Jump to content
Dogomania

Bębenek

Members
  • Posts

    529
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Bębenek

  1. Kurczę, wiesz że nawet tego nie wzięłam pod uwagę.. ale wydaje mi się że słyszy..nie zaskoczylam/ nie przestarszylam jej nigdy, a jak np zadkiem do mnie odwrócona zajada i cmokam to uszami strzyże, czy oczy otwiera. Na imię ani żadne moje gadanie nie reaguje..to też ma swój urok, bo mogę ją powyzywac jak odwala w środku nocy taniec wampira:D boję się chwalić dzień przed zachodem słońca (albo księżyca), ale...jakby zluzowala trochę.. znaczy wyje ale głośność trochę przykrecila i ton mniej pilujacy zęby;) I jakby nieco więcej zjadła.. Filcusiowi dziś masowalam brzuszek, bo jeszcze wczoraj były trzy kupy, dziś jedna, ale wymasowalam co trzeba i się udał przed moim pójściem spać do swojej kuwetki.. tak ten brzuszek i wzdęcia obserwuję...on wiecznie głodny ale jakby mu dac do syta jeść, to by kilo dziennie zjadal...i wcale nie przesadzam...ma dzielone jedzonko, bo się boję że układ pokarmowy nie dałby rady tego przerobić, a mamy w Filcusiu guza którego też lepiej nie uciskać.. efekt tego taki że jedzenie dosłownie łyka- co też sprzyja gazom i wzdeciom... Zazwyczaj kilka dni po zabiegu futra dostawaly ile chciały, a gazy/baki/rzadkie/śmierdzące kupy ustępowały w kilka dni...
  2. Pierwsza kupa po przełomowym wydarzeniu w kocia życiu - ważne i wyczekiwane wydarzenie :) i to całkiem poważnie :) w sumie teraz to jakby Duszek dostał nowe, drugie życie...
  3. Z dzieciarni został Krzykacz i Gryzak - znaczy w tamtym czasie dwie takie dzieciarnie przyjechały- jedna starsza już pogryziona i te małe pierdolki. No i Tluscioch na stałe przeszedł. Dwa pierwsze sobie siedzą też wygodnie, nie chce mi się już ich nawet ogłaszać...znaczy one też teoretycznie do adopcji, ale, że tak powiem - warunkowej :) bo one z wymaganiami specjalnymi :) Z Filcusia schodzą już powoli strupki tam gdzie miał tą zniszczoną skórę. Dziś zauważyłam że boi się ręki tak z góry. Już myślałam że on luzak, ale widać nie do końca.. Zazwyczaj do niego kucam albo siadam na podłodze, chciałam tak z góry pogłaskać to się wycofał. Za to dopiero co kompletnie kółka do góry wystawił :) bo dotąd było tak ukosem- znaczy był brzusio wystawiony, ale leżał między plecami a boczkiem. Bzucha mogę smyrac do woli kompletnie bezkarnie :) Trzeba będzie coś do czesania też nabyć.. bo wstyd się przyznać, ale ja tych ze zwykłym wlosem nigdy nie czesalam..wiem że ludzie czesza - nawet moja mama czesze, ja tylko sciagalam to co wychodziło wilgotnymi rękami żeby się kocioł nie zaklaczyl zlizujac..nawet jak kić miał brzydką sierść, to mu odrastala po odkarnieniu i sam się naprawial. Te bezdomniaki które się regularnie stoluja też są ładne i błyszczące.. a Filcuś ekspresowo odrasta i z jego czupryna tak łatwo nie będzie :) to na główce swoim grzebieniem - takim gęstym od pedzelka do farbowania próbowałam..nie wiem ile to dało, ale jak leżał na kolanach to na zadowolonego wyglądał. A takie patrzenie w oczy, w przyczajce to często u moich lobuzow ostatni stan przed prysnieciem. Wtedy zazwyczaj ja na bezdechu w bezruchu i kocioł :))) / Coś mnie jeszcze tknelo, że Łatka mogła zostać źle wysterylizowana...drze tą japę że się nie da...no naprawdę się nie da przy niej spać, myśleć, czytać, robić cokolwiek...ja się na drugą noc do chomiczarni wynioslam...kotka w rui jak nic... :( milusia jest, potrafi spać ż człowiekiem w ludzkim czasie spania, ale to wycie..wywraca białka oczu i piluje po zębach ten charakterystyczny pisk.. Ja mało delikatna jestem - ale tego się nie da... /
  4. Kciuki jak najbardziej potrzebne, bo biedny stworek..jeszcze się tak zupełnie nie wyluzowal, ale na kolana pomału wskakuje. Najpierw tylko wchodził jak na podłodze siadalam, już wystarczy na wannie usiąść i jest przylepka :) i tak wymownie prosto w oczy patrzy.. Przeglądam jakie zdjęcia straciłam po Łatkowej rewolucji...i wyłoniło mi się kilka starszych niektórych dziczkow. Je ciężko złapać, bo pryskaja od razu Między innymi taką dzieciarnie kiedyś przywleklam - te jeszcze z tydzień do dzielenia miały.. A tu już same panienki na kolejny tydzień razem I chłopaki w trojakach
  5. Skarpetka :) jakby nie było oryginalnie:) Filcuś - okupant kolan wczoraj dostał zestaw leków w zastrzyku, dzielny był bardzo, nawet próbował pieterka w gabinecie pozwiedzać. Teraz mam obserwować i jak nic się nie będzie działo to w poniedziałek się widzimy... a w drodze była taka kuuuupa- że była dosłownie wszędzie.. A małą to miałam ochotę udusić.. wychodząc coś mi nie pasowało.. po prostu coś. Myślę,wrócę przepakuje jak dalej to coś będzie.. wracam- niby ok. Zjadła mniej, no ale kot się przyzwyczaił że jest co jeść, to nie będzie jadł ponad puszki 400 g dziennie..kolejna noc wycia do księżyca.. wrr.. przenioslam się ze spaniem do chomiczarni..bo nic jej nie dolega. Wyje tylko do okna.. w szybę dosłownie ujada,a potem leci do mnie / po mnie w podskokach...w międzyczasie rozbiła do końca telefon, już miałam ochotę ryczec bo kolejny wydatek żeby okno na świat było- bez tego ani znosnego netu, zdjęć, ogłoszeń... a dziś odkryłam chyba przyczynę głodówki- bardzo przyziemna wbrew pozorom...dieta była zbyt mało urozmaicona i się pannica wypiela na nią.. co będzie monotonnie jeść- na biegu wciągnęła saszetke gourneta potem tą zwykłą saszetke z biedronki..bo co - kot też człowiek i w końcu i fast food'a musi od czasu do czasu :)
  6. Męczę wujka googla i wygląda, że to będzie to https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Giardioza (znaczy literkę przekrecilam). Szczerze przyznam że z lekka olalam tą informację żeby jak najwięcej o guzie zapamiętać, nawet w bonusie to badanie było i nie wiedziałam że je wetka robi. Pierwszy raz o tym słyszę, widzę, czytam.. uznałam że jak to wyleczalne, to niech mi kocia leczy, a guz ważniejszy.. po przeczytaniu, to mi nawet ciężko stwierdzić czy on objawowy już czy nie - miękkie kupy, gazy - to wszystko też może mieć związek ze zmianą diety i regularnym jedzeniem (może nie do syta, bo by pękł..).. czy jest ospały też nie wiem, wstaje za każdym razem jak wchodzę na dłużej, a jak po coś tylko to glowke podnosi - nie wiem na ile odsypia, nie wiem ile był wyrzucony na dworze, w jakich warunkach tam nocował i co jadł oprócz u mnie.. z jednej strony wszystkie objawy pasują oprócz zielonej kupy, wymiotował tylko raz, ale to i się przejadł, z drugiej strony wszystkie objawy pasują do wyrzuconego nie młodego już kota, który się pochorował i był wygłodniały...takie to teraz wszystko niepewne.. zdrówko na pewno mu się posypało, teraz wychodzi wszystko, organizm już nie musi walczyć o przetrwanie w warunkach zewnętrznych, stres puszcza... No i Filcuś został oficjalnie Filcakiem. Mialo to być imię zastępcze - ot żeby coś w komputer wklepac na wynikach, a potem jakieś adopcyjne mu wymyślić, ale że jest kiepsko, a do badania wycinka daleko, to Filcak został ochrzczony ostatecznie. Jak dojedziemy do operacji i wyjdzie że to złośliwe paskudztwo urosło, to Filcuś zostaje na dożywocie u mnie.. a po wyglądzie tego guza (to co ja pryszczami nazwałam) lekarka nie daje dużej szansy na niezlosliwosc tego.. mi tam imię pasuje, kociołek sprzeciwów nie zgłaszał..
  7. Ufff Duszek to szczęśliwe imię :) w dużej klacie nie stanie mu się krzywda, ograniczenie ruchów też będzie sprzyjać gojeniu. Moja wetka po zabiegach to mówi że 3xC - cicho, ciemno, ciepło :) nie wiem jak z ciepłem - bo mi się każde wygrzebywalo jak skrupulatnie pozawijalam i układałam w legowisku :)
  8. Guza obejrzalysmy wczoraj dokładnie.. między nerką a wątrobą, wielki a na nim torbiele / czy jak się to zwie - takie pryszcze- narośla. W kupie wirus Giorgio (to chyba wirus - nie bakteria?) . No i na języku nadżerka (zapomniałam jak się zwie to co może się z tego wykluć, ale pamiętam kota z tym czymś i zdjęcia dokładne jego pysia). Na razie nic nie ruszymy w jego stanie, za szybko po zabiegu i Filcuś za słaby jeszcze.. nie boli go to, bo brzuszek wystawia do miziania. Złożyłam klatkę, dałam namiocik, ale i tak najlepszy karton, oczywiście po kolanach.. Z rana (a raczej o świcie) były glodomory znajome, potem coś wiercą / brzęczą w okolicy, nie wiem czy filcunia się pokaże.. klatki nie lubią kociaste - nawet dziczki z dwojga złego wolą mnie od klatki..
  9. Chyba to jakoś koło południa, więc jakby już ..
  10. Nie byłam w stanie wczoraj naskrobac, późno wróciliśmy.. Byliśmy wczoraj w weta - coś mnie męczyło żeby kocikowi usg zrobić, w sumie tylko na szybko przejechaliśmy aparatem, dziś zrobimy porządnie. Wiadomo że jest oprócz masy kupy z robakami guz - w okolicy nerek. Wielki guz. Wielkości jak się palca wskazującego z kciukiem łączy.. dziś ma mieć porządnie usg zrobione jeszcze raz i będę decydować czy zabieg jutro czy w przyszłym tygodniu... Poprzedni miał w czwartek, ale muszę dokładnie za i przeciw poznać, żeby decyzję podjąć.. a te ufne oczka patrzą tak na mnie... Ma wpisane 7 lat, to już młodzik nie jest.. kocik jest przekochany.. A filcakowa nie złapana..
  11. Też do Duszka zaglądam, wtorek coraz bliżej.. musi być dobrze..
  12. Włożyć w ryż myślę nie zaszkodzi, jeśli problemem jest wilgoć. Ktoś mi doradził przy zamoczonych telefonach i niektóre odzywaly. Rozłożyć na części i ryż powinien wyciągnąć. Z zapachem nie wiem. Może soda?
  13. Nie mówiłam chyba, że mi się podobają świstaki :D ? Też mnie kiedyś jeden wystraszył pod Mnichem w Tatrach :) wyszłam się powspinac skoro świt, żeby cywilizowane i komercyjne miejsca minąć przed ludźmi, cisza, spokój... aż łomot jakby że trzy straże pożarne wokół :). Fajne są :) nie myślałam że one takie duże aż nie trafiłam na żywo :) tylko tu zerowe szanse na świstaka... Kilku zwierząt się tak właśnie przestraszyłam kiedy się ich nie spodziewałam, ale kucnąć nad klatką z latarką na najmniejszym świetle, żeby spojrzeć w oczy lisa - bezcenne doświadczenie
  14. Po ogólnym przeanalizowaniu sytuacji mieszkaniowej, doszłam do wniosku że jednak zostać z nami nie może.. Teraz się śmieję, ale jak ściągnęłam ręcznik żeby zobaczyć co to, do śmiechu mi nie było.. Ale poważnie to chyba bardziej bał się mnie niż ja jego... To naprawdę spora fundacja, dużo robią, ale jak zadzwoniłam z wiadomością co się złapało akurat u mnie i pytaniem jak to to obsłużyć, dowiedziałam się że jako pierwsza takie szczęście miałam.. oczywiście kij od miotły za krótki był żeby nim klatkę obsłużyć.. ogólnie zwierz wyglądał na całego, nic mu nie dolegalo, klatki nie rozniósł, a w Rzeszowie po prostu lisy są, ale dorosłych kotów nie atakują tylko kocięta, więc moja stołówka nie jest bardziej zagrożona niż inne miejsce - tyle się dowiedziałam.. Po prostu jeśli jest jakieśkolwiek prawdopodobieństwo że coś się wydarzy, to u mnie się wydarzy.. nie wiem skąd takie szczęście mam koślawe (bo zasada ta nie nie dotyczy lotka - taki wyjątek potwierdzający regułę :))
  15. Haha dobry ten :))) czym kleisz koty do okna :D :D właśnie też się boję ryzykować, że wcale te bardziej trwałe nie są.. ale pomysł fajny, można sobie powycinać i ułożyć samemu :) ...no i czekam na klatkę...
  16. Fajne zdjecie, niech zostanie :) kiedyś przyuwazylam na allegro takie fajne budowle z kartonów i znaleźć nie mogę.. były tak ustawione żeby w róg można było wstawić.. teraz jeden taki tylko widzę https://allegro.pl/domek-dla-kota-z-mocnej-tektura-drapak-legowisko-i7141156171.html mam! https://allegro.pl/kocistyl-kotarton-domek-budka-dla-kota-8-modulow-i7393020624.html
  17. Ale faaaajnie :))). Te półki masz kocie :)) widzialam takie aranżacje na kocie pokoje i naszej / mamy koci chciałam kiedyś powoli pofundować, ale...kocia się starzeje, a mamie w dwóch pokojach wszystko trzeba by przemeblować, więc podarowaliśmy sobie.. ale bardzo mi się podobają ściany w kocich półkach, schodkach, domkach.. i bliźniaka Łatki widzę :). Tylko rudzielca brak...ale mogę załatwić :) A Duszek...to chyba zostanie na stałe..? Bo takie, wywalczone życie, to raczej ciężko potem oddać..?
  18. Filcak mlaska, ciamka, siorbie, rozrzuca, a w dodatku...pierdzi.. :))) to ostatnie pewnie szybko minie, przyzwyczai się tylko do tego że jest co jeść, łykać nie trzeba, najadać się na zapas też nie... Filcakowa dla mnie, to bankowo z tego samego miejsca. Wydaję mi się że zalapie jak filcak-krol lew.. jeśli nie, dostanie budkę.. chociaż mam nadzieję że będzie miała szansę na ciepły dom, a nie życie w koltunach..byle się tylko złapać dała.. Jakieś te zwierzaki zawsze takie fajniutkie mi się trafiają..
  19. Będzie bez zdjęć tym razem, ale z Benka rodzinką rozmawiałam i są w chłopaku coraz bardziej zakochani :). Zapraszali jak zawsze bardzo serdecznie. Tak fajnie i ciepło mówią o kociku, że aż się lepiej robi. Chciałabym żeby każdy kocik taką rodzinkę znajdował..
  20. Mam na to najlepszą radę :))) poważnie. Wziąć drugiego kota :))) Z zabawek to najlepiej się u mnie sprawdzają najprostsze wędki, piórka.. może waleriana, kocimiętka..? Kartony lubi? Na allegro oglądałam fajne kartony - różne opcje z dziurami - takie co kilka można ustawić / zestawić i przy okazji chałupa magazynu wtedy nie przypomina. Nie próbowałam ich, ale myślę że się sprawdzą.. chyba że to taki charakter leniwy :) jak ma tak od zawsze...to może taki typ..
  21. Łatka też nie tak do końca cywilizowana :)) najpierw mnie nieźle udepcze, potem schodzi spać, czasami i ona i ja tak zasypiamy :)) zazwyczaj jednak schodzi. Tylko jak w podczas zejścia trafiła na kocyk to go traktowała podobnie jak mnie. A że głaskać nie chciał, to szła dalej bo nie skumala że na tym wygodnie. Ale że coraz chłodniej to się zdecydowała :) oto i ona - tzw sprawca ( dalszego zamieszania) https://uploadfile.pl/pokaz/1554328---ilca.html sprawczyni włączyła dziś ok.6 alarm III stopnia. Ten przypisany do zdarzeń "ale teraz to naprawdę mordują kota". Obudziłam się. Nie chcę wcale ale idę. Do okna. Patrzę. Myślę na wpół śpiąca. Ale jak??? K...jak???? Nie!!!! Filcak zamknięty w łazience, zamek od zewnątrz przekręcony nożem!!! Teraz śni mi się że filcak u mnie w łazience, czy mi się śni że filcak za oknem nad michą?!?!?! Po odpaleniu funkcji - myśleć, filcak był już przestraszony za barierką, jak zdałam sobie sprawę że "moj" filcak jest już sfilksem, a ten łeb to tak na marginesie szylkretkowy... / No i czarna rozpacz... Nawet jakbym miała jeszcze gdzie coś wywalić to nie mam kolejnego tysiaka na kolejnego filcaka..o ile nie ma następnych gdzieś małych filców...liczę myślę, jak aborcyjna + coś małego się urodzi, tysiak jak nic..bo jeszcze klatka nowa kuweta miski. Może więcej. No ale nie ma gdzie. Pralki nie wyrzucę... A w ogóle czy to to wróci??? Męczyłam fundację, w sumie bez konkretów. Ludzi męczę. Jest decyzja moja ostateczna, jak wróci i będzie zaglądał, to się postaram jak filcaka złapać i oddam do schroniska, chociaż rodzić nie będzie i przymarznie tymi filcami do gleby.. Więcej dla niej zrobić nie dam rady.. Wet też mi nie weźmie na tyle filcaka z wszolami którego nie można ogolić bo ma na dwór wrocic, bo ma przecież pacjentów, nawet nie pytam.. pozamiatane... Zastanawiam się jeszcze czy mi się to nie śniło... Ale nie... Aż tak to nie... I już ze świadomością rezygnacji kompletnej przyszła wiadomość... Od fundacji... Nr telefonu do dziewczyny z okolicy, no i że klatkę mi pożyczą i jak się złapie to mogę wywieźć do ichniego weta!! !! Zobaczą czy dzik czy nie, jak dzik to wysterylizuja i wypuszczą, jak nie to będą myśleć co dalej :))))) znaczy przejmują filcakową :)))) no i wtedy owa filcakowa jeszcze raz zajrzała ale się skapnela że czekam i zeszła. Ale nie zwiała tylko poszła :) w tym kierunku co szedł "mój" filcak.. Cieszę się że filcaczka też dostanie szansę :)) teraz musi się "tylko" złapać. Po niej przyszedł na szamę sąsiad, a potem ja musiałam wyjść. Jak dla mnie to oba są z tego samego źródła. Pseudo się pozbyło bo już za stare? Jakoś tak pasują mi one do pseudo.. może ktoś starszy nie może się zająć już i rodzina wywaliła? Ale i tak bardziej mi pasują na pseudo... pfff...a tak było kolorowo... dzis rano zaliczyliśmy z królem lwem kąpanie. Odpukac - ja już jajec nie widzę w nim.. sik był wczoraj, a kupy dalej brak... Czekamy do jutra wieczora spokojnie. Na poniedziałek mamy weta na 20. Jak kupy nie będzie to będziemy czekać niespokojnie później. Chłopak się w pełni zadomowił w łazience. Zajada za trzech, świni za pięciu :) https://uploadfile.pl/pokaz/1554485---oz72.html do 13 zjadł min 300, czyli prawie puszkę dużą. A wychodząc ok.200 dołożyłam. No i kuweta zalapana. Dużo pije chłopak i leje. To dobrze :)
  22. ...tak se jeszcze myślę przed snem.. Król lew ma taki okrągły brzuchol jak piłeczka. Siiiik zrobił po dosypaniu ziemi do kwiatków do kuwety.. zarobaczony bankowo, nawet w morfologii wyszło, z resztą skoro żył na dworze, musi być zarobaczony. Nie miałam łysego sfinksopodobnego kota, a nawet na żywo nie widziałam. Ale brzusio ma jakby piłkę nosił. Nabrzmiały brzysio to mi się oprócz robali z FIPem kojarzy.. nie przekarmilam dziś, na kupę tam się jeszcze nie uzbierało.. z czym jeszcze taki brzuchol kojarzyć? Coś dobadać w poniedziałek? Czy odczekać, nie panikować? Naprawdę staram się nie panikować, ale balonik mi siedzi w głowie. Żeby smutno i chorobowo ciągle nie było to dluuuga Łatka :) specjalnie poduchę położyłam żeby pokazać jaka długa :) Dopiero jak się wyciągnąć i przeglądać w lustrze w szafie zaczęła, to zdałam sobie sprawę że ona długa. Już mnie udeptała do snu, położyła się w końcu na kocyku :). Bo zazwyczaj kocyk też udeptuje, a kładzie się obok..cywilizowany kot z niej wyrasta :)
  23. Tak mi się przypomniało.. Łatka, która jest u mnie, została znaleziona kiedy to znalazca wyrzucił torebkę od kebaba do śmietnika, a szkielet i skóra z kota przyszedł tą torebkę wylizać.. chłopak który ją odkarmil nazwał ją Łatka, a jego znajomi nie znając płci, nazwali ją Duszkiem..więc jakby nie było, to szczęśliwe imię.. co prawda drugie imię, ale szczęście koci przyniosło :)
  24. Uda się.(?) http://uploadfile.pl/pokaz/1553806---ynep.html / A tutaj to co było wyciągnięte z pysia - specjalnie link, bo widok nie jest przyjemny https://naforum.zapodaj.net/7ebe55678cd0.jpg.html / I jeszcze raz on skoro potrafię :))h http//uploadfile.pl/pokaz/1553964---5cdu.html znaczy że niby dzik
×
×
  • Create New...