-
Posts
33916 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Maupa4
-
Buldożka Lola - Ma już swój własny dom !!!!!!!!!
Maupa4 replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images22.fotosik.pl/124/f998c4f62a290114.jpg[/IMG] [IMG]http://images11.fotosik.pl/62/00141fa7cbaec464.jpg[/IMG] [IMG]http://images22.fotosik.pl/124/d0be9b0febf0de9c.jpg[/IMG] [IMG]http://images22.fotosik.pl/124/dbc9a197875426fe.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/353/2c582cda3af45bd2.jpg[/IMG] -
Buldożka Lola - Ma już swój własny dom !!!!!!!!!
Maupa4 replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
Lolka z deszczowego sobotniego spaceru .... [IMG]http://images12.fotosik.pl/52/9124347f14cd00eb.jpg[/IMG] [IMG]http://images12.fotosik.pl/52/4e991fb3b91e5173.jpg[/IMG] [IMG]http://images22.fotosik.pl/124/9fe54c218357adc9.jpg[/IMG] [IMG]http://images12.fotosik.pl/52/0bf931ab43d466f3.jpg[/IMG] -
[quote name='Neris'].... Jej już tuczyć nie muszę, ale pomyślałam że spróbuję, zobaczę czy cokolwiek zje, nie można 5 dni jechać na pustym żołądku![/quote] Nerisowa - a zapomniała Ty jak się odchudzało Maję ?? Dwa razy dziennie małe (ale na prawdę małe) porcje. I tylko mięso z gotowaną marchewką ... żaden ryż, żaden makaron, żaden "wypełniacz" - może warto by jej podawać do jedzenia "hepatil", bo ona przy okazji na pewno ma i problemy z wątrobą przez to "przeżarcie" (a jak problemy z wątrobą to pies jest taki "opuchnięty" - ogromny tłusty balon przed pęknięciem)... żeby ona schudła to żołądek musi jej się obkurczyć ... to mówię Ci ja "specjalistka" od odchudzania ;)
-
to i Mony pierwsze zdjęcia można wziąć - przecież ona też "matka" z pseudohodowli
-
czyli ja właściwie nie powinnam narzekać ;) ... niby szpital w domu ale i te przypadłości jakieś takie inne ... kiedyś już pisałam że te moje dziewczynki to "pancerne dziewczynki" bo po tym co przeszły w swoim życiu to cud że żyją i jeszcze im się coś chce :lol: dlatego martwi mnie teraz zachowanie Maji ... zrobiła się jeszcze cichsza niż przedtem - tak "odpuszcza" sobie, wszystko jeszcze bardziej pomalutku i powolutku, no ale ona to już właściwie staruszka (9 lat - a życie chyba dołożyło jej drugie tyle ... ) - tylko tak strasznie przykro
-
nic jej jeszcze nie dałam ... nawet cynku ... dopiero się obrobiłam z karmieniem 128 prosiaków ... :diabloti:
-
Te sześć bulw na działkach ?? Trzy płowe, dwa marengo i jedna krówka ??? O tym ma mi Nerisowa nie mówić ?? :cool3:
-
ja właściwie to nie wiem ... :shake: jakby podniebienie już mieli takie baardzo za długie to chyba zatykali by sie dość często a u nas to zdarza się - no może - raz na trzy miesiące, raz na pół roku ... to robi się taka krótkotrwała "akcja" - wydaje taki dziwny dzwięk przy wciąganiu powietrza, zaraz sie denerwuje, gardło robi się sztywne (tak jakby łapał skurcz), pies ciągnie powietrze i guzik ... no to wkładamy palucha i albo uda sie "odpowietrzyć" od razu albo jeszcze ze dwa trzy razy jest taka sama akcja w krótkim czasie i udaje się ... potem jest spokój a obrzęk gardła to od czego się robi ? i jeszcze pytanie - dlaczego wszyscy teraz robią operacje na to podniebienie ?
-
[quote name='Camara']Maupa - dostajesz odemnie dyplom dogoterapeuty - czyli (w wolnym tłumaczeniu) tego co dotykiem psy leczy :cool3:[/quote] Camara - no co Ty ... :oops: ... to wszystko zasługa Sofki - to ona chce chodzić, to ona chce biegać - a ja ? ja jej tylko dałam "kawałek podłogi" ... ;) Sofa zaszczepiona i pooojechała ... teraz te dwa tygodnie ćwiczeń od rana do nocy - zobaczymy co dziewczyna osiągnie ... ja w nią wierzę
-
Pewnie że tak ... ;) u mnie czaaasem ale to na prawdę baaardzo rzadko zdarzają się takie "zapowietrzenia" - nie mogą wciągnąć powietrza (Perz i Killer ale oni to bracia z jednego miotu i Monie przez ten rok przytrafiło się to kilka razy) ale mnie mój wet nauczył co mam robić - jak wkładać palucha do paszczy żeby udrożnić wlot ... :evil_lol: palec pogryziony ale po trzech oddechach wszystko jest w porządku w zeszłym roku (na buldożym spotkaniu) miałam taką akcję że myślałam że Perza już nie odratuję ... ale to też nie był obrzęk gardła (tchawicy ?) tak więc obrzęków nie mamy ale za to mamy inne atrakcje ;)
-
od nas Nerisowa też GRATULEJSZYN :bigcool: :Cool!: :bigcool:
-
to kończę ... Monka - właściwie ok ... jak mniej "uczulaczy" w powietrzu to lepiej a jak więcej to gorzej, na szczęście nie robią jej się już żadne "krwawe wybroczyny" czyli tak jakby atopia opanowana (albo chociaż oswojona), doopsko niestety łyse :-( chłopaki (Perz, Killer) - ok ... Majutka - ehhhh ... ma to swoje ukochane posłanie i ... niestety coraz częściej tylko to dla niej się liczy ... Groszek - do chorego serducha dołożył sobie alergie i nadwrażliwą skórę co absolutnie mu nie przeszkadza w rozrabianiu z Migiotką ... Migota - ta to jest super rozrabiara i czubek: poluje na gołębie, powala na łopatki zawodnika sumo (Groszka), morduje z dziką furią Glutka ... a od dwóch dni ma nową "zabawę" - uczy się wchodzić i schodzić po schodach a ja uważam że jest to absolutnie zajęcie nie dla niej :angryy: ... czyli właściwie u nas wszystko bez zmian ...
-
Buldożka Lola - Ma już swój własny dom !!!!!!!!!
Maupa4 replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
nikt nie chce Lolki ??? a Lolka ma charakter jak najbardziej bulwiastej bulwy ... tylko ją głaskać, tylko ją miziać, tylko się nią zajmować, tylko z nią być - a jedyny problem to to że TYLKO JĄ ;) ... [COLOR=slategray]jak Sofka wyjedzie na "wczasy" zrobię Lolce nowe zdjęcia ...[/COLOR] -
Dożyca w chorzowskim schronie! Miłośnicy dogów pomóżcie!!!
Maupa4 replied to Agnes B.'s topic in Już w nowym domu
czy przesłałyście już wiadomość do dziewczyn, które na dogo zajmują się dogami ? jeżeli nie - ja to zrobię po 10.00 wysłałam PW do: ASICA, joaaa, eveandAxel, onek, Magoral, Norbitka - na pewno się odezwą -
Nikki - odpowiem Ci ... ;) paluchów nie kupiłam - my się odżywiamy: zdrowo (gotujemy), regularnie (dwa razy dziennie), zgodnie z zaleconymi dietami (przecież praktycznie każdy ma jeść co innego - to wolno a tamtego nie wolno) ... my nie podżeramy między posiłkami - bo byśmy się w kule pozamieniali, wystarczy że na spacerach podjadają ciasteczka nagrodowe (te miętowe "co by z paszczy nie śmierdziało") - a tak już się nauczyli, że każda "czynność spacerowa" ma być nagradzana: susiu - daj cukerka, kupa - daj cukerka, idę przy nodze - daj cukerka, wróciłem/am z obwąchiwanka - daj cukerka ... :crazyeye: a Monar wymyślił sobie nowe zajęcie na spacerach - pilnuje wydawania cuksów a tak serio - nie mam pojęcia co ich opętało w te upały ... żarłoczność wzrosła o 1000% ... wczoraj chłodniej i zwrot o 180 stopni: Perz podziękował - obiad w całości "powrócił do kuchni", Monka - podziękowała w połowie (Monar za nią dokończył :diabloti: ), reszta zjadła właściwie wszystko ale już z mniejszym entuzjazmem ... z jedzeniem Monara też właściwie dziwna sprawa - jadłby, jadłby, jadłby i pewnie jak ten smok wawelski w którymś momenie by pękł ... ja mu nie żałuję ale ... zgodnie z dyrektywami doktora Niziołka między "chcę" a "mogę" jest ogromna przepaść (kiedyś już pisałam o tym ;) ) z zachowaniem Monara również jakaś dziwna sprawa - w upały nakręcony, normalnie zdrowy pies a wczoraj trochę oklapł ... znowu zadyszki, "pufanie" i znacznie wolniej "dochodzi do siebie" muszę gdzieś zdobyć jakieś dodatkowe informacje - zwłaszcza o wyjątkach potwierdzających regułę - jak pogoda wpływa na sercowców i jednopłucowców ... bo jak na razie Monar przeczy wszystkim znanym regułom i wiedzy medycznej a stwierdzenie EWENEMENT nie przemawia do mnie, bo jakoś nie odpowiada na moje wątpliwości i pytania .... [COLOR=slategray]dokończę później bo ... lecznica czeka ;) [/COLOR]
-
a Sofa cały czas małymi kroczkami robi postępy ... :multi: zeskakuje !! z łóżka - jeszcze dwa dni temu "ześlizgiwała" się i próbuje normalnie włazić na to łóżko (do tej pory spryciara wchodziła po - specjalnie w tym celu postawionym - pudełku) ... dzisiaj idziemy do neurologa niech sam zobaczy i powie co dalej - czy zostajemy przy tych lekarstwach co do tej pory i czy dawka ta sama ... a jutro Sofka jedzie (zgodnie z planem) na "obóz kondycyjny" - od rana do nocy na świeżym powietrzu ... i tak przez dwa tygodnie jutro zaliczamy szczepienie wirusówek i musimy porozmawiać o wilczych pazurach Sofki - tak, tak Sofa ma wilcze pazury, co więcej na prawej łapie jest to podwójny wilczy pazur a na lewej jest jeden + poduszka do drugiego (może więc tatuś Sofy miał coś wspólnego z briardem ? ... dla nas to ona taka trochę briardowata: i z umaszczenia i z owłosienia i z charakteru i z "mądrośći" ;) )
-
Buldożka Lola - Ma już swój własny dom !!!!!!!!!
Maupa4 replied to lavinia's topic in Już w nowym domu
drugi domek z Krakowa - fajny ale ... małe dziecko i zwierzaki (psy i koty) ... :placz: Gdańsk - zapowiada się obiecująco ... żeby tylko nie było żadnego "ale" (nie ma zwierzaków i dwóch dorosłych chłopaków ...)