Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Każdy u nas ma prawo założyć jakieś stowarzyszenie (zdaje się starczy siedmiu członków założycieli) i wypisywać rodowody rozmnażanym przez siebie zwierzętom, tyle że te rodowody nie będą uznawane ani przez Związek Kynologiczny w Polsce, ani przez FCI (Międzynarodową Federację Kynologiczną).
-
Cocker spaniel to pies myśliwski - potrzebuje bardzo dużo ruchu i pracy pod kierunkiem człowieka, czy suka była w jakikolwiek sposób szkolona od szczeniaka? Jeśli kupiłaś ją z dobrej hodowli, hodowca powinien wskazać szkoleniowca, który pomoże opanować suczkę i przywrócić prawidłowe relacje. Ale to wymaga także codziennej własnej pracy z psem - inaczej się nie da. Oczywiście konieczna jest najpierw wizyta u weta. PS akurat na www.nosem.pl jest filmik obrazujący jak uczy się szczeniaka oddawania wszystkiego - od kości zaczynając. (tekst "Zaufanie psa - wszystko zaczyna się w domu")
-
Prawdopodobnie pies skojarzył jazdę z możliwością swobody, zabawy, więc chce mieć to najszybciej. Spokój przy jeżdżących samochodach można wypracować ćwiczeniami typu siad, waruj, noga na parkingu przy stojących, potem ruszających samochodach. Potrzebny ktoś, kto będzie ruszał, stawał, jechał powoli drugim autkiem obok Waszego autka stojącego z psem w środku.
-
Spokojną jazdę autem najłatwiej przepracować najpierw na parkingu w stojącym autku. Nie nagradza się wysiadania, nagradza się siedzenie w aucie, przyzwyczaja do ludzi chodzących dookoła, po otwarciu bagażnika czy drzwi pies ma nadal siedzieć, wysiada za pozwoleniem, robi rundkę dookoła auta i wsiada z powrotem, nagroda w aucie. Bardzo ważne, aby zaraz do dojechaniu do celu nie pozwalać na swobodne bieganie - jeszcze raz do autka, siad w aucie, nagroda w aucie, znowu wysiada, warowanie, rundka spokojnie dookoła auta, zostań przy aucie, marsz na smyczy 10 kroków, powrót, jeszcze raz wysiadanie bez nagrody, marsz na smyczy i dopiero po krótkim treningu w dystansie od auta pozwolenie na zabawę - bieganie.
-
Zamojski Tito-Malutek też miał problemy z załatwianiem się w domu - przez pierwszy tydzień wyprowadzałam co dwie godziny, w nocy też, po dwóch tygodniach mogłam spać 6 godzin bez przerwy. Potem starczyło wyprowadzać 4 razy w dzień. Jak jest własny ogród, wyprowadzić łatwiej - także w nocy na początek proponowałabym...
-
No właśnie, to wyspa przybrzeżna. Niesamowicie nastawiona na turystykę, zresztą Holendrzy doskonale zarabiają na turystyce. Wszystko perfekcyjne przygotowane, np właśnie na Texel zobaczyłam na szlaku ponumerowane ławki plus numer telefonu alarmowego. Poczujesz się źle - dzwonisz na alarm, podajesz numer ławki, wiadomo gdzie jesteś. Trasy dla niewidomych - ścieżki obramowane białymi leżącymi cienkimi pniami - idąc, można uderzać w nie laską, na skrzyżowaniach tablice informacyjne Brailem, zorganizowane wycieczki piesze trasą ptasich gniazd, jazda konnym furgonem po plaży, skoki spadochronem z instruktorem, ośrodek hodowli i szkolenia ptaków drapieżnych, muzeum morza, rejsy pod żaglami, na połów garnali, do foczych wysepek, zwiedzanie najrozmaitszych ferm, wspaniała lodziarnia przy fermie mlecznej, zwiedzanie browaru, serowni, pokaz pracy psów zaganiających kaczki, i jeszcze dziesiątki innych propozycji - nudzić się nie można.
-
Ja znam Jolę przez szkolenie... tak chyba od polowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy miała owczarka niemieckiego Roksana, potem dopiero nastał Rimo - malamut, gwiazda naszych pokazów szkolenia, a potem już zaprzęgi. Zapytaj przy okazji Jolkę o taki pokaz, gdy wózkiem zaprzężonym w malamuty wjeżdżała na boisko jako pielęgniarka... ech, były czasy.