-
Posts
11531 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
6
Everything posted by Isiak
-
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
Isiak replied to elik's topic in Psy do adopcji
O matko!!!! -
Sobota i niedziela mają być gorące. Kuruj się Magdo, musisz to wyleżeć. Najgorzej, że jak człowiek sam, to choćby z gorączką to i tak wstać musi i wyjść z psami choćby przed blok. A jeszcze akurat wtedy ktoś z pracy człeka zobaczy i jest od razu afera - "o, niby chora, na L-4, a z psami na spacerki łazi". Brrrrrrr..... Zawsze tak miałam.
-
Trudniej się pozbyć niż glisty. Na tęgoryjca są specjalne środki, właśnie taka 3 dniowa kuracja. W badaniu kału wyszło. Miała badany kał, bo szukano przyczyn uporczywych krwawych, śluzowatych biegunek. Sunia była odrobaczana w hodowli, ale w badaniu wyszły tęgoryjce i kokcydia. Podstawowe odrobaczanie, które stosuje się zwykle na glisty, nie działa na tęgoryjce i włosogłówki.
-
Omi, nie chodzi o to, żeby Magda musiała się tłumaczyć i broń Boże nie jest moim zamiarem dręczenie Magdy. Magda ma bardzo dobre serducho i chcąc ratować biedne psy, pozwala się perfidnie wyzyskiwać wyrachowanej babie, godzi się na to i nawet sama jej w tym pomaga, szukając chętnych na pieski pohodowlane i pety. Mnie chodzi o coś zupełnie innego. Przez kilkanaście lat należałam do związku, miałam zarejestrowaną hodowlę, nosiłam się z zamiarem odbycia kursów sędziowskich, pasjonowały mnie wystawy i to, co przede wszystkim odróżnia prawdziwe hodowle od pseudohodowli: przestrzeganie regulaminu hodowlanego, uczciwość i ETYKA. Po pierwsze - krycie suki starszej niż 8 lat jest niedozwolone. To świadczy o tym, że hodowca jest oszustem! Bo dlaczego to robi? Albo po to, by podstawić urodzone szczenięta jako szczenięta z innego krycia innej suki i w ten sposób "zwiększyć" sobie legalny miot (bywali już tacy geniusze biznesu), albo po to, by sprzedać je bez papierów, co w związkowej hodowli jest absolutnie niedozwolone. Nie wspomnę już o tym, że jest to znęcanie się nad sunią, co chyba wszyscy tutaj doskonale rozumiemy. Po drugie - pozostawienie owej suczki bez pomocy weterynaryjnej także jest znęcaniem się, i to już podpadającym nie tylko pod przepisy wewnętrzne związku, ale i pod ustawę o ochronie zwierząt. Dodatkowo Magda została świadomie przez tę babę oszukana i narażona na dodatkowe koszty finansowe i straty moralne, myślę, że sprytny prawnik wysądziłby dla Magdy odszkodowanie. Po trzecie - trzymanie suk pohodowlanych i petów w warunkach na skraju życia i śmierci, traktowanie ich jak odpady poprodukcyjne to co to jest? Hotel Ritz czy również znęcanie się? Takie rzeczy w prawdziwej hodowli nie mają prawa mieć miejsca. Takim zwierzętom zapewnia się godną emeryturę w hodowli lub szuka im dobrych domów (co akurat ta kobieta robi) utrzymując ich dobrostan do czasu jego znalezienia. Dlatego nie powinno nikogo dziwić moje i rozi oburzenie na taki stan rzeczy. Mnie osobiście to po prostu BOLI, jak możliwe jest istnienie czegoś takiego po szyldem tak pięknej i szlachetnej, z wieloletnimi tradycjami organizacji, jaką jest Związek Kynologiczny w Polsce. Jeden taki "hodowca" psuje opinię całym rzeszom tych uczciwych i naprawdę kochających psy, szarga dobre imię całej organizacji, bo ludzie potem myślą, że tak jest wszędzie i u każdego :((( Nie chodzi o likwidację tej hodowli, ale o poprawę bytu psów z różnych powodów niehodowlanych i zaprzestanie praktyk krycia suk do śmierci. Po co jest w związku komisja hodowlana, sąd koleżeński, rzecznik dyscyplinarny? Tego typu "hodowla" to wrzód na tyłku całej organizacji.
-
Mnie aż trudno uwierzyć, że to Związek Kynologiczny, a nie jakieś stowarzyszenie pseuduchów. Jeżeli to FCI, to przecież są władze związku, jakieś komisje hodowlane, sąd koleżeński itp. Poza tym sądzę, że inni hodowcy tej rasy też narobiliby szumu. Jeden taki "hodowca" robi opinię pozostałym i całemu związkowi.
-
Ja też się wtrącę, bo od dawna gryzie mnie okropnie jedno pytanie. Wciąż się słyszy/widzi przeróżne interwencje i likwidowanie rozmaitych pseudohodowli - dlaczego u licha ta pseudo ciągle działa, ma się dobrze i produkuje wciąż nowe nieszczęścia, bez skrupułów przy tym nabijając sobie kabzę? Magdzie szczerze współczuję utraty Przyjaciółki.
-
Moja ostatnia sunia też nie była szczepiona, przez całe jej życie. Takie było zalecenie wetów. Odrobaczana była tylko po zbadaniu kału, jak się okazało, że coś tam jest. Potem tylko miała okresowo badany kał, żeby nie odrobaczać niepotrzebnie. Psica była psem specjalnej troski i tylko dzięki takiemu ostrożnemu i oszczędzającemu jej organizm traktowaniu przeżyła 8 lat, zamiast przepowiadanych maksimum 4.
-
No to ciężko będzie :( Może Sowa coś by doradziła, tylko kto będzie z gagatkiem pracował :(
-
Malagos, a próbowałaś tutaj? https://www.facebook.com/groups/1661713514077051/ Myślisz, że ona nadawałaby się jako towarzyszka do biegania/roweru/dogtrekkingu/agility czy czegokolwiek innego? Jest żywiołowa i energiczna, ale jak z posłuszeństwem i nastawieniem na współpracę z człowiekiem? Jest kompletnie skupiona tylko na swoim nosie i zapachach?
-
I jak tu potem wyadoptować jednego i rozdzielić przyjaciół? Pamiętam historię pokazywaną w telewizji (nie film, fakty) o takich psich przyjaciołach w schronisku na Węgrzech (chyba). Jednego psa adoptowała para z USA. Po jakimś czasie natknęli się na FB na post o psie w tym samym schronisku, biednym, chudym, wymizerowanym, wolontariusze pisali, że pies umiera z tęsknoty za swoim przyjacielem, który znalazł dom. Na jednych z zamieszczonych zdjęć zobaczyli... swojego psa! Od razu skontaktowali się ze schroniskiem i zaczęli załatwiać formalności. Sfilmowano spotkanie przyjaciół. W pierwszej chwili się nie poznały, było zaskoczenie, a potem... ta szalona radość, gonitwa, zabawa, psie szczęście na roześmianych pysiach :) A ja się poryczałam na całego.
-
Podesłałam link do ogłoszenia Molly koleżance, która szuka małej suni.
-
Dziękuję za miłe słowa :) Oczywiście, że zrobię :)