agamich
Members-
Posts
202 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by agamich
-
To biegaj, biegaj jeśli Ci to potrzebne:lol:. A swoją droga, to chyba obie jesteście już nieźle zmęczone.Dacie radę!Zresztą- nie macie innego wyjścia:evil_lol:
-
i jeszcze jedno mi przyszło do głowy...tym razem znów będzie tak liczna przewaga dziewuszek?Jeśli tak, to wszystko jak w naturze....
-
matko kochana....cały czas sledzę widomości. To się bidulka namęczy...
-
Najważniejsze, że wiedziałaś, co pina zjadła. Kilka miesięcy temu moje suczydło dobrało się do naszykowanych przez moją babcię leków. Okazało się, że zjadła kilka z całej garści. Najpierw musieliśmy dojść, które dragoi zjadła, a których nie. Natychmiast dzwoniłam do weta, ale jak to bywa na pipidówku nie znał nawet działania tych leków (zresztą-jest lekarzem psim, a nie ludzkim). Były to leki działające na układ nerwowy. Od razu podałam bardzo dużą ilość węgla. O dziwo marna jadła bardzo chętnie. Wet kazał obserwować ewentualne objawy zatrucia, ale wszystko dobrze się skończyło. Suńka trochę pospała, potem była reakcja na węgiel :lol:wszystko dobrze się skończyło i mam nadzieję, że tak będzie i w tym przypadku
-
Łał, to już połowa, czy dopiero 1/3?
-
Ślicznie.... trzymajcie się. Właśnie tak sobie rano myślałam, że przecież miały przyjść na świat wczoraj albo dzisiaj, więc... no proszę!:lol:
-
Witaj Ajcka! Nam wypada w ANDRZEJKI! Czyżby miał byćmiot "A"? :razz: Coś nas łączy:lol: Też mnie kusiło to USG, ale odpuszczę.Pozdrawiam.
-
Dziewczynki, jak u Was, bez zmian? U nas brzuch rośnie w dużym tempie. Ech, a dopiero co zazdrościłam duzym brzuchom Waszych dziewczynek....
-
Komentarz jaki mi sie nasunął; "U lekarza"- Proszę pokazać gardło i powiedzieć eeee....:loveu:
-
Dzięki Evita, troche mnie uspokoiłaś. Wprowadziłam małe zmiany w żywieniu i wyprowadzaniu. Terasz jest wszystko z zegarkiem w ręku. Nawet z pracy sie urywam specjalnie, żeby wyjść na to i owo z cycatą (na szczęście mam blisko i nie mam szefa:razz:). W każdym razie dziś przespałyśmy obie całą noc bez problemów. Wasze szczeniorki sa takie cudne przecudne...ja tez chcę już.... i mam nadzieję, że miot będzie jednak nieliczny ale zdrowy. Wet na macanego policzył dwa w porywach do trzech. USG u nas nie ma, wiec okaże się za niedługo. Właśnie, jakim sprzętem robicie fotki?
-
Juz umieściłam takie ogłoszenie w innym miejscu, ale spróbuje i tu. Czy jest ktoś, kto wraca z wystawy w niedzielę po zakończeniu na trasie Poznań- Warszawa i mógłby mnie zbrać (1 osoba bez psa) i po drodze "wyrzucić" w Kutnie? :roll:
-
Wiem, że przygotowania trwają, gorączka coraz większa, ale jest może osoba, która będzie wracała z wystawy trasą Poznań-Warszawa i mogłaby mnie (1 osoba bez psa) zabrać z Poznania i po drodze wyrzucić w Kutnie? :oops: Oczywiście w zamian będę do "wykorzystania" przy ringu pudli (bo tylko pudle mnie na światówce interesują).
-
No przepraszam bardzo. Sprawdziłam ofertę i jakoś mnie to wszystko nie przekonuje. Nie powiem, że jestem super znawcą psich zachowań, chociaż od kilku lat interesuję się różnymi psimi zagadnieniami. Do mistrzostwa pielęgnacji psów też mi jeszcze daleko. Nada śledzę interesujące mnie wątki dotyczące pielęgnacji, zachowań psów, szkoleń, sportów, itp i w pewien sposób poszerzam swą wiedzę. Ale w życiu nie dałabym tych pieniędzy za kursy korespondencyjne. Może inni tak-ja nie. A już na pewno nie za "hodowcę".Ironicznie mówiąć, szkoda ze inni nie wpadli na taki pomysł. A może jeszcze wpadną? Z wypowiedzi dogomanialów można ułożyć klilkadziesiąt dobrych konspektów a może i wydać kilka porządnych książek tematycznych. Zwłaszcza że też mam ukończone to i owo (jak wynika ze strony wykształcenie osób prowadzących nie musi się wiązać z proponowanymi dziedzinami (i że tak wtrącę-psychologia psów i psychologia baaardzo się różnią). Tej stronie i takim kursom zdecydowanie dziękuję i osobiście odradzam.
-
Pisałam s108/1071
-
"Cycatka" z juz widocznym brzuszkiem. Ze zdjęciami jest mały problem. Aparat miewam od czasu do czasu, a kiedy go mam suczydło postanawia od czasu do czasu pokazać się z przodu. Najczęściej odwraca się tyłem i widać jej duuużą duuu...ę. Ponieważ nie ma odzewu na moje pytania rozumiem, że takie zachowania jakie opisałam są normalne w ciąży. Czy tak? Dodam że dizisejsza noc była jeszcze gorsza. Cycatka wielokrotnie narobiła tego i owego, nadal jęczy. Dzień wygląda tak samo. Na chora nie wygląda. Raczej na mega podnieconą, czy podekscytowaną. Teraz zreszta też jeczy i stęka. [IMG]http://images2.fotosik.pl/238/4d129e77319ab062.jpg[/IMG]
-
No nie wytrzymam. Zaczął się czas wilczego apetytu. Dzis "Lusia" pożarła całą porcję przewidzianą na dzisiejszy dzień. Po czym po moim powrocie z pracy okazało się, że tata nie wiedząc o jej śniadaniu zaserwował drugą taką porcję (royal puppy starter według tabelki). Pies od kilku godzin siedzi i domaga sie jedzenia. Jest upierdliwa i namolna. Jęczy, płacze, szczeka, wyje, rozpacza....aaaa...:-ojeśli ma być tak jeszcze przez kolejne 25 dni to długo chyba tak nie wytrzymamy. Powiedzcie, czy mam jej zwiększyc porcje? (według mnie chyba nie, ale mogę się mylić). Co zrobić z wilczym apetytem? Miał być apetyt, ale żeby aż tak to przeżywała?:placz: Z najnowszych wiadomoąści-jestem na etapie częstego wychodzenia na siusiu (5 rano na razie). Zaczynam przeżywać ciążę dosłownie razem z nią. ;)
-
Moja znajoma miała sunię, rodowodową, jeździli na wystawy, itd. Chciała ją koniecznie pokryć. Sunia nie była jakoś chętna. Wreszcie się udało. A gdy maluchy przyszły na świat okazało się, że sunia nie chce się opiekować szczeniorkami i był problem. Cała rodzina robiła dyzury, żeby na siłę przystawiać do cyców, pilnować godzin, masować brzuchy, itd. Socjalizacja też nie wypadła najlepiej. To był jej pierwszy i ostatni raz a i tak skończyła życie raczydłem. Nie polecam.
-
Właśnie, właśnie, tego wilczego apetytu i dużej ilości spania nie da się:lol: przeoczyć
-
A u mnie dziś były chwile grozy, bo Mella miała hmmmm....jak to delikatnie powiedzieć....hmmm.....niedyspozycje żołądkową w ostrej postaci tylnej (czyli w jej wykonaniu:nie zdążyłam zejść z fotela). Podejrzane zresztą, bo nic w diecie nie zmieniałam. Kiedyś już miała taką akcję, ale leczenie trwało kilka dni i teraz też się tak zapowiadało. Zanim jednak zdążyłam wrócić z pracy sytuację opanowała właśnie babcia i suczydło okazało się zdrowe. Apetyt od trzech dni dopisuje jak nigdy. Siedzi pod lodówką i płacze. Ponieważ dolegliwość była jednorazowa wet stwierdził "poczekamy-zobaczymy" i rzeczywiście była to chyba chwilowa niedyspozycja. Z tmi pomarszczonymi od wody pieskami-rewelacyjne skojarzenie. Trzymamy już kciuki.
-
Paczuszka dotarła, dzięki. Listonosz był bardzo ciekawy, a sunie najbardziej. Karmę z rybą spałaszowały od razu, a to dziwne, bo jedna z nich najchetniej żyłaby powietrzem. Jest dla niej nadzieja. dzięki.
-
Postaram się jak najszybciej, czyli pewnie w ciągu tygodnia.:lol:
-
W zeszłym tygodniu weterynarz potwierdził ciążę Meli. Dwa szczeniorki widać wyraźnie!Melka jak to ona-raz je, to znów nie je. Marudna strasznie, leniwa jak nigdy ale wesolutka. Niepokoję się o jej harce z nasżą nieplanowaną, odebraną złym ludziom szczeniorką Luną. Cycuchy rosną jak na drożdżach, brzucho powoli też. Zaczęliśmy nazywać ją "cycatka". Źle sypia-wierci się jak nigdy. :lol:
-
włąśnie, metoda 'pod paszki" zawsze działa w przypadku moich robaczków. Ale one są małe. Niw eim, co byłoby gdyby były dużymi psiakami. Polecam "pod paszki":lol:
-
Moja yorkshire terrierka, dziś 29 dzień, czyli wypada w pierwsze dni grudnia.Odezwę się za jakiś czas. Pozdrawiam
-
Moja dostała w wieku 9 miesięcy, poprzednia suczka (za TM) jak miała rok. Poza tym z pierwszą cieczką dziwna sprawa. Pierwszą cieczkę zauważyłam wyłącznie po tym, że lizała, lizała, lizała (śmiałam się, że dziurę sobie zrobi)a i czysta z niej dziewczyna, to i śladów nigdzie nie zostawiała. potem już byłam wyczulona. Luna miewała cieczki bardzo obfite, a że do najczystszych nie należała....Skomplikowane te sprawy 'kobiece", ale uważam jak poprzedniczki/cy, że to sprawa indywidualna, zupełnie jak u prawdziwych kobiet- jedna tak, a druga inaczej to przechodzi:lol: