Kurczę, my w pracy miałyśmy Syndrom PP (Piątkowego Pier...ca - słowo niepublikowalne). I w piątek około 14 się ujawniał, a objawiał szalonymi atakami smiechu, tańcami, czasami aż sekretarki przybiegały sprawdzać co się dzieje. Ale ten syndrom to ja lubiłam, oj tak... a ten niedzielny to smętnawy się wydaje...