-
Posts
620 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chounapa
-
czyku, bassety z natury są trudne i lubią być problematyczne. Na 100% nauczy się zachowania od podwórkowych kolegów i będzie stwarzał problemy ;) Basset to nie jest też pies podwórkowy. Czas kiedy Ciebie nie ma, powinien spędzać w domu, na swoim legowisku. Wtedy powinien nabrać sił na pracę z Tobą. Praca, nie wystarczą spacery czy nauka siad. Żeby pies był szczęśliwy potrzebuje pracy, do której został stworzony ( pies myśliwski ). W innym wypadku, zostanie stłumiony, ograniczony i bardziej skłonny do problematycznych zachowań ;) . To nie będzie dla niego dobre. Takie jest moje zdanie. Ja bym się na tą rasę nie odważyła.
-
[URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_9987_zps52296612.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/th_IMG_9987_zps52296612.jpg[/IMG][/URL] ;D
-
Jak takiej na łóżko nie wpuścić ? :P ( tym bardziej że pod stołem już ciasno a lubiła tam sypiać )
-
[IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/IMG_9982_zps49a49cbc.jpg[/IMG]
-
Młoda jest przepiękna. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć jej duuużoo radości i miłości tam, gdzie trafi.
-
Nie ma zdjęć :P Właśnie zrobiłam jedno i się zachwycam ;D Kiedyś [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo/IMG_9670_zpsabbe418e.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/Lilo/th_IMG_9670_zpsabbe418e.jpg[/IMG][/URL] Dziś [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo/20140602_122647_zpsdff93fdf.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/Lilo/th_20140602_122647_zpsdff93fdf.jpg[/IMG][/URL] Wydłużyła się. Niedługo jej koca braknie, muszę jej ładne legowisko wielkie do pracy kupić ;)
-
Tak się zastanawiałam czy nie będzie się wściekać że nie może złapać ( o to może chodzi? ), ale się nie wściekała :P
-
Lilo śpi jak zabita.... wybiegana jak nigdy. o obiado-kolacji szarpanko, później spacer z piłeczką, kopanie dziur, szybkie przypomnienie znanych komend. Później w domu znów szarpanko, komendy, piłeczka.... już miało być dość, ale córa znalazła laserek dla kota. Laserek załatwił sprawę, pies padł ... strasznie się podobało ;D .. Oczywiście jak to pies, trzeba było kropkę złapać w zęby, tak nadziała się zębami na szafę i dłuższą chwilę zastanawiała się co się stało :roll:
-
:( może jeszcze nie wszystko stracone...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
chounapa replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Lilo podeszła do praktykantów w naszej firmie.... Jeden z nich zaczyna ją głaskać i słyszę: "Lilo śmierdzisz.... cuchniesz.... ...a nie, to jednak ja" -
[URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo/IMG_9974_zps0123df58.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/Lilo/th_IMG_9974_zps0123df58.jpg[/IMG][/URL][URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo/IMG_9973_zpsa246874a.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/Lilo/th_IMG_9973_zpsa246874a.jpg[/IMG][/URL] 2 koty mam od dawna. Z racji zawodu ( że mam możliwość ), swojego laptopa czyszczę co 1-2 miesiące. Nigdy nie było specjalnie dużo kurzu, bo i w takim okresie niespecjalnie jest jak laptopa zagnoić użytkując go w domu. Dziś czyściłam laptopa po 1,5 miesiąca od pojawienia się psa. To co zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania ;D . [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/IMG_9979_zps8f141860.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/th_IMG_9979_zps8f141860.jpg[/IMG][/URL]
-
Cudo. Również moje marzenie, ale jak pokazywałam dla m. czarnego psa to od razu mówił, że brzydki ... :roll: ... zgodził się na adopcje, byle nie całe czarne :roll: To tak samo jak z Lilo, nie rozumiem jak je można wywalić ot tak ;( ... przecież odrobina cierpliwości, ładnie sklecone ogłoszenie i takie cuda domy zawsze znajdują!
-
NELA i LOKI - czarny anioł i biały diabeł, czyli terierzy duet
chounapa replied to Qeeriefire's topic in Foto Blogi
Zdjęcia na śpiocha zawsze rządzą!!! -
[QUOTE][COLOR=#000000]I czy to powodowało, że te szczury na 100% miały na zawsze dom? Bo u psów nie jest to żadna weryfikacja. Ludzie są wspaniałymi aktorami tak naprawdę.[/COLOR] [/QUOTE] Nie wiem jak jest w przypadku psów. W przypadku szczurów, pozwalało to zweryfikować warunki: - szczur potrzebuje dużej klatki, wiele osób uważa że za dużej by im się chciało ją kupować. - potrzebuje wybiegów poza klatką, warto zerknąć na pokój gdzie ma biegać, podpowiedzieć jak zabezpieczyć. - towarzystwa. Nie mogą być same, jak ktoś chce jednego, powinien mieć już jakieś swoje. W takim wypadku można ocenić wizualnie czy są zadbane. Wizyta też może ujawnić obecność ukrywanego pod łóżkiem węża, który docelowo miał szczury zjeść. W praktyce jest raczej tak, że wyłudzacze-terraryści nie interesują się szczurami gdzie ktoś wymaga wizyty. Kiedyś ktoś uznał że to świetny żart wyłudzić szczura na karmę udając dobry dom, niestety żart został podchwycony przez innych równie mądrych... Ponieważ są dość skomplikowane, o czym większość początkujących nie myśli, podczas wizyty zazwyczaj przekazywana jest skrócona instrukcja obsługi szczura. Jeśli oddawałam szczury bliżej, brałam je ze sobą na wizytę i zostawały w nowym domu już tego samego dnia. Jeśli to było gdzieś dalej, prosiłam znajomych, zaszczurzonych o zweryfikowanie warunków i rozmowę z chętnym. Po przeprowadzonej wizycie, szczury jechały do domu pierwszym transportem ;). Poza jedną nieudaną adopcją, nie miałam więcej problemów. A ta jedna akurat nie wiązała się ani z wizytą, ani z warunkami.
-
Ja nie mam nic do ludzi którzy mają niekastrowane zwierzęta i pilnują by zwierzęta te się nie mnożyły. Jednak gdybym miała psa na DT w wieku odpowiednim do kastracji, sama bym go ciachnęła dla pewności. Gdybym oddała młodego psa, raczej wpis taki w umowie by się znalazł. Z reguły ludziom nie ufam, więc wolę jak najlepiej się zabezpieczyć :). Lilo będzie wykastrowana dla jej spokoju, mojego spokoju, bezpieczeństwa i by zminimalizować ryzyko chorób układu rodnego. Chyba że przed kastracją pojawią się jakieś przeciwwskazania. Ten wymóg rozumiem, ale niektóre faktycznie niestety bywają jak z kosmosu :roll: Mimo wszystko umowa i wizyta przedadopcyjna to coś, czego bym nie podarowała, bo ktoś nie lubi obcych w domu. Zawsze się tego pilnowałam w przypadku szczurów, które oddawałam. Mam cały segregator umów o szczurki, z których wiele już dawno nie żyje i czuje się z tego powodu pewniej. Zdarzyło mi się również powołać na umowę i odebrać 2 szczury z domu który średnio wypalił. Fakt, że ta osoba prawdopodobnie by nie robiła problemów z odbiorem bez umowy, ale umowa była i się na nią powołałam. W Twoim przypadku akurat czas był wrogiem, więc oby nie było przykrych niespodzianek. Ja trzymam kciuki :)
-
Ja robiłam wizyty i wymagałam wizyt przedadopcyjnych dla szczurów :P
-
Tyśka, sęk w tym, że one uparcie udają że się nienawidzą!
-
Byleby osoby którym fundacja odmówi z powodu płotu, nie kupiły psa z pseudo :roll: Z tym niespuszczaniem to faktycznie głupota. Według mnie, ciężko wybiegać psa, trzymając go ciągle na smyczy, a długa linka w wielu miejscach jest kłopotliwa. Sama już dość często puszczam Lilo w miejscach gdzie wiem, że nawet jeśli nie wróci od razu zawołana, to jest bezpieczna. Lilo nie ucieka, czasem jedynie zawiesza się na moment i kalkuluje czy opłaca się przybiec już, czy jeszcze chwile się na mnie popatrzeć jak głupek. Pod pracą wychodzimy już właściwie bez smyczy. Smycz i smaczki biorę w rękę. Idziemy od razu za budynek, gdzie mała załatwia potrzeby i właściwie od razu wracamy. Nie odchodzi ode mnie dalej niż na metr nigdzie gdzie jeżdżą samochody (np. parking przed budynkiem gdzie pracuje, zanim dojdziemy za budynek ), a jak jest bez smyczy i widzi obcego psa, zawsze przybiega do mnie i czeka aż ją zapnę. Wtedy albo czekamy aż sobie pójdzie, albo podchodzimy, witamy się i spuszczam ją ponownie by mogły się pobawić. Nie wyobrażam sobie, prowadzania jej tylko zapiętej, skoro nie robi żadnych problemów kiedy nie jest ograniczana przez smycz. Przymus kastracji, akurat mi nie przeszkadza. Osobiście wykastrowałabym najchętniej wszystko co się rusza, z ludzkimi samcami włącznie ;). Lilo prawdopodobnie też zostanie ciachnięta w odpowiednim wieku, mimo że nikt tego ode mnie nie wymaga ;). Ale karmienie ( zakładając że nie są to resztki z obiadu ), wychowanie ( jeśli opiekun nie krzywdzi zwierzaka ) czy wybór miejsca do spania, powinny jednak leżeć w kwestii osoby, która wzięła psa.
-
[QUOTE][COLOR=#000000]tylko nie radzę sobie z nim [/COLOR][/QUOTE] A mi się wydaje że bardziej nie radzisz sobie ze sobą ;) . Ale nie przejmuj się i nie odbierz mnie źle. Sama to znam. Wiem co to jest ogromna frustracja bez jakiegoś specjalnie tragicznego powodu. Znam uczucie zmęczenia, jeśli trzeba wstać wcześniej. Bez kawy rano jestem "zombie", nie ma szans żebym była w stanie wywlec się z domu choćby bez łyczka kawy. Też nie radzę sobie ze złością, co odbijało się na innych w okół. Ale staram się z tym walczyć. Nie z przekorną córką, która uwierz, jest o wiele większym złem niż niesforny pies ;). Nie z wkurzającym mężem. Nie z rozwalonym kwiatkiem czy zasikanym dywanem. Walczę w pierwszej kolejności ze sobą. Milion wdechów, zanim otworzę jadaczkę, chwila na przemyślenie swojej reakcji i dopiero na koniec moja odpowiedź na to co mnie wkurzyło. Bo jak odczekasz 3 sekundy zanim zareagujesz, nie raz uzmysłowisz sobie, że tragedia się nie stała. Pomyśl o tym w ten sposób. Jak pokonasz samą siebie, to już połowa sukcesu. A i uwierz, że udana walka z samą sobą, za niedługi czas da Ci więcej sił na inne sprawy. Takie jak zabawa czy trening z psem. A jak Ty będziesz się uśmiechać do psa to i pies chętniej będzie się uczył. Kup tą linkę, znajdź zdrowe, drobne smakołyki w ogromnej ilości i idźcie razem zdobyć świat ;)
-
to będzie leżeć na drugim kocie ^^
-
Witaj ;) Miło widzieć nowe osoby w swojej galerii ;) Ja wiedziałam, że one udają! Wiedziałam!!! Tylko dowodów nie było. Teraz dowód mam! Jakość kiepska, bo w łóżku pod ręką tylko telefon, a w domu ciemno. Ale jest! [URL=http://s1058.photobucket.com/user/Sylwia_Ptak/media/Lilo/20140527_005552_zpsb40e30bc.jpg.html][IMG]http://i1058.photobucket.com/albums/t407/Sylwia_Ptak/Lilo/th_20140527_005552_zpsb40e30bc.jpg[/IMG][/URL]
-
Wydaje mi się, że 8 godzin w domu, gdzie można swobodnie zjeść, napić się, popatrzeć przez okno czy nasikać na dywan, jest mniej uciążliwe niż 8 godzin w samochodzie ale z człowiekiem :).
-
[quote name='umberto_eco']A jak wyobrażasz sobie wyprowadzenie na spacery dwóch młodych psów, gdy ma się niemowlaka/malutkie dziecko a męża z racji pracy nie ma prawie cały dzień w domu?[/QUOTE] Dziecko dla zdrowia też potrzebuje spacerów. Dziecko w wózek a psy już w tej chwili nauczyć grzecznie chodzić przy przewodniku i żaden problem wyjść razem. Dziecko to nie koniec świata, ani życiowa tragedia. Ja nie rozumiem takiego podejścia. Kiedy dziecko się pojawi, psy nie będą już potrzebowały wychodzić 8 razy na dobę, wystarczy krótki spacer rano, krótki popołudniu i dłuższy można zwalić na męża lub wyjść po jego pracy w ramach odpoczynku od obowiązków :roll: Skoro pies może usiedzieć sam w domu cały dzień jak opiekunowie pracują, to jaki problem żeby ten sam czas spędzał w domu kiedy jeden z opiekunów jest zajęty pociechą ? Edit: Troszkę się zagalopowałam, nie zauważyłam że odpowiadam na stary post :P
-
Ojj... cóż zrobić. Najważniejsze że nie poszła do schroniska :) .