-
Posts
484 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sara
-
AM to co dawać psu żeby był pełny ale żeby nie utył ? Od kilku osób usłyszałam żeby dawać właśnie ziemniaki, bo zapychają a nie tuczą.
-
Ona waży około 10 kg, powinna około 8. I podaję jej mniej niż dawka dla 8 kilogramowego psa. To za dużo ?! Zaznaczę że odstawiłam smakołyki ( treningi nam na tym trochę ucierpią ale coś za coś ). No i dostaje ziemniaczki żeby brzuszek był pełny, ale od ziemniaków nie utyje.
-
Ja mam problem z odchudzeniem mojej jamnicy. Chudła dosłownie z dnia na dzień podczas tygodniowego pobytu nad morzem gdzie latała do woli po piasku. W domu nijak chudnąć nie chce. Na razie zawiesiłam treningi w ogóle ( brak smakołyków co równa się też zmniejszonej dawce ruchu ) i konsekwentnie daję jej mniejszą dawkę karmy czyli około 100 g Acany Small breed. Chociaż pewnie i to zmniejszę, ale nie mogę się napatrzeć jak ona je karmę chętnie, wreszcie !!!
-
Gosiu :lol: :lol: :lol:
-
Ja wychodzę z założenia że im więcej pies umie tym lepiej reaguje na nasze polecenia. Moja suka ma bezbłędną reakcję na mój głos. Na głos moich rodziców niekoniecznie. Jak dla mnie to u psa reakcja na polecenia jeśli treningi ma urozmaicone i umiejętności sporo, jest już w pewnym momencie mechaniczna. Pies nie zastanawia się opłaca się czy nie, tylko reaguje bo ma taki odruch. Uczy się jakie zasady obowiązują i że polecenia nie można sobie ot tak olewać. Ale zgadzam się też z SuperGosią, że najpierw warto się zastanowić czy pies umie podstawowe rzeczy które mogą mu uratować życie, w takim stopniu żeby mieć chociaż 90 % pewność że pies zareaguje. Ja polecenia stój i siad nie uzywam poza placem, bo jest mi to niepotrzebne. Do wstrzymywania używam komendy na warowanie, bo wg mnie jest to stabilniejsza pozycja. Jakoś tak bardziej jestem spokojna jak ona waruje niż jak siedzi czy stoi. Pamiętam też moje rozgoryczenie jak wygrałyśmy zawody. Mam problem z odwoływaniem gdy dostanie napadu szczekania i po odebraniu pucharu miałam w głowie jedynie gorzką myśl, że co mi po psie który wygrywa na placu jak na zwykłym spacerze boję się ją spuścić bo jest nieprzewidywalna.
-
Chciałam podziękować za radę co do Oeparolu. Suka zjadła już około 15 kapsułek i już widać efekty. Sierść na klatce piersiowej powoli zaczęła odrastać. Nie ma już łysej skórki tylko pojawiły się króciutkie czarne włoski. Nie liczę że będzie miała grzywę jak tarpan, ale na zimę przyda jej się trochę więcej sierści na podwoziu. Szkoda tylko że szyjka nijak obrosnąć nie chce. Hmm, może to wina obroży ? Jaką powinna nosić żeby nie łysieć na szyjce ? Długowłose psy nie łysieją po skórzanych ( zwłaszcza tych szytych na okrągło, znam parę psów z obrożami tego typu i sierść się nie wyciera ) , a krótkowlose ?
-
A ja poznałam w Łodzi Zinkę i Sasankę :cool3: :cool3: :cool3: Śliczne bojowe kruszynki ( razem we dwie mniejsze od mojej jednej Figi nieźle ją zestresowały :diabloti: a mnie chciały co nieco poodgryzać :lol: ). Tak de facto to Amiśka poznała mnie, ale to już szczegół :lol: Jestem zachwycona obiema króliczkami !!! I jak to fantastycznie wygląda taki mały jamniorek na torze !!!!
-
:lol: Jestem bardzo agresywna jak widzę takie luzem puszczone psy. Mało mnie obchodzi czy jest łagodny czy nie. Ma mieć smycz, a jak nie ma ? Cóż, trzeba się liczyć z konsekwencjami, ja się robię egoistką w sytuacji gdy podbiega do mnie obcy pies i najważniejsze wtedy jest dla mnie dobro [U]mojego[/U] psa ! Chętniej pogryzłabym właściciela ale jak nie ma to muszę bronić mojej suczki atakując obcego psa. Ostatnio pierwszy raz doświadczyłam takiej sytuacji. Pies odbył przymusowy lot. Trudno, ja swojego psa skrzywdzić nie pozwolę dopóki jest pod moją kontrolą i ostatnią rzeczą która mnie interesuje jest to czy zrobię obcemu psu krzywdę czy nie ( żeby nie było, nie morduję wszystkiego co spotkam :lol: ) Oczywiście czasem jak widzę że pies ma ewidentnie przyjazne zamiary to pozwolę się powąchać, ale ogólnie nie pozwalam na kontakty z wszystkim co spotkam puszczonym luzem. A jeszcze żeby na temat było. Figa też miała okres kiedy się kładła jak zobaczyła psa ale szybko jej przeszło. Teraz tylko w sytuacji gdzie idzie do nas znajomy pies a my stoimy w miejscu Figa kładzie się i czeka, żeby wystartować jak z procy na powitanie jak kolega się dostatecznie zbliży. Dla mnie bardzo sympatyczne zachowanie i bardzo lubię je obserwować, najpierw przyczajka, potem merdnięcie, potem drugie merdnięcie i ... hop ! :lol: Ewentualnie jak wącha ją duży pies to woli leżeć, ale to raczej z brzuszkiem do góry, w geście poddania.
-
[quote name='wiska']Moja Tunia tez reaguje "rozplaszczeniem" i wystrzalem. Kiedys poleciala do jakiegos pieska (oddalonego ode mnie jakies 30m) i tak wlasnie sie przywitala-wlascicielka tamtego pieska zaczela Tunie kopac:shake: zucac w nia kamieniami:-( ...I co ja mam robic?? Podeszlam opieprzylam ,ale czy ta kobieta nie ma rozumu,przeciez mogla cos jej zrobic!:shake: :shake: :shake:[/quote] Było nie puszczać psa, rozumu to nie masz Ty. To Tobie należało się solidne opierniczenie !!!! :shake: A skąd kobieta miała wiedzieć czy Twój pies nie jest agresywny ? Nie jest Duchem Św ! :shake: A później zły jest właściciel psa który ma swojego pod kontrolą i usiłuje go bronić. Rany...
-
Ja uważam tak jak niufka. Jaki sens ma ratowanie starszych schorowanych psów, wydawanie pieniędzy na leczenie psów których nikt nie chce, skoro w schroniskach pełno młodzików. Niech w pierwszej kolejności zostaną adoptowane psy młode, zdrowe bez zwichrowanej psychiki, bo nigdy w życiu piekło schronisk nie dobiegnie końca. Może to okrutne ale uważam że to ma sens. Niech znajdują domy psy które mają na to jak największą szansę i które nie stanowią zagrożenia dla swojego otoczenia. A jeśli chodzi o ludzi, hmm dla mnie to żadne porównanie bo zwierzęta są absolutnie i do końca zdane na ludzi...Stosując takie argumenty nigdzie się nie dojdzie. Co jest lepsze dwa brudne nieszczęśliwe zaniedbane bezdomne psy, czy jeden szczęśliwy z domem ? Ktoś mnie kiedyś do tego przekonał i ja to uważam za zupełnie logiczne wyjaśnienie. Ale zastrzegam że to jest mój punkt widzenia.
-
dobka to chyba lepiej że nie chce teraz niż żeby potem wyrzucił. Nie każdy z Was szaleje na punkcie bezdomnych dzieci prawda ? więc nie każdy musi robić wszystko i stawiać swoje życie na głowie dla bezdomnych psów. Trochę tolerancji...
-
[quote name='Isiak']Właśnie, i to mnie też wkurza! Mam koleżanki, które straciły swoje psy (ze starości) i wiem, że u nich pies miałby sie naprawde dobrze. Często im podsuwam fotki nieszczęśliwych psiaków do adopcji, ale zawsze słyszę to samo: eeee, to juz nie będzie mój pies, takiego już nie będę mieć... tyle przeszłam z moim jak chorował, już nie chcę tego przeżywać itp. Z czystego egoizmu i wygodnictwa odmawiają szansy na dobre życie biedactwom! :mad:[/quote] Ktoś może był tak przywiązany do swojego psa że zwyczajnie nie jest w stanie innego przygarnąć, to jest egoizm ? Egoizmem jest chęć posiadania wymarzonego psa , a nie pierwszego lepszego z ulicy ? A może kogoś nie stać na utrzymanie znowu chorującego psa ? To też egoizm ? Gdyby nikt nie kupował rasowych psów wszędzie byłyby kundle. A przecież dążymy do tego żeby kundelków było jak najmniej i żeby miały jak najlepsze warunki !Procent wyrzucanych psów rasowych w stosunku do kundelków jest niewielki. Ja też ostatnio coraz częściej myślę o zaadoptowaniu jakiegoś "jamnika" w potrzebie, co nie zmienia faktu że mój kolejny pies będzie z rodowodem i nie zdecyduję się wtedy na kundla.
-
Fajnie mogłabym zamówić 15 kg ale miałabym wtedy żarcia na ponad rok. A wtedy już by się nie nadawało do użytku. Chyba pozostaje mi kupić razem z kimś, na spółkę wtedy może wyjdzie ponad 100zł i będzie za darmo przesyłka.
-
[quote name='Marta i Wika']Ja nie postępuję z moim psem wg zasad teorii dominacji, więc dla mnie to nie jest takie ewidentne. Dla mnie to była niepewność, czy coś wolno, czy nie, oraz okazywanie dyskomfortu. Warczenie mojego psa jest dla mnie ważnym sygnałem, nie wygaszam warczenia. No to moim zdaniem pies kompletnie zgłupiał ;-) Karzesz psa wykonywaniem komend? Jaki to miałoby mieć sens? A potem jeszcze zachęcasz psa do czegoś, za co go przed chwilą skarciłaś.[/quote] Ja też nie postępuję z moim psem na zasadzie teorii dominacji. Wysoka pozycja oznacza to na ile sobie pies może pozwolić w domu. Nic więcej. Myślę że warknięcie w takiej sytuacji to sygnał, "daj mi spokój". [SIZE=1]Olśniło mnie. Muszę się nad tym porządnie zastanowić i to przemyśleć ale dokończę posta.[/SIZE] Ciekawe jest jednak to że wobec mnie suka w takich sytuacjach warknięć nie używała. Wobec tego wobec mojej rodziny też nie będzie tego robić bo ja jej na to nie pozwolę. Nie będzie się panoszyć po moim łóżku, to ja stawiam warunki gdy pies przebywa na moim prywatnym terenie. A ja warczeć nie pozwalam. Skoro tak zgłupiała dlaczego więcej warknięć się nie powtórzyło ? Źle napisałam nie karcę komendami. Komendami akcentuję, że to ja sprawuję kontrolę nad nią i moja rodzina także, w mniejszym stopniu ale także. Że moje polecenia musi respektować. I tu widzę że nie doczytałaś. Wyraźnie napisałam i powtórzyłam suka warknęła nie gdy się ją budziło ani zrzucało z łóżka ani wtedy gdy na nie wchodziła ( a wnioskuję że właśnie skarcenie przy wchodzeniu miałaś na myśli pisząć że karcę a za chwilę zezwalam na robienie pewnych rzeczy ) Gdzie w zachęcie do podejścia do mnie jest zachęta do warczenia ...? :lol: Bo ja myślałam że właśnie warczenie skarciłam i cała reszta to były konsekwencje warknięcia. Pisałam, nie ma u mnie polecenia zejdź, bo nie po to pozwalałam suce przebywać na meblach żeby ją z nich zrzucać. Taka komenda nie jest mi potrzebna, wystarczy że sama wstanę i suka także zeskakuje z łóżka, bardzo lubi przebywać w towarzystwie i nie mam żadnego problemu jeśli chodzi o wchodzenie na meble. Nie toleruję natomiast warczenia w stosunku do mnie ani w stosunku do rodziny.
-
Marta jeśli chodzi o moją sytuację, to 1. Suka nie była budzona. Nawet budzona nie reaguje agresywnie. Zresztą nie śpi głęboko i moje lekkie poruszenie powoduje otworzenie oczu. Nie warczała kiedy się ją budziło. 2. Nie było wstępu do końca dnia czyli de facto kilka godzin bo sytuacje miały miejsce wieczorem, a ja i tak z suką śpię. 3. Jak dla mnie było to ewidentne sprawdzanie na ile może sobie pozwolić i na jak wysokiej pozycji może się ustawić. Chciała sprawdzić czy warczenie wobec inncyh członków rodziny oprócz mnie ( na mnie w takiej sytuacji nie warknęła nigdy, może dlatego że zamiast zakazu nie wolno gdy próbowała wejść na łóżko ja warczałam, to ja kontroluję pożądaną przez nią rzecz i ona to uznała) przyniesie efekt czy nie. Nie przynosiło, więc zrezygnowała. Myślę że sposób w jaki okazałam jej że sobie nie życze rządzenia na moim łóżku był wystarczająco jasny i czytelny, bo suka więcej nie warknęła, a samo skarcenie polegało na tym że zleciała z łóżka i wykonała parę komend, przez jakis czas nie wchodziła na łóżko po czym po wykonaniu znowu kilku komend ja jej pozwalałam na to łóżko wejść, wyraźnie zachęcając. Komenda zejdź nigdy nie była mi potrzebna, warczała w sytuacji kiedy moja mama chciała podnieść ją z łóżka żeby ją zabrać na spacer.
-
Ja napiszę tylko [B]moje [/B]doświadczenia z takiej sytuacji. Figa w wieku 5 miesięcy zaczęła warczeć na moją mamę gdy chciała ją zrzucić z łóżka. Z chwilą warknięcia suka była bezceremonialnie wywalana z łóżka przeze mnie ( ja jestem przewodnikiem ), bez pozwolenia powrotu, oraz wykonywała serię komend ( siad, waruj itd ) do czasu zwolnienia. Warknęła tylko dwa razy, moja reakcja była za pierwszym razem łagodniejsza za drugim dużo ostrzejsza, w obu przypadkach do końca dnia nie miała wstępu na łóżko, zachowanie nie powtórzyło się.
-
[quote name='puli']Ja sama siebie nie jestem pewna.....Gdyby tak sąsiad otworzył drzwi od mojego mieszkania,zeby wyjść ze mną na spacer..........no,nie wiem...[/quote] Boskie. :lol: Miałam napisać coś podobnego... Nie jestem pewna swojego psa bo i siebie nie jestem pewna. Pies to tylko pies, człowiek to tylko człowiek. Pies pozostawiony sam na jakimś terenie zachowuje się według tego co podpowiada mu instynkt i doświadczenia, a co niekoniecznie jest zgodne z tym co o nim myśli właściciel. Ja bym wolała zostawić u kogoś niż żeby ktoś przyszedł pod moją nieobecność do mnie. Chociaż taka sytuacja na pewno nie będzie mieć miejsca w najbliższym czasie. Nie zostawiłabym nigdy w życiu psa pod opieką sąsiadki, rodziny czy nie daj Boże kogoś obcego. Brrr.
-
[quote]pies w schronie byłby o wiele bardziej zaniedbany[/quote] Ulubione powiedzenie ludzi którzy robią psu coś nie do końca pozytywnego po wzięciu ze schroniska. Np zakładają kolczatkę. Coraz częściej to spotykam. Piesik skoro tak wolisz, Twoja sprawa. Nie chce Ci się psa szkolić, no trudno, niech i tak będzie, byle by się tylko psu nic nie stało. Z ciekawości na jak długo go tak wypuszczasz ? Na godzinę ? Pół ?
-
Nie znoszę takich psów. Czepiają się mojej suki, mimo że kastratka i na smyczy. Uważaj żeby od właściciela jakiejś suki w cieczce nie oberwał kiedyś i to poważnie, kamieniem albo nogą albo gazem.
-
Można spróbować dać dzieciom kilka specjalnie przygotowanych "smakołyków", nafaszerowanych czymś piekielnie ostrym albo gorzkim. Żeby suka się przekonała raz a dobrze że kradzione jest be. Jednocześnie niech dzieci ćwiczą z suką i uczą że one dysponują jedzeniem jako nagrodą za dobrze wykonane polecenie. Samowolna kradżież jest niesmaczna ale nagroda za wykonanie polecenia pyszna.
-
[B]H[/B]ormonalne jeśli już. Spotkałaś się z psem który miał łysienie na tle hormonalnym w miejscach gdzie jest obroża albo gdzie były szelki ? Oeparol to jest ziołowe prawda ? Czyli do tego mogę jeszcze dawać tran i oliwę ? Kupiłam już ten preparat w kapsułkach i Figa już spożyła jedną. Jak to dobrze że mój pies jest łakomy i łapczywy, wepchnęłam kapsułkę w kawałek kabanosu i problem z głowy. Alleluja że nie mam problemów z podawaniem leków.
-
Czy można równocześnie stosować różne sposoby na poprawę włosa ? Tzn ten oeparol i ktoś mi jeszcze polecił kerabol, tran, oliwę z oliwek. Można podawać równocześnie ? Czy lepiej np po wykończeniu Oeparolu dawać profilaktycznie oliwę i tran ? Czy jeszcze coś innego ?