Jump to content
Dogomania

irenaka

Members
  • Posts

    11328
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenaka

  1. Myszko:loveu:, to my dziękujemy, że go uratowałaś a Danusi:loveu: za CUD opiekę i wielkie serducho dla Rexa. Czekam na te zdjęcia z domu, mam nadzieję, że dzisiaj już Rex jest spokojny i szczęśliwy:loveu:.
  2. [quote name='Freya73']Juz wczesniej zauwazylam, ze nasza Marysia nie pojawia sie na watku ale cicho siedzialam, co by sie nie wydalo i Irenka tego nie dostrzegla.:evil_lol:[/QUOTE] Ja z lupą i w okularach siedzę przed kompem:evil_lol:, Marysia:loveu: nie ma prawa przemknąć niezauważona, tak jak i Ty Madziu:loveu:. Jak zniknęłaś i pojechałaś na urlop to Ci się upiekło;), bo kartkę z życzeniami dostałam ( jeszcze raz pięknie dziękuję za pamięć) Ciekawa jestem jak Marysia mnie będzie przekupywać jak się pojawi:obrazic:
  3. Na wynikach i ich odczycie i tak się nie znam:oops:. Ten Lespewet znalazłam w odżywkach i witaminach, więc też nie jest typowym lekiem, tylko pewnie ma oczyścić nerki a Furagina jest na zakażenie dróg moczowych. Nie jest źle;). Czy jutro będziesz podsumowywała całość leczenia, czy poczekamy co będzie dalej? Może lepiej poczekać i rozliczyć całość, z fakturą się nie spieszy.
  4. A gdzie nam ciocia Marysia zginęła? Wyjazd był to wiem, ale po powrocie się nie zameldowała;) Ciągniemy paskiem:knuje:, czy jeszcze poczekamy;)
  5. Złe wiadomości widzę:shake:, jak krew jest, to zawsze wet potrzebny. A ogłaszacie je już, czy za chwilę?
  6. [quote name='diuna_wro']Weroniko, odezwij się też jak spacerki. Cioteczki, tylko proszę już nie krzyczcie, choć za to Was właśnie kocham:) My sobie z Weroniką wszystko wyjaśniłyśmy na PM, spotykamy się w środę. Potem obgadamy tu temat.[/QUOTE] Oby w końcu doszło do spotkania. Pomijając fakt, że Weronika przecenia swoje możliwości, to bardzo mi się nie podoba, że nie szanuje Ciebie i Twojego czasu. Pewnie myśli, że jak Ona siedzisz wygodnie w fotelu i tylko czekasz aż zadzwoni i wyznaczy termin spotkania. Wstyd i brak kultury:diabloti:
  7. [quote name='agata51']To przyzwyczajenie wcale nie wydaje mi się dziwne :cool3: Dziękuję ci, kochana :loveu: U Jamora wszystkim pieskom jest tak dobrze, że żaden nie pali się do wyjazdu. Wolą kojec u Jamora niż własną kanapę :mad:[/QUOTE] Pewnie jeszcze Bojka nie wie jak wygodna może być kanapa, dlatego u Jamora trochę się zasiedziała;). Musi maleństwo trafić tylko na odpowiedniego ludzia:loveu: i natychmiast jej się spodoba:smile:. A przyzwyczajenia będę utrwalać;).
  8. [quote name='diuna_wro']Byłyśmy umówione dziś na 19:00. Dostałam jednak info, że na razie Weronika nie odczuwa potrzeby spotkania, bo z Rutką jest coraz lepiej. Chciałam się choć podrzucić jej książkę, ale nie dostałam odp. I sama nie wiem co robić, bo już 18:00. Oczywiście, jestem cały czas do dyspozycji...[/QUOTE] Fatalnie, chyba nie uznała, że wszystkie rozumy pozjadała? Ktoś bardziej doświadczony, mógłby wiele pomóc:shake:. Niestety, nie mam zaufania do tej dziewczyny. Myśli, że jak jeden spacerek był OK, to reszta to pryszcz. Nic bardziej błędnego. Tak mi żal tej suni:-(
  9. [quote name='Isadora7']Takich trzech jak on jeden nawet dwóch się nie znajdzie.[/QUOTE] Mam nadzieję, że Jamor nie czyta. W przeciwnym wypadku, piwo musi postawić wielbicielkom:evil_lol:
  10. Ok, to spróbujcie faktycznie z drugim psem i oba psy na smyczy. Myślałam, aby linkę potratować jak smycz i od czasu do czasu próbować prowadzić Sonię na tej lince jak na smyczy. Ale faktycznie Sonia najwięcej uczy się od drugiego psa, więc ta metoda z dwoma psami na smyczy, może przynieść lepsze efekty. Daj znać jak będą wyniki badań, bo sobie miejsca nie mogę znaleźć.
  11. Martuś, jak rozumiem czekamy na wyniki krwi i wtedy decyzja co dalej? A może by zamiast smyczy, przypinać linkę treningową? Nie będzie jej czuć a przyzwyczai się, że coś jej dynda;)
  12. Po pierwsze, ogromnie się cieszę:multi::multi:, nie chcę myśleć o tym, że Rexa by już dzisiaj nie było Iwonko, gdybyś go nie zabrała. A czy teraz ten ojczym nie będzie miał dostępu do psa,żeby nie próbował znowu go zabrać:shake: A z tymi pieniędzmi to jest przegięcie każdej jednej, możliwej pały:mad:;). W życiu nie wezmę od Ciebie złotówki, co najwyżej jeszcze Ci dołożę jak będę przy kasie. Szykuj pupę do bicia;), jak tylko będę w stanie dojechać do szacownej stolicy:cool3:
  13. A który to Misio? To też hotelowany pies? Pewnie Twój Myszko:loveu: Ronja, Ty się nic nie upominasz a Twój ostatni mail wylądował u mnie w śmieciach i dlatego nie odpisuję:evil_lol: Już nadrabiam niedopatrzenie.
  14. [quote name='agata51']Jak poskarżysz, będę omijać twój bazarek szerokim łukiem :eviltong:[/QUOTE] Chyba mi tego nie zrobisz:placz:;) Szantażyk:evil_lol: A swoją drogą, tak a propos Patoska, to mam takie dziwne przyzwyczajenie, że jak jadę do hotelu do pierwsze całusy dla niego są od Ciebie:loveu:. A jak się ma Bojka w hotelu? Jak to piękne dziewczę znosi pobyt w kojcu? Może by w końcu ruszyła pupkę i pojechała do domu:evil_lol:
  15. [quote name='blacky764']Właściciel ma ok. 30 lat, nie wyglądał za ciekawie, przyjechał skuterem. Stan psychiczny dobry, nic nie wskazywało na jakieś braki[/QUOTE] Czy Ty możesz napisać nam jakieś wyjaśnienia? Gdzie ten facet był, z kim rozmawiał, jak to się stało, że staruszek trafił do schronu? Jakie warunki ma ten pies w domu? Dlaczego teraz facet nie kontaktuje się ( jak rozumiem) z Myszą? Czy ktoś w Szczecinku sprawdzał reakcję psa na podane przez rzekomego właściciela imię? Czy deklaruje zwrot kosztów poniesionych na psa? Mam jeszcze masę pytań, ale może sama napiszesz coś więcej:shake:.
  16. [CENTER][SIZE=3][B]Ogłaszam wszem i wobec, że mamą chrzestną naszego staruszka została Smyku:loveu::loveu::loveu: Imię nadane na szczęście i nową drogę życia brzmi : MOLIK:loveu: [/B][SIZE=2]Smyku jest dobrych, dogomaniackim duszkiem i myślę, że Molik będzie szczęśliwy, bez względu na rozwój sytuacji z tym panem. [/SIZE][/SIZE][/CENTER]
  17. [quote name='Renata5']Pewnie "nasza koleżanka",ta od małpy może by wiedziała,bo ona z tamtych okolic chyba jest.Uderz do niej z zapytaniem:razz: A u nas była burza z gradem,normalnie ściana deszczu i ciemno jak w d...e u murzyna:shake:[/QUOTE] Wymiękłam, mam nadzieję, że nikt nie zapyta która to koleżanka od małpy:evil_lol: Wyślę pw.
  18. Ależ Ty masz piękne psy:loveu:!!! Ja ich już nie pamiętam:shake:. Jak zobaczyłam to zdjęcie, to pierwsza myśl: kurna noga, gdzie ten Karmelek ma ogon a gdzie nos:evil_lol:. Pewnie jest radosnym i zabawowym psem? A Didi to pewnie delikatna kruszynka, taki mały rudy kłębuszek do kochania:loveu:
  19. Dziewczyny ogromna moja prywatna prośba:modla::modla::modla:. Poszukuję kogoś, kto zna tą przychodnie i tego lekarza: Auxilium" Przychodnia Weterynaryjna Arkadiusz Olkowski Królewska 64 A 05-822 Milanówek Ten Pan przyjmuje też na SGGW. Zna ktoś, bywa ktoś u niego na wizytach? Najlepiej, żeby to był stały bywalec u tego Pana.
  20. [quote name='Julian']Marley ma dom......i o to przecież chodziło........... Jaki dom niestety nie wiem.....,muszą opowiedzieć o tym osoby,które zabrały Marleya ze schroniska,nie informując mnie o takiej sytuacji. O losie Marleya zdecydowali ludzie,którzy wcześniej przez 7 tygodni jego pobytu,zupełnie się nim nie interesowali,nie odwiedzali go(no jedna wizyta kontrolna ,po wyprowadzeniu przez pracownika),nie dbali o niego,ani samodzielnie nie wyprowadzali. To różnica w czasie 2,5 godziny i znajomość ,lepsza niż moja praw schroniskowych zdecydowała o przyszłości psa. [B]Mam nadzieję,że dom i nowy właściciel Marleya to wszystko ,co najlepsze,ponieważ ten pies całym sobą na to zasłużył.[/B] Swoją drogą rozumiem dzisiaj ,dlaczego wolontariusze ,z którymi spotykam się w schronisku,niechętnie podchodzą do współpracy z forami zajmującymi się poszczególnymi rasami lub tej współpracy nie podejmują wogóle. Dzisiaj wiem!!![/QUOTE] Szczerze przyznam, że nigdy w naszym schronisku nie spotkałam się z sytuacją, aby ludzie odnosili się niechętnie do fundacji lub ludzi z jakiekolwiek forum zajmującego się psami rasowymi. Wprawdzie to było dość dawno, ale sama na takie forum i fundację powoływałam się w rozmowach ze schroniskiem i nigdy złego słowa nie usłyszałam. Wydaje mi się, że adopcja Marleya jest wynikiem tego, że pojawiała się informacja na forum, że pies jest w schronisku w Krakowie i ktoś adoptował psa, bo schronisko nie ma prawa odmówić adopcji, jeżeli nie widzi przeciwwskazań do niej. Gdyby Marley był schorowanym staruszkiem , pewnie byś takich kłopotów nie miała. Bardzo mi przykro:shake:.
  21. [quote name='Ulka18']Po Foksika tez przyjechali. Tylko w tym przypadku mozna byc spokojnym, ze Irenka sprawdzala dom.[/QUOTE] Nigdy nie ma Aga pewności. Po mojego Amorka przyjechała babka z Poznania, dom był sprawdzony przez Kajetana a pies i tak wrócił. Z całą pewnością mogę być teraz tylko pewna jednego, że ludzie są nieprzewidywalni:shake:.
  22. [quote name='coronaaj']No u nas gorac , ze az hej!!! 45-47C wiec nie narzekajcie, tylko nie ma takiej wilgoci jak u was. Nawet Pakus nie chce po poludniu byc z nami na zewnatrz!!!! Meksykany tez zwiewaja do chalupy z klima ktora 24h na dobe ...Oj chcialabym troche deszczu na horyzoncie!!!![/QUOTE] Fakt, jeżeli macie suche powietrze, to inaczej odczuwa się takie temperatury, ale i tak nie zazdroszczę:shake:. Czy Pakuś, to pies z Polski? Jak on się zaaklimatyzował?
  23. [quote name='magda222']Na dogo wielbicielek Jamora są setki jak nie tysiące ;) Szkoda, że nie możemy go sklonować ;)[/QUOTE] A może spróbujemy? Tylko czy się da;)
  24. Już jestem i darować sobie nie mogę;). Pojęcia nie miałam, że sprawdzam dom dla suni o imieniu Diana, byłabym bardziej wymagająca i fochy;) strzelała przed akceptacją domu:evil_lol:. Sama mam w domu Dianę:loveu: i wyjątkowy sentyment do tego imienia. Domek jest super, ludzie ciepli i bardzo serdeczni. Na dodatek mieszkają niedaleko ode mnie i ponieważ jest to ich pierwszy pies zaproponowałam, że gdyby były jakieś pytania, potrzebowali pomocy to jestem. Decyzja o adopcji nie jest żadnym spontanem;), ale bardzo przemyślaną decyzją i już od dłuższego czasu, zwłaszcza dziewczyny chciały psa i to One wybrały Dianę. Rodzinka faktycznie ma trzypokojowe mieszkanie, są w sumie trzy kobietki ( mama+ dwie fajne, młode dziewczyny -żadne świry) i tata, którego niestety nie było, ale adopcja psa jest również jego decyzją, więc nie przewiduję, aby były jakiekolwiek problemy. Wszystkie kataklizmy świata;), czyli ewentualne sikanie i kupki w domu nie będą zaskoczeniem, uprzedziłam, że nawet ze względu na stres psa, coś takiego zdarzyć się może. Dianka nie będzie długo siedzieć sama w domu, bo mama i tata pracują w tej samej firmie, ale wymieniają się zmianami, co oznacza, że praktycznie góra dwie godziny Dianka będzie sama. Prosiłam jednak, żeby od początku uczyć psa zostawania w domu, aby w przypadku zmiany trybu pracy nie było tragedii. Jedyne "zagrożenie" jakie widzę to winda w bloku, ale z tym dziewczyny też już wiedzą jak sobie ewentualnie radzić. Bardzo się cieszę, że rodzinka zdecydowała się na samodzielną jazdę po Diankę. Prosiłam, żeby spróbowali sobie tak zaplanować podróż, aby mieć czas na spacerek z psem i ostateczne przemyślenie adopcji. Szelki mają kupić ( ale proponowałam dopiero jak Dianka będzie w Karkowie) , legowisko, adresówkę też. To legowisko będzie chyba tylko jako atrapa spanka, bo dziewczyny liczą, że u którejś z nich w łóżku Dianka zagości:evil_lol:. Prosiłam, aby zapytały jak jest karmiona Dianka i czym, aby jej dziewczyny nie robiły drastycznej zmiany karmienia. Wybierają się po małą w środę, więc mam nadzieję, że resztę Murko uzgodnicie już przez telefon. Trzymam mocno kciuki za nowy domek i przypomnijcie dziewczynom, żeby zadzwoniły do mnie, jak już będą mieć Diankę.
×
×
  • Create New...