Jump to content
Dogomania

Joanienka

Members
  • Posts

    375
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Joanienka

  1. Ja też nie bardzo rozumiem... Co prawda mam psa, a nie suczkę, ale już po kilku godzinach był całkiem zdrowy i wszystko goiło się rewelacyjnie. Niedawno też moja świnka morska miała wycinany guz sutka, też duży szew, popsikane srebrem i też zaraz po narkozie śmigała jak głupia. No zwierza nie zatrzymasz
  2. Guccio miałaś dotąd farta. Ja nigdy psa nie miałam, a jak raz wzięłam to chorego "wilka" z agresją... No ale nic to, damy radę. A jak tam Toffik?
  3. No nie chcę martwić, ale mój pies dokładnie tak samo "goni duchy", widzi "niewidzialne" osoby, szczeka na samochody albo na siebie w lustrze - ale mój pies ma guza mózgu i padaczkę... Więc na Twoim miejscu od razu poszłabym z psem do neurologa, jeśli inne podstawowe badania nie wykazują niczego niepokojącego. Nie wygląda to dobrze.
  4. A owczarka masz od szczeniaka? Czy jest zdrowy? Oba psy są płci męskiej?
  5. A dlaczego nie idzie? Jak wchodzi na łóżko trzeba konsekwentnie kazać zejść. Nie ściągać siłą, tylko stanowczo powiedzieć. Może nie załapie od razu, ale w końcu tak Gotowaną marchewkę samą ugotować, bez ryżu i mięsa. Jak podjada z dworu to i marchewkę zje, a naprawdę powinna pomóc, mój pies też jest tylko na suchej karmie (Josera Optines)
  6. Bou - ja się zgadzam. Bałabym się adoptować Toffika, a jeszcze bardziej oddać go komuś do adopcji... Odnośnie mojego psa, to mam go zaledwie od czerwca, wtedy go adoptowałam. Ale on w momentach zdrowia jest cudownym psem i dlatego nie miałam problemu żeby go pokochać.
  7. A dlaczego ma problem z kupą? Czy jednorazowo zjadł coś nie tak czy to jakaś poważniejsza choroba? Na takie chwilowe rewolucje mojemu psu pomagała gotowana marchewka. Zawsze po niej kupa się ładnie normowała jeśli chodzi o konsystencję (tylko kolor się robił rudy ;) ), z resztą marchewka pomaga też u ludzi :) Co do spania to osobiście jestem zdania, że pies najlepiej gdy śpi na noc we własnym legowisku, do którego jest przyzwyczajony, wtedy i pies wypoczęty i ludzie wyspani...
  8. Można walczyć mentalnie z własnym psem i być ciągle uważnym, nie mieć zaufania - każdego ranka wstaje i wychodząc na spacer zastanawiam się czy zakładać kaganiec czy nie (bo czasem ma dobre dni), patrzę na jego ruchy, sprawdzam wzrok, czy nie jest rozbiegany, czy ciągnie nogi czy raczej ma za duże pobudzenie... Można, ale ja już jestem związana ze swoim psem. A zdecydować się wziąć obcego psa i od pierwszych chwil żyć w ten sposób codziennie? Nie widzę tego. To musi być osoba pokroju pani Kasi i pies nie mógłby mieć kontaktu żadnego z dziećmi.
  9. Bgra - na jednym z poprzednich zdjęć Toffik był ujęty z takich białym psem z wielkim ciemnym nochalem - co to za rasa? Ten biały pies wygląda przeuroczo :) aż chciałoby się wyściskać... Odnośnie ogłoszenia - mam wielką nadzieję, że jak ktoś zadzwoni to uzyska 100% prawdę odnośnie Toffika. Ja przy adopcji nie byłam w pełni poinformowana i nie wiem, czy drugi raz odważę się na adopcję... A już na pewno nie odważyłabym się przyjąć psa z taką agresją. Gdzieśtam wcześniej Tyśka pisała, że może Toffik ma guza. Ja myślę, że nie ma i że to wyłącznie problem behawioralny. Mam psa z padaczką przez guza (lub uraz mózgu, mri nie robiłam nie stać mnie ale wszystko inne wykluczone) i jednak jego agresja jest inna niż w zachowaniu Toffika. Prześledziłam wątek i z tego co wszyscy pisali, to Toffik reagował agresywnie w określonych sytuacjach i często coś chciał uzyskać. U Yoru agresja występuje wyłącznie w czasie aury padaczkowej i jest całkiem niespodziewana, bez żadnego powodu, Yoru potrafi zaatakować całkiem znienacka. Nie kieruje również agresji przeciw komuś konkretnemu - mogę to by ja (bo najbliżej) albo jego odbicie w lustrze albo drzewo albo cokolwiek - i on się nie kontroluje w tym momencie, nie wie chyba gdzie jest, co robi i kim są ludzie dookoła. I właściwie szybko mu mija, to są jakby przebłyski (niemniej mam już blizny na nogach, bo yoru to duży pies). Do tego przy guzie są inne objawy typu problem ze wzrokiem, z błędnikiem, niedowłady itp Więc uważam, że Toffik był wyuczony złych zachowań, ale nie do końca jestem przekonana czy w tym wieku, po tyle latach jest to jeszcze do odkręcenia? A na spacerze chodzi zawsze na smyczy i w kagańcu? A jeśli zaatakuje kiedyś małe dziecko?
  10. Takie pytanka dwa: 1. Gdzie te legowiska były kupowane? Czy ta zewnętrzna warstwa jest zdejmowalna? Fajnie wyglądają. 2. Kiedy piesowi trzeba ubierać ubranko? Takie małe to często widzę w ubraniach tzn ratlerki czy yorki, a ten piesek wygląda mi na średniego (z góry przepraszam jeśli pytanie jest głupie ale psa mam dopiero od czerwca i jeszcze nie przerabiałam zimowych problemów)
  11. Z tego co wiem, koprofagia u tak małych szczeniaków może być naturalna i z czasem przejdzie... Nie wiem co poradzić, poza tym, że wyjście 2 razy dziennie to za mało, żeby nauczyć załatwiania się na dworze.
  12. O choinka... to rzeczywiście trudny przypadek, bo ta josera festival jest lubiana przez psy zwykle... A barf nie wchodzi w grę? Wiem, że dużo przy tym zachodu i cenowo też nie tak super...
  13. W piątek Yoru miał szczepienie na wściekliznę. Byłam pewna, że krótko potem będzie atak, ale nie :) Jest już niedziela, a ostatni był we wtorek rano. Może będzie dobrze...
  14. Sjette poważnie? Raczej nie... Nie śpię z psem i na pewno nie zacznę.
  15. Piękny czarny psiaczek!!! :)
  16. No ale autorka wątku tego nie chce. I wcale się nie dziwię, bo też nie zawsze mam czas żeby porządnie wytrzeć mojemu psu stopy (żeby piach się nie nosił po mieszkaniu) a co dopiero jakbym miała te stópki myć... A nieumytego za chiny bym nie wpuściła na łóżko. Błoto to raz, ale i nie raz i nie dwa zdarzyło się że wdepnął w siki czy kupę... U mojego psa dochodzi jeszcze choroba, która to wyklucza.
  17. A taka sucha karma którą można zalać wodą żeby zrobił się sosik? Chyba Josera z łososiem tak można zrobić.
  18. Konsekwentnie kazać psu schodzić z kanapy/łóżka. U nas piesuś szybko załapał. Nasz nie może absolutnie spać na kanapach.
  19. Czy w obu przypadkach pieski zostały uśpione czy same odeszły? Pytam, bo nasz weterynarz dzisiaj właśnie kolejny raz sugerował nam, że dla Yoru raczej już nie ma ratunku. Dla mnie to za wcześnie. Jeszcze będziemy zwiększać dawkę leków. Nie chcę się poddać tak szybko. Może wtedy gdy ataki będą dzień w dzień bez choćby chwili przerwy bez aury... tak, wtedy nie będę go już dalej męczyć. Ale teraz jeszcze bywa sobą, a wtedy to najcudowniejszy pies na świecie, najukochańszy mój.
  20. Wg tablicy u mojego weta psy średnie ważą 15-25 kg, duże 25-40 i olbrzymie powyżej 40
  21. 3 ataki mięsięcznie to rzeczywiście niewiele. To na szczęście ma szanse z tym żyć i mieć dom :) Legowisko fajne, na szczęście że Frezja nie siusia . Pod kątem padaczki my musimy mieć zdejmowalny wierzch żeby przeprać, bo właśnie ataki najczęściej podczas snu są, a pies opróżnia się... Yoru jest właśnie spory i w typie owczarka. Pech jakiś, nasz wet podejrzewa, że padaczka jest pourazowa (uderzenie w głowę) - ale możemy zgadywać, jego przeszłość jest nieznana... hop! - a powiedz jak potoczyły się losy twoich owczarków? Jak długo daliście radę? Czy Frezja miewa aurę? Same napady w sumie to nie kłopot, najgorsza jest aura. Niedowidzenie to też nie problem, trzeba tylko pamiętać, żeby psa nie nadepnąć albo ostrożnie otwierać drzwi przy nim. Zwykle nie mamy z tym kłopotu, raz tylko Yoru wpakował się w kuchni w słoiki i pozbijał, na szczęście się nie pokaleczył. Najbardziej niefartowny napad padaczkowy też w kuchni, spadło na niego krzesło, a podczas konwulsji pazurami przebił czteropak piwa stojącego obok i biedak po ataku śmierdział nie tylko sikami ale i piwskiem...
  22. Biedna Frezja... A jak często ma ataki? Czy częstotliwość się zwiększa? Trudno będzie znaleźć dom stały... Epilepsja to moim zdaniem najgorsza psia (i kocia) choroba, gorsza nawet od raka, bo nieuleczalna i wykańcza dzień po dniu i psa i właściciela. Opieka nad psem z epilepsją kojarzy mi się z opieką nad osobą chorą na alzheimera... Pies w czasie aury też bywa agresywny i nieprzewidywalny, nie poznaje bliskich, nie wie co się dzieje dookoła, a gdy aura mija, często nic nie pamięta... Pies z epilepsją to dr Jeckyl i mr Hide. I nie można winić psa za te złe chwile, bo to nie on - to choroba. Tak sobie tłumaczę... Często słyszę, że z epilepsją można żyć, że psy dożywają późnej starości. Epi bywa skrajnie różna. Od takiej jedynie z atakami petit mal raz na jakiś czas, poprzez średnią (grand mal co jakiś czas), po najgorszą - taką jak ma mój Yoruś - lekoodporną cholerę, która dzień po dniu zabiera mojemu psu umysł. Nie pomaga luminal, gabapentin, pexion (drogie cholerstwo!). Jutro pytam o kolejne leki. Czy mu wytrzyma wątroba? Nie wiem. Ktoś wcześniej pisał, że Frezja ma problemy ze wzrokiem. To też normalne przy epi. Mój pies "widzi duchy" tzn czasem uchyla się przed czymś niewidzialnym, wpatruje się w jakiś punkt, lustra mam pozasłaniane, bo pies szalał przy nich. Często niedowidzi i uderza w ławki, ściany, drzwi na spacerze. A od niedawna przez kolejne ataki ma też niedowłady i nieraz mi już spadł ze schodów (o tym też ktoś pisał). Kto podejmie się opieki nad psem z epilepsją? To musi być ktoś, kto tak jak ja pracuje w domu i może opiekować się psem 24h/dobę. Najlepiej BEZ DZIECI. Ja mam i się o nie boje. Mam w domu kaganiec i przeszkoliłam dzieci, co w razie gdyby mnie chwilowo nie było, a psu odbije. Mają się zamknąć w pokoju i czekać. Ewentualnie osłonić kocem. Gdy pies ma atak wiedzą jak zabezpieczyć go żeby nie zrobił sobie krzywdy. Nieraz już wycierały mocz po ataku.... ale naprawdę nikt ŚWIADOMIE nie powinien fundować takich "atrakcji" dziecku.
×
×
  • Create New...