Jump to content
Dogomania

Patsi

Members
  • Posts

    2829
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Patsi

  1. Doprawdy wzruszające, że w tym sklepie zamówiłaś :evil_lol:
  2. Bardzo fotogeniczna tak Julka. Z takimi zdjęciami na pewno ktoś ją wypatrzy:loveu:
  3. A to nasze nowe nabytki - kociaki z bytomskiego osiedla, które żyły...na wersalce...Miejsce niebezpieczne tym bardziej, że wersalka jest wieczorami okupowana przez młodzież, a kotka i kociaki są bardzo ufne, nie boją się ludzi. Rodzinka trafiła na działkę do Eszy. [img]http://chatul.pl/forum/files/019_164.jpg[/img] Koteczka Irma [img]http://chatul.pl/forum/files/irma_826.jpg[/img] Kocurek Frugo [img]http://chatul.pl/forum/files/frugo3_660.jpg[/img] Wszyscy razem, już bezpieczni: [img]http://chatul.pl/forum/files/p1280426_190.jpg[/img]
  4. Patsi

    Barf

    A ja melduję, że primexowe kostki (te bez warzyw) wchodzą Cerberowi bardzo ładnie. Podobno podrobów jest w nich 10%. Gryźć kości mój pies nie chce, a ponieważ jest niejadkiem, to walczyć z nim o to nie będę. Dobrze, ze chociaż gryzaki z pedigree i josery mu odpowiadają.
  5. Bogarka, bardzo pięknego masz doga :eviltong: Spotkałam ostatnio starszego pana z dwoma sympatycznymi pudliczkami. Pan popatrzał na Cerbera i zapytał: -To ten kau-kaz? A ja z pełnym uśmiechem: -To tylko czau-czau :evil_lol: Już drugi raz robią mi z Cerbera kau-kaza! :lol:
  6. Dużo się u nas dzieje. Nadciągają kociaki. Jutro do Eszy trafią maluchy osiedlowej kotki, która urodziła je w...wersalce. Dwie sztuki, one i kotka oswojone. Oprócz tego podjęliśmy się leczenia nieufnej kotki kopalnianej - mamy moich kocurków, zwanej Mamą Sima. To jej historia: [B]Kopalniana Mama Sima nie chce umierać... [/B] Mamę Sima poznaliśmy w 2008 roku, przy okazji zabierania z bytomskiej kopalni jej dwóch chorych kociąt. Kociaki – Sim i Janek zostały wyleczone z kociego kataru i są obecnie domowymi kocurkami. Mama Sima była nieufna, została jednak wysterylizowana i wypuszczona na terenie kopalni. Przez ostatnie 4 lata była dokarmiana i doglądana przez karmicieli. Mama Sima nie miała na wolności łatwego życia ale była szczęśliwym kotem, łowiącym myszki, wpinającym się na drzewa i biegającym w zaroślach. Nawet w zimie koteczka dawała sobie radę. Niestety niedawno karmiciele zauważyli u Mamy Sima pogorszenie apetytu, ciężki charczący oddech; niepokój wzbudzało też jej mocno zaniedbane i brudne futerko. 16.05.br udało się nam złapać koteczkę i zawieść do weterynarza. Koteczka dostała zastrzyk uspokajający i została poddana badaniom. Pierwszą rzeczą, którą zauważył weterynarz był fatalny stan zębów, dziąseł oraz guz na dziąśle. Z tego powodu Mama Sima miała problem z pobieraniem pokarmu. Dodatkowo koteczka miała blade błony śluzowe i lekko zażółconą skórę, co może wskazywać na chorą wątrobę. Badanie krwi wykazało znaczną anemię. Zrobiliśmy dalsze badania – pod kątem fivu, białaczki, chorób nerek i wątroby – testy były negatywne, a wyniki nerek i wątroby w normie. Zły stan może być spowodowany różnymi czynnikami: podtruciem, chorobą pokleszczową – nie dowiemy się tego na tym etapie, możemy działać jedynie objawowo. W porównaniu z stanem sprzed kilku miesięcy Mama Sima nie wyglądała dobrze, schudła a futerko pozlepiało się jej w sterczące dredy. Koty na wolności dbają o swoje futrko, Mama Sima chyba nie miała już na to siły... Sytuacja była nieciekawa – z jednej strony zwierzak wymagał natychmiastowego leczenia, z drugiej strony – pojawiało się pytanie, czy powinniśmy ratować wolno żyjącego kota...I jak to zrobić? Wiedzieliśmy, że nie mamy do czynienia z domowym pluszakiem, którego można diagnozować i leczyć w sposób zwyczajny. Wiedzieliśmy, że Mama Sima nie znosi zamknięcia. Patrzeliśmy w jej oczy i widzieliśmy wolę walki o życie. Zdecydowaliśmy, że podejmiemy niełatwe leczenie. Mama Sima przez ostatnie lata przestała być dzikim kotem, zaufała pani karmicielce, która mogła ją brać na ręce i głaskać. Zmieniliśmy kiedyś jej życie na lepsze i nie chcieliśmy jej teraz zostawiać bez leczenia ani przedwcześnie usypiać. Weterynarz powiedział, że należy najpierw uporać się z anemią, a później zrobić porządek w jamie ustnej – wyrwać chore zęby, wyciąć i wypalić guza na dziąśle. Koteczka dostała wiele leków – drogi działający 2 tygodnie antybiotyk, steryd, witaminy B, kroplówki oraz preparat krwiopodobny, który ma dodać jej sił. Koteczka została też odrobaczona i odpchlona – pasożyty mogą być czynnikiem, który znacznie osłabia jej organizm. Mama Sima po wybudzeniu została wypuszczona na wolność. Będzie obserwowana i dokarmiana. Pani karmicielka będzie podawać jej leki wspomagające wątrobę. Liczymy, że wszystko to sprawi, że stan kotki polepszy się. Za dwa tygodnie zamierzamy ją złapać, by powtórzyć badania oraz, o ile stan zdrowia na to pozwoli zająć się jej chorym pyszczkiem. Mając do czynienia z kotami, ciągle dokonujemy niełatwych wyborów, czynnikiem decydującym dla nas jest zawsze dobro kota. Priorytetem nie jest dla nas długość życia zwierzęcia ale jakość tego życia. Chcemy, by tak długo jak to możliwe zwierzak cieszył się życiem. Dlatego, mimo problemów finansowych (mamy pod opieką kilkadziesiąt wolno żyjących kotów) zdecydowaliśmy się walczyć o życie tej niepozornej, kopalnianej koteczki. Jej stan nie jest beznadziejny, wymaga tylko wiele troski.. Ta brudna koteczka nie wie nawet, że jej stan jest poważny, nie wie, że jej organizm jest słaby bo czerwone krwinki się rozpadają i tlen nie jest transportowany po organizmie w wystarczającej ilości. Ona tylko wie, że jest słaba i chciałaby się czuć lepiej. Prosimy, pomóżcie nam w tej niecodziennej akcji leczenia kota wolno żyjącego.Ostatnia wizyta u weterynarza, badania krwi, testy, kroplówki i leki to koszt około 400zł kolejna wizyta będzie jeszcze droższa. Nie chcielibyśmy spojrzeć jej w oczy i powiedzieć: „Musisz umrzeć, chociaż chcemy Ci pomóc, bo nie mamy pieniędzy na twoje leczenie...” Jak możesz pomóc uratować życie mamy Sima: -wpłacając darowiznę na konto Fundacji Pomocy Zwierzętom CHATUL 63 2130 0004 2001 0462 3484 0001 w tytule wpłaty wpisując „Mama Sima” -przesyłając dobrej jakości mokrą karmę, odżywkę Royal Canin Convalescence lub pastę witaminową Vita Pet (w sprawie adresu do wysyłki konatkt [EMAIL="chatul@chatul.pl"]chatul@chatul.pl[/EMAIL]) Podarujmy jej życie... Przed chorobą, 2008 rok [IMG]http://images33.fotosik.pl/244/31aeee2fe06fe02emed.jpg[/IMG] 2010 rok Mama Sima na drzewie: [IMG]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_mama_sima_drzewo1_993.jpg[/IMG] Przed wizytą u weterynarza [IMG]http://chatul.pl/forum/files/sam_3959_1_140.jpg[/IMG] W trakcie badań [IMG]http://chatul.pl/forum/files/sam_3963_462.jpg[/IMG] Mama Sima jest obserwowana, jest w miarę aktywna, nawet zjadła Zentonil w karmie. Niestety ma tez podwyższoną bilirubinę, czyli mamy problem z wątrobą...
  7. Gratulacje dla wszystkich!:Rose: Co tak mało fotek?
  8. Patsi

    Barf

    [quote name='panbazyl']Łał!!!! Tylko promocję tej wetki robić! Wraca mi wiara w człowieka, bo się tydzień temu "ścięłam" z wetem na temat barfu, gdzie on twierdził, ze weci są PRZECIWNI tej diecie. Ja twierdzilam, ze są perełki które uważają to za dobry pomysł.[/QUOTE] Przed awarią dogo napisałam post, że mój najnowszy zapas barfu kupiłam właśnie u weta. I na tablicy ogłoszeń ma reklamę na ten temat. Wziełąm barf ten w kostkach, przyznaję, że jest całkiem fajny :)
  9. Vallhund, Jagoodka - wielkie gratulacje dla Młodzieżowych Championów Czech!
  10. [quote name='pawelg']Tytul "Zywiezca Czech" jest chyba na innej wystawie. Wy za CAC macie NV, a ja za JCAC i BOB tego nie mam...to troche dziwne, prawda? Na Slowacji za JCAC tez byl Ml. Zwyciezca Slowacji, ale to byla specjalistyczna wystawa. Na tej wystawie w Ostrawie na 100% nie bylo "Zwyciezcy Czech" :)[/QUOTE] Takiego Zwycięzcy Czech jak u nas Zw.Polski nie ma chyba wcale. Nie dostaliście NV bo on jest przyznawany od klasy pośredniej - tutaj o tym piszą: [URL]http://www.cmkj.info/4_3.html[/URL] Może i zgrabniej jest to tłumaczyć z angielska jako National Winner ale tak jak mówiłam, pan organizator zapytany dzisiaj, czy mogę to tłumaczyć jako Zwycięzca (Vitez) Czech zgodził się jak najbardziej.
  11. [quote name='Ania&Rumba']Nikon d90 i odkupiona oraz baaardzo stara sigma 70-200 :)[/QUOTE] Mam ogromną nadzieję, że kiedyś mój Cerber wpadnie Ci w obiektyw! cudne fotki! Gratulacje dla wszystkich zadowolonych!
  12. [quote name='pawelg']Patsi tam tez byl zwyciezca Czech (Czech Winner)? Národní vítěz to ichniejsza nominacja na CH. CZE ;)[/QUOTE] Jaka nominacja? Przecież CAC są nominacją do championatu Czech i są przyznawane w klasach, jak u nas. NV jest na płeć i jest to osobny tytuł. W Presovie na Słowacji karteczka z NV była tłumaczona i było napisane Winner of Slovakia. Dzwoniłam przed chwilą do organizatora i dowiedziałam się, że można to tłumaczyć jako Zwycięzca Czech. Dopiszę jeszcze, że psy z NV mogą być zgłaszane do klasy Zwycięzców na wystawach krajowych. I to chyba wszystko ;)
  13. Pawelg - gratulacje! Wystawa przygotowana nieźle, poza finałami, na których faktycznie był ścisk i chaos - brakowało ringu przygotowawczego. Cerber wystepował w otwartej: 1dosk. CAC, Czech Winner, BOB :multi: Gdyby nie ciągle padający deszcz, to z przyjemnością zakończylibyśmy dzień spacerem po Ostrawie, bo okolice bardzo przyjemne.
  14. Trochę mnie tu nie było ale widzę same dobre wieści :) Bardzo się cieszę, że wszystko pięknie się goi :) Mizianki dla dzielnej panny!
  15. Wreszcie Was znalazłam :) Wiedziałam, że ten cudny pies z preclami za uszami jest mi skądś znany ;) Świetnie trenujecie, aż zazdroszczę ;) Przesyłam głaski dla Etny i Komy!
  16. Do zwierząt stosuje się prawo jak do rzeczy, w kwestii własności także (kradzież zwierzaka itd.) ale zwierzę rzeczą nie jest i względy moralne powinny mieć czasem zastosowanie. Rozumiem,że ta sytuacja ma zadziałać jako straszak ale przykro jest w ogóle myśleć, że psiak mógłby zostać po prostu zlicytowany w myśl zasady "kto da więcej". Czy to jest w ogóle zgodne z nową ustawą?
  17. [quote name='HelloKally']Skoro państwo było stać na telewizor lcd i rodowodowego psa, to równie dobrze nie powinni byli sobie pozwalać na zadłużanie się.[/QUOTE] Widać mało wiesz o tym, w jaki sposób można się zadłużyć. W długi można wpaść z powodu tysiąca różnych powodów i nie zawsze jest to życie ponad stan czy niegospodarność.
  18. Jako fanka flexi long przed chwilą umarłam, bo Flexi robi już smycze 10m i kolory przyzwoite... Muszę taką mieć,tylko cena... [URL]http://www.flexi.de/flexi-de/produkte/neuheiten-giant_professional.php?navanchor=3410113[/URL]
  19. Cieszę się, że operacja się udała :) Przesyłam głaski dla rekonwalescentki!
  20. [quote name='farabutto']To do czego nakłaniasz samorządy i społeczności gminne, to jest komunizm w najczystszej postaci. Załóżmy, że mieszkańcy pewnej gminy Ygrekowski i Zetowski posiadają suczki. Wszyscy mieszkańcy tej gminy płacą podatki. Nie ma żadnego logicznego uzasadnienia żeby mieszkańcy gminy sponsorowali Ygrekowskiemu i Zetowskiemu sterylizację ich prywatnych suczek. To jest marnowanie społecznych pieniędzy. Pomieszanie z poplątaniem. Warto pomyśleć zanim się strzeli bez prochu. Publiczne pieniądze wydawane są także na to, by wspomóc bezrobotnego Ygrekowskiego w założeniu firmy. To dopiero skandal, czyjś prywatny biznes sponsorować! :evil_lol: Może lepiej wysterylizować suczki Yrekowskiego i Zetowskiego z pieniędzy gminnych, niż przeznaczać o wiele większą kwotę na utrzymywanie w schronisku potomstwa tych suczek. Na przykładzie kotów - 1kotka 1 miot-a ile z tego może wyniknąć, w wcale nie dalekiej perspektywie:
  21. [quote name='Lampart'] A co do sterylizacji czy kastracji to jest to okaleczanie, wykonujemy operację uniemożliwiającą rozmnażanie czyli usuwamy narządy: jajników i macicy kotek i suk, jąder kocurów i psów. Kto tego ktoś nie rozumie to zapraszam - wysterylizuję (...) To też jest okaleczanie, może Ci się bardziej podoba bo w wykonaniu matki natury: Kociak stracił oczy w wyniku kociego kataru. Szlachetna matka natura pozwoliłaby mu umrzeć na kopalni. A jego mama rodziłaby nadal takie szczęśliwe kocięta. A tu szczęśliwy kocurek dostał łomot od innego szczęśliwego jajecznego kocurka. Ropień był taki, że ledwo oddychał. Dopóki życie dachowca czy kundelka w tym kraju nie będzie miało jakiejkolwiek wartości, sterylizacja jest koniecznością - czy się nam to podoba czy nie. Na setki wysterylizowanych zwierzaków, które poznałam jakichś specjalnych negatywnych skutków nie zauważyłam.
  22. Patsi

    Katowice CACIB 2012

    Gratuluję wszystkim zadowolonym! :)
  23. Jeszcze nie ma "sezonu" na maluchy. Ale już niedługo maluchy będą wszędzie, od wyboru do koloru. Radzę uratować jakiegoś maluszka ze schroniska (w Bydgoszczy jest schron) ewentualnie załóż wątek na miau.pl
  24. Trzymam kciuki za operację!
  25. Koma ma dt w Warszawie. Szukamy jej teraz domu stałego. Bez innych kotów ale chetnie z psiakiem.
×
×
  • Create New...