-
Posts
4079 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by natalia_aa
-
Ast Stefan. Perfidnie pożucony - Już w NOWYM DOMU.
natalia_aa replied to MagYa^^'s topic in Już w nowym domu
Generalnie padam z nóg i nie widzę na oczy, więc być może tekst ogłoszeniowy jest nieco nieskładny, jutro jeszcze na niego spojrzę, póki co: [FONT=Verdana][SIZE=2][B]„STEFAN” [/B]– niespełna 5 letni, wykastrowany amstaff. Psiak, który w sposób perfidny został porzucony przez swoich dotychczasowych właścicieli. Przyprowadzili go oni do gdyńskiego schroniska, jako psa bezdomnego, znalezionego gdzieś na trasie, w ciasnej kolczatce z zaostrzonymi kolcami… takiego nam zostawili. Przerażonego, zagubionego… nie wiedzące dla czego z dnia na dzień z kanapy, ciepłego domu trafia za kratki. Nie wiedział dlaczego nie ma przy nim jego ludzi… [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Stefan do tej pory mieszkał z dziećmi, wychowywał się z kotem, w stosunku do innych czworonogów raczej nie przejawia agresji.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Stefan kocha ludzi, jest ślepo wpatrzony w człowieka, cały czas dopomina się o pieszczoty, na każdą najmniejszą oznakę zainteresowania wystawia się do głaskania, liże po rękach. Momentalnie przekonuje się do wszystkich nowych osób. Pozwala sobie odbierać zabawki, jedzenie.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Na spacerach ładnie chodzi na smyczy, jest wpatrzony w przewodnika, nie ma żadnego problemu w opanowaniu go. Stefan jednak z racji tego, że całe swoje dotychczasowe życie spędził w ciepłym domu nie bardzo potrafi się odnaleźć w schroniskowych warunkach, próbuje zwrócić na siebie uwagę każdego, kto mija jego boks, z nadzieją, że zostanie zauważony i zabrany do domu… Z nadzieją, że ktoś mu pomoże.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Odpowiednio poprowadzony będzie świetnym kompanem wspólnych spacerów, zabaw, szaleństw i będzie najlepszym przyjacielem do końca jego dni,[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Szukamy dla Stefana osoby odpowiedzialnej, konsekwentnej, cierpliwej, szukamy domu, w którym zostanie do końca swoich dni, szukamy kogoś kto obdarzy go miłością i otoczy domowym ciepłem.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Zastrzegam sobie prawo do kontroli przed i po adopcyjnej. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.[/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2] Kontakt w sprawie chęci adopcji pod numerem 661-665-695 lub mailem: [EMAIL="nataliakass@wp.pl"]nataliakass@wp.pl[/EMAIL][/SIZE][/FONT] [URL="http://img219.imageshack.us/my.php?image=dsc0004g.jpg"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3816/dsc0004g.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img219.imageshack.us/my.php?image=dsc0054m.jpg"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/396/dsc0054m.jpg[/IMG][/URL][FONT=Verdana][SIZE=2] [URL="http://img394.imageshack.us/my.php?image=dsc0026.jpg"][IMG]http://img394.imageshack.us/img394/1910/dsc0026.jpg[/IMG][/URL] [/SIZE][/FONT] -
Bullowate ze schroniska w Gdyni proszą o kochające domki...
natalia_aa replied to natalia_aa's topic in Już w nowym domu
Miło było Cię poznać. Pierwsza strona zostanie zaktualizowana wieczorem. -
[quote name='salomeaa']To nie ten facet, tamten jest dresiarzem, nos prawdopodobnie złamany albo kiedyś był złamany i źle się zrósł.[/quote] Kurde... opis pasuje do osoby, która kiedyś (ze 2 tyg) temu była u nas w schronisku i chciała od nas amstaffa... Nie widziałam tej osoby, (przekazali mi to koledzy z pracy) miałam się z nią spotkać następnego dnia, niestety ta osoba nie zadzwoniła. Złamanie nosa było charakterystyczne, bo nos wyglądał, jakby ktoś go tak z boku uderzył i chyba był blondynem, no tyle udało mi się wywiedzieć i zapamiętać! Z tego co pamiętam z tego, co mi znajomi przekazywali, chłopak był z koleżanką (charakterystyczne, że i on i ona byli w dresach) i ona cały czas wypowiadała się za niego... Miałam się z nimi spotkać i pogadać tylko z nim, bez dziewczyny w roli adwokata (choć już wiedziałam, że zapewne nic ode mnie nie dostanie...) Kurde chyba nie mamy na niego namiarów, ale mam pewien pomysł, niestety nie wiem czy się uda, jak dam radę coś ustalić napiszę.
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Saint sytuacja Draco wygląda tak samo, jak i kilka dni temu. Nie widziałam się z Izą. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Amen, nic dodać nic ująć. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mylę, że wszystko już zostało powiedziane, an1a nic dodać nic ująć. Wybacz Magdo, ale nie wyznaję "teorii dominacji", jest ona dla mnie śmieszna i szczerze? Psuje tylko kontakt między przewodnikiem a psem. Mam psa problemowego, z którym cały czas pracuję, natomiast Dora je swój posiłek z reguły przed nami, wychodzi drzwiami z reguły pierwsza (tak mi wygodniej). śpi na kanapie (na komendę schodzi) i jak widać mimo wszystko żyję, więc, że tak powiem żadna teoria dominacji nie ma u nas miejsca. Pozwolę sobie skopiować słowa Mariusza: Pies nie jest „dominantem” wobec człowieka, poniewaz nie czuje takiej potrzeby. Wszelka niesubordynacja wobec czlowieka, czy zachowania antysocjalne, wyplywają tylko i wylacznie z bledow popelnionych podczas wczesnej socjalizacji, lub bledow wychowawczych. Czyli „ robię tak, bo nauczylem sie, ze to zachowanie sprawia mi przyjemnosc, lub konsekwencje tego sa dla mnie oplacalne (przyjemne)”. Pies nie dazy do osiagniecia przywilejow, ale przyjemnosci. Jest (w naszym rozumieniu) skrajnym egoista. Przykład: Jezeli pozwolimy psu spac w naszym lozku, to bedzie to robil, ale nie dlatego, ze jest to „legowisko przewodnika stada”, ale dlatego, że jest to przyjemne (wygodne). Jeśli osiągnie ta przyjemnosc sam, a my będziemy probowac to zmienic, to moze dojsc do biernego, a nawet czynnego oporu ze strony psa. Moze dojsc nawet do konfrontacji, bo pies będzie bronil swojej przyjemności. Jednak w momencie, gdy zastosujemy zamiane „przyjemne na bardziej przyjemne”, to pies szybko uzna, ze to mu się oplaca i bez problemu zrezygnuje z wylegiwania się w naszej poscieli. Jestem też przeciwny „teorii dominacji” dlatego, że ustawia nasz związek z psem, w pozycji rywalizacji . A to, według mnie jest niezdrowe . Nie można budować jakiegokolwiek związku, ustawiając siebie w pozycji „dominanta” a w zachowaniu partnera doszukując się „stałego zagrożenia dla mojej pozycji”. To chore! Dlatego polecam wszystkim związek z psem oparty na partnerstwie i kooperacji . Według mnie, nie ma czegoś takiego jak „dominacja” psa wobec domowników. Człowiek nie podlega psiej hierarchii, choćby z tego powodu, że należy do innego gatunku i pies doskonale zdaje sobie sprawę z jego odrębności." I na koniec słowa Dony: To pies do naszej rodziny się dołącza, jest odrębnym gatunkiem i zdaje sobie sprawę z tego, że funkcjonuje w ludzkim "stadzie" niejako "na doczepkę". Jest jak plastelina - urabia się i wpasowuje w miejsce, które my - ludzie w naszym domu mu wskażemy - tak, jak mu będzie najwygodniej. A jakie będzie to miejsce, zależy tylko i wyłącznie od naszego postępowania wobec niego. Nie od jego aspiracji. Myślę, że nie ma już co mieszać i dodawać, wystarczy poczytać kilka wartościowych książek, porozmawiać z kilkoma dobrymi szkoleniowcami i zacząć intensywną pracę z psem. -
Na pewno lepiej, jeśli psy wychodziły, by sterylizowane i kastrowane ze schroniska, nie mniej jednak, jeśli sterylizacja od czerwca będzie darmowa, to wystarczy zachęcić ludzi do wykonania tego zabiegu już w schronisku, a potem tylko narzucić taki obowiązek, biorąc dodatkowo oświadczenie na umowie treści mniej więcej takiej: "zobowiązuję się do wysterylizowania/wykastrowania psa do .... pod rygorem odebrania mi psa i podpis". Tylko musi być ktoś, kto w miarę możliwości będzie to kontrolował, choć jeśli ludzie, do których psy trafiają są odpowiednio sprawdzani i mówi im się o problemie bezdomności i znaczeniu zdrowotnym kastracji i sterylizacji, nie ma problemu z wykonaniem takiego zabiegu. PS: Jak tam Działka? Wiadomo coś więcej o jej charakterze? Był z nią ktoś na spacerze? Czy ona zostanie wysterylizowana przed adopcją?
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wybacz Dorota, ale tutaj nikt za Ciebie problemu nie rozwiąże, to Ty sama musisz z psem pracować. Możemy się umówić kiedyś w drugiej połowie maja i mogę pokazać o co chodzi, choć myślę, że dość obrazowo to przedstawiłam. "szkoleniowiec z Witomina" jest mi powierzchownie znany z opinii niezadowolonych osób, spróbuj uderzyć do Waldemara Michni lub Kasi ze szkółki Canac w Gdańsku. Szkolenie nie rozwiązuje problemów, tak, że znikają one, jak za pomocą magicznej różdżki, szkolenie pokazuje metody pracy z psem, które trzeba przez cały czas wykonywać w domu, cały czas, nie tydzień, nie dwa, cały czas, tylko wtedy przynosi oczekiwane efekty. Inna kwestia pies cały czas czuje Twoje niezadowolenie, zdenerwowanie, niechęć, stres, strach to na pewno nie wpływa korzystnie na Wasze relacje, wręcz zniechęca psa do współpracy z Tobą. Musisz zmienić trochę podejście do psa, bo z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że to kula u nogi, a to ma być przyjaciel, kompan wspólnych spacerów! -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szczerze Dorota? Ja się załamałam, jak to przeczytałam. Kolczatka cały czas na spacerach? No to masz teraz problem z chodzeniem na smyczy, pies przyzwyczaja się do bólu, kolczatka nie jest obroża spacerową, to stosowane tylko w przy psach z mocnym charakterem element szkolenia. To nie obroże, kantary itp rozwiązują problemy, tylko odpowiednie postępowanie, karcenie i nagradzanie, bo co z tego, że w jakiejś obroży pies będzie szedł ładnie, zostanie założona inna i znów będzie to samo. U nas w schronisku, wszystkie psy ciągną, bo są niewybiegane i wyjście z boksu to dla nich raj, mimo to, nie posiadamy kolczatek! Czemu osoba, która stosuje kary jest w oczach psa, kimś przed kim czuje respekt, kogo się słucha? Proste, pies to stworzenie, które musi mieć czarno na białym pokazane co mu wolno a co nie, trzeba na nie krzyknąć, skarcić, opierdzielić ostro, pies jest posłuszny tylko wtedy, gdy wie, czego się od niego oczekuje, musi mieć jasno wytyczoną "ścieżkę". Ja również jestem w domu jedyną osobą, której pies tak naprawdę się słucha, jedyną osobą, która puszcza psa luzem (albo z linką) na spacerze. Dlaczego? Bo jako jedyna potrafię krzyknąć, tak, że słyszy mnie pół osiedla, jako jedyna "soczyście" (co ty k****a robisz) psa karcę i nigdy nie zapominam o pochwałach i nagrodach, jedyna nawet w domu nie pozwalam psu wejść sobie na głowę, jak mówię "miejsce" to idzie na miejsce, jak mówię "wypad z kuchni" to pies wychodzi, cały czas czarno na białym pokazuję psu co mu wolno, a co nie. Dora do niedawna (mam ją 2 lata) tez nie przynosiła patyków, w końcu konsekwentnie z linką przy obroży za każdym razem, gdy rzuciłam kija "ściągałam" ją do siebie i bawiłam się, szarpałam tym kijem, podnosiłam ją razem z nim, dawałam jej wygrać, odtego czasu niemalże zawsze przynosi kija do mnie, bo wie, że to fajna zabawa! Wybacz Dorota, ale nie wierzę, że nie da się naprostować Xeny, wystarczy cierpliwość, konsekwencja i dużo, dużo chęci, by poprawić obecną sytuację. PS: Dorota nie wspominałam o tolerancji Dory wobec kotów, bo tak owej nie ma. Dora kotów nienawidzi, natomiast spokojnie mogę minąć kota z Dorą na luźnej smyczy, wystarczy, że powiem "nie wolno", "fe", natomiast myślę, że gdyby była puszczona pobiegłaby za nim, dlatego unikam miejsc, gdzie moga być koty albo podpinam linkę. I myślę, że nie wzbudzisz w Xenie miłości do kotów. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Koperek nie przepraszaj, im więcej wartościowych porad, tym większa szansa, że ktoś weźmie je do serca i skorzysta, zaczynając intensywną psią tresurę. Dorota, pozwolę sobie odpowiedzieć na Twojego priva tu na forum, z racji tego, że być może ktoś jeszcze, kto przegląda wątek skorzysta. Jeśli boisz się oto, że Xena ucieka, nie słucha się Ciebie, wdaje się w pogoń za kotem, czy innymi czworonogami, po prostu jej nie puszczaj. Jeśli problem z odwołaniem psa jest tylko, jak mówisz przy wyjściu z lasu, gdy widzi blokowisko, po prostu zapinaj ją na smycz dużo wcześniej i nie pozwalaj, by dochodziło do takich sytuacji - szkolenie pozytywne. Nie zakładaj też, że linka i nagradzanie nie pomoże, przecież to nie jest nic magicznego, masz psa pod kontrolą, którego nagradzasz za każde przyjście do Ciebie, którego wołasz, przyciągasz linką, soczyście nagradzasz, bawisz się z nim. Co do tej pory robiłaś, by suka przybiegała do Ciebie, że twierdzisz, że Wam już chyba nic nie pomoże i, że nie masz pomysłów? Bo zwyczajny kontakt domowy, karmienie, głaskanie, niunianie nie wystarczy, w domu może i jesteś najatrakcyjniejsza dla psa, ale na dworze, jak widać widzi ciekawsze rzeczy niż Ty. Stosując linkę i nagrody smakowe czy przedmiotowe, nie należy spodziewać się efektów w ciągu dni, tygodni, to trwa miesiące... i musi być konsekwentnie egzekwowane za każdym razem. Jedno zawołanie - pies jest przy Tobie. Nie powtarzaj komendy, zawołaj, pies nie zwraca uwagi - pociągnij za linkę i przyciągnij psa do siebie, nie zapominaj o nagrodzie - pozwól psy wygrać czasami i nacieszyć się zdobyczą! Tak, by nie kojarzył zabawy zawsze z Twoją wygraną! Nigdy nie karć psa, kiedy długo do Ciebie nie przychodzi, kiedy biegasz za nim i w końcu uda Ci się go złapać, skojarzenie psa będzie proste "przybiegam do właściciela, dostaję opieprz - nie opłaca mi się to, trzeba mu uciec" Dorota to wszystko jest dość proste i naprawdę skuteczne. Jest też metoda nieco bardziej drastyczna i stosowna tylko przy bardzo opornych, twardych psach. Nie chce mi się tego opisywać, więc pozwolę sobie skopiowac wypowiedź Izy z innego forum: Długa linka, puszczona po ziemi, żeby pies myślał że jest luzem... Pojawia się obiekt np kot, wołasz psa, pies zaczyna gonić, ostre szarpniecie i przywołujesz-przyciągasz do siebie, jak już dojdzie, nagroda... i tak długo, długo, aż się nauczy Może szybko załapać, a może być oporny... Jak nie jest wrażliwcem to ja bym mu na te "okazje" kolce ubrała... I za każdą próbę gonitwy bodziec negatywny (kolce po szyi) a za przyjście - pozytywny (zabawa, przysmak, co tam lubi i woli). Trochę długi elaborat mi z tego wyszedł, mam nadzieję, że dość zrozumiały. -
Z tego, co wiem obowiązkowa sterylizacja i kastracja to punkt 4 OTOZ'owskich umów adopcyjnych, więc żaden problem odgórnie narzucić właścicielowi taki obowiązek i to skontrolować. Ale przecież schronisko ma podpisaną umowę z weterynarz na kilka/ kilkanaście (nie wiem ile aktualnie) sterylizacji/kastracji miesięcznie, trzeba to wykorzystać i w ramach tego przynajmniej na razie robić te zabiegi, zwłaszcza przy psach rasowych, w typie ras, sukach, które trafiają do schroniska z cieczką i psach, które zamieszkają na dworze, czy będą miały wybieg... Sporo miast ma też program tańszych sterylizacji i kastracji w konkretnym miesiącu, Łódź miała bodajże marzec, Gdynia kwiecień, może i Elbląg ma taki program, sporo osób, które adoptowało psiaki na pewno chętnie, by z tego skorzystały.
-
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorota ja też mieszkam w centrum miasta, jednak mam 2 polany 3 minuty od domu i las w tej samej odległości. Dora, jak ja brałam miała ponad 4 lata i życiorys, jakiego nie życzę żadnemu psu! Dało się ją wyprostować, by nie zjadała ludzi i psów? Dało! Ale to jest ciągła praca, nigdy nie popuszczam! Iza mieszka na Pustkach Cisowskich, przecież tam wokół są same lasy i polany, od Izy do lasu to może ze 2-3 minuty drogi, ja aktualnie odeszłabym na ile to możliwe od spacerów wśród bloków, gdzie jest masa bodźców, na które Draco reaguje negatywnie. Zaczęłabym od poprawy kontaktu na neutralnym, spokojnym gruncie, dopiero z czasem powoli, małymi krokami zaczynała pracę w coraz to bardziej ruchliwych miejscach... Jest wiele mozliwości nawiązania kontaktu z psem na spacerze, rzucanie kijeczka, piłeczki, przeciąganie, skakanie. Dużo nagród smakowych, które z czasem można zastępować zabawkami. Dużo gadania do psa i nakręcania go na konretny przedmiot to też wymaga wprawy i dużej cierpliwości ze strony właściciela. Ważne jest, by odpowiednio zaakcentować pochwałę, pochwalić, pogłaskać, nagrodzić psa i stanowczo i dobitnie skarcić psa za zachowanie, które nam się nie podoba, pies musi mieć czarno na białym pokazane, co mu wolno, a co nie... Mniemam, że w tej kwestii też, gdzieś został popełniony błąd. Nikt nie mówi o puszczaniu psa luzem, od dawna wiadomo, że takie rzeczy przy psach problemowych to samobójstwo... W sklepach zoologicznych można kupić tzw. linki treningowe po kilka metrów 8, 10, 15, 20m, pies biega swobodnie, a my mamy nad nim kontrolę, świetne do nauki powrotu na komendę. Trudno radzić na odległość czyt. przez Internet, to po prostu trzeba pokazać, by przewodnik zrozumiał swoje błędy i nauczył się właściwego postępowania z psem. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Koperek pies na pewno ma mało ruchu, a przy tych spacerach jego kontakt z przewodnikiem jest zerowy. Nie ma wspólnych zabaw, szaleństw, biegania. Draco wychodzi na spacer i jedynym jego celem jest upolowanie jakiegoś zwierzaka, bo on nie wie, że spacer może być atrakcyjniejszy od przejścia między blokami, psami, kotami... Moim zdaniem przede wszystkim jakąkolwiek pracę trzeba zacząć od poprawy kontaktu między Draco a Izą, od spacerów w miejsca, gdzie psów nie ma, gdzie jest tylko on, Iza, kijek, piłeczka... Tylko w ten sposób Iza będzie w stanie skupić psa na sobie, tylko w ten sposób stanie się dla psa atrakcyjniejsza. Ale do takich spacerów trzeba dużo pracy, cierpliwości i przede wszystkim czasu... z czym tutaj jest największy problem... Myślę, że jeśli Iza zacznie od poświęcania psu więcej czasu, to już w jakiś sposób sytuacja się poprawi, natomiast to nie wykluczy dalszej pracy, korekt, jakie będzie musiała stosować i w domu i na dworze... -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Anita, jak tylko Iza znajdzie chwilę to nie ma problemu. Mieszka dzielnicę obok, ale Izę naprawdę trudno zastać w domu. Miała podejść do mnie, miałyśmy się przejść i porozmawiać, ale umówić z nią jest się ciężko. 2 razy byłyśmy umówione na telefon, niestety Iza nie mogla. Ja mam teraz egzaminy, więc też nie jestem w stanie biegać do niej, z nadzieją, że ją zastanę. Zadzwonię do niej w przyszłym tygodniu, może uda nam się spotkać w końcu, w któryś dzień. Nie chciałabym, by pies trafił do nas, bo na pewno jego zachowanie się nie poprawi, a tłum nowych ludzi i pobyt w klatce, tylko nasili jego agresję i zakończenie jest wszystkim wiadome... Mam jednak nadzieję, że to takiej sytuacji nie dojdzie. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jak rozmawiałam z Izą to mówiła o ataku na brata, nie wspominała, że i ona ma z psem tak duży problem. Ktoś, gdzieś w domu popełnił spory błąd w układaniu tego psa, albo może braku układania... -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zupełnie o Pavle zapomniałam, tak to też wyższa liga, ale szczerze? Ja wątpię, by Iza znalazła tyle czasu, by pojeździć choć przez jeden sezon na takie szkolenie. Z domową i spacerową "pracą" z psem też będzie ciężko, bo Iza wiecznie w biegu, wiecznie jej nie ma. Do tej pory z psem wychodził niepełnosprawny brat, po naszych interwencjach miał zabronione spacery z psem, gdyż Draco w rezultacie biegał luzem i killim pieski. Tutaj trudno będzie z konsekwencją i systematycznością, ja mogę poradzić co i jak, mogę wysłać behawiora, szkoleniowca do Izy, ale Draco wymaga ciągłej pracy... ciągłych korekt, bez 100% zaangażowania Izy i całej rodziny w poprawę jego zachowań, to ani Markusek, ani Rragnarr, ni Dona, nikt nie pomoże... -
Bullowate ze schroniska w Gdyni proszą o kochające domki...
natalia_aa replied to natalia_aa's topic in Już w nowym domu
U Banxy vel Dody jak i u Extrime wszystko w porządku na razie. Z Dodą Państwo cały czas pracują, ale powoli zaczyna to wszystko mieć ręce i nogi. Draxa prawdopodobnie we wtorek zamieszka pod Warszawą. Drixon nadal pilnie poszukuje domu! Zdjęcia Stefana od Nafi, niestety ona nie ma siły na obróbkę większej ilości, ja już nie mam siły na pisanie tekstu: [url=http://img219.imageshack.us/my.php?image=dsc0004g.jpg][img]http://img219.imageshack.us/img219/3816/dsc0004g.jpg[/img][/url] [url=http://img219.imageshack.us/my.php?image=dsc0054m.jpg][img]http://img219.imageshack.us/img219/396/dsc0054m.jpg[/img][/url] -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja tylko mówię, że przy tak zaawansowanym problemie (problem z Draco był od dawna) porady Internetowe, czy telefoniczne (wielkiej różnicy nie ma), porady na odległość na niewiele się zdadzą. Trzeba pokazać konkretną reakcje, na konkretne zachowanie. Owszem sama czytuję porady szkoleniowców na amstaffowym forum, by jeszcze lepiej rozumieć psie reakcje i na nie reagować. Nie mniej jednak każdy pies jest inny i potrzebuje indywidualnego podejścia... Na odległość trudno o trafną diagnozę. Szkoda, że Mariusz i Dona są tak daleko, to jedyni specjaliści, których z czystym sumieniem polecam każdemu, kto ma problem z psem. Z resztą, jak mówię Iza zabiegana, więc zapewne nie odczyta nawet tych wiadomości, spotkam się to dam znać co i jak, może prócz porady Trójmiejskiego szkoleniowca, uda mi się zachęcić Ize do przyajzdu do Rudki. -
Pies bez szans....odszedł na zawsze(*)(*)(*)
natalia_aa replied to andzia69's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Saint na odpowiedź będziesz czekał zapewne długo, bo Izka nie ma czasu na łażenie po forach. Trudno jest mi też wierzyć w skuteczności terapii przez Internet, zachowania psa z tak dużym problemem trzeba zobaczyć, tego nie da się opisać, w tak poważnej kwestii jak agresja w stosunku do psów, czy ludzi, nie można radzić przez Internet, to trzeba widzieć, trzeba być przy tym. To nie jest kwestia drobiazgów, jak niszczenie czy załatwianie się w domu, buszowanie po stołach itp. To problem sporej agresji, w tej kwestii bez obserwacji psa można tylko namieszać. Bo co jeśli przewodnik psa, źle interpretuje pewne zachowania i źle przedstawi je na forum... źle reaguje w konkretnych sytuacjach, to można wychwycić, tylko przy osobistym kontakcie z psem i jego przewodnikiem... zła porada i tylko gwóźdź do trumny. Nie jestem specjalistą, ani szkoleniowcem, po prostu pracując w schronisku mam kontakt z różnymi psami i ich problemami. Jak adoptowałam swoją amstaffkę miałam podobne problemy, agresja lękowa, ataki na ludzi, czworonogi, wszystko co się ruszało, dałam radę, kosztowało mnie to dużo pracy. Pies był na tyle agresywny, że większość "renomowanych" szkół radziła uśpienie, nawet wyjazd na Warszawskie szkolenie odpadał, bo przejazd pociągiem to byłaby makabra, rok pracowałam z nią sama i wiele osiągnęłam, potem z ciekawości pojechałam do Rudki a szkolenie i się uzależniłam, nie mam większych zastrzeżeń do swojej suk aktualnie, ale nadal uczęszczam na Warszawskie szkolenie, mimo, żem z Gdyni. Zobaczę sobie psa na spokojnie, zobaczę reakcje Izy na jego zachowania i będziemy myśleć. Zachęcę Izę do skorzystania z choć jednej wizyty u szkoleniowca. -
Dalsza dyskusja Kasiu, jak sama napisałaś nie ma sensu. Ty będziesz broniła zszarganej opinii Fundacji, my psa, któremu została odmówiona pomoc. Co sądzę o działaniu Fundacji doskonale wiesz i żadne piękne słowa z Twoich ust tego nie zmienią. Kiedyś miałam do tego inny stosunek... Kwestia pieniędzy dla Rokiego, chyba była kwestią oczywistą, skoro Aga jak wielokrotnie pisała, dokłada z własnej kieszeni do jego leczenia, więc to chyba nie było w gwoli dobrego gestu ze strony Fundacji, a raczej obowiązku i uczciwości wobec Agi. Z resztą Roki i Alma to dwie odrębne sprawy, więc nie rozumiem napominania tu o nim. To tyle. Czas zająć się zbiórka pieniędzy na opłacenie hotelu suni!