Jump to content
Dogomania

motyleqq

Members
  • Posts

    5536
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by motyleqq

  1. czy tylko ja mam wrażenie, że zaczyna to zakrawać na fanatyzm?
  2. zima na Twoich zdjęciach, to pewnie rano było, co? aj tam, niedelikatny w zabawie... :diabloti: Etna lubi i nie płacze :cool3:
  3. w ten weekend niestety wybywamy na wieś;)
  4. Martens, to jak najbardziej jest szkoleniowiec, zresztą podałam nazwisko, bo to chyba nie jest tajemnica ;) Aneta Awtoniuk. tzn akcję prowadzi z pewnością więcej osób, ale po stylu pisania i powtarzalności słów łatwo wywnioskować, że to ona.
  5. no cóż, są jakieś tam metody na nakręcanie psa, może spróbuj, jeśli Ci na tym zależy?:) ja nie musiałam psa nakręcać, od swojej pierwszej zabawki-misia, którego dostała od dziewczynki na spacerze-uwielbia się bawić. po prostu zaczęłam się z nią przeciągać, a potem ona sama wciskała pluszaki do rąk :) teraz każda zabawka jest dla niej super, kupuje nowy szarpak, a ona od razu za nim biega. taki egzemplarz mi się trafił zabawowy ;) ja ostatnio znalazłam małego psa ze smyczą, to takie dziwne uczucie prowadzić takiego maluszka :D taki mniej więcej jak grzywki :) (dla ścisłości, latałam z tym psem po osiedlu, aż znalazłam właścicieli)
  6. [quote name='ulvhedinn']Pani TR przesadza, ale.... sporo jest osób, które potrafią co prawda psa bardzo skutecznie nakręcić, ale zapominają o wyciszaniu, przestawianiu psa z trybu praca na tryb luz. I owszem, zdarzyło mi sie widziec psy znerwicowane pracą. I również to co można nazwać "ekslorowaniem środowiska" powinno byc uwzględnione w psim rozkładzie spaceru- niech to będzie szeroko pojęta możliwość swobodnego powęszenia, pobuszowania w krzkach, turlania się w trawie, czy co tam pies lubi. Nie to, ze pies lata bez nadzoru, ale po prostu dać psu czas na wybranie sobie aktywności i poznanie otoczenia. Oczywiste? No kurcze nie dla wszystkich, a wręcz spotkałam sie z opinią, ze pies, który jest na dworze ma cały czas pracować (akurat chodziło o PT i tropienie), bo jesli tylko wtedy będzie miał ruch i zajęcie, to będzie bardziej zmotywowany do pracy. Każdy medal ma dwie strony ;)[/QUOTE] wydaje mi się, że niestety znacznie częściej spotyka się psy, które w ogóle nie pracują, niezależnie od swojej rasy i potrzeb. idą sobie gdzieś z dala od właściciela, co oczywiście bywa ok i jest czasem potrzebne jak piszesz, ale nijak nie tworzy więzi między nami a psem. rzecz w tym, że dla nas, tu na dogo, jest dość oczywiste, że równowaga musi być zachowana, czyli trochę ćwiczymy, trochę węszymy, ale gazety takie jak MP czytają różne osoby, i pewnie niejedna się przeraziła, że aportuje z psem i natychmiast wyrzuciła piłki ;) a przecież to, co robimy z psem, trzeba dostosować do samego psa...
  7. jeżeli da się przeczytać bez rejestracji, to jeśli możesz podrzucić linka na priv, chętnie zobaczę ;) ciekawe co w takim razie powinniśmy robić ze swoimi psami. pewno niech sobie latają samowolnie, one sobie, my sobie, i taki to spacer. zresztą, Turid Rugaas wyraźnie pisze w tym wywiadzie, że psy powinny bawić się między sobą, nie zajmować stresującym aportem...
  8. też zwróciłam na to uwagę. zresztą potem jest wywiad z Turid Rugaas która również mówi, że aportowanie jest dla psa stresujące, i jak dobrze pamiętam, może być jedynie 2 razy w tygodniu po 7minut! co z psami ćwiczącymi frisbee? zdziwiło mnie to bardzo. jak się do tego odnosić? nie widzę stresu u mojego psa, tylko nakręcenie na zabawkę... zawsze pełna miska? a co ze stałymi porami karmienia, które regulują trawienie psa? plus oczywiście karmienie podczas szkolenia, tam nie było że nie można tego robić w ogóle, ale że karmienie wyłącznie podczas szkolenia-czyli tak dobrze znane spalenie miski-jest dla psa złe.
  9. jeju, one są takie słodkie... po prostu cud miód i orzeszki! jestem pewna, że szybko znajdą domy, trzeba ich tylko porządnie ogłosić
  10. [quote name='Vectra']Ke ????????????? a możesz też w tłumaczeniu , dla starszej młodzieży ? :diabloti:[/QUOTE] :laugh2_2:
  11. [URL]http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/379676_244594482260624_100001302231612_595839_2092470974_n.jpg[/URL] ale zasuwa :lol:
  12. z tego co kojarzę, to bojownik bije się tylko z drugim bojownikiem, ale mogłam coś przekręcić... :D swoją drogą mój tata uwielbia rybki, poza gigantycznym akwarium w salonie, trzyma w moim dawnym pokoju małe akwarium dla młodocianych rybek :D
  13. uwielbiam Twoje posty:lol:
  14. miejmy nadzieję, że to jakiś dobry, fajny dom.
  15. [quote name='Fauka'] Nie chce mi się szukać na ich profilu dyskusji o kolczatkach, aszkoda bo warto pokazać. w takim razie po prostu skopiuję ;) gdyby to było u nich to pewnie mogłabym wrzucić jak evel, ale to jest na prywatnym profilu Anety, i chyba dlatego nie mogę tego tak zrobić. tekst normalną czcionką to moje słowa, pogrubione Anety, jak w wywiadzie :D w pierwszej wypowiedzi mowa o artykule który wkleiłam wyżej: wiem, że ten artykuł pisałaś dawno, ale trafiłam na niego teraz i nie mogę się powstrzymać od komentarza. jako szkoleniowiec powinnaś wiedzieć, że kolczatka czy dławik to narzędzie szkoleniowe którego jak najbardziej można użyć, ale do innych celów niż nauka chodzenia na smyczy. natomiast piszesz tak, jakby jakiekolwiek użycie kolczatki czy dławika było złem samym w sobie. poza tym... psy na pierwszym zdjęciu z całą pewnością nie są wobec siebie agresywne, tylko się bawią, to chyba też wiesz. mam takie same zdjęcia mojej suczki z innymi psami, a nie jest agresywna. Jako szkoleniowiec wiem też, że obroża elektryczna jest narzędziem szkoleniowym, a nie użyłabym jej do uczenia psa czegokolwiek. Z prostego powodu: BO NIE UCZY. Podobnie jak kolczatka i dławik. Przerwanie zachowania to nie to samo co uczenie zachowania. I mówię o tym tylko w zakresie metodologii uczenia. Już nawet nie wspominam o emocjach, jakie towarzyszą używaniu kolczatek, dławików i obroży z prądem. Nie wspominam też o fizycznym spustoszeniu zdrowotnym, jakie w psich kręgosłupach robią kolczatki i dławiki, bo o tym jest w tekście. w takim razie co zaproponujesz zamiast kolczatki podczas szkolenia IPO? nie zaproponuję szkolenia IPO żadnemu psu, który nie jest psem służbowym. a i psy w sułkowicach (oraz innych ośrodkach) można szkolić obrończo bez kolczatek. IPO jest świetne dla wielu psów, nie widzę powodu by go nie wykorzystywać. bez kolczatek, więc jak? kiedy pies jest w największym stopniu nakręcenia? jak odwrócić jego uwagę od rękawa i skierować znowu na siebie? a w czym jest świetne dla wielu psów? co psu niesłużbowemu daje IPO? rozładowanie energii i pracę z człowiekiem. a czym jest praca z człowiekiem to już chyba obie wiemy. dobrze poprowadzone IPO dodaje też pewności siebie zlęknionym psom znam lepsze sposoby na rozładowanie energii i pracę z człowiekiem. a już na pewno na wzmocnienie pewności siebie psa! poza tym, widzę pewną sprzeczność Agnieszka - zastanawiasz się, jak odwrócić uwagę psa kiedy jest "w największym stopniu nakręcenia" i jednocześnie piszesz, że to, co tego psa doprowadziło do tego poziomu nakręcenia rozładowuje jego energię... ok, chciałam delikatnie, ale napiszę to wprost: jak chcesz niepewnego siebie psa wzmocnić psychicznie wbijając mu kolce w szyję? każdy wybiera taki sposób, jaki chce. praca rozładowuje energię, to dość oczywista sprawa, ale to nie znaczy, że pies nie ma być nie skupiony na przewodniku. do niepewnego siebie psa potrzeba DOBREGO szkoleniowca, który nie założy na dzień dobry kolczatki, ale go odpowiednio poprowadzi-nie pytaj mnie jak, nie byłam na takim szkoleniu osobiście. rzecz w tym, że kolczatka czy dławik są narzędziami które mają swoje konkretne, słuszne zastosowanie-o to mi chodziło kiedy pisałam. i nie jest to codzienne spacerowanie. dławik świetnie nadaje się do korekty moim, i nie tylko moim, zdaniem A moim nie. Agnieszka, powtarzam Ci: korekta (mówmy normalnie: kara) nie uczy psa. Kiedy psa karzesz, nie pokazujesz mu, jak ma się zachowywać, a jedynie dowalasz za to, że zachowuje się nie tak, jak chcesz. Zostawiasz psa w próżni - znów musi sam wymyślić, co zrobić, żeby było ok. A jeśli kolejny raz się pomyli i nie wpadnie na to, czego oczekujesz - kara. Po kilku takich razach, pies wykazuje wyuczoną bezradność = lepiej nie podejmować jakichkolwiek działań, bo każde może być ukarane. Ja Cię nie chcę przekonywać, bo myślę, że nie przekonam argumentami szkoleniowymi, skoro badania przytoczone w tekście nic dla Ciebie nie znaczą. A to przecież kwestia zdrowia psa. a kto powiedział, że jeśli stosuje się korektę, to nie stosuje się już nagród? przecież to się nie wyklucza. jeśli daję korektę przy złym zachowaniu, a potem nagradzam odpowiednie, to moim zdaniem wszystko jest na miejscu. nie każdego psa da się nauczyć pewnych zachowań samym klikaniem. oczywiste jest, że nakładanie kolczatki psu ciągnącemu jak wół jest bezsensem-wszyscy chyba znamy psy z ranami na szyi od kolców. ale trzeba wziąć poprawkę na to, że to efekt niewłaściwego stosowania kolczatki, która służy do czego innego kliker jest narzędziem szkoleniowym, nie metodą. to taki sam marker jak każdy inny. i całkiem na marginesie, owszem, każdego zachowania da się nauczyć klikaniem, czyli po prostu zaznaczaniem psu właściwego działania. podaj, proszę, przykład takiego, którego się nie da. mieszanie nagród i kary cielesnej świadczy tylko o tym, że nie bierzesz pod uwagę tego, co się dzieje w mózgu psa, kiedy go karzesz. czemu uporczywie pomijasz aspekt zdrowotny, o którym piszę? masz inne badania, które podają inne dane w tych sprawach? nie robi to na Tobie wrażenia, że nie dość, że uszkadzasz psu kręgosłup i tchawicę, to jeszcze dodajesz sobie roboty, bo ból zmienia zachowanie psa? no więc wyobraź sobie dużego, silnego psa, którego ktoś adoptuje i okazuje się, że pies nie lubi innych psów. rzuca się i ciężko jest go utrzymać, nie mówiąc już o odwróceniu jego uwagi. co w tym momencie klikniesz? chyba nie będziesz stać i czekać aż na ułamek sekundy się na Ciebie spojrzy? bo w tym czasie może już dawno się wyrwać. lubię kliker, ale dla mnie jest fajny przy nauce komend i sztuczek, nie w generalnym wychowaniu. dla mnie to tak samo jak z dziećmi i wszechobecnym bezstresowym wychowaniem, które tak często zaprowadza rodziców w ślepy zaułek. tak jak dziecku trzeba czasem dać karę w postaci chociażby zakazu na komputer ;) to w tych czasach bolesne, tak bywają sytuacje, gdy karze się psa. aspekt zdrowotny pomijam, bo jak dla mnie ma to sens gdy ktoś postępuje tak, jak piszesz-czyli prowadza psa w kolczatce dzień w dzień, a przy okazji pies ten nie umie chodzić na smyczy. wtedy z pewnością jest to wysoce szkodliwe (tu ktoś 'trzeci')Agnieszko, reprezentujesz klasyczny punkt widzenia, który stawia na jednej półce wychowanie bezstresowe (które negują wszyscy chyba psychologowie) ze szkoleniem opartym o wzmocnienie pozytywne - problem polega na tym, że nijak się te terminy mają do siebie. W tzw. szkoleniu pozytywnym stosuje się karę, o której mówisz (która i tak jest niezmiernie nieprzyjemna dla organizmu) - zabranie możliwości grania na kompie. Nie stosuje się np. klapsa - innego rodzaju "kary". Jak w życiu - nie bije się dzieci (bo wzmaga to ich agresję, obniża pewność siebie i nie przyczynia się do "polepszenia" zachowania itp.), no i nie bije się psów. A to, czy użyjemy sformułowania "korekta" czy "uderzenie" to już tylko semantyka. a co chcesz klikać u takiego psa, jak opisujesz? ja nie zacznę szkolenia z takim psem, dopóki nie wyciszę go i nie obniżę emocji, jakie wywołuje w nim widok innych psów. dopiero wtedy będę mogła pracować nad właściwym zachowaniem przy obcych psach. w domu, w spokojnych warunkach stosowałabym kliker do nauki skupiania na sobie. to, co piszesz o zakazie komputerowania jest karą, ale jednak zasadniczo inną niż kolczatka. jeśli psu na czymś zależy i mu to zabierzesz, kiedy zachowuje się niewłaściwie, to wystarczy. nie musisz go lać czy dławić. (znów ktoś 'trzeci')ps. a o szkodliwości szarpnięcia (nawet w szerokiej obroży) mówią już chyba wszyscy specjaliści na świecie. I nie chodzi nawet o "chodzenie 24h" w kolcach. Powstające wtedy mikrourazy mogą w przyszłości powodować ból/dyskomfort u psa, ten z kolei (ból) skutkuje rozdrażnieniem i nadmiernymi reakcjami w prostych sytuacjach. więc co zabierzesz agresywnemu psu w ramach takiej kary o jakiej mówisz? no i dla mnie jest duża różnica między biciem psa, a korektą. co do szkodliwości szarpnięcia, powiedz to psom, które regularnie szarpią do różnych zjawisk przyrody typu ptaki niezależnie od tego, co mają na szyi. Agnieszka, program rehabilitacji agresji zakłada pracę z psem na niskich emocjach, nie na wysokich. nikt normalny nie zacznie ćwiczyć z takim psem w syt., w której jest nakręcony. a jeśli pies szarpie, to go najpierw naucz chodzić na smyczy, a potem dopiero spaceruj w parku z kaczkami. tylko, że z psem trzeba wyjść na spacer, a raczej nie poprosisz ludzi w okolicy, by o konkretnych godzinach nie pojawiali się ze swoimi psami tam gdzie Ty. jakoś reagować trzeba na takie sytuacje. a żeby spotkać ptaki wystarczy wyjść pod blok, pełno ich żeruje pod śmietnikiem. a w tym wypadku również trzeba wyjść na spacer, ptaków również nie poproszę by sobie poszły... prawda jest taka, że te szarpiące psy wcale się tym nie przejmują ;) mój potrafił się wręcz dusić, charczeć, ale nadal szedł w zaparte, bo MUSI JUŻ. teraz już chodzi ładnie, ale skoro chce się szarpnąć do ptaka, to jej sprawa (ktoś 'trzeci')Czemu mam im to mówić? Te psy są narażone na urazy. BTW już teraz mówi się o tym, że większość dolegliwości psychicznych psa jest powiązanych z bólem fizycznym (potem oczywiście psy UCZĄ się i utrwalają określone reakcje). Każdemu psu, jeśli będę chciała zastosować stratę, zabiorę to, na czym mu zależy w danej chwili. Nie ma JEDNEJ takiej rzeczy, trzeba się przyjrzeć całemu schematowi działania psa. są narażone, ale same się nijako narażają. na pewno w imię tych urazów nie puszczę psa wolno np przy ulicy. a jeśli w danej chwili psu zależy na zeżarciu drugiego psa? bywają psy tak silne, że nie dasz rady z nim tak po prostu odejść. oczywiście możesz poprosić drugiego właściciela by odszedł, ale jest cała masa ludzi mających głęboko problemy innych. zresztą nie sądzę, by odejście cokolwiek zmieniało. Agnieszka, albo chcesz pomóc psu, albo chcesz, żeby Ci było wygodnie. sama mówisz, ze pies ciągnie bez względu na to, że już prawie nie oddycha. masz odpowiedź. żadna kolczatka w takiej sytuacji nie pomoże, bo adrenalina jest za wysoka! nie ma bólu, jest chęć. a jeśli chcesz poradzić sobie z psem, który jest wielki i silny i pracujesz nad zmianą jego zachowania i nie chcesz utrwalać nawyku ciągnięcia, to choćby szelki - easy walk - zastosuj. dobrze dobrane uniemożliwiają ciągnięcie. nie uczą niczego, ale nie musisz się szarpać z psem. mój pies nigdy nie miał na sobie kolczatki. to, że tak się dusiła na obroży było spowodowane moją i mojego faceta niekonsekwencją i zbyt silnymi emocjami. to już za nami, bez kolców, bo powtórzę-nie do tego służą. i ja nie mówię o problemie ciągnięcia, a o problemie rzucania się na inne psy... ('trzeci')Ponieważ w dyskusji "kolczatkowej" nikomu nigdy nie udało się nikogo przekonać, powiem tylko, co wynika z moich obserwacji - psy na kolczatkach to jedne z najmniej pewnych siebie, najmniej przewidywalnych psów, jakie spotykam podczas spacerów. Problemu "rzucania się na inne psy" (wirtualnego psa) nie rozwiążemy na fejsie, nie rozwiążemy go również przy użyciu kolczatki - chcecie czy nie. Zachęcam również do holistycznego podejścia do psa, on nie składa się z jednego zachowania i nie tylko to ma na niego wpływ. Agnieszka, napisałam Ci o obniżeniu emocji i wyciszeniu takiego psa, a dopiero potem o pracy nad jakimkolwiek zachowaniem. Odwrażliwianie i przeciwarunkowanie (dokładnie w takiej kolejności) i problemu nie ma. bo ludzie używają kolczatki nie do tego, do czego służy. ale to nie wina kolczatki, tylko ludzi, prawda? ;) a problem rzucania się dotyczy wielu psów, mijam je na co dzień... mam wrażenie Aneta że się nie rozumiemy. gdzie tego psa odwrażliwisz? kiedy? jak już skacze? przecież nie. a jeśli pies tylko widząc innego od razu wyrywa? kiedy masz czas na reakcję? czy może najpierw kilka tygodni siedzi pies w domu, żeby się wyciszyć? nie rozumiemy się zdecydowanie. piszę Ci o wyciszeniu psa i obniżeniu jego emocji na inne psy, potem o zastosowaniu odwrażliwiania a na końcu przeciwarunkowania, a Ty mi piszesz o odwrażliwianiu, kiedy pies skacze do innego psa. no proszę Cię, jak mam dyskutować z kim, kto nie wie o czym mówi? jak chcesz wyciszyć takiego psa, bez obecności innych psów? mija się z celem. przy innych psach zaś nakręca się tak, że dla niego nie istniejesz. ('trzeci')Żaden pies nie ma tylko 2 skrajnych stanów emocjonalnych. Zawsze szukasz pewnego progu reakcji - ale reakcją nie jest tutaj atak. To jest już tylko skutek tego, że człowiek/trener jest za wolny/pies za szybki. No i trzeba spróbować jeszcze raz, sprawniej, lepiej. bardziej uważnie. Pies prezentuje dużo więcej niż sam atak. mylisz się. nie rozumiem intencji Twoich pytań. zaczynasz od kolczatki i dławika, zaczepiasz o wzmacnianie poczucia własnej wartości psa przez IPO, dochodzisz do psów rzucających się na inne psy i wreszcie pytasz mnie o to, jak wyciszyć psa? nie udzielam wirtualnych porad, jak niektórzy zoopsychologowie. m.in. dlatego, ze, jak napisała Dominika , pies to całość. intencja jest taka, że korekta rzucającego się psa to dla niego prosty przekaz- tak nie rób. znam psy, którym to pomogło. dalej-znam mojego psa, który z zazdrości rzucił się na szczenię. krótka, szybka korekta i zamiast bezsensownych ataków była chwila wspólnej zabawy. Agnieszka, a ja znam wiele psów, którym to nie dość, ze nie pomogło, to wręcz pogorszyło zachowanie. i teraz będziemy się przerzucać przykładami? z jakiego powodu nie chcesz uznać naukowych badań w tej sprawie? nie potrzebuję przerzucania się przykładami, zależy mi na moim psie-na moim działa. nie mam czasu na wyciszanie, odwrażliwianie i przeciwwarunkowanie, gdy mój pies już w tym momencie chce zeżreć drugiego, bo zbliża się do patyka. reakcja musi być JUŻ. i nie powiedziałam, że nie chcę uznać badań, uważam, że nic nie zmieniają. pewnie za 20 lat będą nowe. ('czwarty')niestety kolczatka jest złem samym w sobie wymyślonym przez człowieka...nie wyobrażam sobie zalożyć dziecku z ADHD kolczatki!!! jest mnóstwo innych kar dla psa - zabrać mu można tak dużo, tak banalnych rzeczy, że szok....polecam profesjonalne szkolenia dla problemowych psów chociażby z Anetą:), ponieważ nie wyobrażam sobie, aby mój pies mógłby zostać potraktowany kolczatką na ktorej i tak się szarpie i robi sobie krzywdę KOLCZATKA NIE SŁUZY DO CODZIENNYCH SPACERÓW I NAUKI CHODZENIA NA SMYCZY. może teraz dotrze... Agnieszka, metody, o których napisałam stosujesz wcześniej, pracujesz z psem, a kiedy to zrobisz, to nie masz potrzeby karać psa, bo nie ma za co. A jeśli stawiasz sprawę "nie mam czasu na wyciszanie...", to przemyśl czy na pewno masz czas na psa. kiedy bierzesz psa po przejściach ze schroniska, to nie masz możliwości 'pracować wcześniej'. a w chwili kiedy już pies atakuje, to jest czas tylko na natychmiastową reakcję, to chyba nie jest trudne do zrozumienia. jest. skoro bierzesz psa ze schroniska, to - jak dla mnie - zakładasz absolutną i konieczną pracę z takim psem. chyba, ze bierzesz psa ze schroniska, żeby był wdzięczny za to, że go wzięłaś. a ten gnój nie dość, że niewdzięczny, to jeszcze chce zjeść wszystkie psy wokół... oczywiście, że zakładam pracę z takim psem. ale nadal nie odpowiadasz, co zrobić w konkretnej chwili, kiedy już nastąpił atak. dla mnie jest tu miejsce tylko na korektę. masz gotową odpowiedź kiedy chodzi o to, co jest przed. niestety, trzeba też umieć reagować w trakcie nie, ja nie mam problemu. ja wiem, jak reagować, jak postępować, idzie nam świetnie. mam świetny kontakt ze swoim psem i dobrze nam się współpracuje. odnoszę tylko wrażenie, że wszyscy szkoleniowcy którzy uznają tylko jedną słuszną metodę szkolenia i nie ma w tym żadnej elastyczności, nie potrafią powiedzieć, jak zareagować, a jedynie co zrobić, by do sytuacji nie doszło. w prawdziwym życiu jednak czasem dochodzi i wtedy trzeba umieć zareagować to źle Ci się wydaje. nie w uznawaniu jednej słusznej metody rzecz, a w uznawaniu naukowo potwierdzonych, sprawdzonych we własnym doświadczeniu metodach. ta dyskusja doskonale potwierdza moje przypuszczenia :) w szkoleniu liczy się elastyczność ('czwarty')Dobra, bo już zdążyłam się zirytować...wiesz co Agnieszko zaprzeczasz sama sobie, bo w większości postów przyznajesz, że masz problem, a na koniec się wycofujesz, zarzucając niekompetencję osobie( no może nieelastycznośc), która akurat zna się na rzeczy i poświęciła temu wiele czasu i uczuć...chcesz gotowej recepty zapłać za szkolenie idź przekonaj się, że można zareagować w porę bez użycia kolczatki...szczerze mówiąć, byłabym zła na Anetę, gdyby Ci wprost powiedziała co masz zrobić, bo ja za tę cenną wiedzę musiałam zapłacić....i uważam, że w stosunku do mojego psa trzeba było użyć wiele metod i wykazać się niesłychaną elastycznością, żeby cokolwiek osiągnąć, za co Anecie dziękuję!!! powiem na koniec tak: to, ze wszystko mozna, nie znaczy, ze wszystko trzeba. jeśli trener/ właściciel nie jest w stanie w szacunku do psa, bez przemocy osiągnąć rezultatów, to znaczy, że jest bardzo złym trenerem/ właścicielem i powinien natychmiast przestać to robić. teoria uczenia się organizmów zakłada 2 rodzaje wzmocnień i 2 rodzaje kar. Ty korzystasz z kar, ja ze wzmocnień. oto Twoja elastyczność. ale ja nie potrzebuję płacić za coś, co już wiem... radzę sobie z moim psem. nie uważam się ani za złego trenera, ani za złego właściciela, i jestem pewna, że mój pies również tak nie uważa, co widać w naszej współpracy ;) ja korzystam i z korekt i ze wzmocnień-tak, to jest elastyczność. wszystko, co umie mój pies, to efekt mojej POZYTYWNEJ pracy, ale z agresją dojrzewających psów pracuje się inaczej. oczywiście każdy sobie radzi, jak mu pasuje. nam idzie świetnie, Tobie idzie świetnie, więc chyba właściwie wszystko jest ok... ;) nie pytałam, co mam robić, by to zastosować, bo stosuję inne metody, które zresztą się sprawdzają. byłam po prostu ciekawa reakcji, i jest dokładnie taka, jak myślałam :) ale mniejsza z tym, życzę powodzenia w dalszej karierze i jak najwięcej dobrze wyszkolonych psów-wpatrzonych w pana, nie w jego saszetkę ze smakami uh, dużo tego. jeśli komuś się zechce przeczytać i w moich wypowiedziach(tych pisanych najzwyklejszą czcionką) dostrzeże błędny merytoryczne, to chętnie wysłucham :)
  16. Twój wywód jest jak najbardziej zrozumiały, mam nadzieję że zrozumie go też mój chłop i tym sposobem znajdzie się u nas klatka, bo przekonałaś mnie tym co napisałaś :) wprawdzie Etna jak skończymy np aport, to po prostu się kładzie i sobie spokojnie ziaje. choć w sumie, z drugiej strony, chyba ciągle jest gotowa na więcej... a co do tego: [QUOTE]Zu przy nauce czegoś nowego ma takie swoje narowy - muszę jej pokazać o co chodzi (kształtowanie/naprowadzanie), później musi się z tym przespać i nie mogę tego ruszać w żaden sposób przez jakiś czas, a później mnie sucza zaskakuje, że ona już przecież umie, więc może coś nowego, heloł? :cool1:[/QUOTE]u mnie jest tak samo, myślałam już, że mój pies jest dziwny :D uczyłyśmy się właśnie sztuczki 'w której ręce?' i poszło świetnie! wprawdzie pieką mnie dłonie od przydługich pazurków nakręconej Etny, ale co tam ;) najpierw świrowała, bo użyłam mięska z rosołu :cool3: i chociaż nic nie mówiłam, to ona robiła wszystkie komendy jakie już zna :lol: ale po chwili zaczęła myśleć i nie walić łapą na oślep, tylko najpierw wąchać, a potem dopiero pac pac :multi:
  17. ale evel, kiedy napisałam do Anety, że jako szkoleniowiec powinna wiedzieć, że na tym zdjęciu psy się bawią, to ona to zupełnie zignorowała... to sporo mówi samo w sobie ;) a, i jeśli jeszcze nie wiesz, to każdego psa można wszystkiego nauczyć klikerem. a jak uważasz inaczej, to tak jak mówisz- 'głupi jesteś i nic nie wiesz' czy też 'nie ma sensu dyskutować z osobą, która nie wie o czym mówi' ;) gdybym miała zbytek kasy wybrałabym się na szkolenie do Azzores, najchętniej pożyczyłabym wówczas od kogoś pobudliwego, silnego psa. to by było ciekawe doświadczenie ;) urban legend:lol: to jest to, rozbawiło mnie ;)
  18. w akcji chyba specjalistą jest Aneta Awtoniuk, chciałam wrzucić naszą ostatnią dyskusję na temat kolczatek, dławików i korekt, ale nie umiem tego zrobić:roll: jak ktoś ma chęć, to na jej tablicy trzeba zjechać nieco w dół, aż do pojawienia się wklejenia przeze mnie jej artykułu o kolczatkach, konkretnie tego: http://www.psy24.pl/4398-Wplyw-rodzaju-obrozy-na-zachowanie-psa-.html no, generalnie dowiedziałam się, że są w szkoleniu tylko dwie opcje- albo same nagrody, albo same kary :cool3: ale ogólnie sama idea akcji mi się podoba :) edit: evel, w tej dyskusji co dałaś, nie wiem czy to widziałaś czy nie... cytuję: a więc psy myśliwskie chyba nie istnieją, co? :cool3:
  19. klatka dla Etny zajmie mi chyba pół pokoju :D ale pomijając już to, obejrzałam trochę te filmiki, rozumiem jak się uczy wchodzenia i zostawania w tej klatce, ale właściwie to nie wiem, w jaki sposób pomaga to psu się wyciszyć, kontrolować emocje? w sensie, że jak za bardzo się nakręci, to odesłanie? ale przecież do parku nie zabiorę-raczej-klatki :cool3: no i nie wyobrażam sobie, że Etna leży spokojnie w klatce, kiedy przed klatką skaczą piłki, jak było na jednym filmiku evel... :evil_lol: Etna też czasem rzuca sobie sama zabawki, wygląda to komicznie, zwłaszcza jak się taką zabawką obrywa ;)
  20. [quote name='Unbelievable']klatka jest bardzo potrzebna :) do uczenia psa samokontroli głównie ;) SUPER narzędzie szkoleniowe. Jak masz możliwość to pożycz od kogoś i ćwiczcie crate games, jestem pewna że jeżeli się wybierzecie na jakieś agility to powiedzą wam to samo ;) na prawdę, crate games odmieniają życie :evil_lol:[/QUOTE] kurczę, nie słyszałam o tym w ogóle. googluje sobie, ale jakoś nie mogę znaleźć nic konkretnego, oprócz zdań typu 'też polecam crate games' :D masz może jakieś fajne artykuły pod ręką czy coś? o skonstruowanie klatki mogę ewentualnie poprosić tatę, zrobiłby może taką, co da się złożyć i schować w razie potrzeby, bo mamy naprawdę mało miejsca. [quote name='Agnes']Z jednej stronby zabranie patyka to jest jakis sposob, ale to mlody pies, musi nadmiar energii jakos zgubic. Chyba, ze motyleqq ma inny sposob to ok ;) Ja np widze ogromna roznice jak suka jest wybiegana, a jak sie w niej to kumuluje - dla inny psow potrafi wtedy byc okropna, szuka tylko zaczepki. A tak? Spacerki sa bardzo przyjemne :) Grunt to znalezc sposob na swojego psa :)[/QUOTE] Etna lubi też zabawki, piłki, szarpaki, więc dajemy radę bez patyków :) niewybiegana Etna biega w domu po ścianach, więc nie próbuję tego od kiedy mogę ją bezpiecznie spuścić ze smyczy :lol: [quote name='evel'] motylqu - czytałaś coś o wyciszaniu psów? Wyciąganie super zabawki tylko od święta powoduje zazwyczaj korbę 300% normy :evil_lol: Też mam dziurkę, fioletowo-czarną, tyle, że w paznokciu - pieskowi się ryjek omsknął jak się bawił frisbee :) Może do sylwestra mi zlezie :evil_lol:[/QUOTE] no tak, to jest prawda :roll: właściwie to z tą piłką nie było celowe, tylko znalazłam ją w kurtce której długo nie nosiłam, no i tak wyszło :lol: niebezpieczne te zabawy z psami :evil_lol: [QUOTE]Najcięższe jest wyegzekwowanie od nakręconego psa wykonywania komend - na początku wydaje się to niemożliwe, ale systematyczna praca nad komendami w coraz większych rozproszeniach daje naprawdę świetne rezultaty. Ja mam podobny problem w obedience (gdzieś w odpowiednim dziale jest nawet mój wątek) - jak pies widzi, że wyjmuję dławik (tak, tak :diabloti:) to ma wielką ochotę wskoczyć mi na głowę, drzeć ryja i podskakiwać jak piłka najlepiej we wszystkich kierunkach na raz ;) Generalnie głównym winnym jestem... ja. Mam chyba za słaby refleks... Próbuję nad sobą pracować, chociaż to wcale nie takie proste ;) No i też miałam zaproponować crate games :) I ja bym spróbowała pracować na zabawki w bardzo krótkich seriach. W sensie - komenda, zwolnienie z komendy (b. ważne!) i od razu np. rzut zabawką. Przy tym ciągle szlifujcie oddawanie aportu. Ja do tej pory noszę zwykle dwie piłki, na wszelki wypadek, żeby psu przypomnieć, że przynoszenie piłki jest fajne, bo natychmiast wylatuje druga na zamianę :) [/QUOTE] tylko wiesz, Etna wykonuje komendy w takim nakręceniu, ale właśnie sama się zwalnia wedle uznania. właściwie, to nigdy jej nie uczyłam, że ma czekać na zwolnienie z komendy, stąd pewnie taki efekt, że sama sobie decyduje :roll: dziś w trakcie zabawy szarpakami, robiłam właśnie tak jak mówisz, siad, aport, siad, aport, właściwie zawsze tak robię, poza zwolnieniem z komendy. no i wreszcie wszystkie rzuty były przyniesione i wymienione na drugi szarpak, niestety z rzuceniem pod nogi, nie do rąk. może Ty masz jakieś szersze info o tych crate games? jeszcze poogoglam, ale kiepsko mi idzie ;) zainteresowało mnie. [QUOTE] Szkoda, że się nie wybieram do stolicy w najbliższym czasie, spakowałabym szopa i bym Ci pokazała jak my załatwiamy sprawę ;)[/QUOTE] hmmm, Ty masz wpisane lubelskie, ja pochodzę z lubelskiego i co jakiś czas bywam u rodziców :cool3: konkretnie z Łukowa, może akurat kojarzysz :)
  21. [quote name='Amber']U nas w zapobieganiu zbieraniu patyków z ziemi pomaga niewątpliwie kaganiec ;). Ty masz jeszcze to szczęście, że Etna lubi piłki. Ja bym się postarała bawić na razie tylko piłką, która ma niewątpliwie tę zaletę, że możesz ją schować, a nie, że znajdzie sobie na ziemi kolejną. Nakręcenia nie zmienisz, taki ci się pies trafił ;) znam ból mam podobnego :evil_lol: Ważne jest tylko to, żeby nawet przy wysokim stopniu nakręcenia nadal wykonywała twoje polecenia, a nie np. skakała. Szkoda, że jam kaleka, mogłybyśmy się spotkać i powymieniać spostrzeżeniami na temat naszych psów z ADHD, pokazałabyś mi jak pracujesz z Etną itp. a tak to dupa blada :p[/QUOTE] no to szkoda, że nie mogę zmienić nakręcenia, bo dziś zamiast złapać szarpak, uwiesiła mi się na ręce i mam dziurę :cool3: generalnie jak mam coś tak atrakcyjnego to wykonuje komendy z prędkością światła, ale np potrafi siąść, i jak już jej zdaniem za długo siedzi to wtedy hooop do góry. no szkoda szkoda :-( [quote name='Unbelievable']pewnie, że nie byłoby pięknie, ale ja już widzę jak pies trafia do jakiejś "dogocioteczki" i przy każdym jego lękowym zachowaniu jest "tititititititi biedny pieseczek nie bój się nie bój" :roll: a później co robić bo pies się rzuca a taki mądry, przecie belgijski owczarek! motyleqqqq- macie klatkę dla Etny?[/QUOTE] nie mamy, głównie dlatego że nie mamy w ogóle miejsca :evil_lol: ale też jakoś specjalnie nie jest nam potrzebna
  22. [quote name='Unbelievable']on generalnie nie lubi samców ;) ostatnio jakby wyluzował i już dawno się na nic nie rzucił, ale i tak bałabym się wprowadzać samca(do tego maliniaka) do domu[/QUOTE] rozumiem :) [quote name='A&L'][URL]http://img828.imageshack.us/img828/8269/74128818.jpg[/URL] super, uwielbiam takie zdjęcia z ruchu :) A jak tam idzie zwalczanie zazdrości u Etny?[/QUOTE] ostatnio nie miałyśmy żadnych krzywych akcji. nawet raz jak szłyśmy i się pies rzucał(aczkolwiek chyba bardziej z ciekawości, młody taki), to usadziłam Etnę i był spokój :) [quote name='Amber']Piękny pies fakt, ale patrząc na niego i czytając o nim widzę, że on potrzebuje masę pracy i doświadczonego przewodnika. Doświadczonego w tego typu rasach. I jeszcze ten wiek 1.5 roku, zabójstwo :diabloti: Mam coś podobnego w domu tylko bez schroniskowej traumy i mniej więcej wiem o co chodzi ;) A maliny podobno jeszcze bardziej świrnięte od dobermanów (ciężko to sobie wyobrazić ;) ), naprawdę to przypadek dla znawcy. Ja mimo, że interesowałam się rasą od dziecka teraz wiem, że G wiedziałam ;) dopiero autopsja definiuje wszystko, a w przypadku tego psa dobrze by było, aby pomyłek było jak najmniej. Nie miejcie więc wyrzutów sumienia jakby "pięknie" było gdyby do was trafił, bo na 99% tak by nie było :diabloti: Co do Etny... A nie możesz na jakiś czas w ogóle wyeliminować zabawy z patykami skoro jest ona przyczyną agresywnego zachowania? Lepiej ten czas poświęcić na naukę posłuszeństwa. Mi by było przykro pozbawiać psa tej zabawy, bo one to lubią, ale w tym momencie może ona przynieść więcej szkody niż pożytku. Można do tego wrócić jak się pies uspokoi psychicznie. Moja mama też zaprzestała z Jarim tej zabawy, bo on co prawda nigdy nie miał syndromu pilnowania, ale się za bardzo nakręcał sam z siebie i też nie miało to większego sensu.[/QUOTE] zapewne masz racje z tym maliniakiem, ale tak czy siak, to tylko nierealne mrzonki... ;) nie bawimy się już patykami w ogóle, jest totalny ban na patyki, jak sama znajdzie to usiłuję ją przekonać, by jednak zostawiła ;) różnie to z tym bywa na razie. w ogóle teraz się praktycznie nie bawię na spacerze, tylko przywołuję, sadzam, kładę i inne co tam już ona umie. wczoraj wyciągnęłam urodzinowe szarpaki, ale jej nakręcenie mnie przeraża, ręce można stracić. nie wiem, jak to ustabilizować?:niewiem: odłożenie tego na jakiś czas to taka sobie metoda, piłką nie bawiła się od lata chyba, a jak wyciągnęłam to szaleństwo...
  23. [quote name='Beatrx']a to na pewno psie kupy? bo swego czasu na pewnym osiedlu u mnie w mieście dzikie koty regularnie korzystały z piaskownicy jako z kuwety i po pewnym czasie żadne dziecko już się tam nie bawiło, bo nie było opcji, zeby nie natrafić na 'glinę' w czasie zabawy.[/QUOTE] ej, jak byłam dzieckiem to też szukałam gliny w piaskownicach... ciekawe co to było :o :lol:
  24. [quote name='strix']Kiedy jeszcze mieszkałam w Anglii córka mojej sąsiadki prawie zmarła, bo bawiła się w piaskownicy czy na trawie przed domem (szeregowiec, więc trawnik wspólny) i niestety musiała wziąć do buzi usmarowaną kupą raczkę. Miała okropne problemy, bo dostała jakiś pasożytów, które zagnieździły się w różnych miejscach ciała. Psiarze często narzekają na dzieci, że podbiegają itp, ale przeciez moze trzeba spojrzeć też na własne grzeszki.[/QUOTE] rety, przerażające, naprawdę :shake: wszyscy psiarze powinni znać takie historie. zresztą wpuszczanie psów do piaskownicy to już naprawdę przesada... też nie lubię, gdy biegnie do nas dziecko, bo po prostu nie wiem jak zareaguje mój pies, ale moim zdaniem wystarczy odpowiednio się zachować i nie dzieje się żadna tragedia
  25. [quote name='strix']Mieszkam w Norwegii, mam dwa psy i jak każdy tutaj, sprzątam po nich. Uważam,że to super rozwiązanie, bo można usiąść w parku na trawie bez narażania się na nieprzyjemne niespodzianki. Nie ma kup na chodnikach, obsranych skwerków i co za tym idzie, takie choroby jak aprwowiroza nie są tutaj częste. Jak sie ktoś decyduje na psa, to powinien sobie zdawać sprawę z tego, że pies robi kupy, które zaśmiecają otoczenie i moga być źródłem chorób, np dla dzieci.[/QUOTE] co do dzieci, ostatnio widziałam grupkę grającą w piłkę na mega obsranym trawniku... wiadomo, że przy grze w piłkę dzieci się wywracają, zwłaszcza na liściach. załamaliśmy z TŻ ręce, nic tylko współczuć rodzicom, gdy te dzieci wrócą w 'czystych' kurtkach...
×
×
  • Create New...