REVOLUTION
Members-
Posts
833 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REVOLUTION
-
Ja zawsze starałam się, żeby ponad połowa spaceru to był czas jakkolwiek spędzony ze mną, na zabawie, wspólnym bieganiu, chowaniu się i pojedynczych ćwiczeniach, pewnie za mało tej swobody psiak ma. Tak starałam się, chcą być dla psa na pierwszym miejscu, gdzieś nawet na forum tak przeczytałam:)
-
Dance_macabre, dzięki. Jeśli w takim razie decyduje się na taki spacer przeplatany ćwiczeniami zamiast takiego ze swobodą przez cały czas, to rozumiem że musi być on krótszy? Jak to organizujecie czas np. przed ćwiczeniami dajecie psiakowi możliwość wybiegania czy wolicie ćwiczyć z wypoczętym? Po ćwiczeniach raczej powrót i odpoczynek czy trochę swobody i relaks?;)
-
Chounapa, gdy pies jest już bardzo wystraszony, jak sobie z tym radzisz?
-
Właśnie, też zależy mi na dyskusji, piszcie:) Dla mnie spacer - przyjemność, to też ma być przyjemność płynąca ode mnie, jedynie mniej komend, a więcej zabawy. Czy źle myślę? Spacer jest dla mnie najważniejszym czasem spędzanym z psem, dlatego tak zależy mi, by nie popełniać błędów. Jak po krótce to powinno wyglądać, nie dla psa stworzonego do pracy ale nakierowanego na środowisko, z którym właściciel chce pracować?
-
Ja bym chciała żeby pies podczas spaceru jak najwięcej czasu spędzał ze mną, a mam psa nakierowanego na środowisko, uwielbia pobiegać, poskakać, powąchać. Staram się jak najwięcej w ty uczestniczyć, czyli uciekam psu, chowam się, skaczemy przez przeszkody, nawet zaczynam tropienie, w to wszystko wplatam ćwiczenia. Widzę zmianę w psie, pracuje chętniej, ale nie jest to pies który tylko czeka na propozycje właściciela. Nie musi być we mnie wpatrzona, ale podpowiedzcie, czy w takim przypadku lepiej dać więcej swobody i czekać na inicjatywę psa czy dalej bardzo starać się zachęcać? Zależy mi by nie stracić tej radości ze wspólnej pracy. Może ktoś ma takiego psa lub pracował z takim i podpowie? :smile: Np. sytuacja z ostatniego spaceru - wychodzimy, oczywiście siad przed i za uliczką, od razu zainteresowuję psiaka zabawą, chwila zabawy, prosta komenda, zwalniam, dochodzimy do łąki, spuszczam, dużo zabawy i chwila ćwiczeń, idziemy dalej, próbuję psa zainteresować, ale widzę że już skupia się na wąchaniu - co wtedy próbować dalej/poczekać/zakończyć spacer - mój dylemat:)
-
Co z psami, które kiedy się czegoś wystraszą pozostają zestresowane przez jakiś czas, są wtedy czujne, bardziej wrażliwe na bodźce, które nawet normalnie nie wywołują lęku, co robić oprócz oswajania z różnymi sytuacjami?
-
Mi się wydaje że dużo trudniej jest pracować z psem, który nie chce się bawić, nie szuka kontaktu. Ogólnie ludzie myślą, że pies energiczny jest ciężki do wychowania, bo ciągle szuka kontaktu, ciągle chce coś robić. Wystarczy jednak zgrać się z takim psem, zapewnić mu zajęcie. Moim zdaniem praca na początku bywa trudna gdy pies jest bardziej zainteresowany otoczeniem niż właścicielem.
-
Gezowa, super filmiki, obejrzałam wszystkie:)
-
Może ktoś coś podpowie:) Staram się spacerować według opisu, który znalazłam w książce Pani Mrzewińskiej, czyli zabawa-praca-swoboda-zabawa-praca-swoboda itd.(po krótce), stopniowo wydłużam czas pracy, jednak z przewagą zabawy i zwiększam częstotliwość przywołań. Kończę pracę zanim pies się znudzi - według zasady krócej a częściej, myślę ze długość ćwiczeń jest dobra. Jak dużo tej swobody pomiędzy, raczej czekam aż pies sam będzie oczekiwał zajęcia ode mnie czy staram się wszelkimi sposobami zainteresować? Zastanawiam się czy nie powinnam skrócić spaceru do czasu kiedy pies jeszcze chce pracować? Zależy mi by pies podczas spaceru jak najwięcej pracował, bawił się ze mną a jednocześnie czerpał z tego radość :) Dziękuje, pozdrawiam
-
Praca z psem, nie zmuszanie, ale zachęcanie, dużo zabawy powoli przeplatanej coraz większą ilością ćwiczeń, tak ja ćwiczę. Zachęcanie do wspólnej zabawy, a nie na własną łapę:-) Sowa napewno lepiej Tobie wyjaśni.
-
Sjette, wystarczy popatrzeć z jaką pasją aportują liczne, dobrze szkolone psy - nie muszą, ale chcą. Co do wychowania psa - nie potrafię szybko nauczyć pewnych zachowań, nad wieloma pracuję długo, ale widzę efekty. To pewnie jest związane z poziomem mojej wiedzy i umiejętności, który nie jest tak duży jak innych szkoleniowców. Lubię pracować z psem, sprawia mi to radość, w tym nauka sztuczek:)
-
Właśnie szkoda że w miastach jest mało miejsc na spacery z psami, gdzie można spuścić psiaka i pozwolić na trochę swobody.:)
-
Sjette, mam psa ze schroniska, stąd na wiele zachowań nie miałam wpływu. Myślę że u psa dobrze wychowanego od szczeniaka ze zjadaniem świnstw nie ma problemu, zresztą nie wiem czy można tego w stu procentach oduczyć, ale pozwalanie na ucieczki z czymkolwiek napewno nie pomaga, a wręcz przeciwnie.
-
Komenda puść oznacza możliwość dalszej zabawy - pogoni, nie jest negatywna. Co do aportu, jeśli uważasz że współpraca z człowiekiem, wspólna aktywność przynosząca obopólną satysfakcję to mało - no cóż. Myślę, że może kiedyś zrozumiesz różnice. Ja także wcześniej uważałam, że to takie nieważne, po co, ale im bardziej się w to wszystko zagłębiam, tym lepiej rozumiem sens wielu rzeczy.
-
Sjette: "Cala zabawa jest w tym, ze ona ucieka z pilka i sie ze mna droczy." Sjette, moja psina dokładnie tak samo robiła, ale to było negatywne, bo potem uciekała ze wszystkim - znaleziskami itd. i miała z tego świetną zabawę, dużo lepiej jest jak pies przynosi i oczekuje od Ciebie kontynuacji zabawy.
-
Sjette, wymagane umiejętności psa pewnie też zalezą w dużej mierze od tego, gdzie i jak ten pies będzie potem pracował.
-
Właśnie dlatego u nas załatwienie za jednym razem chyba nie wchodzi w grę, psiak potrafi się tak zestresować, że ta emocja trwa jeszcze jakiś czas, a nie chce by dane miejsce kojarzyło się jej ze strachem.
-
Myślę, że to że nie szczeka nie jest problemem, a skakania można oduczyć, wprowadzając zachowanie zastępcze, np. siad, początkowo pies powinien być na lince.
-
Margo3011 u mnie podobnie, psiak ze schroniska, po wyrzuceniu przedmiotu, łapała i biegała z nim, to jej dawało frajdę, w tym były moje błędy że na to pozwalałam, a wcześniej pewnie w ogóle nikt jej nie szkolił. Teraz ćwiczymy i jest coraz lepiej ale jeszcze dużo brakuje do ideału!
-
Właśnie muszę wypróbować ten sposób. Ogólnie jak Wasze psiaki się czegoś boją, staracie się zawsze załatwić sprawę za jednym razem? Nie wiem czy takie kilkakrotne podchodzenie jest dobre?
-
Dużo zależy od psa, mój też aportu nie uwielbia, ale się przekonuje.
-
Witam, może ktoś z Was miał podobny problem. Mam psa lękliwego. Generalnie w wielu sytuacjach już sobie radzimy, jak widzi że ja spokojnie podchodzę do czegoś, czego psiak się wystraszył, powoli ale podejdzie, ja wtedy mówię hasło SPOKO, które potem planuje wykorzystywać w trudniejszych sytuacjach. Natomiast są sytuacje, np. wejścia podziemne, których pies tak się boi, że wyszarpuje się z szelek, gdy idę przed siebie. Zachęcanie smakołykami też nie działa, zresztą sądzę że to nie do końca dobre wyjście, bo pokazuje psu, że jednak ma powód do strachu. Jakiś efekt daje to, że robię krok, stoję i czekam na psa, jak podejdzie, nagradzam i próbuję kolejny krok, po kilku odchodzę - przerwa i powrót, tak z 3 razy i następnego dnia podobnie. Sposób działa, ale powoli. Myślicie, ze jest dobry?
-
Dzięki, mam nadzieję że się wszystko uda, na razie udało mi się zapisać na seminarium z Magdaleną Łęczycką i już nie mogę się doczekać :)
-
Sjette, aport to nie sztuczka tylko, jak dla mnie, cenna umiejętność. Natomiast ja uczę mojego psa sztuczek, bo to nam sprawia radość, wykonanie fajnej sztuczki jest dla psa nagrodą za trening posłuszeństwa, więc dla mnie to nie jest aż tak bez sensu jak ty piszesz.
-
Passja, w fajnych okolicach mieszkasz:) Las, jezioro, marzenie:) Dzięki za odzew, a macie jakąś ustaloną stałą ilość spacerków?