-
Posts
2829 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Patsi
-
koty, kociaki, moje tymczasy.. koci rezydenci też się czasem pokażą
Patsi replied to sylwija's topic in Koty w potrzebie
Od wczoraj leczymy kociaki z Bobrka. Jeden z maluchów z tego miotu już zmarł (u karmicielki przed rozpoczęciem leczenia). 2 kociaki, które są odłowione mają koci katar. Wczoraj miały niepokojącą biegunkę z zapachem krwi. Zrobiliśmy test na panleukopenię, na szczęście wyszedł negatywny. Dzisiaj kociaki mają apetyt, wydaje się, że zareagowały na leczenie. Do złapania jest jeszcze ich pozostałe rodzeństwo i mama na sterylizację. Oprócz tego mamy wiadomość, że na ul.Żwirowej w Bobrku jest stado ok.15 niewysterylizowanych kotów. Klatka łapka już dziś powinna być w rękach karmicielki z Bobrka. Teraz tylko trochę szczęścia i kasy na sterylki i leczenie... -
Patryk obecnie nazywa się Fuks i mieszka już w nowym domu z dwiema tygryskami :) Poza tą jedną "wyczekaną" adopcją (pani zdeklarowała się, że go weźmie już kilka tyg. temu) adopcyjna susza. Do adopcji mamy 11 kociaków :( Na fotce Patryk w nowym domu: Wysterylizowane ostatnio - to zaledwie ułamek tego, co robimy: Od poniedziałku na leczeniu stacjonarnym jest wolno żyjący kocurek, u którego podejrzewano złamanie łapki. Na szczęście łapka nie jest złamana, kocur dostaje leki, został wykastrowany i pan karmiciel zabiera go jutro do domu.
-
Zula i Szaman miały nawrót kociego kataru. Maluchy mieszkają na działce i wciąż czekają na domek. Mieszkający z kociakami 8-letni Amant rozchorował się i bardzo się o niego martwimy, bo wyniki badania krwi wskazują na kłopoty z nerkami. Amanta czeka zabieg usuwania kamienia z zębów, a maluchy szczepienie. Na domiar złego dostałyśmy informacje o stadzie ok.15 niewysterylizowanych kotów. Dzisiaj z tej okolicy złapane zostały 2 kociaki, ich miotowy brat dzień wcześniej został zabrany do domu przez karmicielkę i umarł. Z dwóch dzisiejszych: jeden był w złym stanie, z krwawą biegunką. Robiliśmy testy a pp, na szczęście wyszły negatywne. Słabszego kociaka z biegunką uśpiliśmy drugi jest leczony. Jutro będzie próba złapania reszty kociąt i ich matki.
-
W czwartek wieczorem Persi miała apetyt, z czwartku na piątek w nocy jej stan pogorszył się. W nocy zmarła :( Wiedzieliśmy, że jej stan jest ciężki, a rokowania bardzo ostrożne, ale wierzyliśmy, że starczy jej sił. :( Bardzo nam ciężko. W piątek wczesnym rankiem w Karbiu znaleźliśmy wychudzonego biało-rudego kocurka leżącego nieruchomo w trawie, pyszczkiem na ziemi. Latały nad nim muchy, a na futrze siedziało mnóstwo mrówek. Zabraliśmy kota do weterynarza. Kot był bardzo odwodniony, założyliśmy wenflon i dostał kroplówki. Później udało mu się pobrać krew, wyniki były fatalne, a stan kota coraz gorszy. Miał ostrą niewydolność nerek i był wyniszczony. Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Za każdym razem trudno nam się pogodzić ze śmiercią zwierzaka, o którego walczymy. Bardzo rzadko musimy uśpić zwierzaka, w ogóle rzadko koty nam umierają, a tu tak... To był ten dzisiejszy kocurek:
-
A to nasz ostatni nabytek... Pod opiekę CHATULA trafił pers w tragicznym stanie. Z kołtunem ważyła 1,5kg. W oczach ropa, w pysku ropa, nadżerki, rozrosty na dziąsłach. Pod kołtunem wielki stan zapalny. Podjęliśmy ryzyko znieczulenia i wyczyszczono jej zęby, zgolono kołtun, zrobiono badania krwi. Kotka dostała antybiotyki i maści. Jest leczona stacjonarnie. Ma anemię i podwyższoną kreatyninę. Chipu/tatuażu brak. Drugi dzień leczenia był równie trudny jak pierwszy i następny, kotka jest nawadniana, dogrzewana, ma słaby apetyt :( Mamy nadzieję, że uda się nam ją postawić na nogi. Przed ogoleniem: Po ogoleniu: Dzisiaj w lecznicy: Bardzo prosimy o wpłaty na leczenie! Nasze konto: 63 2130 0004 2001 0462 3484 0001
-
Do adopcji jest również Zenek - znaleziony na działkach Leczone w ostatnim miesiącu: Bura - trafiła do nas jako bardzo wychudzony zakatatarzony kociaczek. Mimo leczenia stan się pogorszył, nasiliły się objawy neurologiczne, malutka zaczęła się męczyć. Pojechałyśmy do kliniki weterynaryjnej, by pomóc jej odejść :( Radek był kilkuletnim kocurem wolno żyjącym. Przyjęliśmy go, gdy był już w tragicznym stanie. Zdjęcie zrobione już po usunięciu martwicy skóry. Rana zostawiona była do ziarninowania. Rokowania od początku były ostrożne. Nie wytrzymały nerki :( Patryk - trafił do nas jako 6 tygodniowe kocię po potrąceniu przez samochód, miał złamaną kością udową z przemieszczeniem i odpryskami. Zdecydowaliśmy się na operację i podrutowano łapkę w 3 miejscach i wstawiono śrubę. Kociak mieszka w klatce, na dniach czeka go kontrolne prześwietlenie i adopcja :D Domek już czeka i odwiedza malucha: Misza - nasza seniorka i fundacyjna rezydentka 2 tygodnie temu miała zabieg usunięcia zmian spod pach. Zniosła zabieg dzielnie i wraca do formy, będzie dostawała teraz cały czas steryd, żeby spowolnić ewentualne wznowy. Tak wyglądała nasza bidulka w dniu kontroli:
-
Witamy po przerwie! Przerwa była tylko w pisaniu na dogo, w działalności CHATULA przerwy nie było. Dzieje się non stop, bez przerwy, kotów mnóstwo, aż brakuje rąk, czasu, pieniędzy i w ogóle ;) Sterylki idą pełną parą, leczymy też stacjonarnie sporo wolno żyjących kotów. Przedstawiam zatem do adopcji: Szylkretowa Renia - siedziała na silniku auta wolontariuszki, odrobaczona, zachipowana, piękna, ok.8 tyg, zsocjalizowana z psem Dyzio i Muffinka - Dyzio (dymny) znaleziony pod koniec czerwca w rowie, miał zaawansowany koci katar i zaszyte oczko. Muffinka została przyniesiona do karmicielki przez dzieci, tradycyjnie miała koci katar :roll: Rodzeństwo spod szpitala - uratowane przed rozjechaniem, szylkretka to dziewczynka, biało tygrysi kocurek Zula i Szaman - piękne dymniaki, urodzone na strychu w kwietniu 2015, szukają wspólnego dobrego domku
-
Po zeszłorocznej "przygodzie" z anaplazmozą Cerber dostał w tym roku Bravecto. Przekonał mnie mój wet, który testował tabletki na swoich psach i psach znajomych w zeszłym roku. Tabletka może być stosowana u szczeniąt i suk karmiących, to też coś znaczy ;) U nas skutków ubocznych nie było żadnych. Teraz pozostaje mi liczyć na skuteczność tabletki.
-
Ulvhedinn ma rację. Poza tym dzisiaj mogę nie mieć psa, a jutro mogę sobie kupić dorosłą sukę z uprawnieniami.
-
Chatulowy super kalendarz na bazarku! http://www.dogomania.com/forum/topic/143328-koci-chatulowy-kalendarz-a4-na-2015-rok/
-
Apaczka i Kajtek zamieszkały w niedziel w nowym domku w Katowicach. Kizia Mizia jest nadal leczona i jej oczka są w lepszym stanie. Było tak: [img]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_v_e000_375.jpg[/img] Jest tak: [img]http://chatul.pl/forum/files/dsc01006_546.jpg[/img] Poza tym wzbogaciliśmy się o 4 kociaki, które miały zostać zakopane w kanale. Cała ich historia do przeczytania na forum: [url]http://chatul.pl/forum/viewtopic.php?t=1537[/url] [img]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_p1370632_581.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_p1370640_129.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_p1370651_516.jpg[/img] Koteczce Czace z tego miotu wypadł odbyt :( Malutka jest już po zabiegu i przebywa w lecznicy. Mamy nadzieję, że wszystko się jej ładnie zagoi i będzie się trzymać. Żeby nie było nudno mamy i mniejsze kociaki na stanie. 7 sztuk 10-dniowych maluszków zostało znalezionych na łące przez naszą wolontariuszkę. Ktoś je tam położył i sobie poszedł :evil: [img]http://chatul.pl/forum/files/thumbs/t_p1370622_946.jpg[/img] Leczyliśmy też białego kocurka, który wpadł we wnyki zastawione przez gołebiarzy. Cudem udało się mu uratować łapkę: [img]http://chatul.pl/forum/files/p1370804_wm_895.jpg[/img] Koteczka Misza miała zabieg usunięcia rogu skórnego, przy okazji zrobiono badania krwi i moczu. Leczymy aktualnie jej pęcherz i za jakiś czas będziemy kontrolowac stan nerek, bo wyniki nie były za dobre. Na te wszystkie fanaberie związane z kotami bardzo potrzebujemy pieniędzy i będziemy bardzo wdzięczni za jakiekolwiek wpłaty albo podesłanie mleka albo karmy dla kociąt.
-
Kajtek rośnie... uszy urosły i zaczął nawet kota przypominać. Chodzi do kuwety, bez entuzjazmu ale je suchą karmę i rozrabia sam jeden za czterosztukowy miot :roll: [img]http://chatul.pl/forum/files/20140705_023010_1_130.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/20140705_022905_1_236.jpg[/img] A tu mamy nasz nowy "szklany" bazarek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/254231-Robi-si%C4%99-prosz%C4%99-nie-pisa%C4%87-%29[/url]
-
[quote name='gryf80']dzięki za odp.złapał w miejscu zamieszkania czy na wyjezdzie[/QUOTE] Nie wyjeżdżaliśmy poza Bytom, do zakażenia musiało dojść 1 max.2 tygodnie przed pojawieniem się objawów. Z rozmów z różnymi wetami wynika, że anaplazmoza nie jest wcale tak rzadka.
-
[quote name='gryf80'][B]patsi[/B] jak diagnozowaliście anaplazme?przez test płytkowy?[/QUOTE] Tak, test Idexxu SNAP 4D. Oprócz tego morfologia, biochemia, badanie moczu - żeby wiedzieć, gdzie bakteria nam psuje w organizmie. Objawami były: gorączka, bóle stawów, potem wymioty.
-
Cerber właśnie zaliczył anaplazmozę. Był regularnie zakrapiany advatixem i sprawdzany. Od 4 miesięcy nie znajdowałam na nim kleszczy. Widać jakiś gnojek musiał go ugryźć, zarazić i odpaść. Można zwariować :(
-
No i dalej... sterylizujemy kotki, nie wiem skąd weźmiemy kasę na zapłatę faktur, bo miejskie środki dawno się już skończyły :( Tu dla przykładu koteczka z Arki Bożka [img]http://images64.fotosik.pl/1111/e4878121670fa088med.jpg[/img] No i na koniec Dalamtyńczyk, którego znalazłam na ogródkach działkowych, porzuconego przez młodzież :evil: Mały jeszcze wczoraj miał straszny koci katar, oczka co raz zaklejały się ropą, byl zapchlony ale całkiem żywotny. Dzisiaj był u weta. Maluszkowi zrobiliśmy testy na FIV i białaczkę i morfologię. Testy wyszły negatywne, a wyniki morfologii będziemy znać jutro. Kociak został odpchlony, dostał antybiotyk w zastrzykach na 7 dni i krople do oczu. W pyszczku nie ma nadżerek i powinien ładnie zareagować na leczenie. Jutro pierwsze odrobaczenie. Taki z niego koci dalmatyńczyk. Trzeba przyznać, że dość uroczy :) [img]http://chatul.pl/forum/files/qw9_203.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/qw8_655.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/qw5_197.jpg[/img]
-
Apaczka nadal rozgląda się za domkiem! Mała była trochę przeziębiona ale dostała antybiotyk i wszystko jest już ok, dzisiaj była na kontroli i została po raz kolejny odrobaczona. Ma świetny charakter, jest żywiołowa, lubi być w centrum zainteresowania i lubi ludzi. Ślicznota z niej, robi się taka bardziej dymna i ma dużo podszerstka, taka miękka kuleczka z niej. [img]http://chatul.pl/forum/files/kap3_201.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/kap4_124.jpg[/img] Z jaworzniackich kociaków została do adopcji tylko 1 koteczka. Z Miechowic trafiła do nas zakatarzona Halle Berry. Ulokowaliśmy ją w lecznicy i na 99% ma już dom. [img]http://chatul.pl/forum/files/dscn3145_1_171.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/dscn3144_1_209.jpg[/img]
-
Nie strzyże się psów o podwójnej szacie. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/1078/391356d19784a76bmed.jpg[/IMG][/URL]
-
Kolejne wieści... Chory Apacz z poprzedniego postu okazał się Apaczką i wygląda już dość okazale. Czeka na domek. Polecamy ślicznotkę do adopcji Tel.533-889-986 [img]http://chatul.pl/forum/files/apacza1_180.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/apacza3_185.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/apacza5_141.jpg[/img] Do wspólnego domu pojechały Kamil i Kamilka oraz ruda kotka, która ostatnio do nas trafiła. U chatulowych znajomych w Jaworznie już niedługo będą do adopcji dzieci koteczki, która zadomowiła z rodzinką w pomieszczeniu gospodarczym: [img]http://chatul.pl/forum/files/20140518_093456_412.jpg[/img] Rude to kocur, reszta dziewuszki. Tel. w sprawie adopcji 668-101-946 W ubiegły weekend była u nas młoda kotka szylkretka znaleziona w lesie, była bardzo wyniszczona. Mimo leków i kroplówek nie udało się jej pomóc :( [img]http://chatul.pl/forum/files/tri_491.jpg[/img] Angel.ek znalazła ostatnio bardzo przyjazną koteczkę, która była w ciąży. Nikt nie myślał, że ciąża jest tak zaawansowana. Kotka okociła się dzień po znalezieniu. Z bólem serca miot został uśpiony, a na koteczkę czeka już nowy dom. W trakcie leczenia mamy 1 znalezionego kocurka z przewlekłą biegunką i piwniczną kotkę w stanie skrajnego wyniszczenia. Niestety nie mamy zdjęć keczonej kotki, która jest pod opieką starszej pani karmicielki. Koteczka nie ma FIV ani białaczki, wyniki krwi nie wskazują na nic konkretnego. W tym tygodniu kotka będzie prześwietlana, bo wet przypuszcza, że gdzieś może mieć zmiany nowotworowe.
-
Kocur wrócił do formy. Tymczasem... Apacza i jego braciszka znalazł w jednej z piwnic karmiciel. Kociak przeraźliwie miałczał i dlatego udało się go znaleźć. Kotki trafiły do lecznicy weterynaryjnej. Niestety stan braciszka Apacza był tak poważny, że trzeba było go uśpić. Apacz ma 5 tygodni, koci katar ale i wolę życia. Mamy nadzieję, że pozytywnie zareaguje na leczenie. Prosimy o wpłaty na leczenie maluszka. [IMG]http://chatul.pl/forum/files/ki3_164.jpg[/IMG] [IMG]http://chatul.pl/forum/files/ki1_958.jpg[/IMG] Na adopcję czekają też Kamel i Kamila, kociaki urodzone w 2014 roku: [IMG]http://chatul.pl/forum/files/p1360318_wm_370.jpg[/IMG] [IMG]http://chatul.pl/forum/files/p1360335_wm_121.jpg[/IMG] Był u nas też malutki Bruno-Ptyś zabrany z mamą z kopalnianej łaźni. Mama poszła na sterylkę, a Bruno niedługo jedzie do nowego domu. [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc3/t1.0-9/s552x414/10270787_730981046954604_5782553432485524917_n.jpg[/IMG]
-
W zeszłym roku mój pies był cały sezon na Advantixie. Łącznie miał 3 kleszcze w ciągu całego roku, co było wspaniałym rezultatem. W ubiegłym miesiącu zastosowałam Duowin (miał świetne opinie i więcej permetryny). Efekt: 3 wbite kleszcze w ciągu 3 tygodni. Kleszcze żywe, jakieś takie duże ale nie opite. Wróciłam do Advantixa. Dzisiaj Cerber miał 1 kleszcza. Nie wiem, czy kleszcze takie głodne w tym roku, czy co :( Wet chwalił Certifect. Stosował to ktoś?
-
Mam nadzieję, że to nie nerki - bo kota nie da się leczyć. Kot jest obserwowany i jeśli nic się nie poprawi, to będzie ponownie łapany. Stefan ma dość dobrą dietę, może to jakieś pasożyty ;/ A dziś pokazujemy wolno żyjącą koteczkę z Karbia wysterylizowaną jakiś czas temu. Koteczka jest dokarmiana, w dobrej formie. [IMG]http://chatul.pl/forum/files/kotka_105.jpg[/IMG] [IMG]http://chatul.pl/forum/files/kotka1_686.jpg[/IMG]
-
Dziękujemy Szarotko za dobre słowa :loveu: Stefan jest na wolności, jego oczko wygląda dobrze. Martwi nas tylko jego nieładna sierść, nie wygląda na całkiem zdrowego. Jeśli nic się nie poprawi, to będziemy rozważać dalszą diagnostykę kocurka. [img]http://chatul.pl/forum/files/stefan3_580.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/stefan4_131.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/stefan5_234.jpg[/img]
-
Śliczny ten zaginiony kotek. Rozlepiajcie ciągle ogłoszenia i nie przestawajcie szukać. Jeden z chatulowych podopiecznych odnalazł się po miesiącu. A w Chatulu... Oko ładnie zareagowało na leczenie (wcześniej, gdy Stefan był na wolności podawany tobrex nie działał wcale, było tylko gorzej) i Stefan wrócił na wolność. Na pożegnanie dostał jeszcze zastrzyk z antybiotykiem. Bardzo się cieszymy z takiego obrotu sprawy. Wolontariuszka, która odbierała Stefana była zachwycona poprawą. Mamy nadzieję, że uda się zrobić fotki wyleczonego Stefana na jego włościach. Filemon, z poszytego frankensteina zmienił się w pięknego kocurka. Relacja Eszy: "Filemon już chyba zapomniał, że był chory [IMG]http://chatul.pl/forum/images/smiles/usmiech.gif[/IMG] . Rozrabia, goni wszystkie koty i wszędzie go pełno. kiedyś dostanie wciry od któregoś ze starszych kocurów [IMG]http://chatul.pl/forum/images/smiles/usmiech.gif[/IMG] . Sierść ładnie odrasta. Wszystko wskazuje na to, ze z łapką, tak przecież pokiereszowaną, wszystko w porządku. Kilka postów wyżej pisałam, że Filemon "został zamówiony". Niestety z planowanej adopcji nic nie wyszło. Nie będę się rozpisywać dlaczego, ale mamy żal, że nie powiedziano nam o rezygnacji z adopcji tylko przeciągano sprawę. Właściwie to nie mamy stałego kontaktu z Panem, który chciał adoptować Filemona i Tosię. Taka postawa jest dla nas nie do przyjęcia dlatego tez Filemon jest "wolny" i czeka na domek [IMG]http://chatul.pl/forum/images/smiles/usmiech.gif[/IMG] . " Dla przypomnienia - tak było: [img]http://chatul.pl/forum/files/p1350930_wm_132.jpg[/img] A tak jest obecnie: [img]http://chatul.pl/forum/files/p1360138_wm_383.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/p1360146_wm_500.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/p1360145_wm_738.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/p1360151_wm_129.jpg[/img]
-
W ostatnim czasie pod opiekę Fundacji trafiło stado kotów z działek przy Arki Bożka. Kotami opiekują się dwie starsze Panie. W spalonej altanie na jednym z ogródków zrobiły budki dla kotów, tam tez dwa razy dziennie koty są dokarmiane. Stado liczy ponad 10 kotów. Do sterylizacji jest 8 kotek. Wysterylizowaliśmy dwie kotki, jedna z nich miała ropomacicze. W tym tygodniu planujemy złapać następne 2-3 kotki. Na działce mieszka też około 3 letni kocurek. Kocurek jest dziki, trzeba będzie łapać go na klatkę łapkę. Relacja wolontariuszki: "On wygląda dramatycznie [IMG]http://chatul.pl/forum/images/smiles/smutny.gif[/IMG] Podobno stan jego paszczy był już niby podleczony ale co się tam dzieje, trudno powiedzieć. Pyszczek ma prawie cały czas otwarty, jak je to czasem płacze. Biedny jest bardzo. Panie wiedzą, że mają go łapać w pierwszej kolejności - zawiozę go kiedy tylko go złapią. Puki co będą próbować do transportera. Nie jest kastrowany." Leczenie kocurka będzie drogie i długotrwałe. Trzeba będzie leczyć go stacjonarnie. Panie dostaną od nas karmę, kotki będą sterylizowane, kocurek leczony. Jednak nasze możliwości są ograniczone, możemy zrobić tylko tyle na ile wystarczy nam środków, a kotów sterylizowanych, leczonych i dokarmianych ze środków Fundacji jest coraz więcej. [img]http://chatul.pl/forum/files/img_3395_kopiowanie_wm_115.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/img_3397_kopiowanie_wm_107.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/img_3407_kopiowanie_wm_131.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/img_3409_kopiowanie_wm_177.jpg[/img] [img]http://chatul.pl/forum/files/img_3405_kopiowanie_wm_483.jpg[/img]