hmm...chyba nieee...:roll:
jak przyszli zdziwili sie ze tak mało psów mamy....
zobaczyli na staruszka dinga...i odeszli..
gdyby to byli oni wiedzieli ile mamy psow na stanie....
była procja pieszczot....
jako ze w boksie była diana i dingo kazdemu rzodałam taką sama ilość głaskana....
w schronisku staramy sie nie wyrożniać żadnego psa...pomimo ze lisia to moja córka...nie moge jej faworyzować:placz:
szkoda;)
hmmm...byli???:crazyeye:
kiedy....>>>
ja byłam dzisiaj do 23 w uciechowie i nikogo nie widziałam....
no moze oprócz rodzinki ale oni szukali dużego psa do adopcji
dingowi pomaga rimadyll...chodzi na coraz dłuższe spacery....nie chwieje sie tak bardzo...
jak podchodzi sie do boksu cieszy sie....na swój trochę indywidualny sposób...
jutyro opowiem więcej bo padam...dopiero wróciłam ze schroniska