Jump to content
Dogomania

Justysia i Grześ

Members
  • Posts

    1169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Justysia i Grześ

  1. Grzybkujemy się, grzybkujemy. A w Polsce jeszcze nie ma grzybków ? ;) Co do tej robalowej łazęgi to to było jeszcze przed Twoją ofertą i jak widzisz mimo jej niezaprzeczalnego uroku zewnętrznego, (bo faktem jest, że kultury to ona nie miała), odmówiłam jej gościny i wydaliłam za okno. Oczywiście bardzo a to bardzo szanujemy za to Twoją kulturę pod tym względem :fadein: no i troszeczkę prawdy w tym bezceremonialnym wkręcaniu się do nas na bezczela chyba też jest, co widać po sposobie potraktowania przez nas kotów, które właśnie w taki natarczywy sposób próbowały znaleźć u nas ciepły kąt... No i cholera, udało im się :razz: Tak czy siak dorośliśmy najwyraźniej bo już kolejne istoty, które próbowały się do nas wkręcić niestety musiały się udać do innych domciów... Aczkolwiek to my musieliśmy się o nie starać stając na głowach... :roll: Wiecie co... Tęsknię za Brykiem :-( Często o nim myślę i zastanawiam się czy jednak w jakiś sposób nie mogliśmy zapobiec tragedii... Ale on był tam naprawdę szczęśliwy, on kochał dzieci i miał w sobie tyle energii, że ten dom właśnie ze względu na zauroczone nim dzieciaki wydawał się idealny... Mogli razem spożytkować swoją energię i wszyscy byli zadowoleni – jednak fantazja dorosłych (a raczej jej brak) doprowadziły do nieszczęścia... Brak mi słów... On tak chciał iść z nami z powrotem, ale zarazem było widać, że jest szczęśliwy, że może przebywać z dziećmi... A dzieci prosiły nas żebyśmy przypadkiem im Brysia nie zabrali... Był tam krótko, ale musiał być szczęśliwy – ciekawe tylko jak przeżyły to dzieciaki, one go kochały a zginął praktycznie na ich oczach :-( Naprawdę głupota ludzi nie ma granic ! Mamy tylko nadzieję, że kiedyś ten incydent jednak wyjdzie im na dobre, że będą potrafiły zrozumieć co się stało i wyciągnąć wnioski, że będą odpowiedzialnymi właścicielami swoich psów,... Przepraszam – wzięło mnie znowu na wspominki... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Oooo, a jednak jagódek u Was nie ma :lol: Wiedziałam, że teściowa coś kręci, no wiedziałam :eviltong: Polacy za granicą są wyjątkowo dziwnym gatunkiem (rzecz jasna nie wszyscy :p). Ci wczoraj byli nawet grzeczni, przynajmniej przez tę króciuteńką chwilkę, którą mieliśmy okazję widzieć, ale posługiwali się oczywiście tradycyjną łacińską polszczyzną... Chociaż jej było chyba mniej niż pozostałych słów więc nie jest źle :lol: Niestety jak słyszymy gdzieś nasz język to na wszelki wypadek wolimy się nie odzywać. Heh
  2. Znowu jestem :stupid: A jutro będę pewnie cały dzień sprzątała – cudownie :splat: Muszę się koniecznie pochwalić, że zaczęły nam się jagódki i bardzo nam się to podoba :multi: Wczoraj pochwaliliśmy się teściowej a Ona powiedziała „u nas też są już jagody”, więc chociaż Wy musicie udawać, że ich jednak wcale w Polsce nie ma i jesteście dumni z naszego odkrycia i razem z nami napawacie się szczęściem – ok ? :evil_lol: A żeby było jeszcze fajniej w niedzielę znalazłam pierwszego grzybka :sweetCyb: A raczej grzyba, bo już duży i pięęękny – kozaczek dla uściślenia... Jak wiecie to nasza ogromna pasja więc tutaj Wasza radość powinna być adekwatna do rozmiarów naszego szczęścia :diabloti: Wieczorkiem Grześ poszedł z Młodym i żeby nie być gorszym również przyniósł do domciu kozaczka a w poniedziałek za to ja byłam gorsza :placz: bo Grześ miał na koncie wieeeelkiego i pięknego prawdziwka, oraz również pięknego kozaka a ja tylko małego kozaczka – ale oczywiście przepięknego :lol: Cieszymy się teraz tym, że grzybków jest malutko bo jak już się zaczną to frajda ze znalezienia nie będzie zbyt ogromna – grzybów tu z reguły jest ogrom a Szwedzi ich zwyczajnie nie zbierają więc pozostaje niewielka konkurencja w tej dziedzinie – inni Polacy... i może Czesi. Tak patrząc się dookoła jest ich tu troszkę... Wczoraj na przykład Grześ poleciał do sklepu a ja sobie zostałam w autku, w pewnym momencie coś usłyszałam, odwróciłam się do okna i zobaczyłam tylko jakiegoś przeogromnego pakera przesłaniającego mi pół samochodu (i drugiego troszkę mniejszego) zaglądającego do samochodu obok... Grześ akurat wracał i poinformował mnie, że to właśnie byli Polacy i ich samochód, wrócili z jednego sklepu i szli do drugiego – ten wielki zostawił po prostu zakupy obok bo tak mu kolega doradził: „zostaw to nie polska, tu nikt nie z*** ” i odpowiedź „a jak się k*** jednak trafi jakiś c*** ” itp. - prawda, że milutko swoich usłyszeć :roll: Ps. Kurcze jakoś mi uciekły wczoraj posty [B]Jo37 i deer[/B] :oops: Tzn przeczytałam je oczywiście, ale jakoś nie odpowiedziałam a więc przepraszam bardzo i szybciutko nadrabiam: Widzę, że posypało nam się propozycji adopcji – jest ich coraz to więcej i więcej... I co my teraz mamy zrobić :hmmmm: [B]deer[/B] no pewnie, że kiedyś musimy się jakoś spotkać. Kawał drogi nas co prawda dzieli ale myślimy, że jakoś znajdzie się okazja :fadein: ~~~~~~~~~~~ [B]karusiap[/B] – ale dlaczego od razu o zawał, my nikogo o zawał nie chcemy przyprawiać, my tylko pokazujemy zwierzątko... A tu się nas tak traktuje z jakimiś łeeeee itd. :placz: :eviltong: [B]Aga[/B] myślisz, że pożera ? Kurcze przystojny to może jest, ale jakoś go z domu jednak wyprosiłam bo mi do niego nie pasował. Co prawda najpierw pstrykałam zdjęcia a później wyprosiłam ale jednak. Pytam się po prostu czy ktoś tego nie zna przypadkiem i nie wie czy to nie jakieś brutalne dziwactwo, bo zakładam, że może wrócić, no i że nie on jeden w okolicy... A następnym razem mogę go zauważyć zbyt późno i co wtedy, mam te szczypczyki po prostu wyrwać ze skóry czy jak :hmmmm: :lol:
  3. Aha, tak apropo zdjęć... Nie wiecie może co to ? I czy gryzie - a raczej chyba szczypie :lol: ? [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img56.imageshack.us/img56/7938/83552903po1.jpg[/IMG][/URL] Kiepskie zdjęcie ale ruszało się barrrdzo szybko :roll:
  4. Dzisiaj przygotowałam się na „mrozy”, ponieważ wszystko na nie wskazywało. Rano było ok 5 stopni, później temperatura podniosła się do jakiś 7-8 stopni a jeszcze później zaczęło wychodzić słońce i jest cieplutko :multi: i kurtka, bluza, koszula leżą sobie spokojnie na boczku a ja mam nadzieję, że już tak zostanie na dłuższy czas. Po pierwsze - Musicie mi wybaczyć brak zdjęć itp., ale ja naprawdę wpadłam w totalny wir czytania, oglądania itp. i jakoś jak już zaczynam to strasznie ciężko mi się od tego oderwać... I znowu patrzę na zegarek i nie wierzę, że już ta godzina :crazyeye: Po drugie – Chciałam tylko zaznaczyć, że nie zamierzaliśmy nikogo w żaden sposób skrzywdzić odmawiając adopcji... Nio, naprawdę :fadein: Po trzecie – my również mieliśmy dość takich widoków więc marzyliśmy sobie o własnym domku i duuużym ogrodzie. Teraz nie mamy nadal własnego domu ani też duuużego ogrodu, ale widoki nam się poprawiły – no może poza jednym, ale co tam, nie przeszkadza a nawet można doceniać jego plusy :lol: Zobaczymy tylko jakie widoki będziemy mieli w następnym miejscu zamieszkania :look3: A co do zazdrości to przecież jest tyle fajnych miejsc na tym świecie, zawsze można uciec w jedno z nich – choćby taka Szwecja, duuuża i faaajna :eviltong: No albo pomyśleć pozytywnie, przecież taki cmentarz chociażby może być czasami bardzo pięknym i romantycznym widokiem... Trzeba tylko baaardzo wysilić wyobraźnię :diabloti: A jeśli chodzi o sprzątanie to staram się jak mogę (niestety czasem nie mogę :-(), żeby nadążyć za tym wszystkim co się w domciu wyprawia, ale nie popadam w przesadyzm – i tak nie jestem w stanie utrzymać idealnego porządku. Przy naszych futrach trzeba by było chodzić całymi dniami po domu z odkurzaczem itp... O nie, na to nie pójdę :nono:
  5. To i ja się przyłączę do odwiedzających wątek :fadein: Śliiiiczne kociaki :loveu: :loveu: Od razu mi się przypomniał nasz kurdupel sprzed roku, też była taka malutka i kochana a teraz zaraza mi spać nie daje - depcze mi wciąż po twarzy... i innych częściach ciała, po których nie powinna :mad: Ale i tak ją uwielbiam :lol: Trzymam kciuki za jak najlepsze rozwiązanie tej sytuacji :thumbs:
  6. Ten internet to jakiś koszmar jest... Jak go nie ma to źle, ale idzie jakoś przywyknąć a w pewnym momencie człowiek nawet zaczyna dostrzegać plusy – ogrom czasu, który zostaje :razz: Teraz jak wariatka rzuciłam się w wir przeglądania, czytania, itp.... I nawet nie wiem kiedy mi mijają godziny :-o A w domu zwierzęta same, (dzięki Bogu jakoś to znoszą), nawarstwia się mnóstwo rzeczy do zrobienia itp... Później będę wyzywać na te wirtualne dary jak mi przyjdzie tyle wszystkiego naraz posprzątać... Przy tej naszej bandzie nawet codzienne staranne sprzątanie nie daje olśniewających efektów a co dopiero jak się czasem odpuści :smhair2: Heh, no ale nic, będę myślała jak już będę biegała z odkurzaczem, ścierkami, gąbkami, ... :placz: :placz: na razie dalej buszuję :diabloti: [B]Jagódko[/B], kociaki cudne :loveu: :loveu: Już przebrnęłam przez wątek :multi:
  7. No i jestem ;) [B]deer[/B] – też się cieszę ze szkoły. Sama oczywiście staram się czegoś nauczyć, ale nie jest to proste... Szwecja to pod tym względem porąbany kraj ponieważ jak wiesz oni nawet czasami sami nie potrafią się nawzajem zrozumieć... Co region to inaczej – inna wymowa itp. Pal licho akcent, to może się przecież różnić, ale to, że tak totalnie różnie czytają poszczególne wyrazy, litery itp. to już jest przesada, (pomijając to, że mówią niewyraźnie, szybko i namiętnie łącząc i skracając wyrazy). A totalnym nieporozumieniem jest to, że gdy próbowaliśmy powiedzieć coś sąsiadom i posunęliśmy się już do tego, że pokazywaliśmy im palcem konkretne wyrazy w słowniku/rozmówkach, sąsiad patrzył jak na chińskie znaki i niektóre słowa po prostu nic mu nie mówiły (zaznaczam, że to były zwyczajne rzeczy), wtedy też zwątpiliśmy totalnie w logikę tego wszystkiego :roll: Szkoła da mi na pewno bardzo dużo i przede wszystkim będzie to to, co będziemy prawdopodobnie używali w naszej okolicy na co dzień a nie tak jak to ma miejsce w rozmówkach – z reguły pod kątem wymowy z większych miast typu Stockholm. Tłumaczka w szpitalu powiedziała mi żebym spokojnie poczekała sobie jeszcze ten miesiąc do szkoły, bo ucząc się sama z książek narobię sobie tylko niepotrzebnie mętliku w głowie i będę miała problem żeby to naprawić ;) A co do światówki to dobrze, że chociaż parę godzin... Kiedyś mam nadzieję będzie jeszcze okazja i będziemy mogli podjechać. [B]Shirrrapeira[/B] dziękuję za miłe słowa – oczywiście staram się jak tylko mogę zdrowieć, trzymać się itp. :fadein: [B]Margo[/B] :lol: Ciekawy pomysł, naprawdę :evil_lol: [B]GeBa[/B] Co do tego „chłodnawo” to też mam pewne obawy, ale trudno – coś za coś. Może nie będzie tak źle – naiwna jestem, ostatnio straszny zmarzluch się ze mnie zrobił i myślę, że na początku będę miała tragedię, ale do wszystkiego się chyba jakoś da przyzwyczaić. Mieszkamy w Falun, czyli to trochę do góry i trochę w bok (w stronę Norwegii oczywiście) od Stockholmu. Jeśli chodzi o „białe noce” to dla nas jest to jak najbardziej plus – życie toczy się jakoś tak inaczej, więcej można zrobić itp., (to jest fajne biorąc pod uwagę, że zimą dni będą króciutkie i będzie wciąż brakowało światełka). Totalnie zatracam orientację w czasie, (teraz już jest lepiej – chyba zaczynam przywykać ;)) i zdarzyło mi się na przykład zadzwonić do mamy i zostać uświadomionym, że już jest późno :evil_lol: Niektórym to bardzo przeszkadza w nocy i muszą mieć na wszelkie sposoby pozasłaniane okna żeby zasnąć – mnie absolutnie nie, lubię to i wręcz zostawiam odsłonięte żaluzje, patrzę sobie na zegarek i za okno, i na zegarek i za okno, ... i mi się gęba śmieje :megagrin: I wciąż się zastanawiam jak tutejsze ptaki są zaprogramowane, bo teoretycznie powinny jak niedźwiedzie odsypiać zimą skoro latem latają praktycznie bez przerw i dniem i nocą :hmmmm: Tak jak pisze deer Szwecja pod tym względem jest mocno zróżnicowana. Wystarczyłoby, że pojechalibyśmy powiedzmy 100 km w którąś stronę (góra czy dół), i już byłoby widać sporą różnicę czy to w temperaturze czy też długości dnia. Na południu nie różni się to jakoś znacząco od Polski, ale u nas już jak najbardziej tak. Deer pisze, że miała przedwczoraj 32 stopnie a ja w tym czasie zamarzałam totalnie przy góra 15... Dzisiaj termometr wskazuje ok 10 – a ja się trzęsę jakby było przy zerze, ale za to 3 dni temu i wcześniej było wręcz niemiłosiernie gorąco, termometry do dość późnych godzin stały w okolicach 30 – 40 stopni – tak więc nie mamy tu tylko polarnych mrozów... Ba, był nawet taki dzień w czerwcu, że Falun zostało ogłoszone najcieplejszym miejscem w całej Europie -> było koszmarnie :crazyeye:
  8. :multi: zdjęcia się podobają [B]czar_na[/B] jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi, no przynajmniej czasami i chyba na chwilę obecną jednak nie możemy zgodzić się na taką adopcję. Trzeba myśleć realnie a my niestety nie mamy aktualnie warunków, (przede wszystkim finansowych). :placz: I jeszcze takie jedno pytanie – co uważasz za najbliższą okolicę, bo nie będziemy w stanie powiedzieć co się w niej znajduje jeśli nie poznamy tych kryteriów :eviltong: Ano pochwalimy się, pochwalimy naszym gniazdkiem, ale to następnym razem bo teraz już Grześ przyjechał i musimy uciekać do futerek i na spacerek. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze podjechać na taką „dniówkę” jak dzisiaj to będę mogła pokombinować ze zdjęciami itp. Myślę, że w poniedziałek albo wtorek – to zależy ile godzin Grześ będzie spędzał w pracy bo zwierzaki są wyrozumiałe ale raczej bez przesady :evil_lol: Przede wszystkim wymiziaj, wycałuj i wyprzytulaj biednego, ślicznego, czarnego stworka :loveu: No i oczywiście pozostałych członków rodziny :lol: Ps. Kciuki będziemy trzymać. Ps2. Wszystkich jeszcze raz gorąco pozdrawiamy i lecimy...
  9. OK, jestem. Wygrzebałam nawet Szarika i koty :razz: [CENTER]Tutaj mamy Uzę skupioną nad jedzeniem... (wbrew pozorom jej smakuje) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img376.imageshack.us/img376/1209/50107630ef6.jpg[/IMG][/URL] Tutaj dwóch odpoczywalskich... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img363.imageshack.us/img363/9629/16346064gy2.jpg[/IMG][/URL] Tutaj Pańcio z Ronkiem nad jeziorem... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img363.imageshack.us/img363/7900/95417232bi8.jpg[/IMG][/URL] Szarik na pomościku... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img388.imageshack.us/img388/9082/45301398wz5.jpg[/IMG][/URL] I znowu tatuś z synalkiem... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img388.imageshack.us/img388/5387/81844300zv4.jpg[/IMG][/URL] [/CENTER]
  10. O i [B]Karusiap[/B] nas odwiedziła :loveu: Myślę, że warto jak najbardziej odwiedzić ten kraj, nie wiem czy pięknie reklamuję i czy każdemu by się spodobało to co zachwyca nas, (na pewno nie), ale jeśli ktoś lubi przyrodę, różnorakie leśne trasy na spacery oraz wodę... Jeżeli ktoś lubi spokojnie wędrować z psem, (jeżeli ma psa który mu na to pozwala :roll:), nie obawiając się na każdym kroku bezmiaru luźnolatających, rzucających się z rozwścieczeniem do gardeł, totalnie niewychowanych i olewanych przez właścicieli psów, bądź innych tego typu niespodzianek np. „spokojnie Pimpuś chce się tylko pobawić” i nie ważne, że Pimpuś akurat trzyma w zębach naszego psa.... ... To polubi Szwecję :fadein: ~~~~~~~~~~ Przeglądam zdjęcia i przeglądam i marudzę sobie... Naprawdę niewiele mam do zaoferowania Szarikowych (o kotach już nie wspomnę) – głównie jest Roni, ... To z kilku powodów: [B]Po pierwsze[/B] Szary jest pierońsko niefotogeniczny, (wszystkie niezłe zdjęcia z jego udziałem są efektem wyjątkowo ciężkiej i wytężonej pracy fotografa bądź też przypadku). [B]Po drugie[/B] z reguły toto się wlecze przy mnie gdy robię zdjęcia więc trudno mi uchwycić jak się gdzieś tam wije pod nogami. [B]Po trzecie[/B] to cham arogancki jest i jak już widzi aparat to zwyczajnie jak to na chama przystało odwraca się dupskiem bądź ładuje w krzaki bądź też przynajmniej wierci jak opętany. [B]Po czwarte[/B] nie lubi ujawniać swojego oblicza a że ma gdzieś potrzeby innych, (również jak na chama przystało), zajmuje się namiętnie spełnianiem swoich własnych potrzeb, tak więc: [I]Po pierwsze[/I] wąchać. [I]Po drugie[/I] wąchać. [I]Po trzecie[/I] wąchać. [I]Po czwarte[/I] jak na wiejskiego burka przystało, bez ceregieli i nawet minimalnej krępacji liznąć sobie to co właśnie powąchał lubi. ... I niech mi ktoś jeszcze powie, że psu klejnoty potrzebne do szczęścia – toż to nawet nie wie co może radość dawać oprócz tych jakże prostackich zachowań... No może żebractwo zna jeszcze ten nachalny typ – ale to już temat na zupełnie inną bajkę. Tak więc pozwólcie, że poprzeglądam sobie jeszcze trochę zdjęcia i pomarudzę pod nosem – być może uda mi się jednak coś wykombinować z udziałem tegoż „dżentelmena”, no i oczywiście nadzieję zgłaszam na zadowolenie ze zdjęć naszego już bardziej fotogenicznego, (aczkolwiek jednak zbyt bardzo dynamicznego) Ronisia.
  11. Długo pisałam bo mnie mamuśka zagaduje ;) I nie zauważyłam kolejnego posta :oops: Dziękujemy za pozdrowienia i również pozdrawiamy gorąco :loveu: Zdjęcia będą na pewno - co prawda masę jest jeszcze na aparacie, bo naprawdę praktycznie nie uruchamiamy komputera, ale jakieś może wynajdę i jeszcze wkleję dzisiaj :)
  12. ooo a jednak nie jestem całkiem sama :loveu: he he :lol: Faktycznie jest przepięknie. Skandynawia ma niesamowity urok, przynajmniej Szwecja i Norwegia bo o Finlandii wiem niestety niewiele - ale zapewne też. Dania chyba za to jest zbyt gęsto zaludniona co zapewne odbiera w sporym stopniu ewentualny urok - też wiem niewiele na jej temat, ale wiem, że gęstość zaludnienia na km kw. jest chyba większa niż w Polsce co wydaje się mówić samo za siebie... Kurcze, ale rozmyślenia... Chodzi mi o to, że to piękne kraje z piękną przyrodą i niewielką ilością ludzi, którzy do tego potrafią lepiej dbać o swoje otoczenie a w dodatku pogrupowali się w kilku wielkich miastach, w których przez to już nie jest tak pięknie i zielono, ale za to są takie miejsca jak właśnie chociażby Dalarna – niby jest tu normalne życie, ale każdy jeżeli tylko chce może znaleźć przestrzeń dla siebie, bez tłoku, hałasu i brudu, i to w niejednym miejscu. To jest piękne. Gdy Grześ wyjechał do Szwecji 2 lata temu przeżyłam horror, (chyba jestem nienormalna bo podobno kobiety lubią gdy mężczyzn nie ma w domu :roll:), kiedy wrócił i z ogromnym blaskiem w oczach opowiadał jak tu jest cudownie, wspaniale i bla, bla, bla, po pewnym czasie myślałam, że go zwyczajnie rozszarpię :mad: Ja tu gniłam samotnie w Sosnowcu zajmując się Ronkiem, który akurat w tym okresie miał totalnie odjechany etap życia, (Młody zawsze był, jest i raczej będzie porąbany niemiłosiernie, ale wtedy przechodził samego siebie – zbyt gwałtownie mu się dojrzało :-o), a ten mi wraca i promienieje jak wariat zamiast poużalać się troszeczkę, (no dobra troszkę więcej niż troszeczkę), nad biedną wymęczoną maksymalnie pańcią... O nie, w końcu tego było już za dużo – wręcz prawie znielubiłam totalnie tą wredną, wstrętną Szwecję :watpliwy: ... Ale mi przeszło :lol!: I nie żałuję, bo teraz dokładnie rozumiem zachowanie mego małżonka – Nie da się poznać tego miejsca i nie zakochać się w nim na zabój... Jest wręcz idealne dla takich jak my i naszego stada :loveu: Czuję się tu lepiej mimo iż było już naprawdę źle. Podoba mi się a do tego czyste powietrze, woda itp. najwyraźniej robią swoje :multi: No i oczywiście oprócz tego, że się znowu rozgadałam, przesyłam buziaki od całej rodzinki dla każdego kogo tam sobie uznasz za stosowne ;)
  13. I ciągle Was nie ma... No to ja uparcie będę zachęcała do aktywności :lol: Wkleję może jakieś zdjątka okolicy... tak cobyście mogli sobie pooglądać jak tu mamy... Akurat na zdjęciach trochę pochmurno, ale co tam... [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img157.imageshack.us/img157/8531/73772597pq4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img157.imageshack.us/img157/4517/67814802xf3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img133.imageshack.us/img133/5079/50302884dd1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img53.imageshack.us/img53/5187/15975826vb1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img157.imageshack.us/img157/7941/56752714xi4.jpg[/IMG][/URL] Woda, drzewa, trawa, ..., nic takiego Tylko, że jakieś takie jakby ładniejsze, czystsze, spokojniejsze, ... [LEFT]PS. Naprawdę marzy mi się aparat, który byłby jednak w wieku przedemerytalnym :roll: [/LEFT] [/CENTER]
  14. Rany – dogo mi pada... :placz: [B]Aga[/B] no pewnie, że pięknie – toż to wspaniała Dalarna jest w końcu :cool3: [B]UeMka[/B] znakomite ciągotki... Kolejny plus to lato – ostatnio z rozpędu wyszłam przed dom z książką, chwilę poczytałam, wróciłam do domciu i olśniło mnie -> była prawie północ a ja nawet światła przed domem nie zapaliłam :lol: Uwierzcie, że dało się czytać........ Strach tylko pomyśleć co będzie zimą,... ale pewnie będzie dało się przeżyć. A co do reszty to racja – oby tak dalej... Tylko z tym biznesem pańcia niech trochę lepiej idzie w przyszłości ;) [B]Shirrrapeira[/B], oj tak, jest strasznie ciężko, ale jesteśmy szczęśliwi ! [B]Peter[/B] my również pozdrawiamy serdecznie, ale powiedz proszę co z Barillą :-( Wyprzytulaj chłopaka od nas i zabroń mu chorować – życie jest zbyt krótkie żeby się choróbskami zajmować, (hmmm, i kto to mówi). [B]Seaside[/B] jak będziecie grzeczni to jak najbardziej będzie więcej takich niespodzianek :evil_lol: [B]czar_na[/B], staramy się jak tylko możemy pchać to wszystko do przodu... Nie mamy innego wyjścia a poza tym tutaj faktycznie dostrzegamy to swoje światełko w tunelu – jest jeszcze bardzo daleko, ale przynajmniej je widać i dzięki temu doskonale wiemy w którą stronę mamy iść. Wiemy czego chcemy i na czym nam zależy, mamy marzenia i włożymy całych siebie w ich realizację! Jest bardzo ciężko a będzie zapewne jeszcze ciężej, ale kiedyś na pewno uda nam się z tego jakoś wygrzebać i będzie już tylko lepiej. Dziękujemy za kibicowanie i kciuki i życzenie zdrowia i za wszystko ogólnie :loveu: [B]GeBa[/B] nam również milutko móc Was poczytać – nieczęsto mamy teraz na to okazję, ale przytrafiła się więc zadowoleni korzystamy. U nas akurat wczoraj było niemiłosiernie gorąco a ja zakładając, że dziś będzie podobnie ubrałam się stosownie do tej okazji i ... brrr, zimno, wieje, pada, ... a ja nie mam co na ręce zarzucić – heh :roll: [B]Aga[/B] – Szariczek również przesyła buziaki tradycyjnie nie zdając sobie sprawy z tego jak wiele krzywd może wyrządzić taki jego buziak... Tutaj naprawdę należy zachować powagę sytuacji i mieć sporą wolę przetrwania :evillaug: Kurcze a my cieszyliśmy się jakbyśmy szóstkę w totka wygrali jak mu trochę przeszło po czyszczeniu ząbków – guzik, wróciło... I to jak wróciło :eek: Ps. No i widzę, że wszyscy po ludzkiemu odsypiają w sobotę
  15. Puk, puk... Jest tu ktoś ? Na wstępie może wytłumaczę co tu robię :razz: A więc mamy okazję opiekować się domkiem, (czyt. kwiatkami przede wszystkim ;)) rodzinki i przy okazji jak już podjedziemy możemy oczywiście korzystać z internetu. Dziś Grześ jadąc do pracy odstawił „do pracy” (jak to stwierdził), również mnie cobym mogła sobie jakiś kontakt ze światem nawiązać :multi: No dobrze to ja stopniowo zaczynam go nawiązywać :p [B]Kasiu, Krzysiu[/B], nam również miło wreszcie Was zobaczyć – a raczej przeczytać :loveu: [B]Deer [/B]w większości przypadków dałoby radę dogadać się po angielsku, ale nam akurat trafili się wyjątkowi sąsiedzi :roll: To starsi ludzie a jak wiadomo kieeedyś w Szwecji aż takiego nacisku na angielski nie było. Szkoła, szkołą, nie mam tylko zielonego pojęcia jakim cudem ktoś kto na co dzień od tak wielu lat ma do czynienia z telewizją bez dubbingu, nie nauczył się języka :niewiem: Dla mnie to nie do przejścia – zwyczajnie nie chciałoby mi się czytać bez przerwy tekstów a zresztą jakoś tak naturalnie język w takich sytuacjach wchodzi w krew... Kurcze, będziemy musieli sobie chyba kiedyś w końcu podłączyć też szwedzką telewizję, na dobre by mi to wyszło :fadein: - tylko, że w ścianie tylko jedna dziura na kabel :roll: Ps. Zazdroszczę światówki – my niestety niekasiaści więc nie było szans :shake:
  16. [CENTER][B]I ponownie Biały[/B] [B]- udaje, że czyścioch z niego :evil_lol:[/B][/CENTER] [CENTER]....[/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img67.imageshack.us/img67/2227/60640316pj1.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER].......[/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img70.imageshack.us/img70/8826/43430928tp2.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER].....[/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img76.imageshack.us/img76/9209/91502904kk6.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER].....[/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img384.imageshack.us/img384/5586/68760384hr5.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER].....[/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img67.imageshack.us/img67/3310/49169465ey9.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]Zastanawiałam się nad komentarzami do zdjęć, ale doszłam do[/B] [B]wniosku, że równie dobrze Wy możecie je wymyślić[/B] [B]- ooo właśnie[/B] [B]czemu niby tylko my mamy wymyślać[/B] :eviltong:[/CENTER] [LEFT][B]A więc czekamy na opinie i całujemy gorąco[/B][/LEFT] [RIGHT][B]Justysia, Grześ i 16 łap [/B][/RIGHT]
  17. Dla Cioteczek i Wujaszków przypominają się... [CENTER][B]Biały podglądacz ;)[/B][/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img70.imageshack.us/img70/2263/85679548mo3.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]Śpiąca królewna :razz:[/B][/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img67.imageshack.us/img67/8207/74006146di4.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]ORAZ[/B][/CENTER] [CENTER][B]Szarik terenowy...[/B][/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img67.imageshack.us/img67/4196/26539575kh4.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]I Roni rozrywkowy...[/B][/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img67.imageshack.us/img67/2848/17469250ge3.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]...[/B][/CENTER] [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img70.imageshack.us/img70/9430/54494264nz7.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] [CENTER][B]Na zdjęciach widoczna również pańcia oraz jeden z bohaterów - nasza szwedzka przyroda :cool3:[/B][/CENTER]
  18. A żeby było ciekawiej znowu się pojawiamy ... [B]UeMka[/B] :oops: [B]Seaside[/B] :loveu: My również przytulamy bardzo, a to bardzo mocno. Jeśli chodzi o lek to naprawdę starałam się znaleźć jakieś rozsądne powody, dla których go biorę. Próbowałam się dowiedzieć od lekarzy czy naprawdę jest to konieczne, bo nie uśmiechało mi się pakowanie w siebie przez całe lata czegoś takiego, ale słyszałam tylko, że tak więc grzecznie robiłam co mi kazali – w końcu to oni są specjalistami w tej dziedzinie... Mówiąc szczerze to ja zapewne wiedzy zbieranej przez całe życie też mam dość sporo, ale jednak to oni mieli mi pomóc więc trzeba im było zaufać... ... A teraz zobaczyłam miny szwedzkich lekarzy i zwątpiłam już totalnie w cel działań tych polskich – do nich po prostu nie docierało co widzą... Zwyczajnie nie potrafili zrozumieć po jakie licho ja to biorę :???: Ale już jest lepiej. Pomyśleć tylko, że przez ten czas bałam się dnia kiedy będę musiała to odstawić i przejść na mocniejsze świństwo, bo takie były plany... Można to brać podobno 2 do góra 3 lat i zmienić a odstawienie całkowite podobno byłoby szokiem czy jakoś tak dla organizmu -> A jednak dało się odstawić i wcale nie czuję się gorzej a wręcz przeciwnie :roll: [B]deer[/B] :loveu: Sąsiedzi wcale nie są źli – wręcz przeciwnie, tylko że my naprawdę na razie możliwości językowe mamy totalnie okrojone i za nic nie potrafimy się z nimi dogadać a Oni uwielbiają gadać (dosłownie jak nie Szwedzi :smile:) i do tego tylko i wyłącznie po szwedzku a angielskiego ni w ząb... To bywa pierońsko stresujące :wink: [B]Aga[/B] :loveu: No racja – troszeczkę dłuuuuga :evil_lol: Jeszcze raz pozdrawiamy Was wszystkich gorąco... Ps. A za chwileczkę będzie prezent :razz: [CENTER]....[/CENTER]
  19. UeMka :loveu: Czyli jednak nie wszyscy śpią ;) Zwierzaki wyprzytulamy, siebie wycałujemy :lol: i dziękujemy za to ślicznie :loveu: Grześ stwierdził, że parowar by się przydał :eviltong: bo jeszcze się nie dorobiliśmy a ja mam już teraz totalnie okrojony jadłospis i najlepiej właśnie gotowany na parze... A tak na poważnie to faktycznie nie mamy teraz różowo a jeszcze mniej różowo zapowiada się zima, (Grześ nie ma zbytnio gdzie pracować przez 3 miesiące, bo zakład stoi) i dzień w dzień zastanawiamy się jak to wszystko zorganizować... Zarobki w Szwecji są na pewno o niebo piękniejsze od tych polskich, ale i życie jest dużo droższe, (szczególnie opłaty) i trzeba by mieć dość sporą sumę żeby przeżyć. Gdyby teraz było lepiej można by pomyśleć o odłożeniu pieniążków, ale niestety wszystko jest na styk a wręcz musieliśmy porzyczyć na lekarstwa - heh. Wciąż liczymy na jakiś cud, jakąś dodatkową pracę na zimę itp, ale jak to będzie to się dopiero okaże... Jeśli chodzi o przesyłanie czegoś paczką to jest to z tego co nam wiadomo mało opłacalny interes - poczta sobie liczy... oj liczy :shake: Szczerze mówiąc to nawet nie wiem teraz ile, ale mało na pewno nie. Teraz jestem w domciu bo wyszłam z założenia, że na swoim mi lepiej. Zawsze to milej dla mnie i zwierzaków bo nie siedzą same, (No i Grzesia :lol:) i zdecydowanie taniej (odpadają opłaty za dobę szpitalną, za parking itp a benzynę, którą Grześ musiałby zurzyć na jeżdżenie zawsze to lepiej wykorzystać w inny, przyjemniejszy sposób), poza tym szpitali nie lubię mimo iż tam całkiem miło jest a pielęgniarki i tak niewiele zrobiły jak był problem więc równie dobrze mogę się zwijać we własnych czterech ścianach, na własnej podłodze :) Jeśli nie wypadnie nic totalnie przerażającego (bo z powodu innych problemów na pewno się nie skuszę), to mam się zgłosić z powrotem dopiero pod koniec miesiąca na sprawdzenie stanu i jeśli będzie lepiej to również pierwsze badanie. Dziękujemy Ci za troskę i miłe słowa - od razu się cieplej robi na sercach :loveu: Dobrze, uciekamy już dzisiaj bo za parę godzinek trzeba wstawać... no, przynajmniej Grześ musi - do pracy a jeszcze trzeba dojechać, wyjść z futerkami, zjeść itp. Tym razem obiecujemy, że odezwiemy się szybciutko i życzymy miłej nocy i udanej środy :hand:
  20. Jak już wspomniałam pisałam posta wcześniej nie mając pojęcia, że mama już zdążyła się wygadać więc powielałam informacje... Jednak troszkę obszerniej się rozpisałam o sobie samej -> EGOISTKA :diabloti: Tak więc jeżeli ktoś jest ciekaw to zapraszam do lektury ... Z moim zdrowiem niestety wszystko posypało się okrutnie i w momencie kiedy już z bólu prawie traciłam przytomność podjęłam męską decyzję i postanowiłam nie odkładać szpitala na później. Dopiero od czerwca mamy ubezpieczenie więc też dopiero teraz mogłabym iść do lekarza po skierowanie do specjalisty i prawdopodobnie odczekać swoje w kolejce, ale te ataki były już tak silne i częste a do tego nie byłam praktycznie w stanie przełknąć i zachować w sobie nawet płynnych rzeczy więc nie było na co czekać – wylądowałam na pogotowiu i podejrzewamy, że po raz kolejny w ostatniej chwili. Tak jak chyba wszędzie i tutaj procedury swoje trwają, najpierw wywiad i sprawdzenie ciśnienia a później na poczekalnię i póki nie umiera to może sobie poczekać nawet parę godzin... Jak już leżałam w jakiejś sali przyjęć i czekaliśmy, również troszkę to trwało – jedna pielęgniarka zmierzyła mi temperaturę i ciśnienie (swoją drogą świetny wynalazek z tego termometra do ucha), po jakimś czasie przyszedł na chwilę lekarz, po kolejnych dłuższych chwilach następna pielęgniarka tym razem pobrać krew a po kolejnych znowu inna założyć wenflon – bajer, bardziej podzielonych ról już nie mogli mieć - hi hi hi Na oddział trafiłam ok północy i od razu wylądowałam pod kroplówką. Horrorem jest leżenie w szpitalu, w którym wszyscy mówią w innym języku :look3: Gdyby chociaż mój angielski nie pozostawiał tyle do życzenia to jakoś by to może było, (chociaż trzeba mieć na niezłym poziomie angielski żeby się dogadać w medycznych aspektach), ale z góry dałam do zrozumienia, żem ja biedna bezjęzykowa sierota ... jakoś wbrew logice udało mi się jednak przetrwać. Tutaj w szpitalu trzymają bardzo krótko, (gdyby w Polsce pacjent dodatkowo płacił za każdy dzień pobytu nie chcieliby go wypuścić), bywa nawet, że kogoś przyjmują i po paru godzinach już go nie ma... ewentualnie na drugi dzień. Ja około południa usłyszałam, że wieczorem jak skończy mi się kroplówka to przestaną mi je podawać, dostanę coś do zjedzenia i jeżeli dobrze to przyjmę to następnego dnia mogę iść do domu, ponieważ badania w takim stanie mi nie zrobią. Niestety odrobina jedzenia sprawiła, że prawie się przekręciłam i tutaj pojawił się problem ponieważ lekarza to się tam nie uraczy a pielęgniarki najwyraźniej i tak by mi nie były w stanie pomóc (RANY) No ale nic, przeszło po jakimś czasie troszeczkę i jakoś dożyłam do rana. Prowadziła mnie Czeszka, w sumie to neurolog, ale musi się dokształcić w innych dziedzinach a że rozumiała polski to jak znalazł im się nadała :razz: Dziewczyna naprawdę świetna i przesympatyczna. Miałam mieć spotkanie z dietetyczką, ale nie była w stanie wszystkiego przetłumaczyć więc dostałam tłumacza – i to również niesamowita niespodzianka bo zarówno dietetyczka sympatyczna i tłumaczka genialna :multi: Świetnie było móc porozmawiać z kimś w swoim języku i do tego mieć na tyle szczęścia, że następnego dnia już bym jej nie dostała bo na miesiąc wyjeżdża a może nam bardzo pomóc – pracuje z osobami niepełnosprawnymi i chorymi i ma chociażby dostęp do stowarzyszenia chorób jelit, żołądka itp. więc jak przyjedzie to pomoże nam się zapisać. Będzie też pod koniec miesiąca ponownie tłumaczyć mi w szpitalu ponieważ mam się przez cztery tygodnie leczyć i zgłosić na badanie. Lekarza (jakiegoś takiego super ekstra ważnego – czy jakoś tak :roll:) zobaczyłam podczas dłuuugiej rozmowy z dietetyczką, Czeszką i tłumaczką – pojawił się, zapytał czy zdaję sobie sprawę ze swojego stanu, poinformował mnie, że badania będą robione pomału i zależnie od mojego stanu, zapytał czy zamierzam pozostać w kraju żeby zdążyli z leczeniem :lol: i na moją prośbę wypuścił mnie do domu z informacją, że w każdej chwili mogę wrócić gdybym poczuła taką potrzebę. Tak więc drogie Panie i drodzy Panowie Justysia wylądowała ponownie na sterydach i wyjścia innego nie było – żadna sterydozależność znaczenia tu nie miała – po prostu trzeba i już. Tylko, że jest jedna znacząca różnica, tutaj standardowo stosuje się steryd, o którym marzyłam przez te długie miesiące w Polsce a nie było mnie na niego stać :errrr: Zdecydowanie mniejsza dawka i znacznie mniej skutków ubocznych – podobno nawet nie powinien uzależnić nawet w takiej sytuacji jak moja... Ale fajnie :-D Zobaczymy jak będzie w praktyce, bo jednak nie jest to brak skutków ubocznych a mniejsza szansa na nie, ale wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze. Od razu dostałam wręcz nakaz odstawienia leku, który brałam od ponad roku... Usłyszałam, że mam tego absolutnie nie brać bo to bardzo zły lek i w ogóle po co mi on – koszmar... A w Polsce miałam żyć na nim bo innego wyjścia nie ma i broń boże nie zachodzić w ciąże i ... itd. - tylko, że nikt nie wie po co, bo pomóc mi on nie mógł a szkodził jak najbardziej :roll: Być może już naprawdę stawiali na mnie krzyżyk i podtrzymywali chemią... Kurcze w Polsce naprawdę mają pomysły jak człowieka leczyć - heh Dzięki niemu najprawdopodobniej jestem w takim stanie i wszystko wskazuje na to, że mam zmasakrowany już również żołądek – wrzody czy coś... tego się nie da stwierdzić bez badań, ale jedno jest pewne, od czasu kiedy przestałam go brać, zaczęłam sterydy i jakieś cudo na żołądek i zmieniłam leki podstawowe czuję się lepiej a minęło dopiero parę dni. Mamy nadzieję, że uda im się postawić mnie na nogi – wierzymy w to ! Rozpisałam się ale co tam – ponudzicie się troszkę czytając, ale nie będziecie mogli na nas krzyczeć, że nie ma informacji :evil_lol:
  21. Bardzo się gniewacie ? Nie zapomnieliśmy o Was, ale naprawdę nie mamy możliwości pisania :shake: Niejednokrotnie jeździliśmy po mieście w poszukiwaniu jakiejś odblokowanej sieci pod którą można by się było chociaż na chwilkę podłączyć, ale to nie jest proste a do tego stojący na osiedlu samochód na polskich blachach budzi ciekawość skąd już niedługa droga do odwiedzin panów w mundurach a jakiekolwiek kłopoty to teraz ostatnia rzecz, na którą mamy ochotę. Wolimy nie ryzykować i czekamy grzecznie na łaskę Szwedów i własny internet :roll: Na upartego można by znaleźć miejsca gdzie można legalnie korzystać z internetu (na przykład jakieś knajpki), ale nas na nie zwyczajnie nie stać :shake: Sprawa nie wydawała się aż tak skomplikowana bo to przecież tylko zwykły internet – nic wielkiego... a jednak mimo że załatwiamy wszyściutko w błyskawicznym tempie to wciąż brakuje nam szwedzkiego dowodu... Tak skrótowo pisząc żyjemy :grins: Mamy już papiery z migracyjnego, nasza szwedzka firma jest już zarejestrowana i działa, Grześ pracuje ile się da, ale niestety wciąż finansowo wygląda to kiepsko :-( nie mamy pojęcia jak uda nam się przetrwać ten pierwszy rok, który okazuje się napraaaawdę trudny, ale nie mamy wyjścia i jakoś musi nam się udać ten wyczyn a później mamy nadzieję będzie już wszystko się jakoś pomalutku układało :fadein: Zwierzęta żyją i szaleją, no i oczywiście pozdrawiają strasznie gorąco wszystkie swoje ciocie i wszystkich wujków :loveu: Ja jestem już zapisana do szkoły, zaczynam 4 sierpnia – to dobrze bo już mamy dość życia tutaj bez języka a nauczenie się go samodzielnie jest nie do przejścia tym bardziej, że to co w książkach a to co w praktyce w naszej okolicy nijak się ma do siebie :mad: Teraz Grześ siedzi w pracy a ja zebrałam siły i odkopałam komputer, który jako, że internetu brak leży sobie tylko i się kurzy, ale już jest czyściutki i zadowolony, że ktoś w końcu raczył go wykorzystać. Wiem, że będziemy mieli szansę na chwilę internetu więc postanowiłam napisać na wszelki wypadek już teraz a później tylko wysłać – nigdy nic nie wiadomo jak będzie internet działał i jak długo będziemy mogli na nim posiedzieć. Lecę z pieskami pełna nadziei, że sąsiedzi mnie nie zauważą i uda mi się jakoś przemknąć te cztery razy bez konfrontacji – rany co za stres, żeby się człowiek ukrywać musiał bo inaczej zostanie dorwany i nijak się zdadzą tłumaczenia, że się niewiele rozumie :nerwy: ~~~~~~~~~~ No, już wróciłam i udało mi się ograniczyć spotkania tylko do sąsiada, który jest ludzki :megagrin: i kończy się na Hej Hej i wymianie uśmiechów...
  22. [B]Seaside[/B] naprawdę bardzo a to bardzo nam przykro :-( [I]Saruniu będziemy o Tobie pamiętać <*>[/I] Chcieliśmy po odpowiadać na Wasze posty, ale będziemy zmuszeni jednak odłożyć to na następny raz :shake: Czas naprawdę strasznie nas goni, podjechaliśmy na troszkę na internet, musieliśmy załatwić parę spraw i czas nam uciekł... Znowu uciekł... Ciągle go jakoś tak mało jest :cry: Ale postaramy się znowu pojawić i popisać troszeczkę... Na razie musicie nam wybaczyć – nie dalibyśmy rady ze wszystkim :oops: Oczywiście nie mogliśmy nie wpaść przesłać Wam pozdrowień i buziaków :calus: oraz hau i miał od potworów :Dog_run: :kociak: więc przesyłamy i mówimy „do zobaczenia”
  23. :) My tylko na chwileczkę. Skorzystaliśmy z okazji, że mamy chwilkę i podjechaliśmy na internet. Niestety Szwecja jest krajem totalnych absurdów i jednym z nich jest właśnie to, że za nic nie chcą nam podłączyć internetu :shake: Mamy już numery personalne więc powinniśmy móc większość rzeczy załatwić – a tu jednak nie... Zrobili nam psikusa stwierdzając, że internet jest dla nich i my możemy się starać o niego dopiero gdy uzyskamy szwedzkie dowody osobiste, czyli mniej więcej za jakieś 5, 6 tygodni... Oczywiście na podłączenie internetu i telefonu będziemy musieli poczekać sobie jeszcze dodatkowo jakieś 3 tygodnie :mad: Ale mniejsza o to – postaramy się czasami odezwać korzystając z tego, że w niektórych miejscach można internet złapać o czym się właśnie dowiedzieliśmy... Tylko czasu dość niewiele mamy na jeżdżenie :roll: ~~~~~~~ Tak skrótowo pisząc (na razie), u nas nawet dobrze :fadein: Kotom się totalnie poprzewracało w głowach i szaleją jak głupie – głównie po nocach :watpliwy: Ronko oczywiście po swojemu świruje ile wlezie a czasem nawet i bardziej :smhair2: Szaruś w zależności od chwili a to wariuje jak szczenior a to znowu nie ma na nic kompletnie sił . Niestety ostatnio już coraz bardziej widać te 15 lat na Szarusiowym karku, chudnie w oczach i sił ma coraz mniej :-( Ale mamy nadzieję, że pocieszy się jeszcze Szwecją jak najdłużej. Ja faktycznie przez pierwsze dni czułam się o niebo lepiej i wreszcie porządnie się wyspałam, (w sumie to postanowiłam sobie chyba odespać te wszystkie nieprzespane noce w Polsce :lol:), ale znowu teraz jest strasznie i nie za bardzo wiemy co z tym zrobić... Musiałam odstawić żelazo bo to chyba ostatnia rzecz, która mi służy i zrobiło się znowu troszkę lepiej, ale sypią się inne rzeczy i nie dają mi spokoju :shake: Zobaczymy co będzie dalej, ale jesteśmy dobrej myśli :fadein: Grześ pracuje, wychodzi wcześnie bo o 7 już zaczyna a gdy wróci i doprowadzi się do porządku pozostaje naprawdę niewiele czasu na wyjazd na zakupy, spacer itp. Męczy Go też jakieś wstrętne choróbsko i nie chce sobie iść już od dawna – w sumie przed wyjazdem się zaczęło :shake: Też przyjechałam w kiepskim stanie ale jakoś mi w końcu przeszło a Grzesia się trzyma i trzyma :-( A mama pojechała dziś w nocy.... :placz::placz::placz::placz::placz::placz: PS. [B]UeMka[/B] witamy :loveu: :) :) I ogólnie witamy Was wszystkich i dziękujemy za te wszystkie kciuki i miłe słowa :loveu: :loveu: :loveu: Cudnie tak po tych trzech tygodniach było poczytać sobie Wasze posty :multi: Duuużo można by pisać, ale niestety jak na razie brak stałego łącza nas strasznie ogranicza więc chcieliśmy tak chociaż troszeczkę dać o sobie znać... Pokazać, że żyjemy i wcale o Was nie zapomnieliśmy :razz: :lol: :lol: :lol:
  24. [CENTER][SIZE=4][B]God afton[/B][/SIZE] :evil_lol: [/CENTER]
  25. [CENTER][COLOR=Red][B]Była raz sobie szczęśliwa rodzinka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] W niej Grześ był i była tam również Justynka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Pojawił się piesek cudowny, wspaniały[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I dodał blasku w ich domu całym[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Kochała pieska cała rodzinka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I Grześ Go kochał i również Justynka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Oboje szczęśliwi ze swego synka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Sprawili, że powiększyła się im rodzinka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I przyszedł drugi piesek wspaniały[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Również przez ludzi już był oszukany[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Lecz od początku gościła nań minka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Zadowolonego z faktu tego dziadzinka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Lecz stwierdził raz kotek na dworze moknąc[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Że w domu tym jeszcze zbyt wielki spokój[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I wrzasnął zza drzwi raz, drugi i trzeci[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Aż wyszli i w mig mieli już troje dzieci[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] A co to zza grobu wyłania się później[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I biegnie i leci i pręży się dumnie[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I odejść już nie chce, do auta wsiada[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] „Nie macie córci, ja z Wami jadę”[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I żyła tak sobie ta spora rodzinka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Lecz grosza nie było i chora Justynka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Tak ciężko się żyło więc bledła im minka[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] I co wymyśliła ta dziwna rodzinka ?[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Przeżyli horrory jeden i drugi[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Przeżyli też żal co ciężki i długi[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Stanęli na głowach by żyło się lepiej[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Stwierdzili, że żyć będą teraz w innym świecie[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Więc wszyscy duzi, średni i mali,[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Wsiedli do auta i pojechali...[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Lecz tu się nie kończy ich życie całe[/B][/COLOR] [COLOR=Red][B] Jesteście ciekawi co było dalej ?[/B][/COLOR] [/CENTER] [B]Do napisania Kochani[/B] :loveu: :loveu:
×
×
  • Create New...