Jump to content
Dogomania

Imanca

Members
  • Posts

    475
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Imanca

  1. [quote name='Czoko']Ależ Wy to już jesteście wypróbowane już od dłuzszego czasu przyjaciółki ! A od kogo Chocunia jadła po raz pierwszy z ręki? Przy kim chodziła pierwszy raz bez kagańca?[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Aaaa, bo my jesteśmy takie kokietki - komplemenciary i lubimy jak się nas chwali (z własnej nieprzymuszonej woli:evil_lol:). Moja mama zawsze mi powatarza wtedy anegdotkę: Mamo chwalo nas! Kto? Ty mnie, a jo was! Zdjątka będę jak wrócę z zakupów :) [/COLOR][/FONT]
  2. [quote name='Czoko'] Wczoraj też byłam troszkę przerażona widząc trzęsącą się Tosię że szybko się pożegnamy ale nasze dziewczyny szybko się rozruszały i było super miło. Pozdrawiam Ewa[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]A dziś miło nie było?? :placz: I mamy piękne zdjęcia Choculki samej i z "apsztyfikantem" :D Ale jak nie było miło, to za karę nie wkleimy, więc czekamy na rehabilitację :evil_lol: [/COLOR][/FONT]
  3. [COLOR=Purple][FONT=Georgia]Po baardzo długiej przerwie wróciłam do Was :oops: Raportuje - szkoła podobno tonie w darach. Jutro jadę pooglądać co się tam dzieje, ile rzeczy trzeba natychmiast wywieźć, żeby zwolnić trochę miejsca itd. Czy mogę liczyć na pomoc w transporcie we wtorek, środę? Kończy się też termin składania prac plastycznych na konkurs i potrzebne niezależne jury :cool3: Pozdrawiam [/FONT][/COLOR]
  4. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]My się wybieramy, będziemy około 14-tej :D[/COLOR][/FONT]
  5. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Wiesz z tym zdrowiem to jest ten problem, że psychiatra mnie nie diagnozował, a chory nigdy swej choroby nie widzi :evil_lol: Na spacerku oczywiście będziemy, nawet zaraz się wybieramy :) Dotrzemy około 14-tej :) Ja też mam nadzieję, że niedługo nowe zdjęcia zagoszczą. Komputer naprawiony, teraz trzeba wszystko od nowa poinstalować itd. itp. :) [/COLOR][/FONT]
  6. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Z tego co wiem, to tylko do kolejnych.[/COLOR][/FONT]
  7. [quote name='Asiaczek']Dzięki, Dziewczyny. Ale następnej galerii raczej nie będę tworzyła... Pzdr.[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Ale to nie chodzi o to- ona jest dla Ciebie. Tam są wszystkie fotki, które dodajesz i za każdym razem jak wstawiasz na serwer nowe dodają się do poprzednich i masz tam wszystkie linki do nich. W ten sposób wiesz zawsze, gdzie są Twoje zdjęcia :) Ekstra tego tworzyć nie musisz, bo tak czy inaczej wrzucasz na serwer. Jedyne co musisz zrobić to zarejestrować swój mail.[/COLOR][/FONT]
  8. [QUOTE]Też bym była zainteresowana sposobem odnajdywania moich zdjęć/linków w Imageshacku.[/QUOTE] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Niestety nie poradzę Ci z odnalezieniem fot już zamieszczonych, ale ... Wchodząc na stronkę imageshack.us pod hosti it! są napisy: [/COLOR][/FONT][B] New! [URL="http://profile.imageshack.us/user/demo/images/"]Gallery for your Images[/URL]! ([URL="http://my.imageshack.us/registration"]register[/URL] to create your own) [/B][COLOR=Purple][FONT=Georgia] Kliknij register, podaj adres e-mail i od tego czasu będziesz miała własną galerię i dodawane zdjęcia przez Ciebie będą się w niej pojawiać. Można pooglądać demo jak to będzie wyglądać, gdy klikniesz Gallery for(...). Jeśli będą dalsze problemy porobię zrzuty ekranu :D Pozdrawiam [/FONT][/COLOR]
  9. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Coby nasza galeryjka nie była taka zapomniana napiszę, że zdjęć nie będzie chyba nigdy w tym tempie lubego. Teraz obiecuje, że komputer naprawi w weekend :shake: Pozostało mi tylko wierzyć. A mam już straszne zaległości do wklejenia i ja w weekend nie nadąże z tym, bo mam szkołę... Ależ ja lubię w taki mrozik ze śnieżkiem iść na dłuuugi spacer. Dziewczyny się tak pięknie bawią, a potem jeszcze piękniej zmęczone spią :loveu: Mamy cudne, śnieżne zdjęcia...(chociaż się pochwalę, żeby było na co czekać:evil_lol:). A ostatnio z moimi dziewczynami przeprowadziłam sympatyczną rozmowę. Rozmawiałyśmy zawsze na dwa głosy z Nelką, teraz rozmawiamy na trzy. I podkreślam, że jestem zdrowa psychicznie - jeszcze :razz: Rozmowa wyglądała tak: Ja: Moje ślicznotki pańcia Was kocha ponad życie. Nikogo Pańcia nie kocha mocniej, tylko Was. Pańcia nie kocha żadnego innego pieska... Neli: Ale przecież pańcia mówiła, że może pokochać jeszcze inne pieski... Ja: Nie, kocham tylko Was! Neli: A Doksia? Ja: No dobrze, kocham jeszcze Doksie. Atenka: Ale pańcia mówi, że kocha wszystkie pieski świata i ma w sercu miłości jeszcze dla mnóstwa piesków... Ja: No dobra! Niech Wam będzie ... ale Was kocham najmocniej!! :loveu: Dziewczyny mnie zgasiły, a luby zaczął się ze mnie śmiać i wtedy się zorienowałam, że jest świadek naszej miłosnej rozmowy :) A oprócz tego zastanawiałam się ostatnio w czym jesteśmy do siebie podobne. Neli ma po mnie oczywiście urodę, inteligencję i wredotę :diabloti: Atenka ma urodę, inteligencję i chorobę lokomocyjną. Hmmmm, może coś jeszcze...? A w czym są Wasze psiaki podobne do Was, oprócz urody i inteligencji? [/COLOR][/FONT]
  10. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Ale dobra wiadomość jest taka, że w niedzielę szkołę kończę o 13:55 i na 17 zawsze zdążę się wprosić na macanie :evil_lol: Bobasy mnie nie ominą - chyba, że mnie nie wpuścisz. Teraz wybór tylko między zebraniem związku, a wyjazdem w góry - co trywialnie rozstrzygną finanse :evil_lol: [/COLOR][/FONT]
  11. [quote name='Asiaczek'] Nie powiem, nie powiem!!! Choćbyś mnie gilgotała w pięty - nie powiem!!!! Przyjdziesz sama, to sobie policzysz... Jeżeli weekend 3-4.03.3007 r. niekoniecznie, to może jeszcze następny weekend, co? Pzdr.[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Wierz mi, że mogłabym wiele rzeczy zrobić i w wiele miejsc pogilać, byle nie po piętach i w okolicach stóp :-? Obawiam się, że nie zdołam policzyć, bo u nas się liczy tylko do dwóch :eviltong: A z weekendami to jest tak, że w co drugi mam szkołę. Czyli mam w ten weekend, potem 10.marca. A w weekend 3.marca chciałam jechać w góry, bo weekend od 16marca jest wystawa w Katowicach, na którą jedziemy :shake: No i jest to zebranie, na którym chciałam być i co jest generalnie przeszkodą do wyjazdu... A w górach nie byłam tyle lat... Sama widzisz, że nie pochytam się w terminach...:shake: [/COLOR][/FONT]
  12. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]A ja się muszę roztroić chyba - chciałam być na zebraniu, ale też chciałam jechać w góry, bo to jedyny weekend, który mi pasuje na wyjazd :shake: Chciałam pomacać bobaski... Ehhh ciężko będzie podjąć decyzję :-( Zmieniając temat pogody - moje dziewczyny skończyły się właśnie modlić przed pudłem uszu i kości i smakołyków, po wcześniejszych próbach wyłudzenia ode mnie zawartości i po niepowodzeniu w wyłudzaniu - próbie sforsowania zabezpieczeń i dostania się do środka na własną rękę :evil_lol: Teraz obie śpią jak aniołeczki (z różkami) :loveu: Asiaczku ja mam dwie i jest wesoło :loveu: a Ty taką gromadkę (btw - ile ich tam masz dokładnie na stanie, bo nigdy się nie połapałam??), to dopiero marzenie :loveu: I jak zdrówko? [/COLOR][/FONT]
  13. [quote name='Czoko']Właśnie oglądałam prognozę pogody - noc baaardzo mroźna, piątek, sobota -3 stopnie a w niedzielę chlapa 0 stopni....[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]To mnie rozczarowałaś niedzielą :( Jak będzie chlapa, to nie pójdziemy z Atenką na pola, żeby nam wymarzła. Jeszcze za świeżo po chorobie i antybiotykach na taki specer... :shake: A i dla mnie to marna przyjemność po błocie chodzić...[/COLOR][/FONT]
  14. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Oj trzeba koniecznie, moje dziewczyny i tak są zabezpieczone. A ja właśnie spojrzałam na plan zajęć i kończę szkołę o 12:15 w niedzielę, więc jeśli nic się nie zmieni będziemy nawet o 14-tej :) [/COLOR][/FONT]
  15. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]A co do spacerów to powiem Wam, żebyście wszyscy uważali. Wczoraj 21.lutego znalazłam wielkiego idącego po Atence kleszczora!! Był zdecydowanie żywy i wielki i niezaprzeczalnie kleszcz. Moje psy są na fiprexie. Kleszcza prawdopodobnie przyniosłam na sobie z dworu, gdy trzepałam sweter spadł na Atenkę a ja o mało nie zeszłam na zawał. Narobiłam krzyku i paniki i luby nas uratował, ale ja miałam już traumę. Boję się potwornie takiego robactwa i brzydzę. Podsumowując - kleszcz był żywy, wielki, wręcz mutant. Nie był napity krwią, bo luby go rozflapsił :roll: Nie wiem co to będzie się wiosną i latem działo... :crazyeye: [/COLOR][/FONT]
  16. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]A ja jeśli się wyrobię bedę w niedzielę, ale po 15-tej (po szkole), bo będą zawęgrzeni :)[/COLOR][/FONT]
  17. [quote name='Czoko'][FONT=Times New Roman][SIZE=4]Wiesz Asiu taka działka w środku miasta nadaje się tylko do oglądania kwiatków a dzięki sąsiadce tracę nawet to: wcale nie mogę na niej bywać – albo działka albo pies...[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=4]Pamiętasz historię z sąsiadką do której nieraz nawiązywałam „Niedźwiedzia przysługa”... Co z tego ze zachowanie takie jak tej sąsiadki jest karalne – regularne drażnienie i straszenie psa, 86-letniej staruszce miłośniczce zwierząt, która przychodzi codziennie na kilka godzin niezależnie od pory roku nakarmić swojego kota, którego trzyma w domku, żeby jej nie uciekł! - nic nie dawało się wytłumaczyć skoro ona i tak za chwilę nic nie pamięta i znowu wali patykiem w nasze ogrodzenie albo wbiega na naszą działkę z krzykiem „ja się ciebie nie boję!” i machaniem rękami z kijem w ręce..i wtedy nasza suczka ze strachu szczeka czego sąsiedzi nie tolerują![/SIZE][/FONT][/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Ja w ogóle nie rozumiem sytuacji :crazyeye: Ja wiem, że tak starej baby nie zamknie nikt na odsiadkę, ale to jest do tego osoba "niesprawna" psychicznie. Ja nie wiem czego sąsiedzi nie tolerują - szczekania?? Prowokowanie psa jest karalne!!!! Do psychiatryka zawsze się kwalifikuje. Nie podważam jej "opieki" nad zamkniętym (przypuszczam w malutkim domeczku, a dokładniej pewnie w jakiejś laubie) kotem. Ale chyba sąsiedzi widzą, że ta wariatka wbiega z kijem? Nie wiem czego tu nie tolerują, ja bym przepędziła staruchę tym kijem z mojej działki!!! Gwarantuję Ci, że mimo starczej demencji zapamiętałaby tę nauczkę!! I nie przez przypadek używam takich określeń co do owej "staruszki, miłośniczki zwierząt". Jakby się jej kilka razy nie tłumaczyło grzecznie i pobłażało, tylko pogoniło ostro, to by się pamięć odświeżyła. Tacy ludzie potrafią idealnie udawać, symulować i wykorzystywać fakt swojej rzekomej ułomności i starości. I tego, że się im będzie pobłażać. Ja bym mimo wszystko na działkę chodziła z psem, bo stara może dłuugo jeszcze pożyć i "upierdliwiać" Wam życie. A działka jest Wasza i macie prawo na niej siedzieć z psem. [/COLOR][/FONT][FONT=Georgia][COLOR=Purple]Zbulwersowałam się ponownie tym opisem!!![/COLOR][/FONT]
  18. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Mamy zwykły talerz - gumową zabawkę. Jak kupowałam nawet najtańsze profesjonalne były strasznie drogie, a ja nie chciałam inwestować w ciemno. No i ja chciałam się nauczyć rzucać itd. itp. Neli talerza w zasadzie nie niszczy, Atenka też nie więc nie potrzebujemy jakichś super wytrzymałych. Taki jak mamy wystarcza nam jako wytrzymałość, ale przymierzamy się do profesjonalnych, coby lepiej rzucać. Tylko zdecydować się od pół roku nie mogę, bo to jednak wydatek. A Nelce to chyba wszystko jedno co łapie, profesjonalnie tego nie ćwiczymy. Materiałowych nigdy nie miałam.[/COLOR][/FONT]
  19. [COLOR=Purple][FONT=Georgia]Te małe cuda są jeszcze cudniejsze niż cudne, bo przecudne to mało cudnie powiedziane :loveu:[/FONT][/COLOR]
  20. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Cieszę się, że kryzys minął i już jest jako - tako, że możesz zaglądnąć i instrukcję czytać bez halunów :) Rozumiem Cię znakomicie - leżenie nie cieszy człowieka jak musi leżeć! A jakby sobie tak poleżał z tydzień, to nie ma możliwości... Jak ja muszę leżeć to mi pierwszego dnia mierznie, nudzi się, wszystko od leżenia boli... Ale jak mus to mus - więc wracaj do łóżka się kurować!! A jak przezdrowiejesz jeszcze bardziej, żeby mieć siły aparat nowy utrzymać i po lekturze instrukcji czekamy na premierę nowych fotek i nabytych umiejętności :) [/COLOR][/FONT]
  21. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Moja Nelutka wie, że pańcia marzy o czarnej labradorce. Kiedyś postanowiła ją dla mnie załatwić :evil_lol: Wpadła (z chęcią popływania) w lesie do takiego bajora bagiennego i jak się wynurzyła na zawołanie i wylazła, to miałam już dwa w jednym. W zasadzie mogłam sobie wyobrazić jak to jest mieć czarną - tylko kawałek głowy został biszkoptowy :evil_lol: W następnym już czystym bajorku wypłukałysmy czarną, błotnisto - smolną maź z cudnym zapaszkiem :roll: Nie było łatwo... Frisbee rzucamy już dłuugo. Po pierwsze dlatego, że Neli kocha aport, po drugie dlatego, że patyki uważam za baardzo niebezpieczną zabawkę. Żeby się moje maleństwo nie uszkodziło podczas zabawy ma swoje frisbee. Mieliśmy specjalny podstęp, żeby w ogóle się nim zainteresowała :evil_lol: Ponieważ Neli na dworze uznawała tylko patyki, a zabawki były tylko i wyłącznie domowe. Nie było zabawki, którą Neli bawiłaby się na polanie. A patykami niestety bardzo się pokaleczyła a i to ją nie zraziło. Zawsze przynosiła badyla. I miałyśmy swoją kolekcję kijków, które wychodząc z polany do domu odkładałysmy do drzewka. Ona już o tym wiedziała i jak mówiłam, że wychodzimy mówiłam jej "idziemy do drzewka" i ona grzecznie badyla oddawała i patrzała, czy napewno dobrze schowałam. Pomysleliśmy, że można by to samo zrobić z frisbee - znaleźliśmy je na drzewku :multi: Przez kilka dni za każdym razem udawaliśmy, że wyciągamy je z drzewka i odkładamy wychodząc. Potem pozwoliliśmy jej zabrać do domu. Teraz jak chce iść na siku przynosi swojego frisbeeka :loveu: Jak idziemy bez zabawki - przynosi badyla, ale jak jesteśmy na frisbeeku żaden patyk już się nie liczy :multi: A rzucanie to świetny sposób na wybieganie chociaż troszkę z jej energii :) Kiedyś na polanie dziewczyna nas zaczepiła "Czy to jest labrador", odpowiadam, że tak. Na co ona bardzo wielce zdziwona "Ale to niemożlwie, przecież labradory nie lubia biegać i nie aportują":crazyeye: Haloo - to są retrievery :-o Co do choroby lokomocyjnej - Neli nigdy nie miała żadnych objawów - od małego uwielbiała jeździć i teraz czeka, aż się tylko otworzy drzwi, żeby wskoczyć. Atenka do samochodu wchodzi bardzo chętnie, ale trzeba jechać baaardzo płynnie, żeby jej się nie zrobiło niedobrze. W samochodzie pół biedy, bo można się zatrzymać i zrobić jej przerwę. W autobusie siedzi zawsze na kolankach i się tuli wzbudzając zachwyt całego autobusu. Ciekawa jestem ich zachwytu, jakby zwymiotowała. Zresztą w drodze do Bydgoszczy niestety psinka nie wytrzymała a ja klęłam na tę wystawę i na pomysł tej podróży, która męczy mojego szczeniaczka. Oczywiście najpierw jest cała zapluta, mętne oczy itd. Najlpiej w zasadzie toleruje jazdę pociągiem. Ma to wszystko po pańci. Jak mi się robi niedobrze w aucie/autobusie a jestem z nią, wiem, że wymioty nas nie ominą. Dobrze, że skupiam się wtedy na niej, bo sama też mam chorobę lokomocyjną i w moment robię się zielona - choć podobno większości dzieci przechodzi, jestem wyjątkowa :D [/COLOR][/FONT][FONT=Georgia][COLOR=Purple]Przed chwilą wróciłam z troszkę ponad godzinnego spacerku i mam pełno nowych, pięknych zdjęć, a luby nie chce naprawić komputera. Dziś wieczorem go namówię![/COLOR][/FONT]
  22. [FONT=Georgia][COLOR=Purple][B]Czoko [/B]ten chłopak z pól , co go widywałam z węgrem na rowerze ma taką sytuację, że jego matka mu wyprowadza psa. Ale to nie pasuje kompletnie, bo on ma napewno sprowadzanego z Węgier psa. No i jest troszkę starszy i większy od Atenki. Jeśli ten psiak jest jej wielkości i spod Warszawy to całkiem inny psiak. Zacznę dylać na spacerki pod Królikarnie - może kiedyś go spotkam :evil_lol: Choć to wcale nie tak daleko, ale tam nie ma gdzie puścić dziewczyn i ta straż i spacerowicze... Wczoraj byłam z Nu porzucać frisbee (jak zwykle). Zawsze idziemy w 3 - z Atenką. Ale w poniedziałek było błotko i Atenka się troszeczkę nie wyrobiła i wróciła nie dość, że brudna na brzusi to jeszcze na bokach, aż do pleców. A że wczoraj miałyśmy jechać jeszcze na pola wolałam, żeby była czysta (Atenka wchodzi na kolanka w autobusie, bo jej niedobrze). Wracając do tematu - poszłyśmy z Neli. Pieknie biegała jak zawsze. Aż w pewnym momencie biegła bardzo szybko i ja zamarłam. Nie śmiałam się nawet odezwać słowem - moja Nu tym razem nie wyrobiła i pojechaaaała brzusiem po polance. Przednie łapki miała prosto wyciągnięte przed siebie, tylne prosto do tyłu... jedynie głowa była w górze. Po jakichś 2 metrach jazdy na brzuchu wyhamowała...Stałam i czekałam przerażona myśląc "Oby tylko wstała, oby się podniosła". Ale co tam dla Nelki - co prawda oszołomiona, ale wstała dzielnie z frisbeekiem, postała chwilę i pomyślała nad tym co zaszło i przybiegła po kolejny rzut :) Brudna była, że się domyć w domu nie dało. Łapki miała dookoła brudne, brzuszek calutki, szyjkę i odbryzgujące błoto ochlapało jej plecy :evil_lol: Dla Neli przy frisbeeku liczy się tylko rzut,pogoń, wyskok, złapanie i bieg powrotny i ...wyczekiwanie na kolejny rzut. Nie ma takich smakołyków, które byłyby cenniejsze od rzucenia. Smakołyki to zbędne marnowanie czasu przed kolejnym rzutem :evil_lol: Jak chodzimy z Atenką, to biegnie dzielnie za Neli. Nunu wyskakuje i łapie, Atenka podpina sie pod aport - wyrywa Neli frisbee i pięknie przynosi pod same nogi... i czeka na smakołyka. Neli wtedy się denerwuje stratą czasu, cała napięta, przykucnięta i gotowa do biegu czeka na kolejny zamach... Czasem Atenka wracając z frisbeekiem złapie jakiś trop, zobaczy ptaka i wtedy biegnie pół polany do swojego celu, potem zaczyna się skradać, wystawiać i czasem jej się przypadkiem buzia otworzy i wypluje talerz. Wtedy Neli biegnie przynieść i ma kilka rzutów tylko dla siebie, póki Atenka nie wróci jej towarzyszyć. Kilka rzutów jest oczywiście tylko dla Atenki. Ostatnio Atenka miała swoje pierwsze frisbeekowe osiągnięcie - pierwszy raz wyskoczyła po talerz i złapała w locie :multi: Ależ była z siebie dumna :) A wszystkiego tego mój mały geniusz uczy się obserwując Nelutkę. Z pól mamy kilka zdjęć, ale zamieszczę jak mój komputer będzie naprawiony. [/COLOR][/FONT]
  23. [FONT=Georgia][COLOR=Purple]Melduję posłusznie, że znalazłam, zwiedziłam, przeczytałam :D Czekam na fotki z wystawy... [/COLOR][/FONT]
  24. [quote name='sylwekw'] [IMG]http://republika.pl/highelv/fotos/shojo/shojo88.jpg[/IMG] [IMG]http://republika.pl/highelv/fotos/shojo/shojo91.jpg[/IMG] [/quote] Czy ta osoba w niebieskiej (dżinsowej) "koszuli", która powtarza się na obu zdjęciach zacytowanych przeze mnie, to kursant? Czy wiesz coś więcej?
  25. [quote name='Figa Bez Maku']No nie ja jestem człowiek pracy:razz: , 12 godzina to tylko w weekendy albo rozumiana jako pólnoc ( brrrr):evil_lol:[/quote] [FONT=Georgia][COLOR=Purple]W ten weekend mam szkołę, więc 12-ta odpada (chyba, że północ:evil_lol:). Dziś chciałam się wybrać na zwiady, czy całych pól nie zabudowali... Szkoda by było...[/COLOR][/FONT]
×
×
  • Create New...