Jump to content
Dogomania

Kate1205

Members
  • Posts

    634
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kate1205

  1. Serce mi się rozrywa na kawałki, a musze zyc i pracować dalej :(
  2. Byłam wczoraj u weta rany na lapach które miał wygoily się (bo opatrunki, leki, skarpety itd. czyli dbamy) na co az się wet zdziwil, ale lapy psuja się od srodka, rak rozwala tkanki i nic już nie możemy zrobić z tym. Taka bezradność i smutek. Muffin dużo sika po sterydach, w nocy trzeba z nim wychodzić, ledwo już chodzi, ale glowe podnosi i interesuje się wszystkim w domu. Nuska wczoraj dostala mala kolacje, bo się balam ze peknie. To taki cukiereczek jest. Musiala być naprawdę zaniedbywana przez poprzednia wlascicielke, bo jak się zaklimatyzowala, to bardzo zywiolowy piesek. Szczeka najgłośniej ze wszystkich naszych psów ;-) A jaka zwinna jest, jak skacze i zasuwa na tych małych nozkach. Az jestem zdziwiona t\bo zawsze mielismy i mamy spore psy, wiec taki maluch to dla nas zaskoczenie -jakie to male zwinne jest
  3. Dzis zostałam sama bo piter w wawie wroci jutro w wieczor, to dopiero będzie ciężko. Muffina musze nosic na spacer bo prawie chodzic już nie może. Straszne to wszystko, ale poki więcej niż 15 minut na dzień nie boli to nie mogę podjąć tej decyzji. Srodki przeciwbólowe pomagają plus 4 zastrzyki na dobe. Musze dziś z nim do weta pojechać bo pitera nie ma, a ja sama nie zrobie zastrzyku. Na szczęście na razie wazy 16 kg miesko z indyka mu gotuje do royala. Nuska jest niesamowita, spi pod kolderka tylko nos wystaje. Tyle ze taka kuleczka się zrobila z 10 kg wazy jak nie lepiej-na razie ma lekka nadwagę ;-) ale tak jest zarloczna, ze katastrofa-dziś Muffin nie chciał jesc, poszlam do kuchni po schab aby mu dolozyc, a ta mu zezarla cala miske, az się martwię żeby się nie przekrecila, bo zjadla swoja i cala wieksza muffina.
  4. Ach niestety coraz gorzej, ale i tak długo się udało, bierze tonę leków i zastrzyków na tydzień ponad 200 zł. Ale więcej już nie uda się :-( poszedł rak do wszystkich łap, prawie chodzić już nie może, bo tak jakby w tylne łapy jakiś niedowład. Muszę się przygotować na najgorsze, ale nie umiem, jestem przerażona. Muffin dla mnie to największy i najlepszy przyjaciel. Charakter mu się przy tym zmienił, przegania kolegę z miejsca na miejsce bo mu wszystko już przeszkadza i ten już kły nie raz nie dwa wystawił, więc w zasadzie osobno ich trzymany. A teraz kilka słów o Nuczce ukochanej, no zawojowała nas na całego, śpi w łóżku pod kołdrą, na rączki bardzo chętnie, ale charakterek ma bojowy, jak gdzieś w domu do awantury to pierwsza ;-)
  5. Walczymy, Muffinek jeszcze daje radę, ale nie ma co się oszukiwać jest coraz gorzej. Dostaje sterydy i leki paliatywne no i liście z papai, ale guz urósł, piesek chudszy. Teraz dostał steryd na 3 tyg - i nie był to dobry pomysl, wprawdzie na ta substancje aktywna (wcześniej dostal krócej dzialajacy) lepiej zareagowal, ale go czasem boli i musze mu dawac pyralginę aby go nie bolało. Na razie leki przeciwbólowe dzialaja. A nie odzywam się bo pracy dużo, 2 dni pracuje w Wawie,wiec potem odsypiam
  6. Walczymy, Muffinek jeszcze daje radę, ale nie ma co się oszukiwać jest coraz gorzej. Dostaje sterydy i leki paliatywne no i liście z papai, ale guz urósł, piesek chudszy. Teraz dostał steryd na 3 tyg - i nie był to dobry pomysl, wprawdzie na ta substancje aktywna (wcześniej dostal krócej dzialajacy) lepiej zareagowal, ale go czasem boli i musze mu dawac pyralginę aby go nie bolało. Na razie leki przeciwbólowe dzialaja. A nie odzywam się bo pracy dużo, 2 dni pracuje w Wawie,wiec potem odsypiam
  7. Walczymy, Muffinek jeszcze daje radę, ale nie ma co się oszukiwać jest coraz gorzej. Dostaje sterydy i leki paliatywne no i liście z papai, ale guz urósł, piesek chudszy. Teraz dostał steryd na 3 tyg - i nie był to dobry pomysl, wprawdzie na ta substancje aktywna (wcześniej dostal krócej dzialajacy) lepiej zareagowal, ale go czasem boli i musze mu dawac pyralginę aby go nie bolało. Na razie leki przeciwbólowe dzialaja. A nie odzywam się bo pracy dużo, 2 dni pracuje w Wawie,wiec potem odsypiam
  8. Cos się popsulo z postami i wkleilo kilka razy
  9. Znowu było zle, ale nowe paliatywne leki pomogly
  10. Znowu było zle, ale nowe paliatywne leki pomogly
  11. Byłam jeszcze u innego lekarza wprawdzie nie onkolog, ale przypomniałam sobie ze robi specjalizacje z radiologii-niestety potwierdzil, ze takie obłoczki przy kosci to rak :( wiec już nie mam nadziei. Było już bardzo zle-i ciagle myśli, ze jutra już nie będzie. Poszlam z nim do tego lekarza co pisałam ze robi specjalizacje z rtg-dostal inne leki, antybiotyk (bo cos się panu doktorowi nie podobalo) i witaminy-troszkę się poprawilo, ale teraz steryd kazal odstawić i została paliacja. Zupelnie się nie mogłam pozbierać, kompa wcale nie wlaczalam. Kazal tez odstawić immuactiv bo podobno tego typu leki sa potrzebne przy chemii a jak chemii nie dostaje bo lepiej nie dokarmiać raka. Dostaje mieso, karme royal i zoltko jak pisala Watacha, boje się tez dac papaje bo on już w zasadzie przestal jesc i z tydzień walczyłam żeby zaczal-dostaje neopankratyne, ranigast,2 razy dziennie lacidofil. Porcje mu podzieliłam na 3 lub 4 razy dziennie bo nie jest w stanie dużo zjeść na raz
  12. Ale on jest chirurgiem szczękowym, od głowy i czaszki. Sama nie wiem. W Kielcach dwóch lekarzy powiedziało mi, że to rak ale to nie onkolodzy. Niestety mój lekarz jest dobry, ale w tym przypadku chciałabym aby się mylił. Teraz się zmieniło i Muffina boli łapa bez palców (tam nie mam wątpliwości raczej ze to rak), ale łopatka wcześniej go bolała bardzo, bo jak się go podnosiło to ze piszczał, a teraz tak jakby mniej, stad pojawiła się moja watpliwosc, a może to jednak nie rak na łopatce? bo wtedy to zmienia postac rzeczy
  13. i jeszcze zdjęcia łapy: jeden całkowicie amputowany palce (po prawej patrząc na ekran) jest podobno w porządku, przerzuty nastąpiły na następnym częściowo amputowanym palcu i kolejnym? Pewnie tak niestety jest, ale jakby na łopatce to nie był rak, to bym mu amputowała jeszcze to co chore i może by jeszcze trochę pożył.
  14. ta bułka przy łopatce: może znacie kogos madrego, kto by to stwierdził czy to może być cos innego? na wizyte do onkologa czeka się miesiąc, a ja nie mam tyle czasu. A poza tym nie będę psa ciagnac do warszawy, bo bez pacjenta to lekarz nie chce powiedzieć. Przeciez pacjent nie jest przezroczysty, a rtg dużo mowi. Wiadomo więcej powie tomografia, tylko Muffin z chorym sercem może już nie znieść narkozy
  15. popatrzcie proszę na te zdjęcia? czy to może być cos innego niż rak? bo już glupia jestem, czy to rak na łopatce, czy nie?
  16. A to musze zobaczyć bo ja same liscie papai mu zaparzam. Chcialam mu dawac siemię lniane bo podobno dobre na raka, ale wyczytałam na opakowaniu ze z opioidami nie można a on bierze bunundol :(
  17. Watacha, a Ty ta herbate z lisci papai to same zaparzalas czy z jakas herbata? Wyczytalam w net ze dobrze robia liscie z papai na raka, ale tam był przepis z herbata?
  18. Cudna Migotka, i tak się ciesze z Nerusia. Zreszta ja to chyba nienormalna jestem bo wszystkie psy mi się podobaja
  19. No my to kilka sztuk mamy, bo nawet jak ktorys odejdzie to pojawia się następny. Mieszkamy w domku, w takiej okolicy ze niestety czasem z ulicy trzeba cos zgarnąć, jest las i sasiadka stamtąd już pare psów zabrala. U nas oprócz snobow sa tacy sąsiedzi, którzy maja jak my po kilka zebranych zwierzakow. Jakby każdy miał jednego psiaka to może schronisk by nie było. Mój maz to się smieje ze nasze psiaki to wiedziały gdzie trafic (bo jakos tak się zlozylo ze każdy ma jakas przypadlosc), wiec w zasadzie ostatnio to prawie codziennie chodzimy do weta, rozne karmy weterynaryjne to u nas standard
  20. U mnie tez generalnie przy tylu zwierzakach to jak nie rzyganie, to sranie.. a trawnik który zostawiliśmy dla zwierzow to w zasadzie zle napisałam nie jest już trawnik tylko ziemia, która mozolnie jeden z naszych psów (a konkretnie suka) każdego dnia wykopuje na kostke, tak wie co Piotr wroci z pracy żeby się chlop nie nudzil przewala wywrotke ziemi z kostki na trawnik, a jak się psa pusci, patrzy się przez okno i z powrotem jest to samo i tak każdego dnia-nie mam już do tego zwierza sil-problem w tym ze ona nie może dorwać kota sasiadow i chyba dlatego tak kopie... Zasada jest prosta jak jest zwierze to niestety rozne wydzieliny i inne się znajduje, no trzeba by nie mieć zwierzat.... Ale czy wtedy warto zyc??? Ja bym już nie umiala bez zwierzakow. Spie z chorym Muffinem, a Nuka tak się wczoraj zakrecila w kołdry ze smialismy się z piotrem. Ona jest taka cudna. Boki można zrywac jak po wieczornym spacerze, po miseczce, leci biegiem do lozka żeby najlepsza pozycje zajac
  21. A jak działa bodziszek? bo przeczytałam ze na bielactwo-moja wiedza jest tylko z internetu :(
  22. To tez przeszliście szkole leczenia z Mentorem, ale z tym guzem to mnie zaskoczylas ze zmalal. Będę probowac-papaje tez mu kupie. Jeśli zapalenie gardla wraca często to niedobrze, bo może prowadzic do chorob serca-my tak mamy z psem którego wzielismy z pustej działki na której w mrozie i chodzie był przez lata-chorujac pewnie na anginy. Jak go wzielismy tez chyba 3 razy miał zapalenie gardla, wiec kazałam lekarzowi dac Cardisure na serce no i furosemid na początek. Teraz już rok bierze cardisure i bole gardla nie wrocily i kaszel tez. A niestety nauczyłam się na strasznym przykładzie bo wlasnie nasz Dorian mieszaniec sznupa wziety ze schroniska w Ostowi Mazowieckiej tez nam zaczal chorować ciagle na gardlo-no i lekarz leczyl te bole gardla za każdym razem, a pies umarl na serce, bo był już starszy-jakby dostal wtedy cardisure to by zyl jeszcze ale taki lekarz. Teraz to sama kazałam innemu już lekarzowi dac mi cardisure-temu psu z działki i ma się dobrze. To po pół szklanki każdej z tychherbatek mu dawac?
×
×
  • Create New...