Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4433
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    22

Everything posted by limonka80

  1. Przez czas gdy tu nie zaglądałam, Nuusia dostała sporo wsparcia finansowego, za które bardzo dziękuję. Dopiero dziś uzupełniłam w rozliczeniu, nie uaktualniałam na bieżąca za co przepraszam. Dla malutkiej wpłynęły wpłaty od : Figuni 31.01.23r. Czetki 04.02.23r. Nesiowatej 06.02.2023r. Elik - z majątku po Michu 13.02.2023r. P. Agnieszki koleżanki Elik 15.02.2023r. Konfirm31 15.02.2023r. Aldrumki 22.02.2023r. Bardzo Wam dziękuję za pamięć o Nuukusi i wspieranie małej
  2. Pieniądze po Michu dla Nuukusi są już na moim koncie - 500 zł Bardzo, bardzo dziękuję
  3. Dopiero przeczytałam - tak bardzo mi przykro ... Marta, tak pięknie napisałaś o Luizce, o Jej odejściu, o rozpaczy i pustce która zostaje ... To prawda, zawsze jest a wcześnie, nasze serce zawsze pęka z żalu, kiedy ich serduszka przestają bić . Trzymajcie się, na tyle na ile to możliwe ...
  4. Przelałam 03.02. opłatę za pobyt Loli w styczniu w DT. Środki na ten cel otrzymałam od Figuni, która utrzymuje małą. Bardzo, bardzo dziękuję
  5. Mazowszanka13 + 20 zł za I;II Malti + 30 zł Iwona z Sosnowca + 30 zł Tianku + 10 zł Elficzkowa + 30 zł Czetka + 300 zł za I-VI Nesiowata + 10 zł Mruczka + 50 zł hotelowanie + karma za I - 342,48 zł stan konta na 13.02.2023r. : + 712,72 zł
  6. Wena dostała wsparcie od : Mazowszanki Malti Iwony z Sosnowca Elficzkowej Tianku Czetki Nesiowatej Mruczki Bardzo dziękuję
  7. Zwróciłam za hotelowanie Weny ( paragon nr 000110) + karma i odrobaczanie - 342,48 zł.
  8. Szymonek dostał wsparcie od : Keyuty Pani Anny G-R MGOG Feryenne Aldrumki Mari23 Agat21 Nesiowatej Elik Pani Irenka z Katowic Bardzo z Szymciem dziękujemy
  9. Zwróciłam za karmę, odrobaczenie i wyróżnienie ogłoszenia - 83,88 zł.
  10. Wciąż do mnie nie dociera, wszędzie widzę mojego Dżekusia, Jego roześmiany pyszczek i łobuzerskie spojrzenie, i wydaje mi się zaraz przybiegnie mnie witać z tą swoją zaraźliwą radością ... Taki był - radosny psi chłopiec, który mimo wieku i złych rzeczy których wcześniej doświadczył, zaufał jeszcze raz, pokochał swoich ludzi całym swoim psim sercem i cieszył się każdym dniem. Miał ogromną wolę życia która sprawiała, że mimo iż wiele razy był już na granicy Tęczowego Mostu, zawracał by być jeszcze z nami, by być ze mną ... Jednak nie tym razem. Choć walczyliśmy i kurczowo trzymałam się nadziei, to w pewnym momencie stało się jasne, że kolejne dni nie przyniosą cudu, a w miejsce radości życia pojawi się tylko niepotrzebne cierpienie ... I wtedy walka straciła sens. Dżekuś odszedł wśród ludzi których kochał i którzy Go kochali. Zasnął na swoim łóżku, na którym tak się lubił tarzać po przebudzeniu, na którym jadaliśmy w weekend śniadania. Na tym łóżku, wraz z Jego ostatnim oddechem skończyła się nasz wspólna droga, dalej poszedł już sam ...
  11. Ostatnie dziesięć dni przed odejściem Dżekusia to dni radości przeplatanej z rozpaczą i świadomością że zbliża się to co nieuniknione. Radości z każdej najdrobniejszej oznaki oznaki mogącej zwiastować poprawę stanu zdrowia i nadziei, że jeszcze raz się uda. A za chwilę rozpaczy, kiedy do głosu dochodziła myśl przed którą się broniłam - że Go tracimy. Ostatnie dni to czas jeżdżenia do kliniki, prób leczenia - ale jak leczyć starość ? - zastrzyków, kroplówek, masaży, ale też czas spędzania wspólnie 24 godzin na dobę, czas całonocnego czuwania, przytulania, zapewniania że wszystko będzie dobrze, ale też głaskania w ciszy i patrzenia na siebie. Ostatnie 10 dni, to czas bycia razem, cały czas blisko, bez przerwy, jak to możliwe, że to wciąż za mało ? Dżekuś tak bardzo chciał być ciągle blisko, nawet - a może zwłaszcza przez te ostatnie dni - kiedy tracił równowagę i orientację - a gdy choć na chwilę znikałam mu z oczu, szedł za mną, a gdy nie potrafił wstać wołał mnie cichym poszczekiwaniem. A teraz Go nie ma, i wiem już, że nigdy nie pokocham żadnego psa tak jak Dżekusia, to była moja Psia Bratnia Dusza.
  12. Nie ma już naszego Dżekusia. Ponad tydzień walczyliśmy, a ja rozpaczliwie trzymałam się nadziei, że i tym razem się uda, Dżekuś tyle razy umykał przed śmiercią ... Niestety, w pewnym momencie stało sie jasne, że tym razem cud się nie zdarzy. Dżekcio odszedł, a ja wszędzie widzę Jego uśmiechnięty pyszczek. Tuliłam Jego bezwładne ciałko, a wciąż do mnie nie dociera, że nie ma już mojego Dżekunia.
×
×
  • Create New...