-
Posts
195 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Passja
-
Jaka słodkość :D zawsze podobały mi się spaniele :P
-
Borys ma krótką, miękką sierść a Tequila krótką i szorstką. Podejrzewam, że żadne z nich nie będzie miało ładnej szaty po matce :P I też się różnią budową - dziewczynka jest szczupła, śmieję się, że jest "wąska w talii" a chłopak to w porównaniu z nią kuleczka. Co do reszty szczeniaków - dobrze się chowają a właściciele są zadowoleni. Tylko Tequila była takim urwipołciem, reszta była bardzo do czlowieka. Raz na jakiś czas dostaje ich zdjęcia :P
-
Współczuję urojonej :( york mojej ciotki ją przechodził i pamiętam jakie to było męczące :( gdzie nad morzem sie bawiliście? ja też w tym czasie byłam, ale bez psów to nie wakacje ;)
-
Śliczna kulka - a ta kość wygląda jakby była jej rozmiarów :D
-
Wiem, że 11 tygodniowe szczenięta powinny jeść 4x dziennie, ale co kiedy moje wcale nie mają na to ochoty? ;) Czy to dlatego, że jst tak gorąco? (u nas upały straszliwe). Okej, jeżeli jest mokre jedzenie to wtedy zjedzą (ale też nie zawsze i się "ociągają", ale nie zawsze mam czas je zrobić). Chwilowo dostają jedzenie tak jak starsza sucz, rano (koło 6-7) i wieczorem (18-19), bo jedzenie dawane w ciągu dnia się marnowało (chociażby rozmiękczone chrupki podlane mlekiem kwaśnieją), albo dawałam Ricie (ona zje wszystko i o każdej porze pod warunkiem, że nie jest to żarcie przeznaczone dla niej :P) Jak to jest z tym żywieniem szczeniaka więc? Bo strzelam, że to nie tylko mój problem :P
-
tak było po porannym spacerze, padły jak pies Pluto ;)
-
Po tygodniu nieobecności wróciłam i przywitała mnie dwójka podrostków! Tequila mi trochę zrudziała a synek sąsiada woła na nią "Tygrysek" a Borys zmężniał. Rodzice narzekali przez telefon, że Tequi jest nieposłuchana na spacerach, ale niczego takiego nie zauważyłam :P Oboje wracają na komendę, jak coś je bardziej zainteresuje, to wystarczy zmienić tonacje/poklaskać i są szybciej przy nodze niż ich mama ;) mimo to Borys i tak jest bardziej do człowieka i pewnie tak zostanie. Rita ze względu na zdiagnozowaną padaczkę jest traktowana jak jeszcze większa księżniczka, więc chodzi z wysoko uniesioną głową.
-
Witaminy brala do skonczenia blistra, wapno dostawala codziennie raz dziennie. Wet przepisal Luminal - bral go tez moj poprzedni pies, ale sie uodpornil - chwilowo Rita nie ma zmiany nastroju, nie jest osowiala i tym samym nie miala napadu. Badania zrobie po tym miesiacu brania tabletek. Na pewno w dalszym ciagu ma slaba krew.
-
Nie moge edytowac postow w telefonie. Dodam, ze.pierwszy atak miala ponad 2miesiace temu, po wynikach krwi (slabych)i konsultacji z weterynarzem dowiedzielisy sie, ze jest to czeste u suk karmiacych, dostala witaminy i wapno. I wszystko bylo w pprzadku do wczoraj. Wczoraj jak bylam w pracy miala 3 ataki. Dzis przed wizyta u weterynarza 1. dostala lekarstwa a my mamy ja przez miesiac obserwowac.
-
Moja suka ma padaczke. Wiem, ze psy z tym zyja a u bc jest to stosunkowo czeste, ale jako jej wlascicielka jestem zalamana, tym bardziej, ze mialam juz psa z padaczka a od pierwszego ataku do konca jej zycia minely 2,5-3 lata. lekarstwa w przypadku tamtej suczki po jakims czasie przestaly dzialac. Mam kilka pytan: jak sprawdzic u ktorego z rodzicow/dziadkow mojej suki wystepowala padaczka? jak przejrzec rodowod. Gdzie znajde informacje nt.tenat i czy w ogole znajde. Jak duze jest prawdopodobienstwo, ze szczeniaki po Ricie tez beda mialy padacze?
-
Beatrx, często mi to zarzucano po prostu ;) dodając jeszcze "border collie muszą kochać wszystkich"
-
Szczeniak 2,5 mies a socjalizacja.
Passja replied to BondForLife's topic in Cocker spaniel angielski
Moje też się wywracały :P bieg, bieg i buch! W domu galimatias - może coś im jest? Teraz mają ponad 9tyg i jest lepiej, ale czasem i tak zdarzy im się zaplątać łapki;)szczególnie jak jedno drugiemu je podstawia. Generalnie - rosną, tak jak dzieciaki też się wywracają :P -
Też nigdy nie robiłam list, po prostu to przychodziło samo chyba? Moja starsza sucz mimo głębokiej socjalizacji z psami wszelkiej rasy i każdego wieku za szczeniaka, teraz obcych nie znosi, więc chodzenie na psie spacerki odpada. Wąchnie się, merdnie kitą i spadaj pan. A była socjalizowana! Z burzą też. I było spoko. Sylwestra spędzała z nami i nawet nie drgnęła, tylko szczekała szczęśliwa. Aż w 2-3 roku życia stwierdziła, że boi się tak bardzo, że wciska się pod kołdrę jak strzelają. Natomiast nigdy nie byłyśmy w mieście (mieszkam obok a psa nie zabierałam ze sobą), ostatnio zrobiłyśmy sobie przejażdżkę - tak ucieszonego pycha dawno nie widziałam. Tak jak pisze Berek, socjalizacja socjalizacją, ale charakteru psa się nie zmieni.
-
Szczeniak 2,5 mies a socjalizacja.
Passja replied to BondForLife's topic in Cocker spaniel angielski
U mnie jest tak, że bawią się tylko 3 kociaki - 2 podrzutki, mają teraz jakiś roczek i one sobie psom pozwalają wleźć na głowę a uciekną dopiero wtedy, gdy je za ogon ciągną :D i jeden dziesięcioletni kocur. To chyba też dużo zależy od kota charakteru, bo inne prychają jak tylko pies podejdzie. Ale one nawet nie próbują poznać i wąchnąć, a że Ty masz w zasadzie kociego młodzieńca to po jakimś czasie pewnie zaakceptuje :D z tą zabawą nie wiem jak będzie, ale kto wie ;) Wiadomo, fajnie jest patrzeć jak się kot z psem bawi a później wspólnie śpią :3 -
Szczeniak 2,5 mies a socjalizacja.
Passja replied to BondForLife's topic in Cocker spaniel angielski
Mam 6 kotów (wychodzące, z wyjątkiem jednego), 2 szczeniaki - gówniarstwo wariuje z kotami i nie ma potrzeby separowania. Niedługo idą na drugą szczepionkę i też im nie odmówię zabawy z kotami :P Moja starsza sucz jak była jeszcze młoda i bez siwizny też miała kontakt z kotami i ciągle z nimi hasała mimo szczepionek ;) od kota niczym nie powinien się mały zarazić, więc się nie martw! -
Właśnie trochę boję się tego przywiązania, bo czasem będę mogła wyjechać tylko z jednym psem i boję się co na to ten drugi. A tam, my zamierzamy się przejechać do Krakowa kiedys to kto wie ;)
-
Oj, ciekawie Wilczocha:D Tequila waży 7 kg a Borys 8kg (w lecznicy dziś były ochy że takie wielkie jak na 9 tygodni i mamę bc - no, ale tata ;) ) Chodzą za mną krok w krok, bo je przekupiam smakołykami :D na "do mnie" biegną jak oszalałe, bo wiedzą, że dostaną coś smacznego. Znają Siad, Łapa, Piątka i Waruj. Chcemy to podszkolić i będziemy szli dalej, ciągle szlifując "do mnie". Uczymy się wspólnie, tj. nie izoluję jednego szczeniaka od drugiego. Oba stoją i robią to o co je poproszę, oba w tym samym czasie dostają smaka, jak jedno nie zrobi od razu, to motywuje go to, że drugie zrobiło i teraz memle w pyszczku jedzonko w nagrodę. Borys aż się pali do tego, żebyśmy coś razem zrobili - Tequila w trakcie potrafi się rozkojarzyć piętnaście razy :P W piątek wyjeżdżam na 1,5 tygodnia i aż mi serce pęka jak sobie pomyślę, że będę musiała je na tak długo zostawić. Jakbyśmy już nie mieli wykupionego wyjazdu wcześniej, to bym albo je zabrała albo skróciła znacznie. Są rodzice, jest brat, babcia ale one mi przecież takie wielkie urosną w tym czasie, coś mnie ominie! A jesteśmy z Piaseczna, pod Warszawą i jak mi kurduple dorosną będziemy też co weekend w Poznaniu :P
-
https://youtu.be/hpgD8rcr7A4 Filmik był dłuższy, kot wytrzymał jakieś 3 minuty póki go pies nie zaczął przygryzać - nagrało mi się 6 sekund, ale i tak widać tę miłość :D A tak sypiamy. To co dla psów - zajął kot, więc kundli miejsce jest na dywanie :D
-
Tequila lubi pozować, ale nie umie usiedzieć w miejscu :D na razie próbuje - ze słabym skutkiem. Generalnie nie spodziewałam się, że rośnie mi taka mądra, młoda dama, której wystarczy raz powiedzieć komendę, pokazać, naprowadzić a ona już wie o co mi chodzi. Taka z niej urocza foczka z chochlikami w oczach :D Borys to pędrak kochający zabawki, trochę się boi wchodzić do nowych miejsc i najlepiej czuje się na legowisku z masą szmatek i piszczałek. Jutro odbierają od nas szczeniaczki (jeden poszedł do nowego domu w środę), więc będę mogła całą siebie poświęcić tej dwójce maluchów ;) "matka weź ją ode mnie, męczy mnie"
-
Moja też się wody bała. Teraz by z niej nie wychodziła w ogóle :P Ona ma tak piękną mordkę, te kufy u collaków zawsze mnie rozbrajały :D
-
Boi się wejść głębiej, żeby futra pięknego nie zamoczyć? :D
-
Tequila już jest dominująca :D W sumie najbardziej z całej 5tki. I taka może być, byle nie nade mną i byleby nie uciekinierka :P jak jej to wlezie w krew po ojcu, to zmiana ogrodzenia będzie konieczna. Wiem, wiem ale Ritę też zabieraliśmy na spacery od 11-12 tygodnia i wszystko z nią w porządku :D Za ludźmi średnio przepada, bo po prostu ma taki charakter (który mi się podoba dzięki temu). Wolę poczekać do drugiego szczepienia, które będzie stosunkowo niedługo i odczekać po nim tydzień, to będziemy hasać na krótkie spacery :P Już widzę te spacery: spacer z matką, później dwójka małych razem, każde małe oddzielnie, obowiązkowy z matką jeszcze raz a później matka + dzieci. To będzie pracowity czas ;)
-
Nie wychodzimy poza ogrodzenie, mają każdego człowieka do wyboru (starsi, dzieciaki, my, koty, myszy - które przyniosą koty - ptaki i co tam chcą a poza tym ciągle ktos odwiedza pomiziać z moich znajomych albo sąsiedzi przyjdą), dźwięki też im nie straszne (ten tu czymś wali, tamten piłuje, trzeci gania gołębie więc też dziwnie piszczy, inny uderza kijem o blache, samochod jedzie - mama szczeka, ja też poszczekam). Wstęp do domu mają tylko do mojej części (ja mieszkam na dole, rodzice na górze), ale głównie śpią w swoim pokoiku, bo jak mi kuchnie z pokojem zasikały, to one, ja i koty się przewracaliśmy (jednak 5 sikaczów to mega dużo :D ) a później musiałam odkażać podłogę :D Jak będą dwa będzie łatwiej i mniej odkażania :D Wydajemy kolejno środa - sobota - niedziela. Serce mi się kraja, bo charakterki im się wyklarowały i z żadnym się nie będę mogła rozstać bez płaczu. Takie ze mnie miękkie kluchy strasznie... Najbardziej by mnie cieszyło jakby wszystkie w mojej okolicy sobie dorastały, ale tak kolorowo nie ma. Mam swoich ulubieńców i zachowania ulubieńców (jak mnie obsiądą, pchają się na kolana, liżą po rękach i nogach i patrzą tymi ślepkami, to się nie da nie kochać ;) Tequila jest "najtrudniejsza" bo z nią jest najsłabszy kontakt. Cała reszta oddaje się człowiekowi w stu procentach, ją nosi po kwiatkach, dołkach i piłeczkach.
-
Wilczocha, jutro równo 8 tygodni :D I rosną jak na drożdżach! Nie było mnie 3 dni i znowu masy nabrały. Kupiłam im obróżki, ale jeszcze mają za cienkie szyjki :P Jednak nic sobie nie robią z tego jak im coś na szyi wisi, więc się cieszę :D
-
Gorące dni to siedzenie głównie w domu i wychodzenie jak im się podoba (czyli np. żeby połazić po kwiatkach albo pohuśtać się na huśtawce, która jest dla człowieków) ziewacz :3