-
Posts
4849 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by mimiś
-
DLA MOICH WIELBICIELEK: WIOSENNY RUDI! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/256/7cc979ba520fe53b.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/256/1747b41cee473aa0.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/256/9df0b86490393512.jpg[/IMG][/URL] No nie gap się, tylko mnie WNIEś! [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/311/1f06b3ac1ae8cb1f.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/256/67bd28c2e7e9c0f3.jpg[/IMG][/URL] Ulubiona kanapa-ulubiona pozycja [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/311/687e6c0025a1701a.jpg[/IMG][/URL] pozdrawiam, ;):loveu::loveu: wasz RUDI
-
i jak się miewa nasza koza :evil_lol:?
-
namoją wyraźną:mad:prośbe udało sie wyhodowac okazałego swierzbowca[po kosztownym leczeniu "w ciemno":angryy:] od dzisiaj Rudi jest leczony stromgholdem i czymś tam jeszcze-podobno ten świerzbowiec hodował sie od czasów schroniska- a guz na piersi-to sutek -chorobowozmieniony,wet [już kolejny]twierdzi,ze to tylko obserwować nalezy. wyniki wskazują na schorowaną wątrobe,ale na razie skupiamy sie na wyeczeniu z pasozyta, bo to biedakowi zatruwa życie[swedzi] boje sie zeby pozostałe zwierzaki nie złapały- no ale moze sie uda Rudy gad-[ugryzł mnie przy zastrzyku:cool3:]pozdrawia cioteczke Karole- ciągle nie mam czasu wkleić zdjęcia- Ziemia za szybko się kręci!
-
byliśmy własnia na długim spacerze na łąkach-Rudy jak superpies-obszczekiwał wszystkich wsiowych kolesi, potem próbował rzucić sie w fale rzeczki Mrówki, no i wygląda na to ze problem urologiczny odchodzi w niepamięc-coś mi sie wydaje ,że to sterydy + antybiotyk załatwiły mu nerki na chwile:angryy:-a teraz wraca do normy-nie jestem lekarzem, ale 2+2... jutro bede w lecznicy-zobaczymy a guz trzeba wyciąć, masz na pewno racje Isabel, zwłaszcza,że pies jest przebadany i przeleczony[za jedyne 200zł:angryy:]-bo nawet na spacerze co chwile siada i usiłuje sie podrapac. nie miała baba kłopotu -wzieła se 4 pieski:evil_lol:
-
ISABEL-własnie dzwoniłam do lecznicy,wetka mówi tak: krew w normie, natomiast w moczu-wszystko! białko; wałeczki[ki diabeł?], itp no i nie może postawić diagnozy.nie jes to piasek-kanienie nie ma leukoctozy=stanu zapalnego mam czekac do jutra a ona bedzie myslec Rudi wraca do formy, posikje prawie normalnie - [ tylko dlaczego w wiatrołapie?:razz:] dostaje no-spa ale preblemem jest wyraznie guz , do którego chcąc sie dostać oblizał sobie łape z siersci [ w łokciu]- on ma problemy ruchowe, nie może siegnąc wiec gyzie najbliżej -rtoche to skoplikowane no i tyle- jedynie pociesza mnie jego apetyt i toze wyraznie waca do formy -kupiłam rano kostki na targu-dotąd memłał jedną az został malutki fragment i tyle na razie:shake:
-
dzieki dziewczyny,że zaglądacie do Rudika- no jakbysie ustabilzowało[po nospie?] był nawet na spacerku-bo jak suki zaczęły sie szkować to on tez i nie dał sie zostawić .a potem był zmeczony , wlazł do koszyka i śpi- po całej nocy wreszcie go zmogło. bidny taki. a mój stary pies co ma w tym wątku ksywe "Dziad"- zeż..gał sie z fantazją na dywany[ dobrze ze nie perskie:cool3:] i też śpi ufff. chwila spokoju a jak byliśmy u wetki było troszeczke smiesznie-bo chciała go obmacać na okoliczność co boli- więc naszbohater rzucił się do gryzienia i już juz była diagnoza-ale zaczęłam go dotykac ja i okazałosie że on tylko nie życzył sobie żeby obca kobita go łapała [a gdzie m.innymi-nie powiem:evil_lol:]
-
Rudi jest chory. Dawno juz wypatrzyłam u niego guzki na klatce piersiowej, wet stwierdziłze to tłuszczaki. jeden, ok, ale drugi zaczął mu doskwierac, dapał sie w tym miejscu,więc przed swietami wylądowalismy u weta Rudi dostał steryd-dexaford i antybiotyk-betamox- z opinią,że toszybko zwalczy dolegliwości. guzek, owszem, na jeden dzień "wchłonął" sie prawie zupełnie, ale za chwile pies znów drapał to miejsce, i dyszał okropnie. przeczytałam w interecie ze po sterydach psy tak mają-więc sie nie niepokoiłam, nawet jak zaczaął wiecej pić i sikać-zwłaszczaze sama przelezałam całe świeta z grypą. wczoraj duzo pił ,i posikiwał w domu co chwla-a dawno tego nie robił, wnocy zobaczyłam w moczu krew-mocz miał rózowy kolor, cała noc był niespokojny, krecił sie posikiwał- po kropli i z krwią- rano polecieliśmy do weta- ma pobraną krew i mocz- czekamy na wyniki- po południu albo jutro na razie ma brac "no-spe"-rozkurczowo, chociaż nie ma temperatry, a nawet ma apetyt- no ale to, to on zawsze ma.:evil_lol: napisałam tak obszernie,żeby samej sobie usystematyzowac, a może ktos wejdzie na wątek i coś doradzi. Rudi to taki bezproblemowy na codzien, sympatyczny psiaczek-chociaż z charakerkiem jamniczym.okropnie się do niego przywiązalismy, nawet moja mama która protestowała jak go brałam martwi sie teraz. mozemy tylko czekać na wyniki, moze cos rozjasią ale wet powiedzia ła ze ten guz nie wygląda dobrze. niech to!
-
jeśli masz serce, to CIESZ SIę BO MALINKA W NOWYM DOMKU SZALEJE :):)
mimiś replied to majafaja's topic in Już w nowym domu
to jest Malinka z Ligoty??:crazyeye::crazyeye::crazyeye::loveu: -
się dopiszę. Zuzaneczko, ja mam 2 naprawde stare psy- jeden jest w podobnym stanie jak Nestorek-niewidomy, b.słabo słyszacy- ale takie dziadki są aktywne małą część dnia- trzeba im zapewnic jakiś ciepły kąt i troche miziania -przesypiają prawie cały czas kiedy nie ma domowników:evil_lol:
-
nie widzisz że cudny:eviltong:?
-
nie ma porównania!-Marley wysiada!:evil_lol::evil_lol:
-
Polska Wieś.Suki Skazane Na Śmierć. PUNIA JUŻ W NOWYM DOMU!!!!
mimiś replied to Aleksandra_B's topic in Już w nowym domu
dopiero przeczytałam: simba znalazła domek??!:crazyeye::loveu: -
bardzo sympatyczny wierszyk! to o twoich pieskach, Paulinko?
-
Pani która się waha nad domkiem dla Melanza pewnie sie boi.. tak jak ja kiedy decydowałam się wziąć Rudiego. o Rudiku napisano,że jest kaleki po wypadku..i AUTYSTYCZNY! i ze posikuje na okrągło dłuuugo sie zastanawiałam [Hania wie najlepiej:evil_lol:] a teraz, kiedy widzę jak biegnie do mnie burcząc sobie z radosci-to WIEM, ze biorąc czwartego psa, wbrew całej rodzinie, postąpiłam własciwie. mój Rudi:-nie jest autystyczny -bardzo rzadko zdarza mu sie nabrudzic[ zwykle to nasza wina] -biega, porusza sie prawie normalnie fascynujace było patzec jak biedny, zahukany schroniskowiec ROZKWITA ,staje sie pewny tego,że to jego dom i jego stado. takich opowieści jak moja jest pełno na dogo moze znajdzie sie ktos, kto zechce zobaczyć metamorfozę zrezygnowanego bidulka, Melanża ...może i jemu sie uda spotkać na drodze człowieka. -zwierzęta też wierzą w cuda. Niech cud sie zdarzy. Pies czeka.
-
Kingilko,kochanie , szczęsliwy piesio dla którego piszą takie energetyzujące piosenki!:lol:
-
napakowany Rudi?!!!- pomyślę...;) Na razie mielismy troche rozrywki. Mimis poszła do sklepu, ale zamiast masła i chleba przywlokła szarego pokurcza z postawionymi uszami. zaraz go capnąłem za to sterczace ucho-żeby wiedział kto tu rządzi! o, mimiś , przynosisz coraz ładniejsze psy-zainteresował sie Starszy - też coś! idż do okulisty, zaproponowałem trochę zły, ale chyba zartował:lol: Pokurcz rzucił się na miche z jedzeniem-prawie ją połykając[ a insynuuje się ,że to JA jestem zarłoczny!]potem zasnął w kuchni przy nogach Babci- Babcia rozanielona: nareszcie pies który wybrał ją , nie Mimiś. mimiś poleciała rozwiesić ogłoszenia a jak wróciła to zastała całą naszą gromadkę hasającą wesoło. Padał śnieg i reszta zwierzyńca przyszła do domu. Szary wyspał się i zaczął skakać jak piłka , zapraszając wszystkich do pysznej zabawy! Nie ma co, rozkręcił towarzystwo - więc kiedy mimis weszła, zobaczyła rozbawione stado 5 psów nad którymi przemieszczały się [w locie?] koty z wytrzeszczem oczu i zadartymi ogonami! mimis rzuciła sie do kuchni ratowac staruszkę- pewna ,że Babcia ma zawał co najmniej,ale okazało się ,że wrecz przeciwnie, jest w dobrym humorze. Pokurcz spędził noc w pokoju Babci, nazwała go MIsio- a nastepnego dnia przyszła dziewczynka z drugiego końca wsi i zabrała Misia. no i po zabawie. mimiś posprzątała potargane kocyki,pozamiatała kłaki w kilku kolorach i zaprała dywan na którym ktoś pożarł ukradzioną kotom surową watróbkę. znowu jest spokój, śpimy w przedpokoju- ja w koszyku, pospólstwo na kocach.[B]B[/B]abcia szykuje miski i kłóci się z mimis- no przecież daję mu mało! -mało? mamo, taka micha jak dla konia?-złosci się mimis a Babcia:- ale popatrz jaki on głodny! - ja robię się mały, maluteńki, i patrzę , patrzę [nauczyłem sie tego spojrzenia od kota ze Shreka 2] tak żałosnie , ż Babcia dorzuca jeszcze na wierzch plasterek kiełbasy podwawelskiej. mimiś wzdycha cięzko i idzie na górę zabierając po drodze miękki papier toaletowy-ma okropny katar ta mimiś . już , już , Babciu, pędzę!! wasz Rudi
-
Mimiś narobiła rabanu: odkryła jakis guzek na mojej szlachetnej piersi i zawlokła mnie do weta. wet jak to wet, wymacał mnie na wszystkie strony [fuj!] -i stwierdził ,że to nic poważnego i mogę z tym żyć 100 lat. -tyle własnie zamierzam, skąd wiedział? Ten niedobry człowiek zajrzał mi do paszczy , nic sobie nie robiąc z mojego ostrzegawczego burczenia. -powiedziałem :-burczenia?, hehe chodziło oczywiscie o w a r cz e n i e! -dziki warkot mrożący krew w żyłach i paralizujący ofiarę...ehem, zapędziłem się trochę.. wracam do tematu: wet chce mi czyscić zęby pod-nad kozą! dlaczego kozą? i nie mógłby się zdecydować : pod czy nad?! mimis mówi,żę pod narkozą. -a co to zmienia? niedoczekanie!! A na koniec wiecie co powiedział ten niedouczony szaleniec? że jestem za g r u b y !! ja! za gruby! co za bzdury! 12 kilo to niewiele jak na psa słusznych rozmiarów. i ten wet postraszył, że moje tylne łapki mogą się osłabiac z wiekiem. - nie wierz mu!-krzyczę do mimiś, przecież chodzę, biegam, i podskakuję [co prawda tylko przednimi łapami] no tak , rano jest gorzej-ale jak się rozchodzę... babcia mówi, że z nią jest tak samo, i że mnie rozumie.-chyba mnie polubiła ta babcia;) -choć na początku strasznie się odgrazała. Pewnie sie bała o te głupie koty. ale widzę, ze tu ganianie kotów nie jest modne[ prowincja!] -chociaż ostatnio te paskudne futrzaki nie mają dobrej prasy: okazało się, że zrobiły sobie WC w babcinych fiołkach i dracenach-hihi. -alez sie babcia wściekła! -nooo, to my z Dziadem do doniczek- never!! ma się trochę kultury! rozpisałem się , ale cioteczka Isobel martwi się o moje łapy, cioteczko a reszta?:lol: -reszta jest super!! -może nawet dam sobie wyremontowac te zęby. bo jak przyjadą ciotki i będą chciały całować...:multi: wasz Rudi -
-
Wczoraj były Walentynki. Do mnie na dogo zajrzała cioteczka Karola, i Jotpeg,i Hania w nos całuje...-oj! Haniu, ryzykantka z ciebie, mam dech taki ,że mucha nie siada [bo s p a d a !]. No więc wczoraj mimiś była lekko skwaszona. Pan zapowiedział, że to durne, niepolskie swięto, i on go obchodzić nie zamierza. Ale Mimiś wchodzi z czerwonym balonikiem.W kształcie serca. - o ,dostałas walentynkę!-pytam -no-mówi Mimiś -od Pana?- upewniam się - nie, od Tesco-mimiś na to Aha. No tak. Pobiegłem szybciutko, i włozyłem jej do kapcia pyszną kostkę! Od tygodnia ukrywałem ją przed Dziadem pod fotelem- mmm...ależ pachnąca kosteczka, ale dla mimiś- to co najlepsze. Na walentynki! Od Rudiego! A dzisiaj jest tłusyty czwartek i wiecie co? okazało się, że STRASZNIE LUBIę PąCZKI! pamiętajcie o tym ,cioteczki!;) wasz chudziutki i niedozywiony Rudi
-
[img]http://img267.imageshack.us/img267/4716/zdj281cie15nu5.jpg[/img] To ja, zimowy Rudi na dogo tyle przygnębiających wieści...[Ligota itp...]:shake: może mój widok chociaz na chwilę poprawi cioteczkom humor?:lol: U nas powolutku upływa zima.Sennie i leniwie. Jedynym sportem jaki uprawiamy z Dziadem jest "wykrad z miski". Dzisiaj śpię ja sobie w najlepsze, a tu coś brzęczy,- mucha nie mucha... Owieram oko a to moja miseczka brzęczy! Miseczka z reszta makaronu z sosem i marchewką ,co sobie zostawiłem na później! MOJA! Zawarczałem, ale głuche Dziadzisko nic- mlaska z zadowoleniem. Podkradłem się i cap go za tyłek! niestety ,Dziad ma w tym miejscu pantalony z futra niczym Ludwik Ochnasty- nałykałem się siersci i tyle. Za to Dziad... -wystrzelił do przodu, przysiadł w misce z zarciem, przewrócił garnek z wodą i ruszył dalej siejąc makaronem i odciskając wzorek z sosu na podłodze! no i mamy zakaz zostawiania jedzenia "na później".. Tak, podłogi w tym domu mają cięzki los. -na wiosnę- mówi Mimiś, - wywalę z domu wykładzinę i Rudiego z Dziadem. No, ja mam nadzieję ,że nie wylądujemy tam gdzie wykładzina? zresztą ostatnio tylko czasami nie zdążę wyjśc na psik! Pan wtedy trochę krzyczy. -przestań, mówi Mimiś,- niedługo sam będziesz posikującym staruchem! Panu mowę odebrało. -Ha!!!:diabloti: wasz Rudi PS.zaproszenie aktualne jak najbardziej! Niech tylko ciotki dadzą cynk, że wybierają się w nasze strony!;)
-
Simba i Bambo - zakochana para. SIMBA szczęśliwa w nowym domu!!!
mimiś replied to Aleksandra_B's topic in Już w nowym domu
i jak tu pomóc?:shake: tylko podnoszę..