dogofanka
Members-
Posts
248 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dogofanka
-
Dżeki chodzi udeptanymi ścieżkami, nie lubi wskakiwać w zaspy (w przeciwieństwie do Tobika, który nadal jest ze mną :-( ) A na wiatry narzeka...babcia, ale już na tyle zżyła się z Dżekusiem, że jest skłonna do poświęceń :razz: .
-
W sprawie Tobiego cisza :-( ...
-
A Tobi faktycznie się przywiązał... Gdybyście go widzieli jak wczoraj ganiał z patykiem po trawie, zanim jeszcze spadł śnieg -jakie sadził susy, robił uniki i starał się mnie wciągnąć do zabawy! Niestety nadal nie udało mi się go "okiełznać" i nie mogę dać mu pełnej swobody spuszczając ze smyczy - mam poważne obawy czy wróciłby na zawołanie, a gdyby spotkał drugiego psiaka mogłoby dojść do poważnego "spięcia". Choć swój rozum ma: gdy wczoraj mijał go pies 2x większy od niego (w typie jakiegoś wielkiego owczarka), Tobi położył się na ziemi i pozwolił spokojnie obwąchać, natomiast przy spotkaniu z porównywalnego wzrostu typowym burkiem puszczonym luzem musiałam ostro interweniować- myślałam, że tylko się obwąchają ale niestety... Tobiemu z wściekłości, aż białka w oczach różowieją- no i dostał w doopę. Właśnie nie wiem jak mam reagować w takich sytuacjach? Jeśli się nie odzwyczai od "popadania w konflikty", nigdy nie będzie go można spuścić ze smyczy... A do kagańca nie jest wogóle przyzwyczajony, zresztą statnio przymierzyliśmy wszystkie rodzaje, jakie były w sklepie i żaden nie pasował do jego mordki, ten który wydawał się najlepszy i tak potrafi zdjąć, a przy tym jaki jest nieszczęśliwy, gdy mu się go zakłada...
-
Wstawiłam go też na eoferty.com.pl
-
Skonfrontowałam wczoraj Tobika z 1,5-rocznym dzieckiem mojej kuzynki: oboje przeżyli! :multi: , tzn. dzieciak zjadł mniej ciasta niż mu dali, a Tobi miał pełno okruszków w sierści :cool3: .Tobi nie reagowal nawet jak przytulałam maluszka, więc chyba dla rodzin z dziećmi można go spokojnie polecać...
-
OK, już nie trzeba-przekopiowałam zdjęcia z wątku- na razie się nie wyświetliły, może trzeba poczekać 30 min... Oby moje godziny robocze nie poszły na marne... (Gdyby szefostwo wiedziało co ja robię w czasie pracy...)
-
Ktoś mi może poradzić jak zmniejszyć zdjęcie - ale tak jak 4-latkowi?
-
Dżeki został zważony u weterynarza- waży ok. 7 kg, ale jak zwykle tak się wiercił, że nie można było dokładnie odczytać. Poza tym 2 psy u weta strasznie panikowały: szczekały, skamlały więc Dżeki dołączył ze swoim szczekaniem- coraz bardziej wątpie czy faktycznie nie słyszy... A w sobotę miałam pożegnać się z Tobim, jednak pan, który miał po niego przyjechać się rozmyślił... Zaczyna świtać mi myśl, że jeszcze skończy się na tym, że Dżeki zostanie u babci, a Tobi u mnie..... Poza tym ostatnie anomalia pogodowe Dżeki zniósł bardzo mężnie - po prostu je przespał, podczas gdy Tobi trząsł się jak galareta od pierwszej błyskawicy i musiałam w środku nocy w wielkim deszczu wyjść z nim na siusiu ze strachu :roll: ...
-
Wstawiłam Tobika na kupsprzedaj: [URL]http://www.kupsprzedaj.pl/zwierzeta/psy/wielorasowe/showAdvert,379972,170,1.html[/URL] ale nie umiem dodać więcej zdjęć... (za duże pliki) Może ktoś mógłby go jeszcze gdzieś umieścić?
-
Niestety pan z Bielska więcej się nie odezwał...
-
Mieli dzwonić dziś wieczorem i ewent. przyjechać jutro po psa. Odezwę się w pn czy coś z tego wyszło...
-
A Tobi boi się burzy!!!
-
Ależ jesteśmy odblaskowi!
-
Kurcze, gdybym miała domek z ogródkiem... Albo chociaż konkretne większe mieszkanie, żeby ten pies miał gdzie się ruszyć, gdy mnie nie ma...
-
Tobi coraz bardziej psoci; drzwi nie stanowią dla niego już żadnej bariery. Wczoraj odgryzł brodę i wyrwał włosy (ze sznurka) figurce murzynka stojącej na biurku pod ścianą za monitorem komputera. (Rasista jeden!) Oczywiście przespał się też w mojej pościeli. Ciekawe co wymyśli dzisiaj?!
-
A wczoraj babcia zrobiła mi wyrzuty, że Dżekuś chodzi głodny, bo nie lubi tej paskudnej karmy którą mu przyniosłam (Purina), więc dała mu jajko i 2 kiełbaski dla psów, a potem poszła do zaprzyjaźnionej pani z zoologicznego na degustację karm -wybór padł na coś okrągłego z dziurką o czerwonawym kolorze (na wagę, więc nie znam nazwy), no ale to było rano, a przez cały dzień Dżeki NIC nie jadł!
-
Otóż to, po czym postawiona przed faktem dokonanym zachowuje się jak powyżej...
-
Dżekuś nie szczeka, bo babcia nie zostawia go ani na chwilę samego :cool3:. Z sikaniem jeszcze się przydarzyło, ale jak tylko staje przy drzwiach wyjściowych babcia ubiera się i wychodzi na spacer - średnio co 4 godz. Na szczęście przesypia(ją) całą noc bez problemów...
-
A tak ogólnie to z Tobiego niezły cwaniak jest... nauczył się otwierać drzwi! Za pierwszym razem myślałam, ze źle zamknęłam: wszedł do pokoju, rozsypał cukier z cukierniczki, zrzucił aparat fot. (działa), siedział na moich ciuchach na fotelu i oczywiście na wersalce. Wczoraj jednak wlazł do mojej sypialni (na 100% zamknietej) oczywiście do łóżka, wywalił wszystko z wiklinowego koszyczka, który pięknie rozkruszył w pościeli! Facet ewidentnie nudzi się sam w domu, dlatego dobra dla niego byłaby rodzinka, gdzie ciągle ktoś się kręci po domu - wtedy jest grzeczny jak aniołek...
-
Wczoraj dzwonił do mnie pan z Bielska zainteresowany Tobim! Jest to rodzinka, mają dwoje dzieci: 5-cio i 8-mio letnie. Mieszkają w bloku, ale dużo czasu spedzają na działce u dziadków. Ma do mnie zadzwonić w pt i ewentualnie w sb przyjechać zobaczyć/zabrać Tobiego. Tobi bardzo spodobał się dzieciom. Jednak nie wiem jaki jest stosunek Tobika do dzieci? Dla mnie Tobi jest łagodny jak baranek, ale miałam okazję zobaczyć go w akcji do innych psów: zaatakował wilczura mojej ciotki na jego własnym terenie (w domu ciotki) -posypała się sierść...wilczura. A potem zaatakował małego, starego Dżekusia, który w końcu do mnie trafił (Dżekiego musiałam natychmiast odstawić do babci). Wydaje mi się, że ta cała jego zajadłość wynika z zazdrości...o mnie. Stąd kolejna moja obawa jak Tobi zniesie przekazanie do innych ludzi? Proszę o rady jak to najsprawniej przeprowadzić, czy mają go zabrać odemnie z domu czy może lepiej, żebym z nimi pojechała do Bielska, żeby nie zaczął szaleć w samochodzie, no i przede wszystkim nikogo nie ugryzł...
-
Babcia chyba złapała się na haczyk: "jaki on mądry, jak wszystko rozumie, jak słucha" itp. i faktycznie Dżekuś jakby siadał na komendę -a podobno nie słyszy? A Tobi-skubaniec (ten z tymczasu u mnie) nauczył się otwierać drzwi! Staje na 2 łapach, przyciska klamkę i gotowe. Wczoraj po pracy zastałam ślady po nim w moim łóżku - w pościeli: wiórki, które pozostały po wiklinowym koszyczku ściągniętym z półki! Całe szczęście, że nie zostawiłam go ani na chwilę sam na sam z Dżekusiem!
-
Dżeki jest u babci na czas pobytu Tobiego u mnie. Ja codziennie wieczorem wyprowadzam go na spacer- chętnie wychodzi na dwór. A jak jesteśmy razem u babci- nie wie czy ma siedzieć przy niej czy podejść do mnie :cool3: Jest bardzo przymilny- staje na dwóch łapkach i domaga się głaskania. Wujkowi, którego widział pierwszy raz też od razu wskoczył na kolana...
-
Dżekuś jest ... u mojej babci. Niestety Tobi, który jest aktualnie u mnie na tymczasie, miał ochotę połknąć Dzekusia w całości. Nawet drzwi nie wydawały mi się odpowiednim zabezpieczeniem, bo co jeśli Tobikowi udałoby się skoczyć na klamkę? Więc po ok. 1 godz pobycie u mnie i coraz gęściejszej atmosferze, Dżeki wylądował u mojej babci, a tam ma opiekę 24 godz/ dobę i spanie w nocy z babcią w łóżku... Niestety stres robi swoje -Dżekuś prawie cały czas nerwowo chodzi po mieszkaniu nie potrafiąc znaleźć sobie miejsca i usiedzieć przez chwilę w spokoju. Na spacerkach zasuwa jak mała torpedka- zygzakami od trawnika do trawnika. Mimo częstych spacerów posikuje po całym mieszkaniu, a po zamknięciu w kuchni -skomli i poszczekuje, czego moja babcia nie jest w stanie przeczekać- stąd to wspólne spanie w łóżku- dopiero wtedy się uspokaja, zwija w kłębek i zasypia. Jeśli Dżeki ma dojść do siebie, to jest w najlepszym miejscu, bo u mnie spędzałby pół dnia samotnie, tam ma zapewnione mizianie 24 godz/dobę. Teraz potrzeba mu czasu, choć zdaję sobie sprawę, że jest to uciążliwa sytuacja dla mojej babci...
-
Nikt się do mnie nie odezwał, jak dotąd, w sprawie Tobika...
-
Ja mam nadzieję, że przez weekend, jak ludzie będą mieli więcej czasu, ktoś się odezwie w sprawie Tobiego...