Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. [quote name='Bartiśkowa_']My mamy ten komplecik i powiem że jak dla mnie jest badziewny Bartiś w tej obroży nie chodzi wcale a smycz od świeta bo jest strasznie gruba i niewygodna :shake::cool3: Szybko się smycz straciła kolor :cool1: Tu obroża jest zaciskowa więc może ona wyglądac lepiej na psie ale mysle że kolor też szybko straci ;) jak zrobię podładuję baterię to wrzucę zdjeie Edit tak on wygląda I tu różnica wogule nieużywanej obroży i niedługo używanej smyczy [/quote] No to chyba sobie to odpuszczę :cool1: [quote name='konikowa']To my też się pochwalimy:cool3: Wczoraj kupiłam nowy komplet, Muscat czerwony i powiem, że jestem jak na razie bardzo zadowolona:p Byłyśmy na spacerku i jeden minus to to, że na razie wolę nie ryzykować kąpieli. A oto modelka: [/quote] Śliczny! Zaraz klikam na allegro identyczny komplecik!! [quote name='DorkaWD']Spokojnie...można się kąpać w muscacie :multi: Moja Pandzisz już to kilka razy testowała i obroża bez zmian - PIĘKNA :lol: Ta czekoladowa modelka w czerwonym muscacie wygląda BAJECZNIE :loveu: [URL]http://img188.imageshack.us/img188/2044/dsc01126h.jpg[/URL][/quote] [quote name='Bartiśkowa_']No co wy :crazyeye: Bartisiowi też kupiłam szelki Mcleather i powiem wam że śmiało można je ubierać nad wodę :razz: Nasze już nie jednpo jeziorko i bagienka zaliczyły i nic nie z niminie dzieje Dla przykładu [/quote] No i to mnie już w 100% przekonało. Po dzisiejszej wycieczce, którą z uwagi na upał [U]musiałam[/U] (bo by mi pies nie wybaczył) zakończyć wpuszczeniem do wody, obroża ferplasta - która nie jest "vip" - powyginała się i już "zbrzydła". Jakbym go tak co drugi dzień wpuszczała do wody (a robię to w taką pogodę) to by ta obroża długo nie potrzymała. Zostawię ją "na wyjścia" a normalnie będzie muscat :) Szkoda, że nie mają regulowanych smyczy, przydałaby mi się taka z 240cm
  2. [quote name='gops']ja bym na twoim miejscu wziela ten kremowy (?):razz: muscata bedzie pasowal do umaszczenia Twojego psa ;)[/quote] Ale czy się nie będzie zlewało, czy nie będzie mdło.. To jest pytanie :evil_lol: Trudny wybór, pewnie jeszcze z tydzień będę się zastanawiać, aż się skończy aukcja na allegro :roll:
  3. [quote name='Anetka83']krzemionki rewelacja :loveu: rezerwat bonarka rewelacja :loveu: psiarzy ja wszędzie zależy od dnia tak samo z dzieciakami:lol: my najczesciej (co weekend) chodzimy właśnie na krzemionki :loveu: naprawdę polecam :lol:[/quote] Dzisiaj się chyba wybierzemy, tylko się upewnię jak tam dojechać, bo kiepsko u mnie z orientacją w terenie :shake: A do Tyńca ktoś jeździ z psami??
  4. [quote name='Tinka:)']jeżeli mają srebrne karabińczyki, to nie jest ferplast vip a zwykła linia skórzana z ferplastu... bo co jak co, ale te rdzawe elementy i złote przeszycia muszą mieć...[/quote] No to się dałam wyrolować... Oczywiście. A mogłam [B]najpierw[/B] was zapytać, a [B]potem[/B] psu ubrać obrożę :cool1: Zamawiam w takim razie na pocieszenie komplecik muscata macleather :diabloti: Tylko nie wiem jaki kolor... Czarny czy czerwony (zawsze kupuję ciemne kolory, więc może dla odmiany ten czerwony...) A nad tą plecionką z allegro ciągle się zastanawiam. Mój mały nie jest, ale faktycznie może być to zbyt masywne. W końcu goldeny, a przynajmniej te ze zdjęć do drobnych nie należą
  5. [url=http://www.allegro.pl/item655367927_komplet_smycz_obroza_rozne_kolory_gratis.html]KOMPLET: SMYCZ +OBROŻA - RÓŻNE KOLORY + GRATIS (655367927) - Aukcje internetowe Allegro[/url] Co sądzicie o tym? Nie żeby jakiś krzyk mody, ale w sumie wydaje się nie najgorsze. Ma ktoś może zdjęcie kompletu, lub samej obroży 25mm MacLeather na psie?? Jeszcze nie wymieniłam smyczy Ferplast vip, a już mam ochotę na coś nowego. Te vipy mi średnio przypadły do gustu:cool1: Co jak co, ale "real foto" to przydatna rzecz. W ogóle, ktoś może wie czy vip g i vip to dwa różne modele ferplasta? Bo teraz dopiero się zastanowiłam i koniakowa smycz nie miała złotego karabińczyka etc, ale też nie było na nim "odciśnięte" ferplast. Natomiast obroża (ciemny brąz) wydawalo mi się, że może ona na zdjęciach jednak miała ten srebrny karabińczyk, ale też powinna mieć złoty i powinna mieć złotawe przeszycia, a ma brązowe... Czy w takim razie przesłali mi nie dość, że smycz i obrożę w 2 różnych kolorach, to jeszcze złe modele? :shake: Obroży już nie wymienię... :-( tak pokazali na zdjęciach: [IMG]https://www.millbryhill.co.uk/pet-products-529/for-the-dog-535/dog-collars-leads-549/ferplast-collar-collars-3992-2414_medium.jpg[/IMG] moim zdaniem to jest definitywnie jakiś taki brudnawy złoty kolorek, a przeszycie definitywnie jasne (u mnie srebrne zapięcia i przeszycia zlewają się z obrożą, a do tego przy odciśniętym w skórze "ferplast" jest odciśnięty jakiś piesek) [IMG]http://zoo-sklep.pl/galerie/f/ferplast-vip-smycz-20mm_2940.jpg[/IMG] u mnie karabińczyk srebrny, na skórze ponownie odciśnięty też jakiś piesek, na karabińczyku nie ma odciśniętego "ferplast", co do przeszyć nie wiem, bo już zaklejone do odesłania :cool1: brrr się zdenerwowałam. i już z zoo-sklep.pl nie zamówię :shake:
  6. Mam pytanie niezwiązane z psią pomocą, ale do Krakusów, będę wdzięczna za odpowiedź ;) Czy ktoś chodzi z psem na dłuższe spacery w te miejsca: Łąki Nowohuckie, Krzemionki lub Rezerwat Bonarka?? Ja zawsze z moim tylko AWF, wały nadwiślane, czasem Las Wolski i chciałam poszukać jakiś nowych miejsc.. Znalazłam te w internecie, ale przyznam, że chyba w tamtych rejonach nie byłam, a na pewno nie na spacerze. Nadają się te tereny na wypad z psem i czy dużo jest tam psiarzy/dzieci/rowerzystów?? Z góry dzięki
  7. [quote]Łagodny pies-szczeniak szuka dobrego domu. Jest zaszczepiony na choroby zakaźne i na wściekliznę (ma także w książeczce jakieś inne wpisy ale nie wiem co to jest). Jest zdrowy, lubi dzieci. Jest oduczony wskakiwania na łóżko. Ma on 6 miesięcy, [B]po dziadkach labradorach[/B], wielkości labradora (czyli sięga poniżej kolan u wysokiego mężczyzny), większy już raczej nie będzie. Jest bardzo ładny tylko [B]ma niestety kręcony ogon[/B], ale ogólnej piękności to nie przeszkadza. [B]Cena tych wszystkich szczepień wraz z książeczką to ok. 140 zł (nie licząc innych wpisów i kosztów wystawienia na allegro) my chcemy oddać go za 50zł, dodatkowo dodamy obrożę. [/B] Oto mój adres: / Dane osobowe usunięte / jeżeli ktoś chciałby zobaczyć pieska przed kupnem to proszę mnie powiadomić [B]Historia pieska: [/B][B]Urodził się wraz z 3 innymi pieskami u nas[/B], następnie został oddany znajomym którzy go zaszczepili, jednak znajoma zaszła w ciążę i oddali go po paru miesiącach pobytu, [B]postąpili nieodpowiedzialnie ale trudno, przynajmniej go porządnie zaszczepili[/B]. U tych znajomych piesek był z małymi dziećmi, teraz 2 tygodnie był z moim 3-letnim bratem więc spokojnie może ten szczeniak być z małymi dziećmi. Zachęcam do kupna gdyż [B]nigdy psa nie kupi się zaszczepionego za taką cenę gdyż szczepienia wychodzą 3 razy tyle + czas poświęcony na czekanie w kolejce u weterynarza[/B].[/quote] Patrzcie jaka promocja... Obroża gratis!! Po dziadkach labradorach!! Tylko ten ogon... :shake: I jaki odpowiedzialny, mądry "producent", jaki hojny były właściciel (zaszczepił na swój koszt :crazyeye:) Aż krew zalewa. Szkoda, że nie myślał co odpowiedzialne, a co nie jak dopuścił do rozrodu swoich psów :cool1: Daję tu, bo to z allegro oczywiście...
  8. [quote name='Karilka']No widzisz, ja pisze o kuleczce, potykającej się o własne łapy. Mój pies jest zaj*bisty. :loveu: Właśnie, przez to, że ma miliard pomysłów na sekunde, potrafi spier*zielić nawet oknem, wpaść komuś do domu i wyjąć sobie z lodówki co tam chce, przeskoczyć przez płot, żeby zabrać sąsiadom piłkę... Ideał .:evil_lol: Tyle, że to jest mój ideał.:diabloti: "paru epizodach ucieczki z kością" O kur...! To było traumatyczne przeżycie. :roflt: Jak się po tym pozbierałaś?[/quote] No tak trzeba było zacząć, nie odzywałabym się na temat wychowania psa, do osoby która cieszy się z psa niewychowanego. Pies może mieć pomysły, być inteligentny, żywiołowy i wesoły, ale spożytkować to w bardziej "pożyteczny" sposób niż wygrzebywanie komuś jedzenia z lodówki, cóż - co kto lubi. Co do dalszej części, to już bez komentarza. EOT
  9. [quote name='olekg89']Ale maly szczeniaczek nie potrzebuje taśmy ,bo sam z siebie trzyma się właściciela.Potem w okresie tzw. buntu linka się przydaje.Sam stosowałem ,bo suka nie wracała do mnie ,uciekała przed drzwiami do klatki schodowej i była to dla niej świetna zabawa.[/quote] No i otóż to. Przecież mówiłam o okresie, kiedy pies zaczyna mieć gdzieś własciciela, a ciekawi go świat, a nie o wcześniejszym (i pisałam to wyraźnie;)) [quote] sugarr jakbym swojego psa trzymała non stop na smyczy to by mi spierdzielał oknem (bo drzwi i tak musze zamykać na klucz zawsze - wszyscy opanowali technike otwierania drzwi z wyjątkiem ślimaka). Albo masz do czynienia z bardzo tępymi psami, albo z inwalidami [/quote] No to masz dobrze wychowanego psa, pogratulować :cool3: Mam inteligentnego, nadpobudliwego psa ze sporymi problemami wychowawczymi. Po paru epizodach ucieczki np z kością, albo za innym psem był od małego szkolony tylko pod kontrolą na lince i nie uciekał mi ani drzwiami ani oknami. Ma wyuczone powroty tak, że oczywiście teraz już jest puszczany. Nie chodzi o to, żeby pies przebiegł jak największą przestrzeń, tylko żeby był zmęczony spacerem i fizycznie i psychicznie (praca, nauka -oczywiście pozytywnie - męczą psa psychicznie). Można psa na 10 metrach linki wymęczyć tak samo, jakby miał sobie polatać w te i z powrotem bez celu. Chodziliśmy na szkolenie jakiś czas (w grupie i indywidualnie) i również nauka nigdy nie była bez smyczy, z żadnym psem. I podkreślam jeszcze raz, ja mówię o nauce ciekawego już świata szczenięcia, powiedzmy, że w okresie tegoż "buntu". Nie mówię o dopiero co przywiezionej do domu przestraszonej klusce i nie mówię o trzymaniu psa na 120cm smyczy całe życie. Mówię o trzymanie szczenięcia [U]pod kontrolą[/U] i tylko o to chodzi. Chcesz czy nie - [U]uczysz[/U] psa bez smyczy, to go nie kontrolujesz. Bo on jeszcze nauczony nie jest, a ty nie jesteś wszechmogący, żeby go bardziej zaciekawić od wszystkiego. Kiedy ciebie on już zna i ma "oklepanego" a świat jest wielki i ciekawy i to już na prawdę koniec z mojej strony, bo nie mam nic do dodania na temat smyczy i obroży, a offtop się ciągnie ;)
  10. [quote name='olekg89']Pies spuszczony z łańcucha na 99% idzie w długą ,ze smyczą to samo.Pies przyzwyczajony do luzu ,nie widzi potrzeby spierdzielania. Poza tym nie czytasz ze zrozumieniem.:diabloti:[/quote] Dlaczego nie czytam ze zrozumieniem? Nie wiem co ma pies "łańcuchowy" do psa szkolonego na 10m taśmie.... Pies szkolony na taśmie też nie widzi potrzeby uciekania, chyba że go na tej taśmie po prostu "masz" a nie szkolisz, ale to samo będzie z psem chodzącym luzem bez nauki Żeby nie było offtopu, przyszła nam ta ferplast vip. Przysłali mi smycz koniak, a obrożę ciemny brąz, koniak wymieniam. I zawiodłam się, bo na zdjęciu karabińczyki wydawały mi się złote, a są srebrne (oczywiście chodzi o kolor:cool3:).
  11. [quote name='Karilka']sugarr nie wiem jakie puszczanie masz na myśli. Jeśli masz zamiar puszczać szczeniaka w parku i mieć go gdzieś oddając się rozmowie z koleżanką, to co to za spacer z psem? Pogryziony? To na lince nie mógł być pogryziony? Wtedy wytwarza się taka specjalna bańka ochronna przed wszelkimi wypadkami? Otóż kilku tygodniowe szczenię ma silną chęć przebywania z człowiekiem, chce być bezpieczne. Zapewniając mu to, dając zabawę i dużo pozytywnych emocji, utrwalamy, że właściciel jest w sumie fajniejszy od tego tam patyczka czy tego tam psa. Mimo, że często w późniejszym okresie szczenięctwa, psiur ma nasze wołanie i komendy za przeproszeniem gdzieś, to jednak te pierwsze spacery i emocje przekazane przez właściciela, zostają pod tą rozczochraną kopułką. Co do szelek: Osobiście nie używam praktycznie wcale szelek bo moim zdaniem są mało praktyczne i więcej szkodzą niż służą. Z tego co słyszałam na ten temat to głównie chodzi o kręgosłup. Ciągnące na smyczy szczenię w szelkach może spowodować sobie wykrzywienia kręgosłupa no i późniejszą spondyloze.[/quote] Tak, na lince mógł zostać zaatakowany. Nie wnikam w to czy łatwiej byłoby mi wtedy go ratować czy nie i dlaczego (uważam, że łatwiej), nie o to mi chodziło. Chodzi o to, że gdybym miała go na lince, to nie uciekłby mi do psa i go nie zaczepił. Historii by nie było. Ja nie powiedziałam, że jak pies jest puszczony, to muszę się zajmować czymś innym. Chodzi o to, że w takim wieku w jakim pies o którym mowa (2,5 miesiąca) rozpoczyna się powoli okres, w którym nawet mający tonę zabawek i najbardziej śmierdzących mięsnych nagródek właściciel może od czasu do czasu być mniej interesujący niż cokolwiek innego w otoczeniu, a im więcej razy pokażesz psu, że może od ciebie odejść, tym trudniej będzie uczyć powrotów i trzymania się właściciela. Oczywiście 2 miesięczny przybyły szczyl na początku łazi za panciem krok w krok, ale przecież jest moment, kiedy staje się pewniejszy otoczenia i za wszelką cenę chce mieć pancia w nosie. Linki treningowe po to są właśnie, żeby na nich trenować zanim się ma pełną kontrolę nad psem. Żeby nie mógł sobie od nas uciec, brać do pyska czego chce itd. Mały psiak ma tysiące głupich "pomysłów" nawet jak go czymś zajmujesz, im starszy tym odważniejszy, a rozwija się błyskawicznie, zwłaszcza psychika. Życzę powodzenia z przykładowo 4 miesięcznym łobuzem, który w trakcie intensywnej zabawy i treningu (bez smyczy) z panciem nagle znajdzie śmierdzącą kość. Powodzenia w łapaniu go. Możesz być najbardziej interesującym i skupionym na psie właścicielem na świecie. Przecież nie od razu zna komendę "puść", a nawet jak zna to nie 10/10. [quote name='olekg']Ja uważam jak Karilka ,że szczenie od małego trzeba puszczać luzem i jak najwięcej czasu poświęcać na nauczenie mu,ze przy panu jest najfajniej.Oferować mu różne rozrywki ,żeby właśnie nie wiał gdzie pieprz rośnie.A ludzie którzy trzymają szczenie na smyczy "bo jeszcze jest głupi" mają później problemy ,ze piesek ucieka itd. A co do szelek to uważam jak Agnes ,że to mit z tym ,że szelki szkodzą.Myśle właśnie wręcz przeciwnie ,szelki są na pewno dla szczeniaka wygodniejsze:smile:. Już się nie moge doczekać kiedy trafi do mnie szczylek.Oleje kwarantanne ,bo dla mnie to debilizm, będzie się bujał w szeleczkach i biegał bez smyczy:loveu:[/quote] Sorry, ale fakt, że jak się nie puszcza psa luzem, to potem on zwiewa, to jest dopiero MIT. Nie będzie zwiewał, jak go nauczysz wracać. Trzeba mieć go pod kontrolą, ale wymęczać i wybiegiwać. Nie mówię, żeby łazić po parku z charczącym szczeniakiem na końcu linki, to chyba oczywiste... Chodzi mi tylko o kontrolę nad psem, której nie masz ani trochę jak go puścisz luzem, jak zaczynasz naukę, jak jesteś w trakcie nauki. Moim zdaniem powinno się mieć pod kontrolą każdego psa, któremu się nie ufa. A co jest pewne - szczeniakowi się nie ufa, nawet najmądrzejszemu, najgrzeczniejszemu, uczonemu od 5 tygodnia i niewiadomo co jeszcze. ps. ale robię straszny offtop... już się nie odzywam na ten temat więcej! :)
  12. [quote name='Karilka']Dla szczeniaka najlpszy komplet to skórzana smycz 120 - 150cm i płaska, skórzana obroża. Najlepiej jednak, żeby taki mały klusek chodził bez smyczy, jeśli to tylko możliwe. [B]Daleko nie ucieknie[/B] taki ciamajdek na tych króciutkich łapeczkach a ma silną potrzebe bycia z człowiekiem, którą nalezy utrwalać pozytywnie.:loveu:[/quote] No jasne, najwyżej ucieknie blisko i wtedy można go dogonić :roll: Nie wiem co to za pomysł, że psa 2,5 miesiące najlepiej mieć bez smyczy. Wszyscy właściciele to robią, wszyscy myślą, że piesek jest taki grzeczny od małego i nie ucieka. A zaraz będzie miał trzy i zamiast bać się świata i łazić koło nogi, będzie wszystkim się interesował i wiał gdzie pieprz rośnie. Dla takiego najlepsza jest obroża być może i skórzana płaska - nie wiem, ale do tego długaaaa linka obojętnego materiału. I na tym go puszczać. Jak nie zwiewa za daleko, to tym lepiej - nie będziesz się plątać. Ale nie puszczać go luzem, nie puszcza się luzem małego głupiego jeszcze bąbla nad którym się nie ma żadnej kontroli. Popełniłam już ten błąd i pies w pierwszych spacerowych dniach został zaatakowany przez innego psa, świetna "pomoc" przy socjalizacji. I wtedy ti mogłam sobie go "gonić", też daleko nie uciekał.
  13. Przecież ania_pelka napisała, że chyba skłoni się ku adopcji psa dorosłego, z poznanym charakterem :) A czy to będzie whippet, nie whippet to już nie ma znaczenia ;) Ważne, że prędzej czy później jakiś psiak znajdzie dom. A z tego co czytam to odpowiedzialny dom, który przemyślał i pewnie jeszcze przemyśli sto razy swoją decyzję. Ale oczywiście, jeżeli jednak zmieniłabyś zdanie i chciała konkretną rasę, to racja - rasowców jest sporo do adopcji, najlepiej tylko "zakręcić się" na odpowiednich forach, wśród odpowiednich ludzi etc. Cały dylemat wydaje mi się polegał na tym, czy brać dorosłego, czy szczenię i z jakiegoś "źródła", jeżeli ma się konkretne - nazwijmy to - wymagania co do charakteru psa :) Rasa zeszła na drugi plan, tak to odebrałam
  14. [quote name='sylrwia']A nie masz takiego kubła na karmę?[/quote] Nie mam :cool1: Kiedyś tam był w domu, ale jakoś uznałam, że niepotrzebny. Ale jak przyjdzie paczka i zobaczę jakiej to wszystko będzie wielkości (bo nazamawiałam sporo), to poszukam takiego kubła na karmę, może nie 15kg, jakiś mniejszy. Bo pewnie będę mniej więcej tą samą ilość zamawiać z tej strony co jakiś czas, jak zapas się skończy. Popakuję sobie w woreczki próżniowe i w ten kubeł na karmę. A całość wystawię na balkon i powinno być ok :) Ale jestem zła, że przez te wszystkie lata nie miałam pojęcia o tej stronie z gryzakami! :shake:
  15. sugarr

    Barf

    [quote name='Charly']mój pies po pół roku zrezygnował z barfa. Patrzył tak umęczonym wzrokiem na rzucane mu kości:evil_lol:, że przeszłam na gotowane. Ale pół roku bardzo mu smakowało:)[/quote] A tak z ciekawości. Zaobserwowałaś może, czy pies karmiony barfem mniej się interesuje kostkami znalezionymi gdzieś na ulicy, trawniku itd? Nie mam z moim raczej tego problemu, zawsze zostawia na komendę, ale jednak do psyka często weźmie. A skoro nudzi im się pachnący kawał surowej świńskiej nogi, to jakaś mała sucha kostka kury na ulicy powinna przestać robić wrażenie :cool3:
  16. [quote name='sylrwia']sugarr jak masz balkon to wynieść można w szczelnym opakowaniu na balkonik;)[/quote] No przecież, balkon! Że ja o tym nie pomyślalam :) Tylko będzie niestety w zasięgu kota (balkon zabezpieczony i kot tam lubi wariować) A mój kot potrafi rozgryźć opakowanie z leżącą karmą (takie np jak pro plan ma) i sobie wyjadać........ :evil_lol: Także nie dość, że będę musiała zabezpieczyć przed smrodem, to przed kotem. Chyba kupię sejf pancerny na tą okazję :diabloti:
  17. Przeraziły mnie wasze posty! :crazyeye: Zamówiłam nieświadoma smrodliwości zapas gryzaków na rok:diabloti: z tego sklepu Na prawdę hurtową ilość... Bo mojemu codziennie coś zostawiam na nudne samotne godziny i stwierdziłam, że się przyda. Ale jak teraz pomyślę o takiej kumulacji smrodu w moim niewielkim mieszkanku to już się boję! :roll: Bo te z zoologów śmierdzą wystarczająco dla mnie...
  18. sugarr

    Barf

    [quote name='meja']Dziękuję za zainteresowanie moim jadłospisem. Zaznaczam, że NIKOMU go NIE PROPONOWAŁAM, ja w życiu nie karmiłam żadnego psa bafem, nie mam kompletnie żadnego doświadczenia. To była moja pierwsza próba komponowania jadłospisu dla MOJEGO psa. To może teraz przedstawię jak wyglądało moje barfowanie. Pierwsze dni były OK. Na sam widok mięsa trzęsły mu sie uszy,.radził sobie całkiem nieźle jak na początek, wszystko pięknie rozgryzał. Papki, na początku z oporem, ale tez jadł. Ale trwało to krótko, potem znikło zainteresowanie mięsem, nie miał ochoty gryść. Gotowane mięsko je z radocią, surowizny nie chce. Więc gotuje mu zupki. Zauważyłam też, że najlepiej podchodzi mu wywar z zupki, zawsze najpierw wypija, a mięsko i warzywka zostawia i muszę go dokarmiać z ręki. Być może ma to związek ze zbliżającą się wymiana ząbków. Tylko, że mięcha nie chce gryźć, za to wszystko inne owszem:evil_lol: Dodam, że nie było problemów z przechodzeniem na barf, komplikacji jelitowych tez nie było. Spróbuję jeszcze raz po wymianie ząbków.[/quote] Z tego co czytałam, to przy przejściu na barf właśnie tak pies może zareagować, gdyż na początku - wiadomo - zapaszki i smaczki i pochłania mięcho bez zastanowienia, ale potem przychodzi moment, kiedy pierwszy raz tak na prawdę jest [B]syty[/B] i często zaczyna odmawiać. Ale ponoć nie poinno się wtedy pod żadnym pozorem zmieniać karmy, tylko poczekać, aż apetyt wróci. Ale nie wiem jak to się ma do szczeniąt
  19. Kurcze no będą nam Astę kroili... :-( Będziemy z Portosem trzymać mocno! :thumbs: I dawaj potem koniecznie znać jak wyniki i oczywiście jak operacja.
  20. [quote name='koosiek']A w USA powstają hodowle psów w tym typie, nazywa się je 'panda shepherd'. Breed Types & Related Families bodajże 10 pies od góry... to chyba jednak nie taka nowość ;) ehh gdyby ona tylko się z psami zgadzała :-(
  21. Napiszę w tym wątku, chociaż to troszkę ucieka od obecnego tematu waszej dyskusji, ale pasuje do tytułu. :) Przeczytałam właśnie coś takiego. [quote]Gdy dochodzi do bójki, nigdy nie należy łapać psa za obrożę i próbować go odciągać. Wtedy pies odruchowo może ugryźć. Najlepiej [U]złapać agresora za tylne łapy i unieść je do góry[/U] (bez pociągania i szarpania). Wtedy zazwyczaj pies zmuszony do zachowania równowagi i zaskoczony niecodzienną pozycją ciała przerywa atak i można go zabrać na bezpieczną odległość"[/quote] Odpowiada na [I]czyjeśtam[/I] pytanie Jacek Gałuszka na onecie... Czy ktoś w ogóle słyszał o czymś takim z tymi łapami? Rozumiem, że ten "agresor" podnoszony do góry, to ten pies, ktory zaatakował, niekoniecznie nasz. Gdyby mojego psa zaatakował napakowany krwiożerczy ast morderca (:evil_lol: uwielbiam asty, oczywiście to takie przerysowanie) to nie wyobrażam sobie zajść go od tyłu i podnieść mu łap. I czy to racja, że nie powinno się odciągać za obrożę? Wiem, że wtedy pies się nakręca do walki jeszcze bardziej, ale przecież może zajść sytuacja, w której taką bójkę dla dobra psów po prostu jakoś trzeba będzie zakończyć... I generalnie wiem również, że takich sytuacji być nie powinno w ogóle. Ale czysto teoretycznie... Jak powinno się postąpić gdy psy już się faktycznie gryzą?
  22. Jedyny agresywny wobec mnie pies w moim życiu, to był owczarek mojej przyjaciółki. Zawsze jak wchodziłam do niej do domu pies wyglądał po prostu jakby chciał zabić, dochodziło z niego głębokie, groźne "mruczenie" (może mruczenie brzmi sympatycznie ale u wielkiego najeżonego owczarka niemieckiego nie było) Wbijał we mnie wzrok. Gdybym podeszła do niego czy coś podobnego, na bank zaczęłyby unosić się fafle i usłyszałabym warczenie. Ale na tym etapie był zamykany gdzie indziej. I tak zapamiętałam na całe życie psa, który ostrzega, że jak podejdę, zrobię coś nie tak, to będzie atak. No i tu właśnie mój pies [U]w moim przekonaniu[/U] atakuje (na pewno ludzi) bez ostrzeżenia. Właściwie atako[U]wał[/U], bo już sobie z tym poradziliśmy, ale moja mama, która psa czasem musi "odsikać", a totalnie nie ma nad nim kontroli nadal miewa te sytuacje. I tu wydaje mi się wychodzi to, jak to pies czuje się przewodnikiem w relacji moja mama-pies, ale to już inna historia :roll: Te jego braki ostrzeżeń, to jest coś takiego, że pies po prostu spokojnie idzie, obok przechodzi człowiek, pies idzie dalej, nawet zdaje się że nie zwraca na tego człowieka uwagi, nie patrzy. I w jednym momencie, kiedy się mijają bliżej, Portos potrafi doskoczyć, kłapać pyskiem i strasznie obszczekuje. Tak, jak wieele razy próbował się na kogoś rzucić, tak NIGDY nie słyszałam, żeby warczał, NIGDY nie pokazał zębów, nie najeżył się na człowieka. Czasem jeży się na psy za ogrodzeniami. Dlatego też zdawało mi się zawsze, że to nie jest w ogóle "poprawne" psie zachowanie. I że jest właśnie tym psem... problemowym. Był za wcześnie zabrany od mamy, (z moich błędów) może zbyt wcześnie bawił się ze wszystkimi psami, raz pies go zaatakował na jego pierwszym dużym spacerze. Dlatego miałam powody żeby myśleć, że nie ma dobrze wyrobionych tych psich zachowań, że może mieć uraz. No ale ataki na ludzi udało się wyeliminować... I mam dalej nadzieję, że na psy tez mi się uda. I w związku z tym pomyślałam... Kto wie? Może się tu dowiem, że to jego zachowanie nie jest wcale takie dziwne, że znajdę jednak jakieś malutkie sygnały, które on wysyła poznając psa - informujące o zbliżającym się "ataku". Pomyślałam, że może wcale nie koniecznie powinnam zakładać, że on nie ostrzega - ja mogę tego nie widzieć. Będę się dokładnie przyglądać uszom, gdzie się wąchają, jaki ogon, jak łapy... I napiszę tu potem relację. Tylko coś ostatnio nie trafiamy na te psy, z którymi są awantury :multi:
  23. [quote name='Vectra']zobaczcie jaki piękny Lalowaty i jaki biedny bezdomny :placz: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/12311635-post5138.html[/URL][/quote] :crazyeye: cudny diabeł smaczny kąsek dla łysego dresa albo rozmnażacza. :cool1:
  24. [quote name='akodirka']a jeszcze innym razem, nie czeka az pies podejdzie bliżej, tylko po przyczajeniu się w jakiejs odległości od ofiary rzuca się. [/quote] tego na szczęście nigdy u nas nie ma. [quote] Wydaje mi się, że kiedy podchodzisz, ingerujesz w psie sprawy to dajesz swojemu psu sygnał "do ataku! zbijmy go!", albo druga wersja, że pies może być zazdrosny czy coś w tym stylu. A kiedy oddalasz się od takich psów to zadesz swojemu znak "odwrót! uciekamy!" itp.[/quote] bardzo możliwe :) staram się tego nie robić, ale czasami jak jeszcze nie byłam go pewna, a pozwoliłam sobie go puścić, bo zdawało mi się, że jest pusto, a jednak on wypatrzył gdzieś psa i się kładł, podchodziłam do niego żeby go zabrać. w tym czasie zdążył podlecieć obcy pies i zazwyczaj im bliżej byłam Portosa, tym szybciej się denerwował i robiło się spięcie między psami. czasami też, jak zbliżałam się żeby go zabrać (on nie wiedział jaki mam niecny plan) to Portos wstawał, szedł kawałek do przodu (dalej ode mnie bliżej do psa) i kładł się dalej oczekując aż obca kreatura się zbliży. tak jakby czuł się pewniej po moim podejściu i mógł zmienić pozycję na bliższą temu psu. [quote] A kiedy psy się wąchają to spróbuj obserwować w jaki sposób to robią, czy wąchają sobie uszy, zęby, tyły, gdzie się jaki pies patrzy, gdzie trzymają głowy itp.[/quote] A mogłabyś mi napisać wąchanie czego i w jaki sposób będzie w tym przypadku przyjazne, a jakie niekoniecznie? Bo tak jak mówiłam, próbowałam to obserwować, ale niestety w zakresie mojej wiedzy żadnych sygnałów pozytywnych/negatywnych nie wypatrzyłam, także przydałaby mi się taka informacja.
  25. [quote name='ania_pelka']Od bardzo wielu lat pragnę psa. Zawsze chciałam psa z rodowodem, wiadomo wystawy, sporty, później hodowla. Wychowywanie szczeniaka, socjalizacja, nauka wspólnego życia z psem. Szczeniak wybrany specjalnie z miotu pod kątem charakteru. Miał to być whippet. Ale miesiąc temu sąsiedzi przygarnęli z ulicy mini pudlicę w wieku ok. 3lat. Prawdopodobnie była bita, a potem ją ktoś wyrzucił z samochodu. Biedactwo miało 32kleszcze i kudły na całym ciele. Ale teraz wyleczona, ostrzyżona i odkarmiona dla mnie jest psem idealnym, takim jakiego chciałabym mieć. Bardzo fajne podejście do wszystkich ludzi i innych psów, żadnej agresji. Przytulaśna strasznie, właścicieli pilnuje się bardzo, aż widać tą wdzięczność za to, że ją uratowali. Znosi wszystko co robi jej 4letni syn sąsiadów, a ma on różne pomysły(zawsze rodzice reagują oczywiście) Jest maksymalnie niekłopotliwa. Jedyną wadą jest chyba jej szczekliwość, ale u małych psów to chyba normalne. Nie zna żadnych komend i ciągnie na smyczy, ale to jak patrzy na sąsiadów, jak uwielbia pieszczoty, jak zachowuje się w stosunku do innych stworzeń jest niesamowite. Czy często zdarzają się takie psy w schroniskach (dt)? Czy może lepiej wziąć jako pierwszego psa szczeniaka z dobrej hodowli? Psa planuje dopiero za 2-3 lata.[/quote] Jeżeli chcesz psa, który będzie się właśnie tak zachowywał, to polecam wziąć psa z DT, o którym tymczasowy właściciel powie Ci, że właśnie taki ma charakter. Będzie to dorosły pies i rasa nie ma znaczenia. Jeżeli chcesz kupić szczeniaka, to możesz wybrać rasę, która spełnia twoje oczekiwania, następnie wybrać hodowlę i skrzyżowanie, z którego szczeniak powinien spełnić twoje oczekiwania, jednak koniec końców szczenie, to szczenie. Może z niego wyrosnąć wiele, a wszystko dlatego, że to ty kształtujesz psa i może ci wcale nie wyrosnąć z niego taki ideał. Także jeżeli chcesz to co opisałaś, a nie zależy ci na żadnej rasie, to nie zaszkodzi popytać na dogo i znaleźć takiego psa w DT :) Nie polecam w takim wypadku adoptować [U]szczeniaka[/U] ze schroniska, albo nawet z DT ale po nieznanych rodzicach, bo wtedy zupełnie nie wiesz co wyrośnie. (mówię o charakterze) Nie polecam też z takimi wymaganiami brać dorosłego psa prosto z boksu ze schroniska, w ciemno, bo psy często zmieniają się pod wpływem nowego domu (chyba, że skonsultujesz to z wolontariuszem znającym psa) Także generalnie polecam za te 2-3 lata poszukać dorosłego psa u kogoś na DT, który sprosta wymaganiom co do charakteru :) A przed tym intensywnie czytać i się dokształcać w psiej tematycje
×
×
  • Create New...