-
Posts
2947 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dusia-Duszka
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Wygląda na to, że Bruno wykazuje sygnały uspokajające i Twoje psy to odbierają jako łagodzenie sytuacji. Natomiast to Alf zniósł gorzej te wszystkie zmiany i dlatego jest już na poziomie powarkiwania ostrzegawczego. Prawdopodobnie to on podsikuje. Im więcej pozna terenu na zewnątrz i oznaczy, poczuje się pewniej, tym mniej siknie w domu. Psy ogólnie boją się nakładania ręki "z góry" = głaskanie po głowie. Oswajają to z czasem. Może wrócić do drapania pod bródką żeby nie pobudzać warczenia. Nie wiem jaką masz metodę karmienia. Najlepiej żeby miski z jedzeniem (a nawet puste po) nie stały na ziemi jako punkt, którego trzeba bronić. Mały Rycerz Alf jest na poziomie walki o swoje. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Onaa :) i to jest właśnie dawanie siebie, swojej uwagi, swojego czasu. Masz prawdziwe święta z dzieleniem się a nie braniem. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Dzień dobry :) Co tam słychać u dwupaka? Może niech początkowo legowisko wędruje ewentualnie za psami. Wybrały kącik, niech będzie kącik. Przesunie się później. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Takie poszczekiwanie może być też po ogłupiaczu. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Pokerku psiury są po narkozie, jedzenie dopiero jutro. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Dobrze, niech sobie spokojnie obserwują z wybranego miejsca. Byle rower nie runął i nie dołożył im stracha. -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Poszedł grosz dla chłopaków :) -
MA DOM Bambo po amputacji już wydobrzał, przytył, tryska zdrowiem,
Dusia-Duszka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Bardzo mnie cieszy cofanie się objawów neurologicznych. Czekam na zdjęcia lub filmik :) Patrzę na początkowe zdjęcia psiaka i rozmieszczenie urazów na łapach. Paskudne było to zmiażdżenie. Może on wpadł gdzieś w sidła? -
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Psia mamuśka :))) Ciekawe ile szczeniąt wychowała? -
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Człowiek z sercem dla stworów??? Rzadkość. -
No... i znowu to samo... Wszyscy gubią rachubę czasu na widok pańcia. A on ma po prostu dobrze jak ja. I jest doskonale zakonserwowany.
-
-
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Kajtek mam wrażenie, że należysz do osób, które tak zwyczajnie lubią być uczciwe wobec siebie i stworzeń, więc w tym przypadku papierologia nie jest istotna :) To bardzo dobra decyzja dla niewidomej kruszynki. -
Wycieczkę dziś miałam :) wiosenną z moimi człowiekami. No!!! I, i, i, i... 4 godziny! a ja nie puściłam bałcika - super sukces. Przerwy oczywiście były na liiiiisty i kooopertę i poszwędanie. Okno pańcia otwierała, jak tylko zaczynałam mlaskać i te wiosenne zapachy jakoś mi pomagały. Bociany widziałam trzy pojedyncze. Żurawie w dwóch parach spacerowały, a trąbiły klangorem przejmująco. To bardzo zainteresowujące psa jest.
-
Śmierć zabrała im dużo... ale dostały o wiele więcej :)
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Witam, proszę o konto do wpłaty na pw. Deklaruję jednorazowo po stówce na ogonka. -
Ja to od razu internacjonalną podejmę, a do tego międzyrasową. Miałam już kilka spotkań z przedstawicielami różnych ras i języków i radzę sobie doskonale.
-
No, bym chciała. Bo w tamtym roku pobrykałam troszkę przez przeszkody. I to był czad!!! A teraz pańcia mówi: "Duśka zaprzestań harców".
-
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Oczywiście, że ma Pokerku! Ma wszystko :) tak jak nasza Duśka z teriera australijskiego ;))) -
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Ona ma zupełnie inne oczy :))) Patrzy po prostu odważnie. Super suczynka. -
Trochę ostatnio się badam i leczę :( Coś mi przeszkadza w tylnej, lewej łapie. Czasem noszę ją ponad ziemią i nie obciążam. Zdarza się to nieregularnie i bez względu na warunki pogodowe. Nie wtedy kiedy idę wolno i nie wtedy kiedy pędzę, a tak na pośredniej szybkości. Takie podbryczki co jakiś czas robię. Ale jak sikam po samczemu (a tak robię najczęściej), to właśnie na tej nodze staję, a podnoszę prawą. Mają człowieki zagadkę. Dwa tygodnie temu pan wet mnie przemiętosił, a później dowiedziałam się, że pies ma... KOŚCI... w środku!?!? No normalnie szok. Gdybym wiedziała to dawniej, kiedy mnie nikt nie kochał, to chociaż dla jakiegoś pożytku, sama bym SIĘ zjadła! Przynajmniej głodu bym wreszcie nie czuła. Teraz to już tak nie mogę. Moim człowiekom serca pękłyby znowu. A skoro jestem "łatą", to łaty funkcję spełniać muszę. Poza tym koryto mam regularnie napełniane lepszymi frykasami. A te kości oglądali mi na zdjęciach. Pozowania nie zniosłam spokojnie, niestety. Chciałam ostro dziabnąć pana weta, żeby nie pchał łap tam, gdzie nie trzeba! Nie będzie mi tu obcy facet tylnych łap rozkładał i dla zmylenia po brzuchu smyrał! A w tym czasie fotki strzelał. Ja wierna sucz jestem i swojego pańcia tylko uznaję. Wtedy drugi wet powiedział: "nie zrażajmy ciapka do zabiegów, trzeba mu pomóc to przetrwać, może ją boli łapa w tej pozycji" i zrobiło się tak jakoś sennie, ciepło, pańcia mnie wtulała i wtulała. Cały czas czułam jej zapach i ręce na sobie. Było dobrze i spokojnie. Jak się obudziłam, to pańcia trzymała mnie na rękach i coś przez mgłę gadała i gadała, aż chlasnęłam ją jęzorem po nosie, żeby załapała, że już ok., już nie śpię. Tak się dowiedziałam o KOŚCIACH w sobie i, że panewki jakieś tam i powierzchnie stawowe w całych łapach mam ok. Cóż szukamy dalej przyczyny podbryczków. Dziś znowu pan wet miętosił mi tylne łapy i dał coś do zjadania raz dziennie. Za 2 m-ce na kontrolę.
-
Poczytaj o ciążach urojonych u suczek. Porównaj objawy, czy czasem coś na to nie wskazuje?