Jump to content
Dogomania

Jola_K

Members
  • Posts

    7297
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jola_K

  1. jak si emiewa Karolek? czy to juz ten dom, jedyny, na zawsze?
  2. ciesze sie ze Yoko ma nowy dom, a sa jakies nowe wiesci? jak z trzymaniem moczu?
  3. [quote name='agata-air']Witam!!! Znalazłam domek dla rudego kotka. Kotek będzie wychodzący. Do kastracji przekonuje i myślę ze mi sie uda. potrzebne są zdjęcia zwierzaków, Kot będzie u mocno zakoconej rodziny (8kotow). Kociak, ale może być już lekko podrośnięty. [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_smile.gif[/IMG] [/quote] czy domek jest nadal aktualny? w schronisku jest takie cudenko: [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/2635/rudobialymgt9.jpg[/IMG] sa tez inne cudenka, bialo czarne krowki, czarne, tygryski, bialo bure, bialo szare.... mam jeszcze kilka fotek wkleje pozniej [B]poszukiwane na cito domki tymczasowe i stale[/B]
  4. wczoraj dostalam wiadomosc ze umarla trikolorka - Amelka ze zdjecia ponizej, kocia nalezala do rodziny nr 1, ktora jako pierwsza zabralam ze schroniska (tygryska mama i jej 4 corcie: dwie tri i dwie tygryski) Ta trikolorka i jedna z burasek przebywaly od 2 tyg w domku tymczasowym, nagle w tym tyg kotka sie rozchorowala, slabla z godziny na godzine, miala wodobrzusze.... umarla :cry: :cry: :cry: wet zdiagnozowal FIP mialy wspaniala opieke, los znowu z nas zakpil... :cry: Amelka ['] [URL="http://img475.imageshack.us/img475/5696/64682647gw8.th.jpg"][IMG]http://img475.imageshack.us/img475/5696/64682647gw8.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://http://img211.imageshack.us/img211/1918/43401312zq0.th.jpg"][IMG]http://img211.imageshack.us/img211/1918/43401312zq0.th.jpg[/IMG][/URL] i ostatnie zdjecia w klinice [URL="http://img509.imageshack.us/my.php?image=kociarodzina210701mnh3.jpg"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/8900/kociarodzina210701mnh3.th.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img362.imageshack.us/my.php?image=kociarodzina210702myj3.jpg"][IMG]http://img362.imageshack.us/img362/2748/kociarodzina210702myj3.th.jpg[/IMG][/URL] tyle smierci ostatnio ogromnie to boli :cry:
  5. ech, znam te nerwy, gdy kot nie wraca do domu... mam nadzieje, ze i ta koteczka wroci kilka dni temu, podczas mojego wyjazdu, dostalam sms ze Sisi ma zmiane w okolicach ogonka, rozpoznano grzybice, na szczescie we wczesnym stadium i od razu podano jej odpowiednie leki, zostala tez zaszczepiona p/grzybicy szukamy dla niej domku nadal...
  6. ponizej obiecane zdjecia z wczoraj jak pisalam, dolozyli "Małyszka" - tak nazywaja go lekarze :) faktycznie w lot potrafi znalezc droge do mleczarni ;) tutaj obudzil nas dzwiek otwieranych dzwiczek [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/7971/kociarodzinabialoczarnahj5.jpg[/IMG] zobaczcie, jakie ladne oczka ma burasek :) (zdjecia do porownania powyzej) [IMG]http://img507.imageshack.us/img507/1417/kociarodzinabialoczarnawa6.jpg[/IMG] tutaj eksponujemy Małyszka jest malusi, to koci noworodek, trudno byloby go wykarmic bez mamki, ale jest to mozliwe (lecznicowa kotka - Irka, ktora jest stala rezydentka lecznicy i sluzy jako dawca krwi w potrezbie, tez byla taka malenka gdy ja do uspienia przyniesiono, lekarze ja odkarmili i mieszka sobie, ma staly etat w klinice, nie jest wychodzaca) [IMG]http://img329.imageshack.us/img329/1586/kociarodzinabialoczarnamh7.jpg[/IMG] prezentacja trwala krotko, wkrotce Małyszek podpiął się do mleczka, a strasze rodzenswo, zabralo sie za zabawe [IMG]http://img176.imageshack.us/img176/8225/kociarodzinabialoczarnaoj0.jpg[/IMG] i z powrotem pijemy... wszystkie razem: czarny [B]Don Pedro[/B] tygrysek [B]Amigo[/B] maluszek [B]Małyszek[/B] [IMG]http://img267.imageshack.us/img267/3170/kociarodzinabialoczarnakd3.jpg[/IMG] mama jest wychudzona nadal, ale nie jest to dziwne, ona ciagle lezy, a one ciagle ja poja, ma anielska cierpliwosc inna nasza kocia mama, ktora jako pierwsza z dzieciakami trafila do lecznicy, bura koteczka, jest nadal w domku tymczasowym, ale moze tam pozostac tylko do przyszlego tygodnia, to zaledwie kilka dni :( po tym czasie nie mam gdzie jej dac :( przez ten czas jak mieszka na tymczasie, opiekunowie maja o niej bardzo dobre zdanie, jest milutka, reaguje na zawolanie, zalatwia sie do kuwetki, zaakceptowaly sie z rezydentem, ale ciagle miski maja oddzielne, ma apetyt i nabrala cialka szukamy domu!
  7. czia, dziekuje za pomoc, wystawimy wspolnie rzeczy ktore oferujesz jest kilka mozliwosci zrobienia aukcji, albo wystawiasz sama, albo przesylasz mi zdjecia i opis przedmiotow (wymiary, material, kilka slow o przedmiocie...) i ja wystawiam. Robilam juz kilka razy laczone w ten sposob aukcje (np kooperacja z Dea w aukcjach dla Karola). Jak wystawic samemu aukcje - -napisze pozniej w wolnej chwili. slicznie raz jeszcze dziekuje :)
  8. tez sie ubawilam Lemonaida, 10 punktow za skojarzenie :) pozdrawiam i usciski dla futrzakow :)
  9. [quote name='zuziaM']Jejciu, Jolu ..... Ty ostatnio nam takie zle wiesci tylko przekazujesz :placz: .....[/quote] chcialabym przekazywac tylko wesole, niestety ciagle widze tylko przypadki wymagajace natychmiastowej pomocy, nie umiem tego odmienic :( dzisiaj dwa maluszki o ktorych powyzej pisalam - zawiozlam do kliniki, jedna koteczke - Molly czeka amputacja resztek oczka, druga - Nelly, dostanie antybiotyki, ale czas pokaze czy oczko uda sie uratowac, narazie trudno go dostrzec pod powiekami :(
  10. kociaki zawiozlam do kliniki jesli wierzyc pani z personelu schroniska, to sa to dziewczynki - ja w pospiechu nie popatrzylam pod ogonki kotki dostaly imiona Molly i Nelly zostaly przyniesione przez jakis chlopakow, kociaki sa trzy, ale ta trzecia ma oczka normalne wstepne ogledziny potwierdzily brak oka u jednej z kotek, nazwalam ja Molly, druga - Nelly ma oczko niedorozwiniete, podanie antybiotykow i podleczenie pokaze, czy bedzie na nie w ogole widziala Molly czeka amputacja resztek oka, koszt zabiegu z narkoza to ok 340zldo tego dojdzie koszt hospitalizacji i podawania odpowiednich lekow obie maja swierzbowca, zostana tez odrobaczone... lekarze postaraja sie doprowadzic do zdrowia oto zdjcia z kich klatki w izolatce Molly (z prawej z tyłu i Nelly-ciut blizej Molly Nelly jeszcze smutne ale wierze ze za jakis czas beda to radosne kociaki w swoich domach, moze w jednym? ktokolwiek moze wesprzec nas w pokryciu kosztow leczenia - to z gory dziekuje wplaty mozna kierowac na moje prywatne konto, lub poprzez jakas fundacje - w tej kwestii nie jest istotne kto jest platnikiem
  11. dziekuje Fanaberia, dziekuje w imieniu tych dwoch maluchow jutro rano zamierzam je zabrac do weta, chce by zostaly tam zdiagnozowane i by podjeto konieczne leczenie, pewnie zostana tam jakis czas potrzebuje jednak wsparcia, dzisiaj zaplacilam za koty kolejne 380zl :( placilam karta i nawet do konca nie wiem czy mialam na taka kwote wplywy z bazarkow (nie bylo mnie kilka dni na forum i wlasnie nadrabiam zaleglosci) a to nie koniec ich pobytu w klinice, na wszystko oczywiscie mam rachunki i zaswiadczenia o przebiegu leczenia naszych kotkow
  12. nowy watek kociakow ze schroniska: dwa maluszki bez oczek :( [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6462239#post6462239"][B]KLIKNIJ[/B][/URL]
  13. Dzisiaj bylam w schronisku, zrobic zdjecia jego nowym mieszkancom - malym kociakom, ktore przybyly w ciagu kilku ostatnich dni. Jest ich 16scie :( Szacuje, ze maja okolo 2-3 miesiecy. Sa ruchliwie, bawia sie, jednak nie wszystkie........ Dwa siedzialy smetnie z boku, jeden na laweczce Drugi zaszyty w koszyczku: Te bidy potrzebuja natychmiastowej pomocy. Kociaki nie maja oczek, nie wiem czy jest to wynikiem jakiegos nieszczesliwego wypadku, czy ktos celowo im to zrobil :evil: Te dwa maluszki podobno ktos wczoraj przyniosl do schroniska... Rozmawialam juz z wetem, chce je zobaczyc. Chcialabym je zabrac juz jutro rano. Mam nadzieje ze pozwola mi je zostawic u nich na kilka dni. Prosze was bardzo mocno o pomoc dla tych maluszkow, bedzie potrzebne wsparcie finansowe i tymczasy/domy stale. Z gory dziekuje za pomoc.
  14. nie wiedza co sie stalo, dlaczego dzis rano nastapil kryzys, w poniedzialek i wczoraj bylo juz lepiej, poprawa byla widoczna, chetnie jadl, byl silny, az do dzisiaj, dostal duza pomoc, lekarze robili wszystko co w ich mocy, dlaczego los jest taki okrutny? :( przez lzy nie widze klawiatury, ogromnie mi przykro :( maluszku, spij slodziaku, przepraszam... dla Ciebie ['] [']
  15. przed chwila zadzwonili do mnie z kliniki kotek umarl :( :( :( :(
  16. do wieczora nie bedzie mnie necie, wieczorem przekaze wiadomosci o maluchu i wkleje fotki, potrzebny ogrom cieplych mysli i kciuki!
  17. powstrzymalam sie od zwrocenia ci uwagi, bo to o zycie kociaka chodzilo, czas naglil i nie chcialam wdawac sie w klotnie... ale uwazaj na przyszlosc, mam ograniczona cierpliwosc ;)
  18. dobrze ze juz po wszystkim, znam przykry widok malego wiotkiego cialka po zabiegu, pozniej opieka nad nim przez kilka godzin i kolejne dni Az 14szwow? dzielna dziewczynka, na pewno bardzo ja to balalo w pierwszy dzien, moze dlatgeo nie chciala jesc a jak Zuzia na to wszystko? interesuje sie Kasia w domu? no i na odwrot jak Kasia na kociaka?
  19. dzwonilam przed chwila do kliniki, kociak dzisiaj jest slabszy, mam nadzieje, ze to chwilowe niedomaganie, ogromnie sie martwie :( kciuki trzmajcie!
  20. wiem Hund, lekarz tez mowi ze to wygladalo nie ciekawie, a zobaczyl kociaka juz po czescowym odmoczeniu skorup ropy, ktorymi ty sie zajelas w drodze do kliniki. dziekuje wam za szybka pomoc kociakowi :) , to wy jako pierwsze uratowalyscie jemu zycie :)
  21. wątek niewidomego kociaka, ktorego od niedzieli mamy pod swoja opieką: [url=http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=76074][B]KLIKNIJ[/B][/url]
  22. Jestem kotkiem. Najdalej jak sięgam pamięcią, to było nas dwoje. Mamy nie pamiętam. Od początku traktowano nas inaczej, wyróżniono, byliśmy z dużymi ciotkami i wujkami, razem z nimi, mogliśmy wychodzić na wybieg a nawet na daszek i patrzec z góry na biegające psy. Było fajnie, bawiliśmy się, biegaliśmy za straszyzną, czasami któryś przyłożył nam łapką po głowie, ale przyznam, że trochę dokuczaliśmy.... Tak mijały dni aż zrobiło sie baaardzo ciepło, więcej spaliśmy i coraz mniej widziałem, z oddychaniem miałem problemy, siostra też czuła sie gorzej. Nie mieliśmy ochoty na zabawy. Byliśmy coraz słabsi.. Pewnego dnia siostra spała wyjątkowo długo, była jakby zimniejsza, leżała na środku wybiegu, wygladała wciąż jakby spała, ale się nie budziła, położyłem sie obok niej, czuwałem. Nastał kolejny dzien, nadal leżeliśmy na środku wybiegu, znów robiło się coraz cieplej i cieplej.... więcej nie pamiętam. Ocknąłem się w jakimś małym pomieszczeniu, wkoło było ciemno, kompletnie nic nie widziałem, słychac było szum, czułem ciepły dotyk na ciele-to było miłe, a do nosa przykładano mi zimną, mokrą szmatkę... to nie było miłe, ale oddychac latwiej mi było. Nie protestowałem. Nie miałem siły. Słyszałem jak ktoś rozmawia: "Jolka co robić... stan agonalny.... do uśpienia... co robić?... dobra... dobra... jedziemy tam..." Do uśpienia? Nie chcę zasypiać, długo spałem, chociaż czuję się zmęczony, ale nie chcę teraz! Szum ucichł. Ciepły dotyk czułem jakby mocniej, lekki podmuch wiatru, słońce, potem zimna powierzchnia, ktoś mowił, że jest źle, że oczka fatalne, nie będę już nigdy widział (żart?), że potwornie odwodniony. Smarowali mnie czyms po oczkach. Potem na grzbiecie poczułem ukłucie, potem znow szum i mrowienie na łapce.. i potem ukłucie w łapkę, jedno, drugie, trzecie... ktoś powiedzial: "żyłki się zapadły, nie mogę sie wkłuć". Potem mnie nakarmili, dobre było, nigdy takiej nie jadlem. Położyli mnie na czymś miekkim i poszli sobie. Zrobiło sie cicho, wkolo czułem zapach innych kotow, były znajome, jeden to chyba tej czarno-białej ciotki, która miała dzieciaki, ale jakiś czas temu zabrano je od nas. Wróciła? Gdzie ja wlaściwie jestem? Nadal nic nie widziałem. Zasnąłem. Obudzil mnie jakis hałas, to ciepły dotyk przyszedł i smarował mnie czymś po oczach, podał mi jedzenie. W ogole to po przebudzeniu lepiej sie poczułem, ale brakowało mi mojej siostry, miauczałem by mnie do niej zabrano. I tak ciagle w małych odstępach czasu ktoś przychodził i smarowali mnie po oczach i karmili.... . Za którymś razem przyszedł ktoś inny, zapach znów jakby znajomy... znow poczułem ciepły dotyk, jedzonko w pyszczku, ktoś mówił do mnie dużo słów i w pewnym momencie usłyszałem "walcz myszeńko, będziesz miał dom. Już na ciebie czeka". Nie wiem co to jest to "myszeńko" i nie wiem co to "dom", ale brzmiało to jakoś tak miło że sie rozmruczałem... ***************************************************** To historia okolo 2 miesięcznego koteczka, zabranego w niedzielę ze schronu. Jego siostrę znaleziono martwą na wybiegu :( ['] Tak wyglądał, gdy trafił do lecznicy: Był skrajnie wyczerpany, nosek i oczka były całkowicie zaklejone, cudem jakoś łapał powietrze. Trzykrotna próba założenia wenflonu nie powiodła się, tylko dlatego że kociak ma ogormną wolę życia i sam probuje cos jeść, lekarze narazie nie podjeli kolejnych prob jego zalozenia. Diagnoza jest taka, że w wyniku dlugotrwałego kociego kataru doszło do maceracji gałki ocznej, maluch stracił wzrok :( . W przyszłości okaże się, czy bedzie potrzebna operacja oczek.. W tej calej tragedii zabłysnął promyk nadziei, napisała do mnie Anitka z okolic Bielska, że wraz z mężem postanowili go adoptować, stawiają jednak dwa warunki: pierwszy, to pomoc w pokryciu kosztów leczenia malucha, drugi, to że mogą go zabrać do siebie ale dopiero za jakieś 2-3 tygodnie. Warunki zostały przyjęte! A więc maluch bedzie miał dom, dobry dom, w którym jest już kilka kotów. Apeluję o wsparcie finansowe, ze wzgledu na to że jest to już kolejny kotek ktorego leczymy, jeden z sześciu, które przebywają w klinice, ciagle sytuacja zmusza nas by prosic was o pomoc. Ta nieustanna walka o ich zdrowie i życie niestety kosztuje, duzy koszt jest problemem, ale nie zwazamy na to, bo zdrowie i zycie tych istotek jest dla nas priorytetem. Z góry dziękuję za pomoc. Jutro postaram się podjechać do Bielska do kliniki, gdzie przebywa i zrobić kiciusiowi nowe zdjęcia.
  23. dzieki za telepatyczne wsparcie :) mam problem, w czwartek wyjezdzam na kilka dni, do tej pory nie udalo mi sie znalezc tymczasu dla kociej mamy tygryski z lecznicy, nie chcialabym zeby siedziala klejny tydzien w klatce, czy ktos z okolic Bielska moze nam pomoc? mam jeszz etylko jeden dzien na znalezienie dla niej opieki.. z gory dziekuje
  24. [quote name='Agnie Koty']Nigdy nie pomyslałam o ptasiej grypie , od dzieciństwa boje się ptaków tj. bliskiego kontaktu z nimi,:oops: .[/quote] moja strasza siostra tez boi sie ptakow, nie wiem czy to lek czy cos innego, ale do dzisiaj na przyklad nie dotknie pisklaka... Ja zawsze mowie, ze dziecinstwo spedzilam "w szopie" ;) , dosc czesto bylismy u dziadkow a oni mieli gospodarstwo, a tam zwykle cale lato duzo sie dzialo: cielaki, prosiaki, male kotki, pieski, pisklaki wszelkiego gatunku, wracajac do domu zawsze mi mowiono ze smierdze obora, a jak mialo byc inaczej, jesli kilka godzin spedzalam przy zwierzetach? cieszylo mnie to niezmiernie! lazenie po drabinach, opieka kociakami na sianie, karmienie konia sianem (!), karmienie krow sianem (dostalo sie nie raz rozpedzonym ogonem!) ... oczywiscie wiekszosc tych zabaw byla zabroniona, ale zakazany owoc smakuje najlepiej... ;)
×
×
  • Create New...