Jump to content
Dogomania

AnaGD

Members
  • Posts

    236
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AnaGD

  1. Najprawdopodobniej poszedł jakiś mięsień, sporo tkanek w srodku było preparowanych żeby dostać się do ostatniego drutu wiec mogło coś niewytrzymac podskoków w euforii Dragona :/ Dziś już krew się nie leje ale łapa boli i jest opuchlizna. Dostaliśmy dodatkowe leki na 3 dni - Dolocarp. Apetyt jest, wode Dragon tez pije. Ruchu jak na lekarstwo bo każdy sprawia mu ból i nie chce nawet za bardzo z klatki wychodzic poza szybka toaleta. Niestety kuśtyka na 3 łapach. Musimy obserwować czy będzie poprawa ale póki co niestety krok w tył :(
  2. Póki co wyglada na to, ze Dragon czuje się tym razem lepiej niż po ostatniej operacji, jest znacznie weselszy. Z dobrych wiesci jeszcze tyle, że nie ma niedowładu. W łapie umieszczone są dodatkowo dwa dreny od zewnątrz i od wewnątrz. Może makabrycznie wyglądać zwłaszcza, ze wypływa tam surowica z krwią, ale to dla jego dobra by płyn był odprowadzany na zewnątrz i nie było ponownie obrzęków. W klinice smok za nic miał chęć pomocy i wyniesienia po schodach, wił się jak piskorz... więc finalnie wyszedł sam ku zaskoczeniu lekarzy ;D motywacja by wiać z kliniki jak najszybciej czyni cuda ;) Koszty niestety nie są małe, poza samym zabiegiem, do kwoty doszły badania histopatologiczne kości, o które poprosiliśmy, wymaz z kości by dobrać celowany antybiotyk, nocowanie w klinice i zastrzyki z lekami dzisiaj. Fakturę dostaniemy po weekendzie: Do tego doszedł worek leków - 180 zł. A to nie koniec bo czeka nas jeszcze rtg za jakiś czas by zobaczyć co się dzieje w kości ze stanem zapalnym, później znów zabieg wyjęcia kulek betonowych i pewnie „worek” antybiotyków. Długa i kosztowna droga przed nami w walce by ten koszmar się wreszcie skończył... https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dragon-w-dt-wciaz-potrzebna-pomoc
  3. Dragon jeszcze jest w klinice na obserwacji, odbieram go ok 17.
  4. Ok 20 zakończył się zabieg Dragona, ostatni drut został wycięty wraz z fragmentem kości. Na zdjęciu widać kulki z cementem z gentamecyną, które bedziemy chcieli by tam pozostały do 6 tygodni. W kości jest stan zapalny, który mimo usunięcia ostatniego drutu może być bardzo trudny do opanowania bo sięga samego szpiku :( Walka trwa... Dragon został na noc w klinice Alfavet Przychodnia Weterynaryjna 24h by nie transportować go niepotrzebnie na noc do domu, bo jutro kontrola. Tam będzie pod stała opieką i jutro zabierzemy go do domu jak pozwolą lekarze. Zważywszy na bardzo trudny dostęp do drutu i bezpośrednie sąsiedztwo nerwu kulszowego, który chirurg musiał odciągać i osłaniać by usunąć ciało obce może wystąpić czasowy niedowład , który może się utrzymać przez nawet kilka tyg :( P o wyjęciu kulek będzie potrzebna rehabilitacja smoka bo już widać zaniki mięśni. Dragon bardzo oszczędzał łapę, co zaowocowało zmniejszeniem masy mięśniowej. Został pobrany wymaz z kości, by zrobić posiew i ustalic co w głębi siedzi. Dodatkowo poprosiliśmy by fragment kości został wysłany na badanie histopatologiczne by mieć pewność, że nie ma więcej „niespodzianek”. Oby to była ostatnia prosta do spokojnego życia naszej przylepy bo na prawdę na to zasługuje. Jutro c.d. wiadomości i kosztorys. Czeka nas jeszcze długa droga leczenia i powrotu do sprawności. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dragon-w-dt-wciaz-potrzebna-pomoc
  5. Boston dziś miał zabieg kastracji, mały dochodzi do siebie. W czwartek kontrola i zastrzyki. Cóż... zadowolony pewnie nie jest z tego powodu, ale mnożyć nie zamierzamy kolejnych bezdomnych psiaków. Powinien być obowiązek kastracji... ile mniej niechcianym psom by to zaoszczędziło bólu i tułaczki :( Mimo to nawet dziś u wet kiedy odbieraliśmy Bostona jakiś Pan utożsamiał się ze strata jaj...najwyraźniej nie podzielał entuzjazmu z plusów wynikających z kastracji...
  6. Przelew dotarł :) bardzo dziekujemy :)
  7. Dziękuję i wzajemnie :)) Wszystkim Paniom najlepszego w naszym dniu :)))
  8. Bardzo dziękuje! Przelew dla Bostona dotarł :)
  9. Możliwe, dlatego tez pisałam, ze charakter tej rasy się w tym wypadku nie potwierdza, na szczęście... :)
  10. Dziekujemy bardzo! :) w tamtych rejonach gdzie biegał niedaleko są domy jak na wsi gdzie czas i mentalność się zatrzymała... mógł zwiać na suczki, ale widząc co miał na szyi i w jakim stanie był to na łańcuch go oddać spowrotem to żaden ratunek... Więc albo dostał kopa z auta albo zwiał komuś z łańcucha z jego fragmentem... Był kompletnie zdezorientowany i nie umiał się poruszać na ulicy więc mógł znać tylko budę i łańcuch... Takiego życia mu nie zamierzam zwracać, a jak widać szybko się zaadaptował do domu i wyskakiwania do łóżka ;)
  11. Dziewczyna ze schroniska z Boguchwały już pomogła nam malucha ogłosić, oby coś to dało i szybko znalazł się dobry dom!
  12. W przyszlym tygodniu chcemy Bostona wykastrować by wyeliminować zainteresowanie suczkami i znaczenie terenu. Zaoszczędzimy mu frustracji i ryzyka; ze pójdzie znów w siną dal za instynktem. Jednak to kolejne koszty - 180 zł, które trzeba pokryć. Bez wsparcia nie damy rady, a już pomagamy kosztem naszych pozostałych zwierzaków, które tez na nas liczą :( https://zrzutka.pl/k5awap
  13. Widnieją od wczoraj, wyróżnione na tydzień wiec jak się skończy wyróżnienie to jaknajbardziej się przyda nowe :)
  14. Boston jako pies w typie Jagdteriera okazuje się z każdym dniem nie wpasowywać w specyfikę rasy. Początkowo bardzo nieufny, nie pozwalający się dotknąć z każdym dniem robi postępy. Toleruje koty, daje się głaskać, wskakuje na łóżko, a nawet już sam wraca do domu z ogrodu i nie musi być zapięty cały czas na ląży. Z psami jest zgodny, unika konfrontacji, a przed dominującymi ucieka. Moze nie jawi się jako przylepa od pierwszego poznania i nie ufa od razu ale zasługuje na swojego człowieka; który będzie cierpliwy i będzie pamiętać, ze psiak prawdopodobnie niewiele dobrego zaznał w życiu i boi się np gwałtownych ruchów bądź jest łapczywy na jedzenie, którego pilnuje. To wszystko jest do wypracowania, potrzeba serca i czasu. Po paru dniach nam już sporo pokazał, wiec jak już trafi do siebie upływem czasu odda całe psie serce. Ale musimy mu pomoc znaleźć ten dom, może być ze spokojnymi psami, z kotem akceptującym psy i ze starszymi dziećmi, które będą wiedzieć, ze pies to nie zabawka i z tym egzemplarzem nie można zrobić wszystkiego co się chce bo może się przestraszyć i ugryźć.
  15. https://www.olx.pl/oferta/biston-psiak-w-typie-jagdteriera-szuka-domu-CID103-IDyTUsF.html widnieje ogłoszenie na miastach - Rzeszów, Katowice, Kraków, Chorzów, Wrocław, Łódź, Lublin, Warszawa
  16. POST ROZLICZENIOWY 1. 70 zł pierwsza wizyta u wet 2. 35 zł zastrzyki 3. 35 zł zastrzyki 4. 80 zł wet 5. 210 zł kastracja i kołnierz 6. 110 zł wet (zdjęcia przednich łap) Wpłaty: 1. 10 zł Nadziejka 2. 50 zł Poker 3. 20 zł Niesiowata 4. 20 zł Anula 5. 50 zł Malwa
  17. 28.02.2019r. Znaleźliśmy na Podwisłoczu w Rzeszowie przerażonego i nieufnego psa w typie Jagdterier. Biegał zdezorientowany środkiem ruchliwej ulicy, aż w końcu schował się w zaroślach. Miał na szyi duże kolucha od łańcucha i kababinczyk. Obok skórzanej grubej obroży była ślimaczącą się duża rana. Jak się później okazało, psiak był widziany już wcześniej, ale nie dał się złapać, uciekał przed ludźmi, a Ci którzy go widzieli na ulicy najczęściej go omijali... bo tak przecież najłatwiej przejść obok obojętnie... Nam serce nie pozwoliło zostawić tą biedę na ulicy by skończył pod kołami. W końcu udało się go złapać choć chciał nas zjeść. Obecnie mamy 7 psów pod opieką z czego 4 ciężko chore, wymagające opieki, leków i uwagi. Ten post zakładam by móc pomoc temu 8, którego inni omijali mimo iż widać było, że bez pomocy zginie... Dziś szukamy mu domu, jednak nim znajdzie się dobra dusza, która podaruje mu swoje serce trzeba się psiakiem zająć, a na to potrzebne są środki :( 1.03.2019 zabraliśmy psiaka do Przychodni Zalesie. Rana przy szyi okazała się być wielkim ropniem, z którego sączyła śmierdząca maź. Wet go oczyściła, dała zastrzyk z antybiotykiem o drugi ze środkiem przeciwzapalnym. Poza rana w „pakiecie” było stado kleszczy (na które zaaplikowana została tabletka Simparica), wystające rzebra i zapuszczona brudna sierść. Koszt - 70 zł Wieczorem Boston bo tak go nazwaliśmy miał kolejną traumę - kąpiel ;) Musielismy wyszorować go by znów zaczął przypominać psa :) 2.03.2019 Kolejna wizyta u wet, kontynuacja zastrzyków. Koszt 35 zł 3.03.2019 Kontynuacja zastrzyków. Koszt - 35 zł 4.03.2019 Psiak wybrał ostatnie zastrzyki, otrzymał kontynuacje doustną na 6 dni oraz po zakończeniu leków ma dostanie tabletkę na odrobaczenie. Koszt 80 zł ŁĄCZNIE koszty do tej pory - 220 zł Poza leczeniem potrzebna jest kastracja, to kolejne 180 zł. Bez Waszego wsparcia nie damy rady utrzymać kolejnego psiaka nim trafi do nowego domu. W związku z tym założyłam zbiórkę dla niego - https://zrzutka.pl/k5awap Historię małego znajdy można śledzić na bieżąco na FB - https://www.facebook.com/events/1148974981936320/?ti=icl Zdjecia w poście Bostona będzie załączać Margo bo moj zasięg na to nie pozwala.
  18. Śmiejemy się na rehabilitacji, że na 100 wizytę zamiast bieżni wodnej będzie bieżnia piłkowa ;D
  19. Pisałam do niej na Fb półtora tyg temu... nie odpisała w ogóle :(
×
×
  • Create New...