Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. [quote name='Madzik93'][URL="http://ipo-sklep.pl/product_info.php?cPath=1_46&products_id=680"]IPO-sklep[/URL][/quote] Do czego się używa tych łańcuszków, że są na stronie sklepu IPO?:cool3: Tak z ciekawości pytam. Bo wiem, że są łańcuszki-dławiki, półzaciski. A to jest jakby zwykła obroża, tylko metalowa.. I ciekawość mi się włączyła
  2. Niestety u nas jest trochę inaczej. Mój nigdy nie ostrzega w żaden sposób, tzn nie pokazuje zębów i nie warczy. Nie szczeka również na psy ani z odległości ani z bliska. Zachodzi ten kładąco się-sztywniejący rytuał a następnie w jednej chwili atak lub zabawa. Przynajmniej ja, moim "laickim" okiem tak to widzę. Dzisiaj na spacerze o ile będzie taka okazja, zacznę obserwować zachowania tych podbiegających psów. Najczęściej psy podbiegały do niego odważnie, merdając ogonem, były bardzo rozluźnione w porównaniu z moim "zesztywniałym" Portosem. Za każdym razem w moim mniemaniu widać było, że chcą zaprosić do zabawy, bez dominacji. Zresztą dosłownie wczoraj Portos bawił się z dużym psem, którego właściciel stwierdził, że jest dominantem. (ale oczywiście kto go tam wie) I nie zaobserwowałam jeszcze żadnej reguły przy tych jego atakach. Żeby to były psy bardziej ostrożne, bardziej pewne, większe czy mniejsze.... No i zastanawia mnie też dlaczego moje podchodzenie, mieszanie się w psie sprawy ma znaczenie przy atakach. Bardzo często są to przypadki, w których oba psy są na smyczy, mój się kładzie i czasem zamiast go konsekwentnie zmusić do marszu to sobie odpuszczam i wolę przeczekać, aż nas pies ominie. No ale właściciele jak widzą, że mój leży to nie wiem czy im się zdaje, ze milutki, czy chcą mi "pomóc", czy myślą, że ja czekam żeby do nas podeszli... no i podchodzą ze swoimi merdającymi psami. Ja zawsze mam wrażenie, że Portosowi ten pies pasuje, bo nie widzę żadnych negatywnych znaków. Wąchają się, wąchają... I nagle mój próbuje się rzucić na psa
  3. Z uwagi na godzinę nie przeglądnę teraz całego wątku, a mam takie pytanie. Mój zawsze widząc psa, nawet w dużej odległości - kładzie się z głową przy ziemi, normalnie na brzuchu, coś jak [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f25/behawior-psi-etogram-dla-poczatkujacych-psiarzy-nie-tylko-76910/index18.html#post6502350"]bokserka w pierwszych postach[/URL]. Z tym, że ta bokserka jak napisała jej właścicielka "czai się, aby potem skoczyć do zabawy". Mój natomiast kładzie się tak, czeka na psa. Pies podbiega, obwąchuje go - mój dalej leży. Zazwyczaj po momencie wąchania wstaje, jest zupełnie sztywny, powoli też obwąchuje drugiego psa. Następnie w momencie potrafi rzucić się na psa agresywnie, lub powoli zacząć merdać ogonem i zaprosić do zabawy. Niesamowicie ciężko wyłapać moment decydujący o tym, czy jednak pies mu spasował czy nie. Dlaczego tak? Dlaczego najpierw leży, potem wstaje i sztywnieje i w momencie decyduje o tym czy pies jest ok czy nie? Co o tym decyduje? Czy mam w tych ułamkach sekund kiedy pies jest zupełnie sztywny doszukiwać się jakiejś pozycji uszu/ogona itd, żeby móc w chwili przewidzieć czy będzie "bójka" czy nie? Od razu mówię, że psy które do niego podbiegają, to zazwyczaj są latające luzem, lubiące wszystko i wszystkich osobniki. Nie ma żadnej tendencji co do rasy, wielkości czy płci, chociaż zazwyczaj (wydaje mi się) małe psy i suki są bardziej tolerowane, ale to nie jest reguła. Aha i jeszcze dodam, że pies jakby do ostatniej chwili nie jest zdecydowany, czy rzuci się na psa czy zacznie się bawić. Jest strasznie ostrożny, na początku jak już drugi pies się ośmiela i zachęca wyraźnie do zabawy mój potrafi niby się już zaczynając bawić jeszcze "nieprzyjaźnie" kłapnąć pyskiem, zrobić kilka wyraźnie niepewnych ruchów. Czasem, gdy podchodzę do Portosa, lub mówię coś do niego w trakcie takiego zapoznaia wydaje mi się, że to wpływa na niekorzyść psiej znajomości i potrafi nagle psa "znielubić", że jak podchodzę/mówię, to jest większe prawdopodobieństwo, że zaraz na psa kłapnie (ale tylko przy początkach-pierwszym kontakcie z psem)
  4. często robię tak, że biorę dwie. skórzaną zdejmuję jak dochodzimy nad wodę, bo my często się szkolimy, bawimy, aportujemy w jednym miejscu wzdłuż wisły, więc ciężko zdjąć skórę na samo wejście do wody, bo wchodzi co jakiś czas, jak ma chwilę "luzu", a obrożę musi mieć przez cały spacer, bo go ciągle zapinam, odpinam. potem jak schodzimy z wałów wiślanych to zdejmuję mokrą szmaciankę i ubieram skórę, ale właśnie żeby się z tym nie pieprzyć za przeproszeniem szukam jakiejś fajnej obróżki. mamy taką staaarą (prawie 3 lata) 3,5cm chyba z allegro, niezniszczalna, ale ja ją podziurawiłam, poobcinałam, powbijałam własnoręcznie ćwieki i ogólnie nieestetyczna. i ma "ostre" brzegi, wolałabym zaokrąglone. :eviltong: no nic, zobaczymy tego vipa i będę pewnie szukać dalej idealnego skórzanego kompletu :cool3:
  5. [quote name='Agnes']tak tez pewnie moze byc;) ja generalnie sobie juz daruje wszelkie rogzy i inne "parcianki" i choruje na fajna skorke:lol: widzialam ostatnio komplecik szyty na okraglo za ponad 300 zl:roll: ale bardzo bardzo ladny:loveu: tylko na foto...bo w naszych sklepach tu takich nie ma - kroluje dingo:angryy: A znalazlam cos takiego: Taka zwykla firmy Champion (60 cm i 25 mm - za 54 zl) I do tego taka smycz tej samej firmy 200 cm i 16 mm (wiec za cienka) za 100 zl... Pytanie - zna ktos ta firme? Na zdjeciach wyglada fajnie, ale zdjecie to...zdjecie. Moja suka nie plywa, co najwyzej potrafi sie wytarzac w czyms:eviltong: Albo mozecie cos polecic fajnego skorzanego - powiedzmy w tych cenach - nie Woza (ich wzory mi totalnie nie pasuja)[/quote] to widzę, że znalazłam "kompana" bo ja od niepamiętnych byłam fanką eleganckiej, dobrej, skórzanej psiej galanterii :) też mi się nie podoba fala dingo i to zazwyczaj w każdym sklepie te same wybrane modele. ale na szczęście woza mi się bardzo podoba. na razie jednak zapłacę za te ferplasty i zobaczymy. jak będą złe, to zainwestuję w coś, choćbym miała to sprowadzić z syberii, ale znajdę takie, co będzie się trzymało :evil_lol: bo niestety mój to pływak, a skóra z wodą w większości przypadków się nei zgadza
  6. [quote name='Saint'][URL="http://www.nencki.gov.pl/ptetol/lektury/etolog_zoopsych.pdf"]www.nencki.gov.pl/ptetol/lektury/etolog_zoopsych.pdf[/URL] :evil_lol: Przy okazji zobaczy się różnice pomiędzy etologiem, a behawiorystą :evil_lol:[/quote] O matko i córko :crazyeye: A nie mógłby mi ktoś tak [I][U]od pauz[/U][/I] napisać z czym się chodzi do behawiorysty:diabloti: Ja mam tonę nauki na jutro, zlitujcie się :cool3:
  7. No właśnie, dlatego nie wiem czy nie lepiej zapłacić nawet te 70zł (a znajdę taniej) za obrożę z woza.pl, o których słyszałam same pozytywy, a smycz dokupić na razie jakąkolwiek, a jak coś wpadnie to dopiero wtedy do kompletu. My prawie na każdym długim spacerze w ciepłe dni jesteśmy nad wodą i czy chcę czy nie chcę prawie zawsze burek ląduje w wodzie. Więc miałabym tą obrożę ferplasta tylko na jakieś krótkie poranne i wieczorne spacery... Muszę pomyśleć, ale cholera ładny to jest komplecik, przynajmniej na zdjęciu... :diabloti:
  8. Wybaczcie, że się tu wtrącę, ale akurat zaciekawił mnie temat. Wiem oczywiście (i dziwi mnie troszkę, że pani zoopsycholog nie wie, bez urazy) że jakieś skakania na ludzi, czy siusianie w domu to sprawa dla szkoleniowca. Ale tak się zastanawiam, z czym można w takim razie udać się do behawiorysty? Ta wymieniana ciągle agresja lękowa.. I co jeszcze? Od dawna byłam przekonana o tym, że mój pies ma problemy behawioralne (jego brat zresztą podobne) i były to właśnie lęki (np przed mężczyznami), "ataki" bez wcześniejszych sygnałów (zupełnie zero ostrzeżenia). Problemy zostały praktycznie całkowicie rozwiązane metodami typowo wydaje mi się "szkoleniowymi", no nie będę tu tego wszystkiego opisywać, ale widziałam się tylko z treserem i prosiłam o rady na dogo, "zoopsycholodzy" nam nie pomagali. W każdym razie moje pytanie w związku z tym... Z czym konkretnie przychodzi się do behawiorysty? Bo mi ten behawiorysta (opisywany w tym temacie, nie mówię, że ogólnie) brzmi jak taki niedoszły szkoleniowiec, który już chce mieć biznes nie mając na to jeszcze ani doświadczenia ani papierów, zatem robi sobie kolorową stronkę i nazywa się behawiorystą I na prawdę bez urazy, ale chciałabym zrozumieć różnicę
  9. [quote name='Tinka:)']ja mam obrożę ;) szybko stała się ciemna, z miodowego brązowa, no i nieładny osad z zapięcia po wodnych ekscesach ;) ale skóra się w miarę dobrze trzyma. [/quote] Hmmm to teraz mam dylemat czy zapłacić, bo zamówiłam tą właśnie miodową wersję [IMG]http://www.kacikpupila.pl/sklep/images/fotosy/Ferplast/ferplast_vip.jpg[/IMG] tak na zdjęciu, a u ciebie to taki ciemny brąz. Jakoś mi się wydawało, że to będzie taka elegancja i jakość ta obróżka, a u ciebie no wygląda ok, ale nie zgodnie z moim wyobrażeniem :razz: A zamówiłam i obrożę 2,5cm i smycz 2cm/100 za w sumie 7 dyszek + przesyłka. I miałabym za to jakąś fajną wozę, a smycz mogłabym dokupić w sumie jakąkolwiek, albo dopłacić i też od nich. Hmm sama nie wiem. Mogłabym teoretycznie nie zapłacić, bo to za pobraniem. Ale będę już skreślona w tym zoologu (chociaż tam nigdy nie robię zakupów i tak) a poza tym nie lubię tak się nie wywiązywać. No i cóż począć? A było poczekać :placz: Nie ja zawsze tylko chodzę po tych sklepach internetowych i klik, klik, klik:mad: :roll:
  10. Ma ktoś może obrożę (i/lub smycz) ferplast vip?? Niby to zwyczajne takie, ale chętnie bym zobaczyła na psie przed zakupem
  11. nie rozumiem ironii. napisałam na luzie, z czystej ciekawości, dogomania przesłodka jak zwykle :cool2:
  12. w sumie to już nic dodać nic ująć. po co przeciąganie? żeby uczyć i żeby nagradzać za naukę. uczyć również oddawania. dlatego nie zrozumiałam o co chodzi z tym, że szarpanie psuje aport, skoro właśnie m.in. przeciąganie zabawką było elementem nauki aportu jeszcze jak mój był malutki. kiedyś jak jeszcze było się głupszym:diabloti:, poszłam sobie na łatwiznę. zamiast wałkować aport ze szkolenia do perfekcji, to jak zobaczyłam, że mi przynosi nagradzałam psa smakiem. wyeliminowałam element przeciągania. "po co się tak męczyć z tym skoro mądry pies, przynosi za nagródkę" efekt? zepsułam sobie cały aport, bo pies zaczął upuszczać w połowie drogi do mnie i biec dalej po smaka. ale olałam to, stwierdziłam, że tak też można z psem się pobawić, że nie musi być tak jak być powinno - do rąk moich (lenistwo) w efekcie Portos szybko dotarł do wieku, w którym nagródka, choćby najlepsza była "gorsza" niż sama zabawka i zaczął się pies mój nagradzać sam - uciekając przede mną z tym co mu rzuciłam. no i musiałam wszyyyyyystko zacząć od nowa, a nawet gorzej, bo pies już sobie coś tam niepoprawnie "wyuczył". teraz nagradzam go praktycznie za wszystko przeciąganiem, to dla niego bardziej motywujące nież smaczek, smaczkami jedynie wspomagamy się czasem przy chodzeniu przy nodze. do tej pory aport to nasza najsłabsza strona:roll:
  13. sugarr

    CalmAid?

    Niestety nie znalazłam informacji jak długo to stosować, jedynie taką, żeby zredukować w razie poprawy lub dać więcej w razie braku efektu. Kupiłam to na próbę, zaszkodzić nie powinno, a skoro pomogło innym psom, to może mojemu też będzie trochę "luźniej" :) Dam tu znać jak działa i może jak będą jakieś informacje w opakowaniu to je tu przepiszę. Ale na razie czekam na dostawę z zoologa.
  14. U mojego Portosa zachowanie w związku z pochodzeniem/genetyką to dosyć ciekawy temat, głównie dlatego, że u jego brata (wychowanego od 8 tygodnia życia gdzie indziej) wystąpiły identyczne problemy. także chętnie wypełnię, właścicielka brata też jest na dogo - gdyby to mogło się przydać [email]zak.monika@gmail.com[/email]
  15. ok to wrzucę. wiadomo, belg to nie jest, ale coś tam podobnego się znajdzie :razz:
  16. Może czarną sunię ogłosić na belgowym, że niby groenendael?
  17. [quote name='Kinia']Mój pies też kocha się przeciągać i często zawisa na patyku lub sznurku. Nie robie tego często ze względu na własne zdrowie (waży 31,5kg) i jego też. Wydaje mi się, że przy częstych zabawach z podnoszeniem zęby psa mogą ucierpieć. Poza tym mojego psa bardziej nakręca ciągnięcie go po ziemi:evil_lol: Chodzi o to, że jak pies przynosi to często wypluwa pod nogi i wtedy nalezy się z nim przeciągać, dzięki temu nie będzie wypuszczał tylko przyniesie do rąk:)[/quote] wiem o tym. chodziło mi o wypowiedzi, w których pisano coś tam o wyrabianiu nawyku nieoddawania i żeby tego nie robić, bo problemy z aportem. :eviltong: ale nie istotne, nie o aporcie tu mowa :)
  18. [quote name='taks']niebezpieczeństwo takiej zabawy ( podnoszenie) tkwi nie tyle w ew. wyłamaniu zębów ( akurat tu natura wyposażyła psa z dużym zapasem i przewidziała ogromne nawet przeciążenia) ale w kręgosłupie. Jesli pies nie ma dostatecznie silnej muskulatury stabilizującej kręgi to takie max rozciągniecie a następnie gwałtowne poluzowanie może doprowadzić nawet do wysunięcia się dysku w odcinku szyjnym . Dyskopatia szyjna to chyba nie muszę tłumaczyć baaardzo niebezpieczna sprawa- całkowite porażenie a nawet smierc zwierzęcia. Dlatego rozsądne przeciaganie z siłą dostosowaną do kondycji psa - tak. Podnoszenie - zdecydowanie nie.[/quote] :crazyeye: dzięki, nigdy więcej nie podniosę! a co do tych wcześniejszych postów o problemach z aportem i oddawaniem, to nie wiem co ma piernik do wiatraka :cool3: przeciągamy się w nagrodę, a jak ma coś oddać to na komendę oddaje, zabawę w przeciąganie również kończymy na "koniec"
  19. [url=http://www.youtube.com/watch?v=2Wg6vQR_fKw]YouTube - DOCK DOGS | Finals[/url] mój byłby wniebowzięty :loveu: tylko chyba nie usiedziałby tak długo, chociaż stara się chłopak :mad:
  20. W takim razie przeklejam ogłoszenie i zdjęcie W dniu 12 maja został znaleziony ok. 3 letni pies rasy [COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]Samojed w okolicach Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Pies nie ma tatuażu ani chipa. Jest trochę brudny i wychudzony. Po wizycie u weterynarza ma leczone zapalenie prawego ucha. Pies jest bardzo przyjazny, wszystkie potrzeby zalatwia na zewnatrz. Szukamy właściciela lub kogoś kto zechce zaopiekować się psiakiem.[/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2][B]kontakt : 503 088 605, 664 493 079, 513 176 167[/B] [IMG]http://hyy.pl//upload_files/44619220090513%28005%29.jpg[/IMG] Ja tylko znalazłam taki wątek na dogo, w sprawie pisaka proszę zadzwonić pod podany numer, a co do transportu to jak zapadnie decyzja o adopcji na pewno coś się wymyśli :razz: [/FONT][/COLOR]
  21. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/3-letni-samojed-katowice-137739/[/url] Może ktoś zamiast kupować szczeniaka, jednak zdecydowałby się adoptować tego młodego psiaka?
  22. Mam już swojego śmierdziela, ale z ciekawości pomyślałam, że się dowiem, jaką rasę polecilibyście dla mnie? Mieszkam w bloku na 8 piętrze, jest winda, mieszkanie 50m2 w środku miasta. Lubię psy raczej spore, mocnej budowy, "konkretne". Psu mogę poświęcać dużo czasu, codziennie jeden ze spacerów długi. Niemniej jednak, nie jestem przesadną miłośniczką wypraw, wycieczek i bardzo aktywnego trybu życia. Doświadczenie z psami myślę, że jako takie mam, na pewno nie zielona, szkoli mnie nieustannie mój obecny wariat, a łatwo z nim nie mam :diabloti: Gdybym mogła mieć jakiego tylko sobie chcę (nie patrząc na warunki, tylko na swoje upodobania) byłby dwa: ON i MA Jaka rasa waszym zdaniem byłaby najlepszym wyjściem dla mnie? :cool3: Przyszło mi to do głowy, gdyż zastanawiałam się dziś nad tym, jak mój pies jest zupełnie [U]nieodpowiedni[/U] do tego co mu oferuję, a jednak wiadomo - jest i będzie :loveu:
  23. Mój Portos najchętniej jest nagradzany przeciąganiem, to jego ulubiona zabawa, ulubiony "wymęczacz". Jak już dobrze złapie, to nie puszcza, można go razem z zabawką podnosić etc.. Ale z żadnym bullowatym, ani innym o mocnej szczęce spokrewniony nie jest, czasami po takiej intensywnej zabawie na zabawce widzę jakieś ślady krwi. Czy takie przeciąganie może mu w pewnym momencie zaszkodzić? Jak się bawić, żeby mu przypadkiem nie zrobić krzywdy? On na prawdę uwielbia sobie "zawisnąć" ze szczękami wbitymi w coś i nie chciałabym mu tego odbierać, ale cóż... Nic kosztem zdrowia.
  24. Matko co za mikrus :loveu: Zaznaczam sobie wątek:oops:
  25. sugarr

    CalmAid?

    Odświeżam [B]Właściwości: [/B] [I]Składniki aktywne preparatu działają w obrębie centralnego układu nerwowego. Witaminy uczestniczą w prawidłowym funkcjonowaniu systemu nerwowego poprzez regulację metabolizmu a zastosowane aminokwasy (tryptofan, teanina) wywołują stan relaksacji i uspokojenia nie powodując jednocześnie senności. Teanina naturalnie występuje w zielonej herbacie. Tryptofan jest aminokwasem niezbędnym, wykorzystywanym w organizmie do syntezy serotoniny, ważnego neuroprzekaźnika biorącego udział m.in. w regulowaniu nastroju. [/I] [B]Wskazania: [/B] [I]KalmAid to skuteczny, szybko działający preparat, który sprzyja relaksacji i zmniejsza nadpobudliwość nerwową. Jest przydatny do stosowania w sytuacjach takich jak: strach (np. burze z piorunami, fajerwerki), niepokój i stany lękowe (spowodowane m.in. nowym otoczeniem lub rozłąką z właścicielem, podróż), problemy behawioralne objawiające się niepożądanym i niewłaściwym zachowaniem, brak posłuszeństwa. [/I] [CENTER]*** [/CENTER] Mój Portos ma od zawsze problemy z nadpobudliwością, nerwami etc. Z tego co mi wiadomo, najprawdopodobniej jest to genetyczne, a przynajmniej wiem, że na pewno wystąpiły podobne zachowania u brata. Portos potrafi nagle zacząć obszczekiwać, "rzucać" się na coś/kogoś - bez ostrzeżeń, bez wcześniejszych sygnałów (ale nie dochodzi do ugryzienia) Koszmarnie przeżywa rozdzielenie ze mną. Kiedy wyczuje, że zostanie sam potrafi położyć się na plecach i zacząć sikać. Poza tym jest jego nadpobudliwość. Pomimo wybiegiwania i pracy podczas spacerów (sama zabawa z psami to za mało, on zazwyczaj chce biegać dalej, gdy reszta psów "odpadnie") zawsze jest jak na szpilkach. Gdy przychodzi gość, dzieje się coś "ekscytującego" wystarczy jedno słowo, jeden ruch i zaczyna skakać, szczekać, podgryzać. Bez przerwy jest "czujny" wszystko go pobudza. Znajomy wet (nie Portosowy) powiedział mi właśnie o tym specyfiku. Pierwsze co, postanowiłam sprawdzić dogomanię... Jak myślicie, czy jest sens to podawać psu? Oczywiście podkreślam, że nie chcę sobie psa szkolić za pomocą środków nasennych, ułatwić sobie pracy, czy mieć psa z głowy - nie nie! Nie chciałabym za nic, żeby to psa "uśpiło", zainteresował mnie jedynie ten element niby "relaksujący", poprawiający nastrój... Na prawdę mam wrażenie, że mojemu psiakowi by się to przydało, gdybym mogła to tak uprościć, to na prawdę powiedziałabym, że on jest wiecznie zestresowany. Ale nie chciałabym go bez sensu faszerować, także będę wdzięczna za radę. Kupić mu to? Spróbować?
×
×
  • Create New...