, mam staruszka jamnika który nie stolerowałby żadnego psa w domu i suczkę shar-peikę więc na trzeciego psa nie mogę sobie pozwolić tym bardziej że nie ma mnie w domu ok. 8-9 godz. dziennie. Dobrzy ludzie pomóżcie biedakowi, on ginie i marnieje w oczach, może jest jeszcze dla niego szansa ????:bigcry: Może znajdzie się ktoś o wielkim sercu i zabierze go do domu?????