Mój Feliks to jest taki cfaniak, że na spacerze, jak smycz trzymam w ręku, to ciągnąć potrafi, ale po przypięciu do paska, czyli jak czuje stały opór, to idzie na luźnej smyczy. Gdy w zimie podpięłam go do sanek to nawet pół metra nie pociągnął. Ale wywaliłąm się przez niego sporo razy. Teraz biegamy na zwykłej obroży i luźnej smyczy, a w lasku całkiem luzem. I tak odpowiada mu najbardziej.