Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. pamietasz co robil jamor? przypial psu do obrozy smycz i ten pies caly czas biegal ze smycza - nadeptywal ja, inne psy ja nadeptywaly i w ten sposob przywyczajal sie, ze to nic zlego jak sie poczuje lekkie pociagniecie za obroze - podpowiedz to moze tym ludziom, nie zaszkodzi, a jak pomoze to bedzie jeden problem z glowy
  2. teraz juz moge napisac - frodzio mi uciekl z posesji, nie bylo go ponad 24 godziny, ale juz sie znalazl, wiec i ja wracam do swiata i sie wezme w koncu za ten bazarek ;)
  3. dziekuje za slowa wsparcia - frodzio sie znalazl... uffff.... wczoraj zaraz po pracy polecialam go znowu szukac, arek na rowerze zataczal kola, a ja lazilam po krzakach; odkrylam miejsca i przejscia, ktorych istnienia sie nie spodziewalam, ale ani sladu frodzia; tez juz myslalam o psach tropiacych, i tez zauwazylam, ze te moje dwa nie za bardzo sie przejely zniknieciem frodzia i chyba nie byloby z nich pozytku przy szukani go... spotalismy sie z arkiem na wale p. powodziowym i juz wracalismy do domu zrezygnowani; wyglosilam nawet juz w zwatpieniu kwestie, ze nie wiem co gorsze/lepsze czy go znalezc martwego i pogodzic sie z jego smiercia, czy juz zawsze na spacerach rozgladac sie za malym skurczonym ksztaltem i ludzic sie nadzieja, ze moze ktos go przygarnal i jest mu dobrze w nowym domu ew. zadreczac mysla, ze ktos robi mu krzywde; skrecilismy w ostatnia prosta, w uliczke przy ktorej stoi nasza chatka, patrzymy, a droga w kierunku domu dziarsko maszeruje frodzio; jak bozia przykazala, poboczem, grzecznie jak po sznurku zmierza do domu jak gdyby nigdy nic; arek go zawolal; frodzio sie zatrzymal, obejrzal, zobaczyl nas i zaczal stepowac; frodzio jak sie cieszy czy jakos ekscytuje, to zaczyna tak smiesznie dreptac w miejscu i stad nazywamy go stepujacym frodkiem :) wzielam go na rece, ale wolal isc sam bo bylo szybciej, a najwyrazniej mu sie bardzo spieszylo do jedzenia i picia; tak wiec dobrostan znow sie zgadza, melduje, ze trzy psy i kot sa zewidencjonowane, a ich obecnosc potwierdzona przez wykonanie szybkiego remanentu; dzis wszystko jest zakmniete w domu na 4 spusty, wyjscie przez sciane na dwor zablokowane dykta; kolo 11 przyjdzie sasiadka, zeby wysikac towarzystwo i znow je zamknie; jutro scenariusz sie powtorzy, a w sobote jedziemy kupic kawal siatki, zeby zagrodzic przejscie na druga dzialke, ktora nie ma podmurowki i stad te ucieczki... przepraszam, ze was przestraszylam, ale latwiej mi sie bylo bac w waszym towarzystwie - dziekuje za to :loveu:
  4. mam w glowie metlik, ale tez podrzuce małą...
  5. ja nie wiem, mam bardzo zle przeczucia; pamietasz jak pisalam, ze on sie czasem przeciskal pod tym ogrodzeniem, ale nigdy nigdzie daleko nie odchodzil, powachal sobie trawke po drugiej stronie, pobiegal i zaraz wracal; a teraz go tak dlugo nie ma i w nocy go nie bylo strasznie sie boje, ze cos muy sie zlego stalo; dzwonilam do schroniska, ale tam go nie ma... nie moge sie w pracy na niczym skupic, najchetniej wsiadlabym w samochod i wrocila do domu, zeby zaczac go znowu szukac; ja go musze znalezc, zebym nogi miala schodzic po kolana to go bede szukac; ale, boze, jako cos mu sie stalo i on gdzies lezy to go nawet nie zauwaze, bo jest taki maly, za kepa trawy sie schowa... co ja mam zrobic, to taki duzy teren, arek jest chory ledwie nogami powloczyl wczoraj, ale chodzil ze mna; zreszta i tak dwie osoby to ile przeszukaja... jezu zeby mu sie tylko nic zlego nie stalo...
  6. dziewczyny, frodzio przedostal sie wczoraj jakims cudem pod siatka (a tak wszystko pouszczelnialismy, tyle czasu byl spokoj) i do dzisiaj nie wrocil...:-( szukalismy go do 10 wieczorem, co jakis pies gdzies zaszczekal, to wsiadalismy w samochod i gnalismy, zeby sprawdzic... ale nigdzie go nie bylo...:shake: wszedzie ciemno jak..., latarka nic nie dawala, chociaz pozyczylam od sasiadki taka mocniejsza, ale tam lasy wiec nawet strach chodzic; gdzie sie dalo to pojechalismy samochodem... wszyscy sasiedzi poinformowani, porozdawalam swoj numer telefomu; dookola lasy, laki i w zasadzie brak wiekszej szosy (jest jedna, ale daleko - ok. kilometra od nas, a frodzio tak daleko nigdy chyba by nie poszedl), wiec nie ma jakiegos zagrozenia, chyba, ze go jakis pies dopadl..., ale psy go omijaly raczej - takiego dziwolaga...:-(, nawet amstaff sasiadki, ktory wszystko atakuje do frodzia byl nastawiony zyczliwie; nie wiem co sie stalo, odchodze od zmyslow; tz dzis ma wolne wiec bedzie szukal dalej; na noc wystawilam przed brame budke z kocami gdyby jednak wrocil, ale nie wrocil; co ja mam robic, jak go szukac, on moze byc wszedzie, a jest taki maly i nie szczeka, zeby dac znac gdzie jest;:placz: caly czas mam nadzieje, ze jednak przyjdzie, ze polozyl sie gdzies spac na noc i rano wroci... jesli ktokolwiek tu zaglada to blagam, trzymajcie kciuki; zadzwonie do schroniska, ale musze poczekac na jakas sensowna godzine bo jest siodma dopiero; male szanse, ale trzeba sprawdzic i tam...
  7. no mozna tak powiedziec; bo ma gdzie mieszkac, choc nie jest to dom... ma co jesc; monika ja odwiedza; zaraz poszukam po bazarku jakiejs oferty ogloszeniowej, choc najbardziej licze na allegro prawde mowiac...
  8. gdyby ktos tu przypadkiem zajrzal, to tylko dam znac ze bede wystawiala na bazarku duzy kontener z uchwytem na miseczke o nowy, tez duzy plastykowy kaganiec, zeby uzbierac pieniazki na wyroznione allegro dla rysi, wiec juz teraz zapraszam, a jak bazarek bedzie gotowy to podam tu link
  9. nawet kocio cos zaniemogl z zagladaniem...
  10. moze komus wpadniesz w oko jak ciocia selenga zrobi ogloszenia, ale poki co, tu cie tez podrzuce ;)
  11. oj, widze, ze do przystojniaka nikt nie zajrzal - straszna posucha...
  12. o rany selenga :loveu:, nie wiem jak ci dziekowac :Rose::Rose::Rose:
  13. heloł dżambo! jak to powiedziala moja kolezanka przed chwila: no to zaczynamy nasz teatrzyk od nowa...
  14. [quote name='muzzy']Były taaaakie kwiatki, że nie mogłem się przez nie do aparatu przecisnąć, więc nie zrobiłem zdjęć :D[/QUOTE] ale z ciebie sciemniacz muzzy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  15. nie za wiele osob nam kibicuje, ale napisze, ze poprosilam kogos o pomoc w zrobieniu allegro; bede trzymac kciuki, zeby znalazla chwile czasu, bo checi to na pewno jej nie brakuje :kciuki::kciuki::kciuki:
  16. rany, jakie puchy wszedzie.... :(
  17. pokaz sie piekna :)
  18. zapraszamy do jumbo w sobote!
  19. do zobaczenia ciociu ;) bede na ciebie czekac; a moze inne ciotki mnie odwiedza jeszcze? w niedziele powysylam troche zaproszen, moze ktos wpadnie...
  20. ja tez i w weekend zajrze dokladniej :)
  21. [CENTER][IMG]http://i51.tinypic.com/m94x2x.jpg[/IMG] [/CENTER]
  22. [CENTER][B] [SIZE=3] drogie ciotki, poznajcie piekna dziewczyne - rysie;[/SIZE][/B][SIZE=3] [B]rysia mieszka w przytulisku, a opiekuje sie nia monika; monika rzadko zaglada na dogo wiec za jej pozwoleniem zakladam rysi watek; [/B] [B]ryszarda niepotrzebnie zajmuje miejsce w i tak przepelnionym przytulisku; jestem pewna, ze znajdziemy jej wspanialy dom; monika ma wystarczajaco duzo psow na glowie; [/B][/SIZE] [SIZE=3][B]drogie ciotki, oto rysia popatrzcie i powiedzcie czy nie jest piękna? domy powinny się o nią bić! [/B][/SIZE] [IMG]http://i53.tinypic.com/2evrk2s.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/zxk8q0.jpg[/IMG] [B]krotka historia rysi spisana przez monike:[/B] [COLOR=royalblue][I]Ta sporych rozmiarów suczka była już naszą "rezydentką", jednak kolejny raz wróciła. Pierwszy raz trafiła do przytuliska latem'09r. po tym jak została wyrzucona z samochodu. W listopadzie trafiła do adopcji, jednakże kontrola warunków doprowadziła do jej odbioru. W kwietniu'10 ponownie została zaadoptowana i kontrola nie wskazywała na jakiekolwiek kłopoty. Rodzina była zadowolona, pies był radosny. Po 1,5 tygodnia postanowiono ją oddać. Wielkość psa, jego żywiołowość mogą przytłoczyć i jeśli ktoś chce zamknąć tego psiaka w czterech ścianach i poświęcić mu tylko chwile uwagi, to nie jest to pies dla niego. Potrzebny jest dom, w którym sunia będzie miała zapewnioną odpowiednią opiekę, sporą ilość ruchu i uwagi. Jest ogromnym pieszczochem, przytulając się zawsze próbuje oblizać "ofiarę" swych czułości. Pomimo tak okrutnego potraktowania jej przez człowieka, ma zaufanie do ludzi. Sunia poszukuje dobrego domu, u ludzi którzy jej nie skrzywdzą. Zgoda na odwiedzanie psa jest standardowym wymogiem przy adopcji. W dniu 23. 09. 2009r. została poddana zabiegowi sterylizacji.[/I][/COLOR] [SIZE=3][COLOR=red][B]kontakt w sprawie adopcji: monika, tel.: 0-601-83-96-93 mail: [EMAIL="monisg@gazeta.pl"]monisg@gazeta.pl[/EMAIL] [/B][/COLOR][/SIZE] i jeszcze: [COLOR=blue][I]Rysia, to moje serducho, bo to ja ją znalazłam, ja ją wsadziałam do ptrzytuliska i wysterylizowalam. Co do akceptacji innych zwierzat - hmmm, to niestety nie jest taka prosta sprawa. Mieszkała z suczką, ale po powrocie z adopcji nie dało sich znowu razem poukładać. Sposobem (choć nie bez problemów, bo Cezar tez łatwy nie jest w kontaktach z innymi zwierzetami) udało się oswoić tą dwójkę i mieszkają sobie razem :-))) Pewnie gdyby powoli wprowadzać Rysię do psa, to jakoś by to poszło, choć na 100% będzie go atakowała jak tylko będzie próbował ją zdominować. Koty raczej słabo - nie mam jak tego sprawdzić, ale nie ryzykowałabym. Dzieci - z ostatniej adopcji została odebrana z różnych względów, choć jako powód podano że uszczypnęła dziecko. Ja widziałam jak ten chłopiec głaskał Rysię - nic sie nie działo.Zwracałam wprawdzie uwagę na to żeby jednak dziecko nie wieszało się na psie bo moze być róznie na etapie poznawania się i nawet samą masą moze zrobić Rysia krzywdę, to wszystko układało się dobrze. Myśle, ze przerosły tych ludzi obowiązki - Ryska jest żywiołowa, ma mnóstwo siły i potrzebuje aby poświęcić jej czas. Wszystko zalezy od tego w jakim wieku są dzieci, jak zachowują się w stosunku do zwierzęcia i ogólnie jaki jest klimat w rodzinie. Ja tam Ryśkę uwielbiam i wiem, ze widziałam ją pierwszy raz i wsadziłam ją do swojego auta bezproblemowo.[/I][/COLOR] [IMG]http://i52.tinypic.com/aokgm8.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/mww181.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/r05i6o.jpg[/IMG] [/CENTER]
  23. i tym bardziej trudno sie pogodzic z tym co sie stalo...
  24. dziewczyny, wiadomo co z psem? jak sobie radzi w schronisku...?
  25. akurat, pewnie nie bylo zadnych kwiatkow :eviltong: :evil_lol:
×
×
  • Create New...