Jump to content
Dogomania

Justysia i Grześ

Members
  • Posts

    1169
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Justysia i Grześ

  1. Dziękujemy za życzonka zdrówka to się na pewno nam przyda :evil_lol: Staramy się trzymać jak się tylko da :roll: Postaram się jakoś w najbliższym czasie jakieś zdjęcia jak będą chętni do oglądania :eviltong: Pozdrawiamy Serdecznie wszystkich :loveu: :loveu:
  2. Justysia próbuje z wszystkich sił wydobrzeć jak to przystało, na supermenkę. Ciągle czeka nas bieganie po lekarzach i rozwiązywanie problemów zdrowotnych, których jakoś nie ubywa :shake: A że terminy są długie, więc to powoli trwa, aby nie powiedzieć bardzo powoli… Musimy poinformować was, co nam wyciął Szariczek… Tak, więc w poprzednią niedzielę zaczął nam umierać :-( Ale po kolei… Od jakiegoś czasu był bardzo słabiutki, miał problemy z chodzeniem i ciągle się zataczał :shake: Ale to, co się zaczęło dziać od niedzieli sprawiło, że przybyło nam siwych włosów. Nasz dziadek stał się tak słaby, że nie był w stanie się podnieć a co za tym idzie ustać na własnych nogach. Po prostu było to straszne… Widzieliśmy w jego oczach zrezygnowanie i nieobecność zdawaliśmy sobie sprawę, że to mogą być jego ostatnie chwile o ile nie godziny… Po dwóch dniach zaczął coś jeść jak miał podstawiane pod pysk i to okazało się przełomem :multi: ( w tedy nie byliśmy pewni co to oznacza ) Bardzo powoli zaczęły przychodzić mu siły do stania i obecnie jest dość dobrze, choć oczywiście jest słabszy, ale zaczął się szwendać po swojemu po całym mieszkaniu :evil_lol: Tutaj muszę napisać że Justysia miała go na głowie przez 10 godzin co kosztowało ją bardzo wiele sił, i jak tu mam nie twierdzić że jest supermenkę ?
  3. Staję się nudny, ale znów muszę przepraszać za brak informacji :-( Pomyśleć, że ostatni raz pisałem prawie miesiąc temu :crazyeye: Jednym słowem wstyd … A więc [B]deer[/B] 60 % ludzi ma gronkowca, który raczej nie jest szkodliwy. Pojawia się problem, jeżeli dostanie się do rany, a tak jest w naszym przypadku. Zgadza się fakt dodatkowego gronkowca pogłębia różne problemy :roll: [B]Reno[/B] zgadza się nie dzieje się u nas dobrze, delikatnie mówiąc :shake: Nie możemy się doczekać chwili, kiedy będziemy mogli pisać o samych przyjemnych sprawach nie myśląc o różnych problemach. Aga dziękujemy serdecznie za pozdrowienia :loveu: Przykro nam, że zakażenie gronkowcem jest Tobie bliskie :-( Seaside, shirrrapeira tak obciąłem włosy a bardziej trafne będzie stwierdzenie, że 1 kwietnia Justysia tego dokonała :evil_lol: Toska postaram się teraz coś napisać ;)
  4. Od czwartku, zapewne dzięki antybiotykowi, zaczęła w mniejszym stopniu wydobywać się ropa, i rana powolutku zaczęła robić się już ładniejsza ;) A ja miałem wycieczkę po mamę na lotnisko :cool3: Natomiast w piątek w nocy zaczęła się dziać makabra :placz: Justysie dopadły objawy silnego zatrucia pokarmowego, czego rezultatem było zabranie Justysi, prawie nieprzytomnej, przez ambulans do szpitala :-( Tak, więc godzinę piątą przywitaliśmy na pogotowiu, na którym w dość szybkim czasie moją Iskierkę podłączono pod kroplówkę :roll: W między czasie pobierali jej kilka razy krew i czekaliśmy na przyjście lekarza <> Ja musiałem po 10 uciekać ze szpitala, Jeszcze przed samym wyruszeniem w trasę odwiedziłem na chwilkę Justysię, która już rozmawiała z jakimś lekarzem i miała czekać na przyjście chirurga :roll: Po powrocie z lotniska dowiedziałem się, że wrócili ze szpitala około godziny 14 :crazyeye: Justysia z mama mieli możliwość poznania i rozmowy ze stażystą z chirurgii, który mówił w 7 językach w tym po polsku :multi: W trakcie rozmowy Justysia wspomniała o problemach z raną i o zaginionych wynikach badań, które miała wykonywane 30 kwietnia, lekarz obiecał, że spróbuje je znaleźć, choć nic nie obiecuje :lol: Wreszcie ktoś się zabrał za szukanie wyników, które gdzieś przecież musiały być. I tak po tym wszystkim rana dalej powolutku się goiła, w środę mieliśmy umówioną wizytę w przychodni w celu sprawdzenia czy rana dobrze się goi ;) Ale zawsze jest jakieś, ale przed samym wyjazdem odebraliśmy pocztę, w której było pismo do Justysi od wyżej wspominanego lekarza, który pisał list w sobotę, czyli w dniu pobytu na pogotowiu :roll: Informował, że zmienił antybiotyk, a obecny kazał przerwać, napisał, że znalazł zaginione wyniki i próbował się dodzwonić, ale nie miał nr telefonu, poinformował, że w wymazie z rany stwierdzono Gronkowca Złocistego :crazyeye: :angryy: :angryy: :mad: :mad::shake: :shake: A więc podczas operacji sprawili Justysi prezent, prawdę mówiąc nie wiem, co napisać, bo tylko sama łacina ciska się na język … :motz:
  5. Przyszła jeszcze pora na zdjęcia z dziadkiem :evil_lol: Którego nie mieliście możliwości oglądać na wklejonych jakąś chwilkę temu zdjęciach ;) [CENTER][URL="http://img34.imageshack.us/my.php?image=40042511.jpg"][IMG]http://img34.imageshack.us/img34/2389/40042511.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img37.imageshack.us/my.php?image=48752323.jpg"][IMG]http://img37.imageshack.us/img37/2853/48752323.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img196.imageshack.us/my.php?image=44206813.jpg"][IMG]http://img196.imageshack.us/img196/3935/44206813.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img195.imageshack.us/my.php?image=49013420.jpg"][IMG]http://img195.imageshack.us/img195/3944/49013420.jpg[/IMG][/URL] [/CENTER] [URL="http://g.imageshack.us/img195/49013420.jpg/1/"] [/URL]
  6. Tak jak pisałem przyszła pora na zdjęciową przerwę :evil_lol: [CENTER][URL="http://img41.imageshack.us/my.php?image=10981713.jpg"][IMG]http://img41.imageshack.us/img41/6992/10981713.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img37.imageshack.us/my.php?image=88303331.jpg"][IMG]http://img37.imageshack.us/img37/9660/88303331.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img36.imageshack.us/my.php?image=11016077.jpg"][IMG]http://img36.imageshack.us/img36/7761/11016077.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img36.imageshack.us/my.php?image=28657946.jpg"][IMG]http://img36.imageshack.us/img36/281/28657946.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://img34.imageshack.us/my.php?image=29541788.jpg"][IMG]http://img34.imageshack.us/img34/9026/29541788.jpg[/IMG][/URL] [/CENTER] [URL="http://g.imageshack.us/img34/29541788.jpg/1/"] [/URL]
  7. To jest dobre, że na byle, co nie dają antybiotyków – z tym się zgadzamy. Tylko jak można po operacji jelit nie dać antybiotyku, jak widać można :roll: Nas najbardziej dobijał w tamtym momencie fakt, że zaczęła wydobywać się ropa i z tego, co wiemy jeżeli się pojawia i nie przestaje cieknąć, a do tego rana się rozwala to jest już coś bardzo nie tak i samo nie minie bez podjęcia działań najczęściej są to antybiotyki. Teraz mogę dalej opisywać w wolnych chwilach :cool3: Tak, więc w środę, gdy ropa nie przestała się wydobywać a rana ciągle się pogarszała i rozchodziła postanowiłem odwiedzić oddział, na którym Justysia leżała. W czasie rozmów dowiedziałem się żebyśmy udali się do przychodni rejonowej i tam rozmawiali, bo Justysia nie leży już na oddziale i tego typu sprawy. Tak, więc w czwartek udaliśmy się do naszej przychodni Po wstępnych rozmowach dowiedzieliśmy się, że musimy poczekać na lekarza, który przyjdzie do nas za jakiś czas ;) Dobrą informacją było to, że lekarzem jest Polak :multi: Gdy lekarz zaczął oglądać ranę i z nami rozmawiać stwierdził, że od razu wyśle receptę do apteki na antybiotyk. Był bardzo zniesmaczony faktem, że przy takich problemach lekarze odsyłają z miejsca na miejsce umywając ręce od tego, dodatkowo twierdząc, że wszystko jest w porządku. Powiedział, że wyśle pismo do szpitala, aby wezwali nas i zrobili dokładne badania, co się dzieje w ranie. Tak, więc wracaliśmy do domku z myślą, że nareszcie coś się zaczęło dziać w dobrym kierunku. Za jakąś chwilę wstawię jakieś fotki jako przerywnik :razz:
  8. [B]Reno[/B] nie ma kraju idealnego pod każdym względem :roll: Justysia ostatnio stwierdziła, że w Szwecji pod względem medycznym nie jest źle tylko ona ma takie Szczęście :shake: Co do sił nie da się nie zgodzić potrzebne są jej bardzo :lol: Shirrrapeira aż nie wiem, co powiedzieć :oops: :oops: :oops: Ale może powoli, co do pracy to z tym też różnie bywa, ale takie jest życie. Na pewno nie mogę się zgodzić [quote name='shirraperia']… bo Justysia rzadko ma szansę by Ci pomóc… [/quote] Moja Iskierka pomaga mi każdego dnia, gdyby nie ona nie miałbym tyle sił do wszystkiego, kiedy jest to potrzebne to mnie ochrzani :diabloti:, a wtedy, gdy mam powoli dość to pocieszy :multi: Ale ogólnie z resztą muszę się zgodzić :eviltong: Teraz przyszła pora kontynuować opisywanie … Po pogotowiu mieliśmy czwartego dnia udać się na kontrolę. Przez te cztery dni z rany nieustannie wydobywała się ropa, rana robiła się nie ładna :mad: Tak więc w poniedziałek pojechaliśmy do szpitala , na miejscu okazało się że nic nie wiedzieli że mamy zjawić się na kontrolę :angryy: Żeby było ciekawiej okazało się, że niema wyników badań z 8 próbek, które pobrali na pogotowiu :crazyeye: Justysia ma problemy z żyłami i po pobieraniu krwi na pogotowi w poniedziałek miała wielkie siniaki na obydwóch rękach. Tak, więc pobrali znowu próbki w celu zobaczenia, co się dzieje. I kazali poczekać jak przyjdzie chirurg. Po pewnym czasie okazało się, że jednak chirurg coś się nie zjawia a my musieliśmy uciekać do domku, bo musiałem jechać do pracy. Udało nam się troszkę przycisnąć pielęgniarkę i zaczęła sprawdzać czy są już wyniki krwi, okazało się, że wyniki są, ale jak na razie 1 próbki, na drugą będzie trzeba jeszcze poczekać, aby określić czy będzie potrzebny antybiotyk w zastrzykach czy może w tabletkach. Dogadaliśmy się tak, że jak będą wyniki to pielęgniarka zadzwoni i powie, co postanowiono. Tak, więc po pewnej chwili jadąc do pracy odebrałem telefon, w którym pielęgniarka mnie informowała, że nie potrzeba żadnych antybiotyków po prostu brak słów. Tak to wyglądały nasze dwa kontakty z lekarzami po operacji :shake: Kolejne spotkania opiszę później :eviltong:
  9. [B]Deer[/B] to naprawdę nie dużo biorąc pod uwagę, że znając realia Twoja karta została włożona do zielonej teczki – dla niewtajemniczonych pielęgniarka ocenia stan pacjenta i daje do kolorów według schematu, że jakieś kolory są ważniejsze itp. itd. Nam się raz zdarzyło jak Justysia miała silne zapalenie ucha, wysoką temperaturę i ból nie do opisania, zaczęli nas przyjmować po 15 minutach (po prostu cud) ludzi dość dużo wtedy było a nam się trafiła czerwona teczka. Ale i tak każda wizyta kończy się czerwoną teczką i oczekiwaniem od 3 do 9 godzin :roll: Schirapeira dziękujemy za miłe słowa :loveu: Alma dziękujemy za przesyłki :loveu: Tyle na wstępie czas coś więcej napisać ;) A więc Justynka wyszła ze szpitala 27 kwietnia. Brzucho bolało i Justynka przez całe dni bywała na przeciwbólach. Dni powolutku mijały do 30 kwietnia. W tym właśnie dniu zabrałem zwierzaki na wycieczkę tzn. jechałem po mame na lotnisko, wróciliśmy z naszej wycieczki o 20:30 i przejechaniu 540 km. Po przyjeździe mieliśmy od razu wybrać się na valpurię – palenie wielkich ognisk ze śpiewem, jednym słowem fajny zwyczaj :cool3: Ale no właśnie, ale około 21 najbardziej bolące miejsce w ranie pękło i zaczęła z tego miejsca wydobywać się gęsta ropa w postaci kisielu :-( Moja dzielna Justynka stwierdziła że trzeba by to wycisnąć (zebrało by się tego spokojnie ponad 50 ml ). Tak, więc zamiast wycieczki na ogniska pojechaliśmy na pogotowie :roll: Na pogotowiu stwierdzili, że nie będzie tłumacza, i kazali czekać. Po pewnym czasie przyszła pielęgniarka i powiedziała, że będzie pobrana krew w celu sprawdzenia, co jest grane. Oczywiście zaczęli pobierać krew z lewej ręki niby wszystko normalnie, ale z lewej ręki pobrali 4 butelki krwi (takie małe jak są w monopolach) i 2 próbówkach. Już myśleliśmy, że to koniec, ale okazało się, że z drugiej ręki trzeba pobrać jeszcze 2 próbówki :mad: Po pewnym czasie wpadł chirurg, który operował Justysie w stroju imprezowym (był ściągany specjalnie do szpitala), Popatrzył na ranę i zabrał się do pracy, nałożył ładnie rękawiczki i wziął nożyczki do ręki, podszedł do mojej Iskierki i chce brać się za cięcie czy coś w tym stylu. Justynka od razu zaczęła protestować, że chwilkę (wcale się nie dziwie) a chirurg stwierdza, że nie chwilkę tylko teraz!! :angryy: Justynka próbowała przytrzymać jego rękę, ale on nic sobie z tego nie robił, po prostu włożył nożyczki w ranę i je rozszerzył. O odczuciach Justynki nie będę pisał, bo nie jestem w stanie opisać ich, ale mogę jedynie powiedzieć, że to wszystko było robione bez jakiegokolwiek znieczulenia :angryy: :mad: :crazyeye: Lekarz wychodząc pożegnał się słowami: Dziękuję, że mogłem zadać ból ….:p Dowiedzieliśmy się jeszcze wcześniej, że to nic takiego, po prostu mały problem i dostaliśmy polecenie, aby udać się w poniedziałek na kontrolę. Ale o tym postaram się napisać jutro. Pozdrawiamy Wszystkich serdecznie :loveu: :loveu: :loveu:
  10. Reno oczywiście coś napiszę więcej ;) Deer miałem dzisiaj napisać coś o naszych przygodach - coś wspomniałem o pogotowiu, kontrolach itp. Może cię zmarwię ale konieczność pobytu na pogotowiu, czy to jadąc tam o swoich siłach lub będąc wiezionym przez ambulans do przyjemnych i mało znaczących wydarzeń trudno zaliczyć :evil_lol: Alma dziękujemy za buziaki :) miałem dzisiaj nic nie pisać z powodu zmęczenia ale obiecałem poprawę więc próbuję się poprawiać :eviltong: Toska a ja tam wiem że mam za co przepraszać :oops: Bo zawsze mogłem zebrać się na dojście do kompa i napisania u Justysi sytuacja wygląda tak i tak (łatwiej mi się to teraz mówi) a bywało różnie :roll: To że Justysia jest dzielna wiem nie od dziś, swoim podejściem i walką z przeciwnościami pokazuje mi to każdego dnia :loveu: Dziękujemy za pozdrowienia z Kraka :eviltong:
  11. Ja tylko na chwilkę w dniu dzisiejszym :razz: Chciałem wszystkich naprawdę bardzo a to bardzo gorąco przeprosić za brak informacji o Justysia. :oops: Ja jako facet i osoba funkcjonująca miałem pisać na dogo, chociaż krótkie informację a tego z różnych powodów nie robiłem :modla: Mogę tłumaczyć to, że mieliśmy różnego rodzaju problemy na głowie, ale wiem, że wiele osób może pomyśleć, powiedzieć a co nas to interesuje, my chcemy wiedzieć, co się dzieje i oczywiście muszę przyznać rację Więc chciałem jeszcze raz przeprosić Wszystkich gorąco.:Rose: Justysia przebywa po operacji w domku, nie licząc wizyt na pogotowiach, kontrolach i tym podobnych sprawach. Zaczyna się czuć powoli coraz lepiej, nie licząc kilku niemiłych niespodzianek, jutro napiszę więcej informacji o naszych przygodach Teraz życzymy Wszystkim spokojnej nocy :loveu: :loveu: :loveu:
  12. Na początek przepraszam za brak wieści :roll: A więc tak wczoraj nie miałem możliwości zobaczyć się z Justysią gdyż była na intensywnej terapii, miała być przewieziona na oddział dopiero rano :shake: Dzisiaj jak widziałem się rano z Justysią to się dowiedziałem że przenieśli ją na oddział wczoraj około godziny 19 :roll: A wyglądało to tak że Moja dzielna żonka stwierdziła że o 18 to już trzeba wstać po narkozie,a raczej usiąść na łóżku , fakt że pomogła jej pielęgniarka :) Wszystko było by dobrze ale od razu podeszła druga i pomogła wstać i po chwili widząc że moja supermenka stoi o własnych siłach, postanowiła zadzwonić na oddział z informacją że mogą ją już zabrać :diabloti: Tak więc zamiast zostać do rana na inntensywnej terapii to wieczorkiem znalazła się już na oddziale, tylko szkoda że o tym nie wiedziałem bo mógłbym być przy niej. Ogólnie wygląda to tak że operacja zakończyła się sukcesem :multi: :multi: :multi: Od wczoraj była na morfinie która ma na celu uśnieżenie bólu brzuszka, tylko że jest oczywiście jakieś alle.. tym ale jest to że odczuwa nieustanne mdłości i zawroty głowy, na które nie wiedzą co poradzić. Mdłości powodują że boli ją rana oraz brzóch (jelita) żeby zmniejszyć ból trzeba brać morfinę a ta z kolei powoduje mdłości itp. Tak więc przez całą wczorajszą noc i dzisiejszy dzień moje biedactwo się okropnie męczy i czuje jakby miała się wykończyć :-( Wieczorem po wielu rozmować postanowiono próbować innych leków przeciwbólowych które być może nie będą powodować wszystkich negatywnych objawów. O rezultatach zmiany przeciwbólach dowiem się dopiero jutro jak się z moją iskierką będe widział. Więcej szczegółow może Justysia przekaże w niedługim czasie sama , albo ewentualnie ja coś jeszcze napiszę. Tak czy innaczej wie że trzymacie kciuki i wysyłacie mase pozytywnej energi i fluidów do niej za co GORĄCO CHCEMY PODZIĘKOWAĆ :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
  13. Dziękuję serdecznie w imieniu Justysi jak i swoim za trzymanie kciuków :loveu: :loveu: :loveu: Widzę że Deer napisała co się ode mnie telefonicznie dowiedziała za co oczywiście dziękuję :loveu: :loveu: Jutro z samego rana jadę do szpitala zobaczyć się z moją ukochaną Iskierką, bo dzisiaj po operacji nie było mi to dane :angryy: Teraz mam gorącą nadzieję że się nie męczy sama, i sobie odsypia i regeneruje siły. Jutro jak przyjadę z nowymi informacjami to się napewno z Wami podzielę Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :loveu:
  14. Kochani ja tylko na chwilkę ... Chciałem napisać że właśnie teraz jest kulminacyjny moment na trzymanie kciuków gdyż Justysia została wzięta na blok operacyjny o 11:41 :nerwy: Jeszcze chwilkę posiedzę z futrami i będę uciekał z powrotem to wieczorkiem albo wcześniej postaram się napisać co i jak wygląda. Pozdrawiam serdecznie Grześ + 16 łap
  15. [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=black]Tak jeszcze w temacie lekarzy i tego jak tutaj jest : [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=black] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Verdana][SIZE=2] [/SIZE][/FONT] [FONT=Verdana][SIZE=2][COLOR=black]Przerażają mnie tutejsi lekarze, chociaż mam wrażenie, że nie aż tak bardzo jak ja ich :diabloti: Tutaj totalnie nie rozumieją tego, że pacjent może zadawać pytania - nie wspominając już o tym, że może on zadawać je naprawdę sensownie i niestety wprowadzać ich w niezręczną sytuację ponieważ nie są w stanie odpowiedzieć - to dla nich bardzo frustrujące jest a jak powszechnie wiadomo Szwedzi to bardzo wrażliwi ludzie :turn-l: więc żeby mieć pewność, że im nie będzie na samą myśl o mnie drżał skalpel w dłoni, musiałam powstrzymać się od chęci posiadania informacji na temat tego co, jak i w jakich ilościach mi wytną ;) mogę się tylko domyślać i mieć nadzieję, że nic mnie zbytnio nie zaskoczy i że oni jednak mają tą swoją wiedzę (choć straszliwie okrojoną), to jednak na dobrym poziomie :shiny:[/COLOR][/SIZE][/FONT]
  16. Oj tak, leci, leci... Ten rok przeleciał bardzo szybko. Jakiś czas temu siedziałam zdruzgotana ;) że jeszcze tak długo do operacji (i do jedzenia oczywiście :eviltong: ) a teraz nie mogę uwierzyć, że już jutro rano będę w szpitalu a pojutrze o tej porze zapewne na oddziale intensywnej terapii, opieki (czy jak to się tam zwie ;) ), lżejsza o troszkę flaków... Naprawdę strasznie szybko to leci - hmmm, bardzo... Dziękuję Wam wszystkim za te kciuki (raz jeszcze) i za to, że tak tłumnie na ten mój kciukowy apel odpowiedzieliście :loveu: naprawdę miło mi Was jeszcze zobaczyć - a właściwie to chyba przeczytać :) przed szpitalem... Tam będę miała przerwę - co najwyżej Grześ mi będzie przekazywał wiadomości :fadein:
  17. A deszczyk potrzebny chociażby po to żeby się wreszcie zielono zrobiło. U nas pochmurno, (chociaż dzisiaj już zdecydowanie ładniej), ale jak pada to tylko troszeczkę. [CENTER][SIZE=3]AAAA…[/SIZE] [SIZE=3]w sumie to zapomniałam się pochwalić, że to już rok minął od kiedy dopłynęliśmy do Szwecji…. [/SIZE] [SIZE=3]Kurcze, ale zleciało :-o[/SIZE][/CENTER]
  18. [B]Shirrrapeira[/B] dziękuję za wszystko i szczerze przyznam, że też mam takowe nadzieje… Nawet nie wiecie jak mi tęskno za jedzeniem :placz: ŁOMATKO ależ mi się marzy jakieś coś, cokolwiek… jajeczko, ziemniaczek, kawałek chlebka, … no poważnie cokolwiek :eating: Cóż, należy się pocieszać faktem, że po operacji powinnam w miarę szybko zacząć jeść :Cool!: [B]Deer[/B] to ja też ślicznie dziękuję :loveu:
  19. [B]Egradska[/B] dziękuję ślicznie kochana za przyłączenie się do Grupy Trzymających Kciuki (swoją drogą fajnie to brzmi "GTK" :lol: ) :loveu: Co do szansy na poprawę to takowa oczywiście jest. Bez operacji nie, ale po niej już tak :fadein: Zawsze odkładałam tą decyzję i starałam się jakoś przetrwać bez, bo fakt faktem to ryzykowna „zabawa”, która dodatkowo nie daje żadnej pewności… Ale daje nadzieje i tego trzeba się trzymać :multi: ;) Co do „wampirów” itp., to faktycznie jeszcze kleszcza nie miałam okazji wyciągać w tym sezonie, ale to nie znaczy, że ich jeszcze nie ma – jest chłodniej, ale i kleszcze skandynawskie więc im to nie przeszkadza :diabloti: Poważnie mówiąc to wiosna już przyszła i do nas a wraz z nią straszliwe ilości wszelkich latających istot – bąki, szerszenie, pszczoły…. Brrrr, tych to ja się jednak obawiam, szczególnie o zwierzęta się boję oczywiście. A to czego boję się najbardziej, co ciekawe to chyba nawet bardziej od niedźwiedzi :evil_lol: to żmije – podstępne to to jest straszliwie i pełno ich się szlaja po okolicach - Grześ już miał tę przyjemność i widział pierwszą tej wiosny :nerwy:
  20. A dziękuję :loveu: Tak, jest niezbędna. Decyzję podjęliśmy już jakiś czas temu a utwierdziło nas w tym pare sytuacji... Czekaliśmy na spotkanie z gastrologiem żeby go poinformować o naszej decyzji i niestety nie doczekaliśmy się - wylądowałam na chirurgii. A tam oczywiście też nikt nie miał wątpliwości, cieszyli się tylko (my oczywiście również ;) ), że nie doszło do skrętu i można mnie do operacji przygotować... Na szybko, bez przygotowania, przy strasznym osłabieniu itp, operacja tego typu jest absolutnie nie wskazana - szkoda tylko, że moi polscy lekarze jakoś nijak nie dali się przekonać do tej jakże oczywistej (dla nich chyba jednak niekoniecznie oczywistej) tezy :roll: to jeden z głównych powodów dla których się nie zgadzałam. Mojego stanu się już nie cofnie. Potwierdza to między innymi rezonans robiony pod koniec marca; nic się nie zmieniło mimo leczenia. Moje zwężenia są już tak bardzo zabliźnione, że praktycznie każdy kawałek jedzenia jest dla moich jelit ekstremalną przeszkodą - a blizn już się nijak nie cofnie. Do tego mam sporą osteoporozę i muszę coś z tym robić a przyjmowanie wapnia zakończyło się tak jak się można było spodziewać... dodatkowym nawarstwieniem na zwężeniach :roll: Jak sami widzicie wyjścia nie ma :niewiem: ;) Czy tutaj jest lepiej ? Hmm, pod wieloma względami zapewne tak, ale mam też trochę zastrzeżeń :puppydog:
  21. Ale fajnie !!! Od razu chce się żyć !!! [B]Yeahhh[/B] [IMG]http://www.ajlawgifs.13tka.com/gify02/014.gif[/IMG] ;)
  22. Przeskoczył post :roll: To oczywiście tyczyło się też Ciebie [B]ALMA2[/B] :) Jakoś ostatnio ponuro u nas. Słoneczko siedzi bez przerwy za chmurami, jakoś tak melancholijnie się robi, człowiek siedzi śpiący i nic mu się nie chce,... heh ;) Da się tak żyć, nie powiem, że nie, ale nie stałoby się nic gdyby chociaż część dnia słonko świeciło... Hmm, rozmarzyłam się :)
  23. I kolejne kciuki – ale fajnie :multi: :multi: hi hi :cool2: Dziękuję ślicznie za wsparcie, bo na pewno się ono bardzo przyda. Już się pogodziłam z faktem operacji, (niestety nie mam już innej szansy) i nie mam innego wyjścia jak tylko ufać chirurgom, ale doszłam do wniosku, że dodatkowe kciuki mi na pewno nie zaszkodzą - a wręcz przeciwnie :grins: :grins:
  24. [B]Dziewczyny Kochane[/B] :bigcool: :bigcool: :bigcool:
  25. Hej, hej :Cool!: [B]Reno[/B] :loveu: Spostrzegawcza z Ciebie kobieta, oj spostrzegawcza :evil_lol: I kochana oczywiście też :calus: Dziękuję za życzenia zdrówka itp… W sumie to raz jeszcze wszystkim Wam dziękuję i tak nieśmiało chciałabym poprosić Was o małą przysługę :oops: Po prostu tak ślicznie i skutecznie do tej pory wychodziło Wam trzymanie kciuków, więc,….. no więc, ja bym chciała zamówić u Was jeszcze troszkę takich kciuków :oops: Bardzo by mi się przydały w najbliższym czasie – szczególnie w przyszłą środę, ale później też bym nie pogardziła, (z tego co się dowiaduję to przez 3 miesiące jest ryzyko). To „nie pogardziła” troszkę niezbyt zachęcająco zabrzmiało, więc się poprawiam teraz i piszę odpowiednio – byłabym szczęśliwa gdybym mogła skorzystać z waszych zaciśniętych paluchów :grins: To jak ? Jest ktoś chętny ? ;)
×
×
  • Create New...