-
Posts
26816 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by ludwa
-
a odnośnie wyprawki, to proponuję zwykłe, bawełniane galoty, te jednorazowe nie za dobrze powietrze dopuszczają:) i czasami uciskają. Podkładów proponuję wieeeeeeele;) i dobrze sie sprawdzają skarpetki malutkie zamiast łapek niedrapek- trudniejesze do ściągnięcia, bo jeżeli myślisz, ze takie małe to se nie ściągnie:diabloti:, to się możesz zdziwić:) Mój ciągle ściągał zamocowane kabelki i coponiektóre pielęgniarki zaczęły straszyć, że zszywaczem mu zamocują;). Weź tez gaziki do przemywania pępka, bo u nas tego nie dawali, trzeba było mieć ze sobą:)
-
[quote name='agbar']Nawoz naturalny:hmmmm:[/quote] E tam, moi teściowie mają marchewkę i kartofelki naturalnie nawiezione i jem je ze smakiem i mi nie śmierdzą:) To musi być też nawóz ale jakiś inny:diabloti: I ta marcheweczka miewa takie "oczka", brzydka jest jak diabli i szybko się psuje:)
-
[quote name='agbar']Zrobilam se podobne auc...Juz po szkole medycznej,wyrobilam sobie nawyk mycia rak...mylam te rece jak nawiedzona,po jedzeniu,po sikaniu,po kupkaniu,po czytaniu,w trakcie czytania, w trakcie sprzatania....Poszlam do lekarza jak zaczelam myc rece po myciu naczyn...:evil_lol::evil_lol:Leczenie bylo dlugotrwale a jedno z zalecen brzmialo-nie myc rak:evil_lol:[/quote] Bo brud poza wadami ma także trochę zalet:lol:. Swoją drogą lumpki rzadko kaszlą, choć przebywanie w ich okolicy nie wpływa dobrze na zmysł zapachu:evil_lol:. Ale co fakt, to fakt, chorują rzadziej niż większość wymytych do cna (z odporności:))
-
Nie mają zapachu, piszesz:-o, to czego te hippy tak śmierdzą:evil_lol:? Dobrze, ze moje dziecko najwyraźniej również nie ma zbyt wysublimawanego smaku, bo jak bym musiała mu takie "pachnące" żarełko gotować, to bym się chyba nerwowo w sobie zamknęła:). Swoją drogą, może powinnam się przeżucić na takie eko-cóś i w końcu bym schudła;)
-
a ślina mamy jest toksyczna, bo jest toksyczna i już, no w końcu w tym toksycznym środowisku malec tkwił 9 miesięcy, czyli strasznie twardy z niego gość skoro to przeżył:evil_lol:. Kurcze, mój tz ma trochę problemów z zębami, chyba przestaniemy się całować, bo parę lat się próchnicą nie zaraziłam ale pewnie gdzieś się jakaś czai żeby mnie napaść znienacka. A dzisiaj tak sobie przez przypadek przeczytałam na herbatce hippa (dopijam, bo moje dziecię słodkolubne nie jest;)), że długotrwałe picie, smoczkowanie itp grozi próchnicą:evil_lol:, czyli jak jedziemy na spacer to na pewno nie z herbatką, chyba, że zabieramy szczoteczkę. No dobra nabijam się. Wyluzujcie dziewczyny. Cała ta nagonka na higienę (nadmierną), eko-żarcie itp, to też marketing...Hipp taki ekologiczny a moje biedne dziecko najwyraźniej na ekologii się nie zna, bo za diabła hipowe zarcie mu nie wchodzi. I się nie dziwię, bo śmierdzi na odległość. Wszystko tak samo. Z tego żyją producenci. Jak chodziłam do szkłoły rodzenia, to położne zalecały kąpanie dzieci co drugi dzień, ze względu na płaszcz ochronny, oczywiście pomijając kwestię upałów. Moja Ciotka, farmaceutka, która z tejże farmacji nieźle żyje, twardo mi wkładała do głowy, żeby nie cackać sie za bardzo z dzieckiem, smoka wyparzyć na początku a potem w poważniejszych przypadkach. Ja jako dziecko z psem w budzie potrafiłam cały dzień przesiedzieć, z kotami w piwnicy i chwalić za to dawne czasy, bo na ten przykład przeszłam toksoplazmozę i jeden stres mniej miałam w ciąży. Więc wszystko ma swoje dobre i złe strony. A jeszcze tak odnośnie higieny i estetyki. Wiecie co LEKARZE zalecają na pleśniawki??? I to nie jeden lekarz a wielu. Mocz dziecka. :roll: I jak to się ma do higieny, skoro uczymy dzieci po siusianiu myć ręce:evil_lol:?
-
Rany, dziewczyny. Większość z Was ma zwierzęta w domu. Dzieciaki pełzają po podłodze i te brune łapki do buzi wkładają a Wy macie problem z oblizywaniem smoczka??? Kiedyś wręcz było to zalecane tak jak obecnie tępione. Moja mama i babcia oblizywały mojego smoczka. W życiu nie mialam pleśniawek, zęby mam jak ta lala, choć moja mama tego szczęścia nie miała, nawet w życiu opryszczki nie miałam. Jak na razie oblizuję tego smoczka jak spadnie na podłogę (bo jednak psy tamtedy chadzają), o pleśniawkach tylko słyszałam a jak to któraś z Ciotek również opisała: mój mały na 8 miesięcy (choć właściwie jako wcześniak zaczął 7), raczkuje, jego gdreanie pod nosem mogę uznać za mamamamama, wiec chyba wyrównał ładnie:) jest radosny i pogodny i jak swędzą go dziąsła to sobie je swoją szczoteczką masuje:evil_lol:. I dalej będę tego smoczka oblizywała. A co do higieny i estetyki, cóż, męża i przez serwetkę pocałować można a i policzek dobra rzecz:evil_lol:
-
podpisuję się ręcamy i nogamy pod wszystkim. Mleko stoi w lodówe dwa tyg i nie kwaśnieje...a ja przyzwyczajona kiedyś, że następnego dnia kwaśnieje a 3 dnia to już do ziemniaczków sie nadaje. Ale od wielu lat kuż zaprzetałam nawet prób z robieniem mleka kwaśnego. A do tego dopiszę i pewnie sie naraze niektórym, że wczoraj mój 8-miesięczny żarłoczek na widok talerza z wędliną nauczył się w końcu raczkować, znaczy się zgrał nogi z łapkami i przygnał do talerza z prędkością światła, więc co miałąm zrobić? Musiał dostać wędlinki. Co gorsza pogryzłam mu ją, bo jednym zębem to by rady nie dał. Zreszta grzech popełniam jeszcze większy: Oblizuję smoczek, który spadnie:evil_lol: a dziecko nadal zdrowe
-
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:evil_lol: Królewny tak mają -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bo uszy są pyyyyyyycha i Staśka wie co dobre:evil_lol: Bo to mądra dziewczyna jest:loveu::loveu::loveu: -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I cały taki poniedziałek będzie? Najpierw beczałam bo Peter, teraz przy filmiku:eviltong:. Jak ja lubię z takich powodów pobeczeć :loveu::loveu::loveu: Dzięki Ekiana -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ekiana, dobrze to ujęłaś;) Staśka jest magicznym psem. Fakt, właściwe określenie swoich potrzeb i dobór psa to jedno ale czasami pies będąc w schronie, czy gdzieś bytując, okazuje się zupełnie innym psem w domu. Czasami np zahukane w schronisku psy, stają się dominantami w domu:razz:. Staśka ma w sobie spokój, ciepło i magię również;) Przecież ona nie jest piękna, na dokładkę starsza, niezbyt "rozrwykowa" a jednak zdobyła w krótkim czasie już kilka serc:)))) -
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
Już za bramą schronu widać że to Ten Pies dla Tych Ludzi, On od razu wiedział, od razu wyczuł. Przecież on na żadnym wcześniejszym zdjęciu się nie uśmiechał a już za bramą schroniska był szczęśliwy:loveu::loveu::loveu:. Uwielbiam beczeć ze wzruszenia (dobrze, że jestem w domu;)) -
[quote name='GameBoy']ludwa, tylko gotowac tez trzeba wiedziec jak, czesci warzyw nie powinno sie kroic do gotowania bo witaminy uciekaja, czesc trzeba gotowac okreslona ilosc czasu zeby nie byly za miekkie bo wtedy tez sa bezwartosciowe :evil_lol: co do tego co kiedys... to owszem ale nie bylo tez tyle przemyslu, chemii, smrodu, zanieczyszczen etc niestety z biegiem lat to wszystko sie kumuluje - na nasza niekorzysc :roll: dwa kiedys zywnosc nie byla az tak przetwarzana,modyfikowana, kolorowana etc mleko mialas jeden dzien i albo bylo wypite albo wylane a teraz mleko bez konserwantow 7 dni stoi :cool1: i tak jest ze wszystim,warzywa byly od rolnikow a dzis sa sztucznie pedzone w szklarniach ale sa kolorowe i marketingowo dobrze wygladaja :cool1:[/quote] Nie było. Fakt. Co do gotowania, to co z tego, że nie rozgotuję, poodcinam i będę na uszach stawała, skoro gdzie bym nie kupowała to i tak jakieś draństwo w tym siedzi. To że mięsko w realu czy innym markecie żyje swoim życiem, to jedno ale kupując w małym sklepiku też kupuję kota w worku. To przecież i tak z jakiegoś zakładu mięsnego:roll: A jak pójdę na bazar, to cóż...nie znając chłopa, tez nie wiem czym on zwierzątka żywi, bo robiąc z tego źródło swojego utrzymania na pewno nie czeka aż się kurka skarbami z trawki się podtuczy:cool3: Zresztą, można tak dywagować dłuuuugo. Pracowałam kiedyś w piekarni i chleba też jeść nie powinnam biorąc pod uwagę co tam widziałam. Na dodatek, kiedyś chleb razowy był na zakwasie, mokry i kwaśny a teraz razowy znaczy puch barwiony karmelem. I nie pamiętam kiedy ostatnio poczyłam zapach drożdży z chleba/bułki. Teraz się używa mieszanek i polepszaczy:razz:. Łatwiej, szybciej, zyskowniej. I zapędzamy się w kozi róg, bo tak naprawdę nic nam do jedzenia nie zostaje. Pomimo tego, że każda z nas chce dla dziecka jak najlepiej, to jeżeli nie ma pewnego źródła pochodzenia żywności, to gra w ruletkę. Bo i gotowe produkty firmowe to draństwo i produkty, które kupujemy do przetworzenia to też draństwo. I tylo pytanie, które z nich to większe draństwo? No i może tak na końcu nasza kranówka byłaby lepsza niż ta co nas w butelkę nabija?
-
Tia. Ja też na żywcu jadę choć mam wójka w Żywcu samym, który to wójek interesuje się bardzo ekologią no i z wodą miał sporo do czynienia i ta woda z Zywcem wiele wspólnego nie ma:roll:, no i jej nie poleca:razz: ale mi smakowo ładnie wchodzi:evil_lol:. Swoją drogą jak tak czytam, no i sama stoję właśnie przed problemem gotowania dziecku swojemu, to i tak w kropce jestem:razz:. Marchewki swojej nie mam, pietruszki też. W markecie- przenawożone pewnie jak diabli, ta z bazaru od rolnika, też pewnie pędzona (bo jak moja mama miała swoją w ogródku, to ona taka ładniutka to nie była a i robaczywa i takie tam różne;)). Gdzie mam kupić mięso, zeby mieć pewność że bez sterydów i innych??? Chyba sama bym musiała zacząć to mięso hodować, tylko kto je potem upoluje i ubije:cool3:? Bo ja na pewno nie, no i znajomego przyjaciela przecież nie zjem:roll: a dziecię będzie nawet biednego kurczaka samo jadło dłuuuugo:razz:... I taka kolejna konkluzja. Mam wrazenie, że dajemy się zwariować temu wszystkiemu. Kiedyś nikt nie badał wody, co ma, czego nie ma, twarda, miękka...Odkręcało się kran i piło, ew.przegotowało. Śliwki zielone się jadło z wiadomym efektem. W piaskownicy sr...ły koty i psy tez często gościły a my robiliśmy foremki i te brudne łapy pchaliśmy do buzi albo nażeraliśmy się piachu przy rzucaniu się itp, itd. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, nie wiem jak my to wszystko przeżyliśmy i nadal żyjemy i dobrze się mamy i alergii nie mamy:eviltong:
-
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
Poprawiamy dzisiaj świętowanie:diabloti:???????????? Trzeba to dobrze uczcić, żeby cudnie im razem było:loveu: -
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
no przecież polewam:eviltong: Sobie:diabloti: -
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
ooooo, idusiek, to już dobrze uczciła:diabloti:, już pismo obrazkowe tylko:eviltong: -
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
No, to ja też się przyłączam, byle mnie głowa rano od tego szczęścia nie bolała:lol: -
Duży kudłacz, piękny Peter gryziony przez towarzysza niedoli już MA DOM !
ludwa replied to terra's topic in Już w nowym domu
NARESZCIE:multi::multi::multi: PETER, WSZYSTKIEGO NAJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJJ:loveu::loveu::loveu: -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I takie wszystkie wątki powinny być, że nie wspomnę o zakończeniach psich tułaczek:razz: -
Starsza onkowata Stacyjka- NIE MA JUŻ STASI...
ludwa replied to ludwa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No, ciemnogród, kotka mojej mamy ciągle się kociła...:roll: a wysterylizowana została, bo nie urodziła i martwe maluchy miała a nie dlatego, żeby nie mnożyć. Ale kiedyś inaczej to wyglądało:roll: