Wilczek, bo tak go nazwałam przybłąkał się pózną jesienią na jedną z okolicznych wsi. "Przygarnął" go wiejski chłop i... zamknął w chlewiku. Przez zimę chciał go odkarmić, bo co to za skóra z psa szkieletora. 10 letnia sąsiadka tego chłopa, wiedząc o mojej słabości do psów, powiedziała mi o tym. Nie było trudno odebrać psa. Dowiedziałam się że facet lubi drinkować, więc kupiłam dwa wina marki wino i tak psinka trafiła do mnie. O dziwo pies wracał tam parę razy ale za każdym razem został przez faceta odprowadzany do mnie.:crazyeye: Teraz jest ok.