Jump to content
Dogomania

rotek_

Members
  • Posts

    8997
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by rotek_

  1. u mnie też już po lęku, teraz jestem w 100% pewna tego. 20 listopada wprowadziłam klatkę kennelową do domu(pies był wcześniej przyzwyczajany do niej), a 5 grudnia już pierwszy raz została sama bez ani jednego piśnięcia. Długi czas nie mogłam przeskoczyć jednego etapu-pies po wprowadzeniu do klatki dostawał gryzaka, ja wychodziłam i zostawiałam dyktafon przy klatce. Wyglądało to tak, że po najedzeniu się gryzakiem(czyli mijało jakieś 30 minut) pies orientował się, że jest sam i zaczął mocną wokalizację, pewnie wszyscy sąsiedzi słyszeli:) Trwało to może 2-3 minut i później co jakiś czas było w miarę ciche popiskiwanie. W końcu pewnego dnia sunia została sama bez najmniejszego problemu i poszła spać, a teraz kiedy przychodzę do domu to ona budzi się, sąsiedzi potwierdzają, że 8 godzin jest cicho. Rano robię jej 1,5 godziny spaceru po mieście, najpierw idziemy w ruchliwe uliczki i skwery,a spacer kończymy trasą spokojną bez ludzi i ruchu ulicznego. 8-letni pies jest zmęczony po takim spacerze. Dzięki klatce psiak przestał się sam nakręcać chodzeniem po mieszkaniu, na początku kiedy nie była wprowadzona klatka także skakała mi po parapetach i drzwiach, w klatce musiała położyć się spać bo nie miała innego wyjścia. Dla porównania psa mam od połowy października, do końcówki listopada nie mogłam ją nauczyć zostawać samą w domu, zawsze coś pogryzła, poodciskała łapki na ścianach i piszczała. Od kiedy wprowadziłam klatkę problem przeszedł w ciągu 15 dni. Osobiście próbowałam na niej D.A.P który nie zadział, więc zastąpiłam go KalmAidem, ten sprostał zadaniu. Wiem bo po odstawieniu kalmAidu na początku było minimalne pogorszenie i większa wokalizacja. Teraz jeszcze jej podaję ten preparat w małych ilościach na zmianę z KalmVetem, powoli schodzę już z dawek i pewnie za kilka dni już ich nie będzie. Jeden trik, który u mnie zadziałał to nagranie na dyktafon swojego głosu(czytałam książkę o psach:) )i kiedy wychodziłam zostawiałam włączony dyktafon przy drzwiach, pies nie widząc drzwi wyjściowych słyszał trzaśnięcie drzwiami i jednocześnie mój głos, była wtedy trochę spokojniejsza. Teraz już nie muszę tego używać. Klatka kennelowa odpowiednio wprowadzona cholernie ułatwiła mi zadanie.
  2. słyszałam sporo dobrych opinii nt. tej książki, na półce mam jeszcze kilka do przeczytania, więc z zakupem "zrozumieć psa" będę musiała się wstrzymać
  3. [quote name='Grey']Rotek ładny piesek .Nie jest u niego istotne strzyżenie ,a systematyczna pielęgnacja , oczywiście dobre jedzenie .Ładnie będzie wyglądać w swoim naturalnym włosem , może małe skrócenie .Potrzebny gęsty grzebień , trymery grabkowe .[/QUOTE] była właśnie skrócona, groomerka podcięła ją tak, że klatka piersiowa wydaje się większa niż w rzeczywistości, ona także chce jej zostawić długi włos, ale ja już widzę że pies przegrzewa mi się zimą a co dopiero kiedy będzie upał po 30 st. Dodatkowo szelki, które będzie nosić w góry będą jej plątać sierść. Postaram się wkleić jej zdjęcia zaraz po wizycie w salonie, bo wtedy wyglądała zupełnie inaczej
  4. [url]http://images35.fotosik.pl/1619/d9972cdd5619dd36med.jpg[/url] Zdjęcia suni jeszcze w pierwsze dni w schronisku, potem została ostrzyżona, a właściwie podstrzyżona przez groomera. Kolor sierści zaczął już zmieniać się na kruczoczarny, jednak widać jeszcze, że włos miejscami jest matowy. Sporo czasu minie zanim sierść będzie lśniła. mam pytanie do bardziej doświadczonych właścicieli, jakie preparaty(odżywki, nabłyszczacze, dodatki do karm) wspomogą odbudowę sierści? Na lato chętnie ostrzygłabym ją, więc jak przygotować sierść do pierwszego strzyżenia i może polecicie jakąś fryzurę dla tej dziewczyny.
  5. dzięki ingrids za pw, bo na dogo już rzadko bywam. haccord, powiedz mi tylko czy alpen potrafi zostawać sam w domu, czy musimy mu szukać domu, gdzie cały czas ktoś będzie
  6. kiedyś zrobiłam statystykę w swoim schronisku i wyszło mi że najwięcej jest adopcji na weekendy, święta i dni wolne. Ludzie często to tłumaczyli, że chcą poświęcić psu jak najwięcej czasu. Byli tacy, którzy brali specjalnie wolne z pracy. Są psy, które mają już silnie wyuczony lęk separacyjny i niestety nawet nowe reguły w nowym domu nic nie dadzą. Sama u swojego psa przez przypadek wywołałam lęk sep. Kiedy wprowadziłam się do nowego mieszkania nie było tam nic nawet głupiej żarówki. Setki razy wchodziłam z suką do mieszkania i z nią wychodziłam, ona najwyraźniej nauczyła się że w tym miejscu nigdy nie zostaje i teraz leczę u niej ten lęk. Zaznaczę że suka zostaje wszędzie sama tylko nie w moim nowym mieszkaniu(!). Klatka kennelowa znacznie mi ułatwiła sprawę i przyśpieszyła proces odczulania.
  7. Ja dochodzę do jednego wniosku w sprawie lęku separacyjnego. W schronisku kiedy jest cisza, psiaki wypoczywają lub nudzą się wylegując się na posłaniach zawsze znajdzie się jakiś "szczekacz", który ujada bez powodu-takie psy mają większe tendencje do lęku separacyjnego. Psy spokojniejsze, ale nie wycofane czy bojaźliwe itp. mają większą szansę na to, żeby bez problemu zostawać w domu bez obecności właściciela. Nie jest to regułą, ale jak pisałam wczesniej jest jakaś określona szansa na to żeby przewidzieć jak będzie zachowywać się pies. I to czego jestem przekonana, w znacznej większości wypadków lęk separacyjny wywołują właściciele, biorą psa na weekend a potem bez żadnego przygotowania w poniedziałek idą do pracy. Pies wpada w panikę i lęk tylko pogłębia się. Kiedyś do adopcji oddałam psa z lękiem separacyjnym(z tego powodu został oddany do schroniska), pies został adoptowany, właściciele dostali szereg zaleceń co zrobić, żeby nie dopuścić do lęku i od pierwszej godziny po adopcji zaczęli stosować się do niej-psiak zostaje w domu bez problemu. U spokojnych zrównoważonych psów jeśli lęk wystąpi, jest znacznie łatwiej go wyeliminować. Jakby nie patrzeć, nawet jeśli weźniemy szczeniaka i tak będziemy musieli go nauczyć zostawać samego, bo szczeniak raczej tego nie potrafi.
  8. do pejczów przekonałam się po przetestowaniu pejcza z reddingo z miękką rączką. Jeśli pies potrafi chodzić przy nodze to pejcz jest najwygodniejszą smyczą na spacer. Ostatnio zamówiłam pejcz od FurkidZ, najłatwiej skontaktować się z nimi poprzez maila, odpisali mi w ciągu 2 godzin, mogłam wybrać wielkość karabińczyka i długość pejcza.
  9. [quote name='karolina_karolowska'] Tak tylko zapytam- jak duże masz mieszkanie i gdzie ten DAP się znajduje, zmieniasz pomieszczenia?[/QUOTE] Mieszkanie ma poniżej 30m2, D.A.P jest podłączony przed drzwiami, czyli tam gdzie pies najczęściej podchodził, popiskiwał i skakał na klamkę. Zamawiam na wszelki wypadek kolejny pojemniku dap-u, nie wiem czy to działa ale nie będę póki co z tego rezygnować. W klatce jeszcze jej nie zostawiłam, na razie moje wyjścia nie powodują już popiskiwania, ale sunia chodzi po całym mieszkaniu-nie potrafi jeszcze się położyć. Rega zostaje góra na 10 minut sama, więc nie wiem jak zareagowałaby na dłuższy czas. Jest znaczna poprawa pomiędzy tym co jest, a co było, ale tak jak pisałam wcześniej nigdy nie wiem co jej go główki odbije.
  10. Kalm Aid ponoć należy podawać godzinę przed stresującym wydarzeniem
  11. to ja mam pytanie, swojego 8-letniego psa (adoptowana kilka tyg. temu) od prawie początku przyzwyczajam do pożyczonego kennela. Od początku. Przy suce sama doprowadziłam do lęku separacyjnego, wiem moja wina. Sunia zostaje wszędzie sama, w samochodzie, w miejscach, które dobrze poznała, ale nie potrafi zostać sama w moim mieszkaniu. Wtedy zaczyna popiskiwać, chodzi nerwowo od drzwi do okien i zagląda do mojego łóżka, zdarzało pogryźć się jej mój plecak i zjeść chipsy! :) Odczulam ją, wychodząc setki razy, ale są momenty,że położy się i prześpi pewien, krótki czas, a są moment, że nie mogę zejść nawet trzy piętra niżej. Nie witam i nie żegnam się z nią, suka śpi z dala od mojego łóżka. Od początku zastosowałam D.A.P, ale efekt jest jedynie taki,że sunia nie biega po mieszkaniu nerwowo(tak było na początku) tylko chodzi popiskując od czasu do czasu. Sama nie wiem, czy to efekt feromonów, czy odczulania. W miejscach, w których czuje się dobrze i tam potrafi zostawać sama, postawiłam klatkę kennelową. Sunia sama do niej wchodzi, je smakołyki, zamknięcie nie powoduje protestu. Pytanie, czy mogę przenieść klatkę do mieszkania i zostawić ją na krótko, np godzinę, oczywiście suka dostanie wtedy jakąś kość do obgryzania? i planuję podać jej dodatkowo KALM AID
  12. fakt pytania są dość dziwne skonstruowane, ale nie są absurdalne. Ja bym odpisała, z pewnością nie zaszkodzi, a przecież ostatecznie nie musi zdecydować o adopcji. Z pytań wywnioskowałam, że osoba szuka psa do sportów a nie byle jakiego z jakiegokolwiek schroniska. Bjuta, ja bym chyba poprawiła twoją odpowiedź o klatkę:) Sama zamierzam przyzwyczaić swoją 8-letnią sukę do klatki kennelowej, w przyszłym tygodniu jadę do hurtowni i kupuję sprzęt. Klatka to nic złego, wielu szkoleniowców ją używa, a przy psach sportowych to niemal obowiązek, żeby wyciszyć psa. Moim marzeniem jest, żeby jak najwięcej osób zadawało pytania przy adopcji, a nie przychodziło z oczekiwaniem na adopcję małego, rocznego pieska(i nic więcej). Na gryzonie będzie ją ciężko sprawdzić, ale chyba można ją sprawdzić na małego psa itp. wg mnie zawsze można to zaproponować.
  13. Spróbuj zapytać się weta o sedalin w żelu. To pasta, która powoduje zwiotczenie mięśni, pies ma pełną świadomość co się z nim dzieje. Kiedyś Sedalin niesłusznie był uważany za lek uspokajający, ale tak nie działa. Dzień wcześniej nie możecie go karmić, środek działa najlepiej gdy jest podany na czczo. Dajecie mu miskę i minimalną ilością karmy(najlepsze jest mięso lub karma z puszki) i na to żel. Sedalin działa dopiero po kilku godzinach, więc na łapanie musicie przeznaczyć prawie cały dzień. Pies jest raczej duży, ciężko jest ocenić średnią wagę, mi wygląda na 35-40kg. Biorąc pod uwagę że pies może dostać dużą dawkę adrenaliny, sedalin należy podać na wyższą wagę np na 50kg. Dopiero po paru godzinach od podania środka można zacząć podchodzić do psa, przez ten czas należy cały czas go obserwować z pewnej odległości, bo często zdarza się tak, że pies kiedy staje się "śpiący" szuka miejsca do ukrycia. W pierwszej kolejności najlepiej założyć mu ciasno obrożę lub obrożę półzaciskową i kaganiec. Wtedy można psa przenieść na miejsce docelowe i zacząć z nim pracować. Często takie psy wymagają tygodni a nawet miesięcy rehabilitacji
  14. szkoda, rozalka jakoś nie ma szczęścia....mój bazarek kończy się więc pewnie niedługo będą kolejne wpłaty
  15. pojęcia nie mam co komu przeszkadzają DT. Raczej pracodawcy nie przejmują się psychiką psów. Jest zakaz i musimy tego przestrzegać. Rozchodów psów nikt nawet nie może skontrolować, teoretycznie inspekcja ma prawo sprawdzić dane osoby, które psa wzięła ze schroniska, ale nie mogą tam jechać i robić kontrolę. Przepisy przepisami, ale podsumowując jakie broszury chcielibyście widzieć w schroniskach?
  16. oko behawiorysty niewiele pomoże. Wiem bo nawiązaliśmy kontakt ze szkoleniowcem, który regularnie do nas przyjeżdża. Często zdarza się tak, że to szkoleniowiec zadaje nam pytania bo przecież my znamy lepiej psa i ewentualnie może jeszcze coś dopowiedzieć. Chcemy zorganizować coś w rodzaju cotygodniowych, darmowych spotkań ze specjalistą dla osób które już adoptowały psa, bo wtedy może wkroczyć szkoleniowiec i podpowiedzieć jak psa wychowywać. Natomiast wiem, że może dobrać psa po prostu go nie znając, a patrząc się tylko na krótkie jego wyjście z boksu. Teraz schroniska dostają zalecenie,że mają [B]KATEGORYCZNY[/B] zakaz wydawania psów na DT. Jedyną szansą opuszczenia schroniska przez psa jego adopcja stała. Przepisy i temu musimy się podporządkować. Myślę żeby przygotować darmowe, wydrukowane w formie małej książki, podstawowe problemy behawioralne i jak im zapobiegać. Z lękiem separacyjnym jest tak,że najczęściej się ujawnia-ale jest to wina właścicieli a nie psa(albo przynajmniej w większości przypadków). Co jeszcze można przyszykować? Wg mnie im większe schronisko, tym mniej pracownicy znają psa. Podchodzą do pracy "hurtowo". Oczywiście i tutaj są wyjątki, bo to wszystko zależy od osób, które w schroniskach pracują.
  17. ja proponowałabym wezwać behawiorystę. Mieszkasz w dużym mieście, więc nie będziesz miał/miała dużych problemów ze znalezieniem specjalisty. Jedna wizyta to koszt około 70-100zł(ale ceny mogą jednak się różnić bardziej). Przyjedzie do Ciebie behawiorysta, zrobi wywiad, napisze zalecenia i reszta pracy będzie należeć do ciebie. Przynajmniej nie zrobisz głupich błędów jak na siłę wsadzanie psa do klatki...
  18. zapytaj się weta, on także powinien ci poradzić na temat roznoszenia psich chorób. Ja swojego psa przez 8 miesięcy leczyłam na świerzba(załapała to cholerstwo gdzieś na spacerze od innych psów). Mój ojciec jest pedantykiem, więc nic mu nie powiedzieliśmy o chorobie psa. Wystarczyło zachować podstawowe zasady higieny (mycie rąk przez posiłkiem itp)i nikt nie zaraził się od psa.
  19. przeczytałam cały wątek, wiele z was narzekało na różne formalności, podejście zwariowanych dogociotek itp... a jakie mielibyście wyobrażenie o idealnej adopcji-jak powinno to wyglądać?
  20. [IMG]http://static.dvdmax.pl/grafika/produkty/allegro/202030_0001.jpg[/IMG] coś takiego przed chwilą znlazłam na allegro, premiera książki jest datowana na 24 października
  21. [QUOTE]Półkola się przekręcają, ja miałam jakieś5 razy taką sytuację. lepsze są z całym kółkiem [/QUOTE] też wolę pełne kółka. Nigdy nie miałam do czynienia z ciągnącym psie na półzacisku, ale psom moich rodziców zdarzyło się parę razy idąc po podwórku zgubić obrożę z półkółkami. Furkidz kiedyś też miało półkólka i zmienili je na pełne koła. Prawda że ta druga wersja jest bardziej toporna, ale obroża już sama nie rozplątuje się.
  22. radku, jest światełko w tunelu czarnulki mają niewielką szansę na adopcję 3majcie kciuki
  23. Bjuto, rzadko tutaj się udzielam bo często po prostu nie mam nic do powiedzenia, ale nie tym razem. Patrząc na twoje ostatnie zdjęcia są one znacznie lepsze niż te z początku wątku. Szczególnie zdjęcie Rambo bardzo spodobało mi się, dla mnie to taki symbol polskiego, wiejskiego kundla zmęczonego życiem. A fotki rodzinnych spotkań..ach, tylko pozazdrościć takiej rodziny i znajomych.
×
×
  • Create New...