Jump to content
Dogomania

Anecik

Members
  • Posts

    11781
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    69

Everything posted by Anecik

  1. Bidula - prawdopodobnie wyrzucona z samochodu, niechciana.... ale czemu? Tego nie dowiemy się nigdy. Biegała po polach szukając swoich właścicieli ale oni ją zostawili na pastwę losu, na mróz, być może na śmierć. Pewnego dnia trafiła na Dobrego Człowieka i jego Małżonkę, którzy ulitowali się nad maleństwem i dali jeść oraz miejsce do spania w stodółce. Mała pomyślała sobie pewnie że ma nowy dom. Niestety Państwo nie mogli jej zostawić. Mają 2 koty a bidulka nie lubi kotów, bardzo ich nie lubi. I z bólem serca i ze łzami w oczach musieli ją oddać. Więc cóż było robić - trzeba pomóc. I tym sposobem Mała przebyła sporą drogę z Zamościa do mnie do domu w okolice Pyrzowic. W samochodzie była bardzo grzeczna jakby jej nie było, jakby chciała być niewidoczna żeby znowu ją ktoś nie wyrzucił z auta. Plany dotyczące Hopci nieco uległy zmianie, ponieważ była potrzeba pozostawienia bardziej potrzebującej Morelki - Meci u mnie na BDT Hopcia pojechała do szafirki do hoteliku w Nowej Soli gdzie będzie wyczekiwać na swój upragniony, najlepszy domek. Dlatego też Hopcia otrzymuje pieniążki i pozostałe deklaracje po Funi, która już dokazuje w swoim domku. Oto i ona - nasza Hopcia. Imię robocze jak się poznamy bliżej może zmienimy.
  2. Dziś już nie wymiotowała. Ten jeden raz w nocy. I ma apetyt i zachowuje się już lepiej niż rano. Obserwuję go cały czas. Zresztą obserwuję wszystkie - żeby nie było afery. Śliczna przytulanka
  3. Metka obcięta :) Zajrzą cioteczki, zajrzą. ja wyciągam jeszcze Morelce kleszcze. Coś klka dużych wet przeoczył. Ale się dziroooo JA. Na Twoją cześć :D
  4. Może być Morelcia, brak mi inwencji w wymyślaniu imion. A na szybko trzy wymyśleć - dla mnie trudne
  5. Kejla jak tam, pakujesz się powoli :D
  6. Dziękuję Iwonko :) I Mecia też bardzo dziękuje :)
  7. Tak wyglądała w schronie. Nie martw się Meciiu, już nigdy nie trafisz do takiego miejsca. Tu początek zapełniania miseczki kleszczami, to tylko część wyciągniętych z drobnej kruszynki.
  8. Mecia prosi o wsparcie Deklaracje stałe przechodzą na Hopcię Anecik - 10 zł - 10ZŁ(III) Ona03 - 10 zł Anula - III - VI po 10 zł - 10 ZŁ(III) Moja córka Ola - 5 zł - 5ZŁ(III) Justyna (spoza dogo) - 10 zł Gemmei - 10 zł Alaskan Malamutte - 10 zł Usiata - 40 zł ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Rozliczenia Morelki Wsparcie finansowe i wydatki Morelki 62 zł - spadek po Bossskim Franiu + 50 zł - Myszka-zębiszka - memory - 71 zł - wet 29.02.2016 - 28 zł - wet 02.03.2016 - 119 zł - wet 04.03.2016 + 15 zł - Nadziejka bazarek + 200 zł - nowa pani naszej Funi czyli Megi P. Aneta + 50 zł - nowa pani naszej Morelki P. Agnieszka + 84 zł - mój bazarek 60% ---------------------------------------------------------------------- 243 zł na dzień 29.03 Pieniądze z Meli przeznaczam na mojego kolejnego tymczasa Czekoladkę Inna pomoc Fundacja z Zamościa czyli nasza Tola - legowisko, karma, miseczki, obróżka, smyczka Nadziejka - bazarek 29,50 zł dokładam do równego rachunku i 30 zł dzielę na Mecię i Hopcię po 15 zł. bazarek b-b transportowy mój bazarek
  9. Zobaczyłam ją na wątku psów ze schroniska w Zamościu - oczy jak węgielki, długie łapcie, ślicznotka. Cudny wychudzony szczeniak z metką na obróżce stąd domowe imię Mecia czyli Morelka Mecia waży 4,4 kg, ma około 4 miesięcy. Wczoraj przyjechała wraz z dwójką pozostałych psiaków z Zamościa do mnie w okolice Pyrzowic i teraz czeka na transport do hoteliku do szafirki w Nowej Soli. Wstępnie jesteśmy umówieni na piątek. Przekleję trochę informacji z wątku zamojskich psów: "Nawet nie wiem od czego zacząć. Podjechaliśmy pod schronisko. Czekała Tola z TZ i Pan Jacek u którego w szopie przebywała czarno - biała suńka. Pierwsze zapoznanie z "naszymi" psiakami, obejrzeliśmy resztę psiaków w schronie, pozbieraliśmy rzeczy przygotowane przez Tolę i w drogę. Dwie klatki ze szczeniakami weszły do auta, więc tymczasik na kolana.Może napiszę że roboczo nazwaliśmy je mój tymczasik Hopcia, terierkowaty dostał imię Gabryś i szczeniaczek suńka - Mecia. Póżniej napiszę dlaczego :D Mecia popiskiwała doooość długo aż padła, Do domu weszłam pierwsza żeby oporządzić nasze psiaki i koty - mąż w tym czasie robił rundkę po wsi. Gdy byliśmy gotowi przyjechał i najpierw wprowadziliśmy Hopcie. Następna w kolejce była Mecia. Mecia wyskoczyła z kontenerka z wielką plastikową metką z ceną na obróżce i stąd została Metka czyli Mecią. No .... Mecia wpadła Roniemu w oko, troszkę się pogonili, pobawili i .... zong. Mimiśce ta druga nowa zupełnie nie przypadła do gustu. Zaczęła warczeć a Mecia nie wiedziała co się dzieje. Powitanie Meci przez moją Mimisię - niezbyt obiecujące. Pomaszerowaliśmy na dwór - znaczy na ogródek :). Mecia jak nie zacznie się drzeć. Zablokowała się i koniec, dalej nie pójdzie tylko się drze. Zresztą chyba z całej trójki jest najbardziej szczekliwa. Ponieważ było już ciemno więc wyszliśmy z założenia że wszyscy zrobili co mieli zrobić i wróciliśmy do domu. W domu troszkę pojadły (horror powiem Wam - jak 5 psiaków je naraz a nie miałam możliwości jakoś ich specjalnie rozdzielić bo lazły jeden za drugim i zresztą też nie mam gdzie), popiły i każdy zajął swoje miejsce: Hopcia na kanapie, Mimronki też jak zwykle na kanapie, szczeniory też chciały ale Mimi im nie pozwoliłą, więc wylądowały na legowiskach Taka sytuacja. Zresztą Mimi była bardzo nieswoja jak zobaczyła taką gromadę, a Roni wprost przeciwnie - nie wiedział co i z którym psiakiem ma robić. Spałam z nimi w salonie, około 5 rano jak mąż szykował się do pracy widzę że Mecia wymiotuje. Wieczorem zauważyłam u niej kleszcze więc poprosiłam sąsiada i z całą 3 pojechaliśmy do weta. Mecia miała kleszczy chyba tyle co Funia. I całe mnóstwo malutkich, które wet nie był w stanie wyjąć, pełno czarnych kropeczek. Dostała antybiotyk i zastrzyk na kleszcze oraz krople na pchły i kleszcze, z tabletką jest kłopot - muszę poczekać na męża. Zgłodniała i jednak zjadła wieczorkiem tą tabletkę w pasztecie :) Wszelkie rady i porady mile widziane. Z powodów zdrowotnych wyjazd do hoteliku u szafirki w dniu 04.03.2016r. nie jest możliwy i dlatego Mecia zostaje u mnie na BDT W związku z powyższym deklaracje i pieniążki które pozostały po Funi - mającej wspaniały DS - a mające zasilić konto Morelki przekazuję na Hopcię Wątek Hopci
  10. Gabryś i Mecia zajmują się same sobą, Hopcia zalega w piernatach, Mimisi spodobało się legowisko Nowych a Roni jak zawsze pod nogami :)
  11. Gabryś jest pędziwiatr i jakoś ciągle na zdjęciu mam go kawałek :D
  12. No cóż Gabryś ma jedno zdjęcie - za szybki. Porobimy jak mąż wróci z pracy No i nie Metka? Czyli Mecia :D Widzicie że Mimi nie polubiła Meci :( Z Hopcią jest zdecydowanie lepiej Dobra lecę tworzyć wątki.
  13. Bałam się że mi posta zeżre więc piszę w dwóch. Wieczorem zauważyłam kleszcze u Meci i w nocy wymiotowała, więc poprosiłam sąsiada i z całą 3 pojechaliśmy do weta. Hopcia wszystko ok - miała 1 kleszcza, waży 5,7 kg, ma około 2 lat. Hopcia wtuliła się wczoraj w ramię TZ, chyba woli mężczyzn i szczeka na kota. Gabryś dostał tabletkę na robale i pły na pchły i kleszcze, waży 8,4 kg, ma około 1 roku. U weta na plaskato, przyklejony do podłogi, Mecia miała kleszczy chyba tyle co Funia. I całe mnóstwo malutkich, które wet nie był w stanie wyjąć, pełno czarnych kropeczek. Dostała antybiotyk i zastrzyk na kleszcze oraz krople na pchły i kleszcze, z tabletką jest kłopot - muszę poczekać na męża. Jeszcze nie płaciłąm u weta - zrobię to jutro i wieczorkiem rozliczę bazarek kilometrowy dla Hopci. Chcemy z Gabi ogłaszć maluchy już, bo mąż szafirki najprawdopodobniej przyjedzie dopiero w piątek. Wszelkie rady i porady mile widziane. Ja za chwilę zrobię wątki dziewczynom i powrzucam zdjęcia. Powiem Wam że niezła orka z tym wszystkim :)
  14. Nawet nie wiem od czego zacząć. Podjechaliśmy pod schronisko. Czekała Tola z TZ i Pan Jacek u którego w szopie przebywała czarno - biała suńka. Pierwsze zapoznanie z "naszymi" psiakami, obejrzeliśmy resztę psiaków w schronie, pozbieraliśmy rzeczy przygotowane przez Tolę i w drogę. Dwie klatki ze szczeniakami weszły do auta, więc tymczasik na kolana.Może napiszę że roboczo nazwaliśmy je mój tymczasik Hopcia, terierkowaty dostał imię Gabryś i szczeniaczek suńka - Mecia. Póżniej napiszę dlaczego :D Gabryś trochę popiszczał, zatruł bąkami całe auto i poszedł spać, Mecia popiskiwała doooośc długo aż też padła, Hopcia - jak ją Pan Jacek położył mi na kolanach w Zamościu tak w zasadzie zeszła z nich pod domem. Jest bardzo grzeczna - taka troszkę młodsza Mimi. Jedynie podczas postoju na bramkach na autostradze bardzo się rozglądała po autach - myślimy że została wyrzucona z samochodu. I jak mąż tankował samochód przeszła na miejsce kierowcy i drapała w drzwi popiskując. Do domu weszłam pierwsza żeby oporządzić nasze psiaki i koty - mąż w tym czasie robił rundkę po wsi. Gdy byliśmy gotowi przyjechał i najpierw wprowadziliśmy Hopcie. Roni doskoczył do niej i musieliśmy ich rozdzielać, Mimi jak to Mimi - ona jest ponad wszystko więc obwąchała nową i nic. Nawet sobie pomyślałam że jak trzeba będzie to zostawimy na tymczas Mecie a do szafirki pojedzie Hopcia. Żeby nie było cyrków w domu jak pójdę do pracy. Następna w kolejce była Mecia. Mecia wyskoczyła z kontenerka z wielką plastikową metką z ceną na obróżce i stąd została Metka czyli Mecią. No .... Mecia wpadła Roniemu w oko, troszkę się pogonili, pobawili i .... zong. Mimiśce ta druga nowa zupełnie nie przypadła do gustu. Zaczęła warczeć a Mecia nie wiedziała co się dzieje. No i Gabryś. Ten to wariatuńcio :D Taka połowa wariactwa mojego Bossskiego Frania. Wszędzie go pełno, Zaczął się bawić z Ronim i oczywiście dostał burę od Mimisi Pomaszerowaliśmy na dwór - znaczy na ogródek :). Gabryś nie wie co to smycz, Hopcia maszeruje elegancko przy nodze a Mecia jak nie zacznie się drzeć. Zablokowała się i koniec, dalej nie pójdzie tylko się drze. Zresztą chyba z całej trójki jest najbardziej szczekliwa. Ponieważ było już ciemno więc wyszliśmy z założenia że wszyscy zrobili co mieli zrobić i wróciliśmy do domu. W domu troszkę pojadły (horror powiem Wam - jak 5 psiaków je naraz a nie miałam możliwości jakoś ich specjalnie rozdzielić bo lazły jeden za drugim i zresztą też nie mam gdzie), popiły i każdy zajął swoje miejsce: Hopcia na kanapie, Mimronki też jak zwykle na kanapie, szczeniory też chciały ale Mimi im nie pozwoliłą. Taka sytuacja. Zresztą Mimi była bardzo nieswoja jak zobaczyła taką gromadę, a Roni wprost przeciwnie - nie wiedział co i z którym psiakiem ma robić. Spałam z nimi w salonie tzn na kanapie Mimi i Hopcia, Roni musi mieć sporo miejsca i chyba mu brakło :D, szczeniorom Mimi zabroniła wejścia na kanapę więc spały na szybko skleconych legowiskach. Około 5 rano jak mąż szykował się do pracy nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc i Roni wygryzł Hopcię z kanapy i już na nią nie weszła, więc do rana spała na legowisku.
  15. Wszystko opiszę na zamojski. Tutaj tylko napiszę że Gabryś - tak roboczo :D - waży 8,4 kg i ma około 11 miesięcy.
  16. Nie, ja nie w tym sensie. Myślę sobie ze podczas pobytu u szafirki może się okazać że szybko znajdziesz domek. Dziwni są nieraz ludzie. Chcą, nie chcą....widać tak miało być.
  17. Jakby się ktoś pytał to zamojską ekipa wraca. Nie mam jak pisać bo mój tymczasik na kolanach. Szczeniaki cudne, mały spory i zrobił sobie kupię do kontenera. A co nie wolno? Mała dużo piszczy ale w końcu poszły spać. A mój tymczasik no na tą chwilę taka jak moja Mimiśka. grzeczna leży na kolanach i jakby jej nie było. Reszta jak wrócę i wykąpię psiaki.
  18. Bardzo ważna ta jutrzejsza niedziela. Dla wszystkich :)
  19. A czekoladka zamojska troszkę do niego podobna - może też będzie miała wzięcie :)
  20. Trzymajcie Dziewczyny kciuki. Ja wątki "moim" dziewczynkom założę jak wrócimy do domu i troszkę odsapniemy. Już zakładałam Karince :( Ciągle jakoś nie mogę odżałować 3 Mimronka. mam tylko nadzieje, że jest w super domku.
×
×
  • Create New...