Jump to content
Dogomania

Anecik

Members
  • Posts

    11781
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    69

Everything posted by Anecik

  1. Pytanie za 100 punktów. Jak oduczyć Franka gryżć narzuty, poduszki, itp jak nie ma nikogo w domu? No jak?
  2. Nic nie wymyśleliśmy. Pilnujemy ją jak oka w głowie. Chłopaki mają zadanie się nią opiekowac i jej pilnowac jak biegają po działce :) A tak na poważnie to tam gdzie mogłaby się przecisnąć zastawiliśmy kamieniami. jedynie problem od strony "narzeczonego" Mimisi bo on wypycha siatkę od swojej strony. I zaczęła sie bawić czyli podgryzać z Ronim. Nadal nie lubi Franka i to się chyba nie zmieni. Łypie tylko na niego jednym okiem żeby sie do niej za blisko nie zbliżał no i oczywiście do mnie.
  3. Czyli Murtce mam wpłacić: Koszty: -225 zł hotelowanie (22.07-20.08) -4 zł odrobaczenie II -29 zł szczepienie na wirusówki wraz z dojazdem weta -163 zł transport do Strykowa k. Łodzi Razem: 421 zł Wpłaty: 200 zł DS 421 zł - 200 zł = 221 zł Wpłata za Tośka do Murki wynosi 221zł. Dobrze liczę? A co z resztą? Przechodzi na konto Pszenicznego? Mam się pytać wpłacających czy przekazują swoje wpłaty na jego konto?
  4. U Tomisia też nie byłam wieki :( Wszystko dobrze? Pozdrawiam Danusiu :)
  5. Musze się jakoś skontaktowac z Tolą bo ja też nie wiem jak było umówione z transportem? Wiem że Filipek miał bazarek kilometrowy, więc też nie wiem czy mam Ci wpłacić całość za drogę z konta Tośka czy za pół ??? Napisze zaraz do Toli bo też byłam parę dni bez netu i nadrabiam dość spore zaległości :)
  6. U Lolusia tez dawno mnie nie było :( Ale już nadrabiam zaległości :)
  7. Parę dni bez netu i czuję jakbym była uzależniona od dogo :) Karmelitano i Pokerkowa Rodzinko trzymam mocno kciuki :)
  8. Mam przyjemność być jego skarbnikiem więc na PW prześlę Ci nr konta :)
  9. Też ją straszymy tym łańcuchem ale chyba widzi że sobie z niej żarty robimy. Ale co tu robić? Przecież nie będę jej do niczego przypinała bo i tak przegryzie :D
  10. Ale tej siatki jest po obwodzie około 220 metrów, podmurówka ma chyba wysokości 20 cm. To ile i jakie wysokie musiałyby być te desek żeby je dodatkowo wkopać? Oczywiście że ona podnosi sobą tą siatkę do góry jednocześnie rozplaszczając się pod nią :) Chłopakom ten numer nie przejdzie bo ewentualnie mogliby włożyc kawałek pyszczka pod siatkę. A Mimisia malusia to przełazi :(
  11. Czekamy na jutrzejsze wieści z nowego domku :)
  12. Ja już dawno się w nim zakochałam :) I ten ogoneczek taki wywijas :) I te oczka tak mądrze patrzą. Ja już zauważyłam jak Tola robiła zdjęcia w schronie że Pszeniczny nie mógł oderwać się od trawy jak był z nią na spacerze, bo jak siedział bidulinek na tym betonie cały czas .... Mnie sie podoba Leni :)
  13. Ło bidule. Ciekawe co sobie myślą jak siedzą za tymi kratkami :( Może że było fajnie i już się skończyło :( :( A nie wiedzą że dopiero będą mieć fajne życie :D Jaki ten nasz Tosiek smutny :( Nie wie, na pewno nie wie że jedzie do swojego domu.
  14. Trochę pózno odpisuję ale lepiej póżno niż wcale :) Odnośnie Franka to Roni się troszkę ogarnął ale Mimisia twarda sztuka. warczy, szczeka no nie lubi go i tyle. Z Ronim współpraca układa jej się w miarę dobrze. Została obcięta na krótko zdjęcia będą wkrótce :) bo te upały... i pewnie jej było gorąco... Nadal jest ukochaną córeczką mamusi (a Roni ukochanym syneczkiem mamusi :D ) ale o Roniego nie jest zazdrosna. Chłopaki się bawią, podgryzają, gryzą jedną piłeczkę, ciągną jeden sznurek a Mimisia leży i się dziwi co oni robią. Zabaw nie zna to i sie nie umie bawić (zresztą nigdy jej to nie interesowało). Ale wtedy ma mnie tylko dla siebie :) Po obcięciu boczki zniknęły więc nie była to nadwaga tylko złe obcięcie. Bo kupiłam maszynkę i się uczymy na nich podstaw groomerstwa :) Natomiast proszę o poradę w kwestii wycieczek Mimisi :( Wczoraj rano wypuściłam je na siusiu, idę za nimi - dwa są a gdzie Mimi??? patrzę a kurdupelek zasuwa po działce sąsiada za ogrodzeniem. Serce mi wyskoczyło i lecę na koniec działki - mamy tam na szczęście furtkę i wołam, wołam a Mimiśka ciśnie pod górkę, nawet się ogląda ale ciśnie do przodu. Wlazłam w jakieś młode świerki żeby jej odciąć drogę ucieczki ale ta zapiernicza dalej. W koncu się zatrzymała i łaskawie podeszła do mnie. Wzięłam za bety i do domu. Po południu sąsiad rozmawia z mężem i mówi że juz ją ze dwa razy widział u siebie na ogrodzie. O matko!!! Tyle szczęścia że wraca - ale nie o to chodzi przecież. Dziś maż murował grilla, ja wieszałam pranie... zaś dwa latają a Mimi gdzie????Wołam ... leci od drugiego sąsiada. Problem jest taki że między podmurówką a siatką jest około 5 cm przerwy, momentami nawet trochę więcej bo różne stworki sie cisną i rozciągają siatkę od dołu. Mimisia jest mała, na plaskato jeszcze mniejsza i jak się rozpłaszczy to przechodzi w prawi każdym miejscu. Siatki nowej kłaść nie będziemy bo ta ma 3 lata, jest z trzech stron działki i jest jej 220 mb, nie ma jak jej naciągnąć w dół a tej się wycieczek zachciewa. Giganciara jak pozostała dwójka - ale tamci przez siatkę nie przejdą a brama - o czym pisałam na ich wątkach - dzisiaj to był przypadek. Zresztą ich widziałam a Mimi kiedy idzie na spacer to idzie, a jak są na dworze to wszystkie psy latają luzem. Doradzcie co ma robić :( Tam trawy większe niż Mimisia. Przecież nie moge jej trzymać w domu cały dzień jak tamte latają po ogrodzie. Czy wypuszczać ją jak ja jestem na dworze? Ale u nas drzwi od tarasu cały czas otwarte.
  15. Przeklejam z wątku Bosssskiego Franka i żeby Romka się dowiedziała :_ A dzisiaj Chłopaki poszły na wycieczkę!!!!! Mąż wyjezdzał z domu, brama na ulicę już otwarta, ja oczywiście w wiatrołapie z całą gromadką. Nagle z piętra zszedł kot Lucek - za którym to kotem goni Franek (nauka nie gonienia kotów trwa nadal). Więc aby nie doszło do łapoczynów MUSIAŁAM otworzyć drzwi i wypuścic kota. Zawsze stoję tak żeby mysz się nie prześlizgneła między moimi nogami ale jakimś cudem Bossssski Franek dał dyla - w sensie za kotem. Jak on dał dyla to ja za nim bo mąż już w aucie a Franio Szybki Bill przecież. Jak ja Frankiem to mój największy przyjaciel (który jest zawsze gdzieś koło mnie :D) Roni oczywiście za mną - nawet nie wiem kiedy. Więc ja za nimi...mąż wyleciał z auta ale się prześlizgnęły!!! Oba dwa!!! Zdążyłam się tylko wrócić żeby Mimisi odciąć drogę ucieczki czyli zamknąć drzwi wejściowe. A tych dwóch już na gigancie za bramą maszerują rażnym krokiem w nieznane. Więc ja maszeruję za nimi - oczywiście nie gonię - tylko spokojnie sobie idę w paputkach, koszulce nocnej bardzo kusej ale idę i wołam i wołam i wołam... a oni owszem odwracają się ale chodnikiem zasuwają do przodu coraz rażniejszym krokiem. Bałam się że wlezą siroty gdzieś na podwórko albo co gorsza pójda w długą w pola które są między domami :( Na szczęście na pierwszym napotkanym polu między domami Roni postanowił zrobić siusiu i to spowolniło ich ucieczkę. Dorwałam jednego (bo sikał) i drugiego ( bo czekał az tamten pierwszy skonczy sikać) i z odsieczą przyszedł a właściwie przyjechał mój mąż. Zostały BRUTALNIE wpakowane do auta i odwiezione do domu - z 60 metrów co prawda ale się przejechały. Dostały słowną reprymendę i z godzinę siedziały jak trusie. Żebym ja w tym wieku latała po wsi z gołym bez mała tyłkiem to tego im nie daruję :D Dwa dupki:)
  16. Franek dostał wczoraj pakę jak się patrzy :D. Dziękuję Basiu. A dzisiaj Chłopaki poszły na wycieczkę!!!!! Mąż wyjezdzał z domu, brama na ulicę już otwarta, ja oczywiście w wiatrołapie z całą gromadką. Nagle z piętra zszedł kot Lucek - za którym to kotem goni Franek (nauka nie gonienia kotów trwa nadal). Więc aby nie doszło do łapoczynów MUSIAŁAM otworzyć drzwi i wypuścic kota. Zawsze stoję tak żeby mysz się nie prześlizgneła między moimi nogami ale jakimś cudem Bossssski Franek dał dyla - w sensie za kotem. Jak on dał dyla to ja za nim bo mąż już w aucie a Franio Szybki Bill przecież. Jak ja Frankiem to mój największy przyjaciel (który jest zawsze gdzieś koło mnie :D) Roni oczywiście za mną - nawet nie wiem kiedy. Więc ja za nimi...mąż wyleciał z auta ale się prześlizgnęły!!! Oba dwa!!! Zdążyłam się tylko wrócić żeby Mimisi odciąć drogę ucieczki czyli zamknąć drzwi wejściowe. A tych dwóch już na gigancie za bramą maszerują rażnym krokiem w nieznane. Więc ja maszeruję za nimi - oczywiście nie gonię - tylko spokojnie sobie idę w paputkach, koszulce nocnej bardzo kusej ale idę i wołam i wołam i wołam... a oni owszem odwracają się ale chodnikiem zasuwają do przodu coraz rażniejszym krokiem. Bałam się że wlezą siroty gdzieś na podwórko albo co gorsza pójda w długą w pola które są między domami :( Na szczęście na pierwszym napotkanym polu między domami Roni postanowił zrobić siusiu i to spowolniło ich ucieczkę. Dorwałam jednego (bo sikał) i drugiego ( bo czekał az tamten pierwszy skonczy sikać) i z odsieczą przyszedł a właściwie przyjechał mój mąż. Zostały BRUTALNIE wpakowane do auta i odwiezione do domu - z 60 metrów co prawda ale się przejechały. Dostały słowną reprymendę i z godzinę siedziały jak trusie. Żebym ja w tym wieku latała po wsi z gołym bez mała tyłkiem to tego im nie daruję :D Dwa dupki:) A o Mimisi też napiszę ale to już na jej wątku. Niech każdy się wstydzi za siebie.
  17. Ja też. Ale wciąż nie moge uwierzyć w tą odmianę Pszenicznego :D Cudny chłopak.
  18. Proszę uprzejmie :D Oto Filip http://www.dogomania.com/forum/topic/148244-ma%C5%82yprzestraszony-kud%C5%82aczekbrudny%C5%9Bmierdz%C4%85cy-prosi-o-pomoc/
  19. Murka jak znajdziesz chwilę podsumuj wydatki Tośka to zrobię przelew :)
  20. Ja też buziole zostawiam dla Louśka :D
  21. Ciekawe czy Tosiek już spakowany i jak "impreza pożegnalna" :D
×
×
  • Create New...