Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Julcia była dziś operowana... Na cito, bo zaczęła rozdrapywać narośl, z której zaczął wychodzić gęsty, psujący się łój. Narazie dochodzi do siebie po narkozie. Później napiszę więcej, ale chyba najgorsze mamy za sobą...
  2. A teraz dobre wieści :) Julcia jest właśnie na wakacjach nad morzem (święta w mojm rodzinnym domu, 15 km od morza). Przyjechaliśmy wczoraj, wiec sunia narazie aklimatyzuje się. Dziś albo jutro pokażemy jej wieeeelką wodę i mnóstwo piasku do kopania :D
  3. Niestety, leczenie nie przyniosło żadnych efektów... Julcia już po drugiej konsultacji. Za tydzień będą ją oglądali wspólnie dermatolog i chirurg, może coś wymyślą. Dobrze, że przynajmniej obecnie guz nie powiększa się. Julka mimo nowej karmy nie przybrała na wadze. Była sterylizowana, waga powinna iśc w górę, a nadal czuć jej kręgosłup i żebra :( Doszedł nowy problem, mam nadzieję że to jednorazowa sprawa. Julka przez ok 20 godzin nie oddawała moczu. Nawet nie próbowała, wiec było podejrzenie że stanęły nerki. Zaczęła siusiać po wychleptaniu pół litra mleka, ale po świetach mamy jej zrobić badanie krwi i moczu.
  4. Byliśmy u dermatologa. Nie mam dobrych wieści :( Lekarz nie wiedział co to jest - był zaskoczony i umiejscowieniem, i strukturą (guz jest bardzo twardy). Julka dostała nieprzyjemny zastrzyk, który ma spowolownić rozrost, a także zmiękczyć i rozpuścić zmienione tkanki. Niestety, wpuszczony płyn pokazał też jak wielki jest guz... prócz tego co widać wyłasiałego i zszarzałago, w każdą stronę jest rozrost pod owłosioną skórą. Narazie czekamy tydzien i obserwujemy jak postępują zmiany. Za wizytę zapłaciłam 67 zł z pieniędzy zebranych dzieki bazarkowi na dogomanii. Czy mam zeskanować paragon z lecznicy?
  5. [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzulunia_w_ramionach_jubu_704.jpg[/IMG] Juleczka w objęciach mojego męża....:roll: Nie muszę chyba dodawać, że ona uwielbia kanapę i wszelkie przytulanki...? Mamy już karmę!!! 10 kg Royal Canis :)) Wystarczy na ok 1,5 miesiąca, ale biorąc pod uwagę że i tak Julcia bedzie dostawać gotowane jedzenie, to pewnie na dłużej. Julka zachwycona! Karma smakuje, nie ma żadnych problemów po niej (nie wymiotuje, nie ma biegunki). Nawet mój Kazan dostał kilka kulek na spróbowanie (skaza białkowa, alergia na mięso, uszkodzone organy wewnętrzne po parwo) i NIC mu nie było!!! Czyli naprawdę jest niezła... Dziękujemy cioteczki :))))) A jutro idziemy do dermatologa...
  6. Mam juz pieniażki z bazarku :) W poniedziałek idziemy do dermatologa na konsultacje!!!
  7. Rano znowu nie mogłam się zalogować :( Cioteczki Julkowe - dziękuję :))) Za pieniadze od Was zamówiłam Julce 10 kg dobrej karmy, która pomoże jej nabrać trochę ciała (nadal jest chuda, a nie może jeść za dużo bo wymiotuje). Dostaniemy ją po cenie hurtowej, za 2/3 normalnej ceny!!! Julcia serdecznie dziękuję i nie może już doczekać się pyszności :)))
  8. A to Julka, chwilę po złapaniu psa na gorącym uczynku. Wyszlismy dosłownie na kilka minut z domu... a po powrocie ściagniety z blatu kleik jakimś cudem znalazł się na psim posłaniu i w jeszcze bardziej zagadkowy sposób oblepił psią mordę... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_1_334.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_2_158.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_3_201.jpg[/IMG] Pierwsze trzy zdjęcia były robione w akompanamecie "fe, zły pies". Widać jaka biedna, besztana sunia... Ostatnie zrobione w chwili, gdy mój mąż odwrócił się od Julki...... która jak widać na załączonym obrazku nie przejęła się całą sytuacją. Ale trzeba przyznać że miny to ona umie stroić... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_zodziejska_suka_513.jpg[/IMG]
  9. [B]emilia2280[/B], pieniądzie przesłane na konto stowarzyszenia, z dopiskiem "Julka" w 100% zostaną spożytkowane na jej leczenie i utrzymanie :) Swojego nie posiadam, mam tylko współwłasnościowe z mężem - ale oczywiście te mogę podać :) Julka była dziś na wycieczce i w gościach. Strasznie była zadowolona - nie dość że się wybiegała po łące, to jeszcze w czasie wizyty wszyscy domownicy i inni goście bawili się z nią, głaskali i przytulali... A nasza mała gwiazda uwielbia być w centrum uwagi :)))
  10. [B]emilia2280[/B], guz nie jest złośliwy, nie ma przerzutów. Tyle że się rozrasta, a miejsce jest takie że ani to wyciąć ani pozwolić by rosło. Narazie pomaga farmakologia, więc czekamy i zastanawiamy się co dalej. W grudniu był moment, że guz zaczął gwałtownie się powiększać - ale udało się to opanować i obecnie nie zmienia się. Dlatego na spokojnie szukamy dobrego chirurga, który w razie czego wykona taką skomplikowaną operację, mając czas na odpowiednie przygotowanie się do niej. Weterynarze nie dają gwarancji że leczenie będzie pomagać jeszcze przez tygodnie czy miesiące. Nie pozwolę operować Julci, jeśli nie będę miała 100% pewności że jest to potrzebne dla Jej zdrowia i życia. Dla mnie jest ona piękna taka jaka jest... Stowarzyszenie, pod którego opieką jest Julka, zajmuje sie na codzień szczurami. Nie pokrywa kosztów utrzymania ani leczenia Julci, bo zwyczajnie nie ma na to pieniedzy (z trudem radzi sobie z podopiecznymi-szczurami). Nie będę ukrywać, Przedstawicielem Prawnym SPS jest mój własny, prywatny mąż i od lat obydwoje leczymy i utrzymujemy z własnych funduszy chore szczury, bez szansy na dom. Utrzymanie drugiego chorego psa przerosło nasze możliwości, nie mówiąc już możliwościach stowarzyszenia które do celowo zajmuje się pomocą szczurom, i praktycznie wiecznie jest na granicy zadłużenia. Julka jest natomiast leczona przez weterynarzy współpracujących z SPS, koszty są takie jak dla każdego uratowanego przez stowarzyszenie zwierzaka (a nie zwykłych klijentów). Dodatkowo to SPS wystawił bazarek na jej leczenie, a początkowo na pokrycie pierwszych kosztów (leczenie, wyprawka, hotelik na miesiąc) zrzucili się członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów. A Julka pokazała swoją drugą naturę :) Nie zauważyła że wyszedł z domu tylko mąż, a ja zostałam i cicho siedziałam w kuchni. Jak tylko zatrzasnęły się dzwi, Jula zaczęła robić demolkę w pokoju... Trochę się speszyła jak mnie zobaczyła, ale nawet się nie zawstydziła - po prostu przyszła się do mnie cieszyć........... :) Jeszcze dwie fotki Julkowe... [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzula_2_205.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzula_3_299.jpg[/IMG]
  11. [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzulka_160.jpg[/IMG] [IMG]http://stowarzyszenieprzyjaciolszczurow.pl/files/thumbs/t_dzula_1_948.jpg[/IMG] A to fotki z dzisiejszego ranka. Julcia nam chętnie przeszkadzała w porządkach, i jaką miała radochę z tego :) [B]emilia2280[/B], rozmawiałam z naszą wetką o operacji Julci. Mówiła że jest to wykonalne, ale sama się nie podejmie - bo to skomplikowana sprawa. Z tego co zrozumiałam, Julka miałaby wycięty kawał skóry z karku - ale pozostawiony kawałek żeby było ukrwienie - i wszczepiony w miejsce guza. Przez jakiś czas chodziłaby z taki czymś, od karku do głowy. Jeśli wszystko poszło by dobrze, to co najwyżej by jej włosy rosły na głowie w drugą stronę :) Ale zabieg obarczony jest sporym ryzykiem niestety, m.in. odrzucenia przeszczepu. Nasza wetka ma się skontaktować z chirurgiem robiącym skomplikowane operacje z pogranicza plastyki. Każda złotówka na Julkę mile widziana... Nie jest mi łatwo ją leczyć, utrzymywać - szczególnie że mam już jednego psa na diecie (uszkodzone organy wewnętrzne po parwo w schronisku), i ok. 30 szczurów, w tym ciągle jakieś chore bidy. Julka wymaga wysokobiałkowej, lekkostrawnej diety i częstych małych posiłków (nadal wymiotuje po wiekszej porcji). Julka jest pod opieką Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów, dlatego też laczą ją weterynarze współpracujący ze stowarzyszeniem. Podaję nr konta stowarzyszenia: numer konta: 27 1160 2202 0000 0000 6563 4010 bank Millenium nazwa posiadacza rachunku: Strzelecki Grzegorz (przedstawiciel prawny SPS) Ps. Julka właśnie bawi się ze szczurami... uwielbia je, jest bardzo delikatna i łagodna do nich.
  12. Julcię roznosi... demoluje mieszkanie, rozwłócza śmieci, kradnie jedzenie, załatwia się tylko w domu. Nasza weterynarz zaleca wizytę u psiego psychologia. Poza tym: zapalenie pęcherza opanowane :) Blizna po sterylce śliczna.
  13. [quote name='pixie']a przeszczepienia skory z innej czesci ciala sie nie praktykuje?..tak mi sie to nasunelo, wem koszt etc ale takie pytanie ciekawskiej:roll: /[/QUOTE] Nie mam pojęcia... Ale skoro leczący ją weci nie wspominali o takiej możliwości, to pewnie jest to w jej przypadku niemożliwe. Ale dopytam w poniedziałek, przy następnej wizycie. No i mamy kolejny problem :( Julka zaczęła dziś sikać krwią... Byliśmy już u weta, prawdopodobnie to zapalenie pęcherza. Dostała leki - dziś w zastrzyku (płakała strasznie :( ), na następne dni tabletki. Rana po sterylce go się za to pięknie :)
  14. Julka zabieg zniosła świetnie. Następnego dnia łaziła po domu i pokazywała Kazanowi "co tu suce zrobili" (podchodziła do niego i podnosiła nogę, pokazując brzuch). Trochę znów schudła przez lekkostrawne jedzenie i przymusową głodówkę. Guz nie może być wycięty niestety :( W tym miejscu brakuje skóry, by zakryła miejsce po guzie. Julka jest pod opieką dwóch świetnych wetów - w tym jednego właśnie chirurga. Obydwoje nie widzą możliwości operowania Julci. Możemy leczyć tylko farmakologicznie. Dziś Julka, w ramach samodzielnego dokarmiania się, ściągneła z blatu i zjadła ponad pół kilo szarlotki...............
  15. Julka cały czas na DT u mnie. Z poprzedniego DT musieliśmy ją zabrać z powodu choroby. Nie jest łatwo - mam psa i 29 szczurów :( W poniedziałek Julka była wysterylizowana. Trzeba było działać szybko, bo zaczęła się jej cieczka. A po wcześniejszym zapaleniu gruczołów mlekowych, które mało co ją nie zabiło, nie można było ryzykować i podawać jej leków wyciszających. To coś na głowie to niestety nowotwór. Nie złośliwy, ale rozrastający się. Dwukrotnie było podejmowane leczenie - jedno się powiodło na tyle że powstrzymało rozrost guza i nawet zmiejszyło go. Ale po kilku tygodniach od zakończenia podawania leków znów guz ruszył... :( Chcemy ją skonsultować u dr Dembele, ale sama wizyta to koszt 50 zł + badania, leki... Julka nadal jest bardzo szczupła. Była kilkakrotnie badania, odrobaczywiana, wzmacniana - i nie wiemy co jest grane. Jesienią jeszcze przeszła zapalenie jelita grubego z powodu pasożytów. Obecnie wymaga stosowania wysokoenergetycznej, a jednocześnie lekkostrawnej diety. Nadal je dużo, szybko i później wymiotuje. Karmię ją kilka razy dziennie, pilnuję by sama nie organizowała sobie jedzenia (np. ściąga suchy chleb ze stołu). Niestety nie stać mnie na gotową karmę polecaną w takich przypadkach, gotuję jej sama: ryż, makaron, warzywa, ryby, drób. Julka dostaje też witaminy i codziennie kapsułkę scanomune. Poza tym jest cudowną, kochaną sunią. Rozrabia, cieszy się i bawi jak szczeniak. Jest tak przymilna, że aż upierdliwa ;) Bardzo grzeczna, choć słucha się tylko mnie (mężowi potrafiła uciec na spacerze). Zastanawiam się nad zapisaniam jej na agility, bo wydaje mi się że taka forma aktywności będzie dla niej idealna. Szukam miejsca gdzie można potrenować z psem bezpłatnie, dla samej idei wspólnej zabawy. Fajna jest Julcia... nie jest łatwo, ale nigdy nie żałowałam, że tamtego dnia zgarnęłam ją z ulicy... Obecnie jest zupełnie innym psem niż tamtego wieczoru, i choć jeszcze długa droga przed nami, to już wiem - warto jest ją ratować :)
  16. "Najpilniejszy list!!!! Burmistrz Olkusza Pan Darusz Rzepka burmistrz@umig.olkusz.pl" UWAGA !!! Jest błąd w imieniu!!!! A tu nawet nr telefonu do pana burmistrza (lub jego sekretarki). PKIS Jak widać D. Rzepka jest członkiem PO. Więc może list do przewodniczącego partii? Z skargą na działania jego człowieka?
  17. Na forum Stowarzyszenia Przyjaciół Szczurów już wisi link. Jeśli maile są kasowane, to może wysyłać listy polecone z potwierdzeniem odbioru? Czy ktoś zna bliżej przepisy KPA? Czy instytucja ma obowiązek odpowiedzieć na list? Coś mi się wydaje że w ciągu 14 dni powinni, ale nie wiem czy jest to regulowane prawnie.
  18. [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/dzulka.JPG[/IMG] Julka nadal chora: leczymy, odżywiamy, kochamy... nie wiemy na jak długo starczy nam jeszcze sił i pieniędzy...
  19. Julka jest chora... traci sierść, nie przybiera na wadze... W przyszłym tygodniu zabieramy ją do nas...
  20. Julcia już w DT !!! Opiekuna polubiła od razu, nie chciała go z domu wypuścić :) Dom tymczasowy zwiedziła, i od razu chciała się bawić i pieścić. W tej chwili mamy wpłaty na pomoc Julci w wysokości 210 zł :))) Członkowie SPS: Fiolka, Parampan, Starsza Pani, pan Andrzej - serdecznie dziękuję :))))) Narazie kupiłam Julci szorki, resztę wpłacę na utrzymanie Julci w domu tymczasowym. Za dwa tygodnie trzeba Julcie odpchlić, odrobaczywić i koniecznie zaszczepić - proszę o pomoc, nie wystarczy funduszy na wszystko...
  21. Julka już u nas :) Zostanie na noc, a jutro rano rusza do domu tymczasowego. Obecnie się nudzi... Biega po domu i wyczynia wygibasy przez klatkami szczurzymi - zachęca ogony do zabawy. Ale tylko Matylda jest nią zainteresowana... reszta śpi ;) Narazie wiem, że wogóle nie umie chodzi na smyczy. Za to podaje łapę... Wogóle jest prześmieszna! Udaje że jest taaaaka groźna i będzie obszczekiwać wszystkie psy, ale na widok Kazana to ogon pod siebie. Dopiero jak Kazan wyszedł to odżyła. Oczywiście najfajniesza jest kanapa, prawie tak fajna jak talerze z resztkami obiadu :/ Dużo pracy trzeba włożyć, by Julcia stała się normalnym psem. Przede wszystkim trzeba ją odkarmić, doleczyć zapalenie (okłady), zaszczepić (dopiero za 14-21 dni), odrobaczyć. Ale wiem że będzie dobrze :))) Przede wszystkim Julcia żyje, niedługo będzie zdrowa i mam nadzieję że szybko spotka swojego człowieka...
  22. [quote name='Papryczka']Gdzie można przesłać pieniądze dla Julki?[/QUOTE] Najlepiej na konto SPS - pod opieką którego jest Julka. 27 1160 2202 0000 0000 6563 4010 bank Millenium Strzelecki Grzegorz, z dopiskiem: Julka albo bezpośrednio na konto osoby dającej dom tymczasowy (choć nie wiem czy pozwoli podać publicznie dane).
  23. Jest szansa na dom tymczasowy dla Julki !!! Mieszkałaby w domu, z osobami które miały własne psiaki oraz kiedyś przyjęły na dom tymczasowy szczury (z braku chętnych na adopcję, ogony zostały tak do końca życia). Miałaby zapewnioną opiekę - spacery, posiłki dostosowane do jej potrzeb, opiekę weterynaryjną... i duuuuużo miłości... Niestety, potrzebne są fundusze. Utrzymanie Julki w DT będzie kosztowało 300zł/miesięcznie - to tyle co najtańszy hotel psi z budami lub domowy gdyby Julcia była pinczerkiem... Julka będzie wymagała wizyt u weterynarza, kontynuacji leczenie, odpowiedniej karmy by wróciła do zdrowia i odpowiedniej wagi... Dziś dzwoniłam do szpitala - chcą zatrzymać Julcię jeszcze do wtorku. Na pomoc dla Julki [url=http://sps.forall.pl/viewtopic.php?t=2070]SPS :: Zobacz temat - pr
×
×
  • Create New...