-
Posts
2947 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dusia-Duszka
-
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Trzymaj się psi dzieciaku... -
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Zaglądam... Trudne jest to czekanie... -
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Taka proporcja jest super i jeśli jej najbardziej służy, to jest wskazana. Gotowanie dla takiej kruszynki to nie problem. Ja gotuję właśnie taką mieszankę lub z makaronem dla Duśki (waży 6,8kg), raz na tydzień lub nawet na 2 tygodnie i mrożę porcyjki. A suche dostaje jako smaczki. -
Uratowaliśmy je razem. Perełka i Śnieżka adoptowane..
Dusia-Duszka replied to doris66's topic in Już w nowym domu
A może amstafik miał chip. Tylko się komuś znudził i mogło wyjść, kto jest właścicielem? -
-
Tyśka... myślałam, że się nie wyda. A jednak są inteligentne bestie na dogo :)))
-
-
-
MA DOM Bambo po amputacji już wydobrzał, przytył, tryska zdrowiem,
Dusia-Duszka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
A jak doszło do zmiażdżenia łapy? -
MA DOM Bambo po amputacji już wydobrzał, przytył, tryska zdrowiem,
Dusia-Duszka replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Dzień dobry wieczór :) AgaG obserwuj Bamboszka bacznie. Ten zez rozbieżny i ataksja w obrębie pyska rzeczywiście sugerują zmiany neurologiczne. Mógł być uderzony w głowę, czasem powoduje to guz lub krwiak w mózgu (nawet pourazowy), czasem zdarza się to po zatruciu toksynami (np, ropiejące rany, które miał Bambi, robaczyca szczeniąt, a u suk ropomacicze ukryte). Patrz mu w oczka często. Mam nadzieję, że objawy przy dobrej opiece się wycofają. Szkoda, że nie można uzyskać informacji o przeszłości psa od pajaca, który był jego "panem". -
A kto pędzi za Jędrzejem?
-
Ufna Amelka z Radys - weekend majowy już w ds.
Dusia-Duszka replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Ileż te iskierki muszą przejść, zanim trafią do godnych warunków... -
Byłam na zakupach :))) a teraz zrobimy z człowiekami Wiosnę na podwórku i w doniczkach. Lubię te "na zakupy". Takie prawdziwe bazarkowe, nie takie czekane pod sklepem. Jak kroczę tak sobie dostojnie, z ogonem w górze, przy tej smaczkowej kieszeni "równaj" i pokazuję, że się nie boję: "hop do tramwaju", rower jedzie, śmigających w różne strony cudzych człowieków, moich ziomali tu i ówdzie ujadających, papierzysk i foliówek szarpanych wietrzyskiem, to mam wrażenie, że ta kieszeń "równaj" nie ma dna. Nawet "tu mięsem pachnie" mnie nie rusza.
-
Bibi za TM [*] Bibi -Duszka ma już swój domek!! Zostaje na zawsze u kajtek!!! Bibi vel Duszka już nie zamarza w schronisku, od 6.12.2016 r wygrzewa się w cudownym DT u kajtek!!!Zamarza w schronisku! Pomocy ! Malutka czarna suczka błaga o pomoc!!
Dusia-Duszka replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Co słychać u psinki? -
A dziękuję, dziękuję Poker. Trzeba mieć w życiu jakąś pasję poza aportowaniem oczywiście.
-
Moje wiśniowe oko (cherry eye) świeżo zrobione, ale jeszcze nie czerwone, bo szybko naprawione. I tak "uatrakcyjniam" człowiekom wspólne pobywanie. Bo co mają do roboty, jak nie mną się zajmować. Jak już wszystko zrobią, to se chociaż oko potrę łapą i pstryk gruczoł na wierzchu. I już jest co robić :)
-
Četka w Helsinkach, Helcia w Zabrzu, czyli podwójny happy-end!
Dusia-Duszka replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Piękna księżniczka :))) -
Spotkałam dziś na spacerze błąkającego się ziomala czterołapa ogoniastego. Mówił coś, że przez krzaki, że za cieczką, że daleko, że zmęczony, że nie wie, w którą stronę i takie tam samcze gadanie. A się przymilał, a się pańci podstawiał, a się do rodziny pchał! Jak go pańcia, MOJA! pańcia, w kierunku domu zwabiała, to już miałam pietra, że mi się wielki huskowaty braciszek szykuje. Ale człowieki coś mu tam na obroży wygmerały i po kilku telefonach znalazła się jego pańcia. Przyznam, że mi ulżyło, bo ja mam taką malutką miseczkę na jedzonko, a ten tu taaaki duuuży. Raz by jęzorem zawinął i już bym się nie załapała. Skończyło się tylko na misce wody, w ilości takiej, że ja to bym się wykąpać mogła.
-
Duśka przy grabieniu podwórka też wyszukiwała źdźbełka zieloniutkie.