Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. To nie moja teoria - to fakty. Zwierzę nie socjalizowane w pierwszym okresie życia pozostanie zwierzątkiem niezdolnym do bliższych kontaktów z istotami, których nie poznało w odpowiednim czasie. Nie musi być skrzywdzone, ale nastawi się tylko na bliższe kontakty z przedstawicielami tego gatunku, który poznało do krytycznego okresu. U ptaków to jest jeszcze silniejsze. Pisklęta reagują na pierwszy kontakt głosowy albo na dźwięk słyszany tuż przed wykluciem się z jajka. To naturalna biologiczna ochrona każdego gatunku - unikanie obcych gatunków, dążenie do kontaktu tylko z istotami poznanymi w pierwszym okresie życia. Mój zamojski Tito-Malutek słyszy - a zachowywał się jakby był głuchy, po prostu ludzki głos był dla niego obojętnym szumem, jak dla kogoś, kto mieszka blisko autostrady, szum jadących pojazdów. Pies jest u mnie ponad półtora roku, znał dom, samochód, windę - ale nie cieszy go bliskość człowieka. - ekscytuje się przed wyjściem na spacer, ale to nie jest pod moim adresem. Nie umie się bawić z człowiekiem, człowiek jest tylko dostarczycielem jedzenia. Czasem zachowuje się jakby kogoś poznawał, jakby chciał kontaktu - ale to są tylko rzadkie, kilkusekundowe przebłyski. Reaguje bardzo dobrze na jedzenie w ręce człowieka - karmiony był, ale to wszystko. Podobnie Abi - dzikuska też z Zamościa - dopiero po trzech czy nawet czterech latach świadomie zamerdała ogonem do swojej pani. Na serdeczność nie ma co liczyć lepiej. Psy z masowych hodowli, które człowiek tylko karmi, też nie rozwiną się uczuciowo. Dzieci z domów dziecka, dzieci sieroce, a nawet te z normalnych domów, którym "tylko" w bardzo wczesnym dzieciństwie nie okazywano uczucia, będą świadome, już jako dorosłe, potrzeby uczuć, ale to będzie wyrozumowana świadomość, a nie wewnętrzna potrzeba.
  2. Jeśli suka jest potulna przy silniejszych psach, to bardzo dobry sygnał. Zachowania dominacyjne wobec ludzi i zwierząt można kontrolować, są czymś przewidywalnym.
  3. Pracuję z psami na co dzień od 45 lat. Raz tylko byłam absolutnie pewna, że całkowicie nieobliczalne i skrajnie niebezpieczne zachowanie suki, a potem dwóch jej synów, jest efektem czegoś, co u człowieka nazwałabym chorobą psychiczną. Nie była to spanielka.
  4. W programie brała udział hodowczyni spanieli. Pojęcie "rage syndrom" wykreował dr Roger Arthur Mugford - brytyjski weterynarz i specjalista z zakresu stosowanej psychologii zwierząt. Dotyczy nie tylko spanieli.
  5. Jeśli to rage syndrom, to będzie poważny problem - bo pies po ataku nie pamięta, co przed chwilą robił. Będzie serdeczny i przymilny wobec kogoś, kogo przed chwilą atakował. Szkolenie nie pomoże - to jak atak padaczki, nie do przewidzenia.
  6. Możliwe, że pies nie umie zostać w ciszy właśnie dlatego, że szczekaniem dopomina się o kolejne smakołyki. Druga możliwość - nie reagowaliście na szczekanie od razu i właśnie dlatego pies nie wie, jak ma się zachować. Dopuszczenie, aby pies szczekał przez chwilę, kiedy ludzie wychodzą, to podstawowy błąd. Nauka pozostawania w ciszy, kiedy człowiek wychodzi, powinna zacząć się od pierwszych dni w nowym domu - jeśli z tym zwlekamy, pies uczy się, ze nie może zostać sam... Próbowaliście treningu klatkowego? Nauki zostawania w spokoju, bez szukania smakołyków? Mata węchowa - hm. Pies ma węch tyle razy lepszy od naszego, że mata węchowa nie jest niczym innym jak talerz z jedzeniem dla nas postawiony na stole. Widzący normalnie człowiek nie musi się wysilać, aby znaleźć ogromny kotlet na talerzu. Mata węchowa to tylko inna forma miski z jedzeniem. Co gorzej, to jedzenie które pies pozyskuje sam, nie od właściciela. Behawiorystów mamy pod dostatkiem, ale nie ma uregulowań prawnych, kto może mianować się behawiorystą. Równie dobrze spotkasz fachowca, jak i kogoś, kto w życiu żadnego psa nie wyszkolił. Gdzie mieszkacie? może ktoś wskaże sprawdzonego trenera czy behawiorystę. Sama zaczęłabym od początku - zero mat węchowych i zabawek z jedzeniem. Nauka pozostawania przy ubieraniu się do wyjścia, trening pozostawania przy uchylonych i otwieranych drzwiach, pozostawanie w drugim pokoju gdy ktoś jest w domu, pozostawanie w ciszy, gdy stoisz za drzwiami i na półpiętrze. Jeśli pies zaczyna szczekać - natychmiastowy powrót do domu, natychmiastowe ostre "NIE" i wyjście ponowne - i natychmiastowy powrót z pochwałą, gdy zdumiony zwierzak zamilknie. I przedłużanie nieobecności w różnych godzinach. Co rozumiesz przez zabawy węchowe na spacerze, mam nadzieję, że nie rozrzucasz smakołyków, aby pies je znalazł?
  7. Rudzik bywa też w starym ogrodzie, ponoć czasem zainteresowane są człowiekiem. Niektórzy nazywają je wilczkiem w ptasiej skórze, bo takie terytorialne i awanturnicze. Owockami w zimie nie pogardzą - skusisz je na rodzynki.
  8. Grubodzioba nie widziałam od lat. No ale i nie mam gdzie. Gdyby w ogrodzie pojawił się rudzik i ufociłabyś go, wrzuć, proszę. W Krakowie coraz częściej w ogrodach widzi się wrony siwe.
  9. Sójeczka? Nie wybrała się za morze! Ponoć niezłym rozwiązaniem jest metalowa obręcz na słupie podtrzymującym karmnik - tak szeroka, by uniemożliwiała kotu wspinaczkę. Nie wiem, nie mam ogrodu, auuu.
  10. Zawsze sytuacja będzie ważniejsza Ostatnio na seminariach dotyczących nowego psiego sportu niemal wszyscy, łącznie z bardzo dobrymi zawodnikami sportowymi, byli nieco zaskoczeni, gdy pies pięknie reagował na słowa polecające zmianę pozycji ze stój na waruj i siad - a potem kompletnie nie rozumiał tych samych słów, gdy zawodnik odwracał się tyłem i tak stojąc tyłem mówił do psa. Drugim zaskoczeniem było, że psa nie trzeba uczyć węszyć, że przeciętny pies po pierwszej próbie i wskazaniu ręką wie, że ma czegoś szukać i wie w jaki sposób. No ale że nasze zwierzątko wychowywane przy człowieku i systematycznie uczone jest w stanie odpowiednio skojarzyć nawet dwa tysiące inaczej brzmiących słów - byle w tej samej lub bodaj podobnej sytuacji - to też fakt.
  11. Oby nie wymagała żadnego specjalistycznego leczenia, to może szybko znajdzie dom. Błyskawicznie nabiera pewności siebie - w schronie to było zagubione nieszczęście błagające o litość. Tu jest wspaniała psica.
  12. Gdyby dostała jakieś zajęcie - choćby szukanie na spacerku Twojej rękawiczki, na pewno cieszyłaby się tym. Oczywiście na wszystko przyjdzie czas, ale chętnie zobaczyłabym Was na zawodach sportraszka. Regulamin obmyślony dla najnormalniejszych psów; wymaga tylko dobrego kontaktu ze zwierzęciem i wykorzystania przez właściciela zachowań naturalnych dla psa...Żadnego chodzenia na baczność na ugiętych łapach, żadnego węszenia po liniach prostych ani walenia łbem w twardy rękaw. Ale to byłaby reklama dla innych zwierzaków czekających w azylu, że taki pies startuje w zawodach! Mój Tito-Malutek ma już za bardzo posuniętą demencję niestety.
  13. Naprawdę bardzo dobre wieści, sądzę, ze "człowiekolubne" zwierzaki bardziej cierpią w azylu niż te unikające jakiegokolwiek kontaktu, chociaż wszystkich żal. Wygląda na to, że sunia błyskawicznie będzie się uczyć zasad nowego życia - ku Waszej wspólnej radości. Trzymam za to
  14. A ja trochę się obawiam tego, że psy będą razem - chyba że zakłada się, że zostaną w hoteliku tak długo, póki nie znajdzie się ktoś, kto da ten sam dom dla obu zwierzaków. O to może być trudniej, a psom, im dłużej są razem, może być trudniejsze późniejsze rozstanie.
  15. Być może nudzi się, bo nie ma żadnego psa.
  16. Jeśli potrafi trzymać aport, to z aportem w pyszczku - on siadal jak dobrze podszkolony pies.
  17. Może fotka informująca o relacjach z ludźmi? Jak siedzi wpatrzony w stojącego przed nim człowieka?
  18. W schroniskowe książeczki zdrowia nie ma co wierzyć - mój Tito-Malutek, wg książeczki miał 5 lat, gdy trafił do mnie, wg wetów co najmniej 10, ale może uda się w przybliżeniu określić jej wiek?
  19. Chciałabym dodać coś do wypowiedzi Aska 7. Za często mam ostatnio do czynienia z naprawdę bardzo trudnymi, a nawet niebezpiecznymi psami, które zostały wydane jako miłe i przyjazne. Za często nie mówi się całej prawdy chętnym na zwierzaka, byle znalazł dom. Mam przykład psa - nie z Zamościa i nie z Krakowa, który trafił do schronu, bo bardzo poważnie pogryzł domownika. Wolontariusz chciał wcisnąć go do domu z dzieckiem. Jeśli ktoś szuka przyjaznego zwierzaka, a dostanie zwierzę wprawdzie nie agresywne, ale takie, które nie czuje żadnej potrzeby kontaktu z człowiekiem, to taki człowiek tez czuje się oszukany i nie robi reklamy bezdomniakom. Ale nie trzeba aż takich drastycznych historii - jeśli człowiek dostaje z azylu czy z DT zupełnie innego psa, niż dostał informacje, nie tylko czuje się oszukany, ale i odradzi wszystkim znajomym branie psa "z odzysku". Odwrotnie to też działa - wyadoptowany miły pies przyczyni się do uzyskania następnych domów.
×
×
  • Create New...