Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. A na siebie - ubranko, które łatwo jest uprać w pralce :). Polecam też zabranie mokrych chusteczek typu W5 do autka (na wszelki słuczaj) i również mokrych kosmetycznych - do własnych łapek :)
  2. Grażynko, tu tak jest. Ta sunia, o której napisałam, też jak się okazało, ma "właściciela", a Ares(odcinany przeze mnie od desek), to jej syn. Będę się dowiadywać, co dla niej mogę zrobić:(
  3. cmok, cmok :) Masz rację, teraz zaczęło się "trzecie życie psa", chociaż w przypadku Soni, to naprawdę, trudno powiedzieć - które. Bo wyjściowo, to była chyba miastową panienką, potem, wiejskim ratlerkiem(dla mnie tak i zdania nie zmienię :D) łańcuchowym, bezdomną krasnosielczanką, potem nie wiadomo kim i gdzie? potem tymczasową tymczaską u mnie. Teraz tymczaską u Nutusi :). A to taka miła, mądra i przyjazna sunia :)
  4. I kto by pomyślał, że mała wlezie do łóżka? Cwana malizna ;). U nas, z mety zajęła posłanko Bliss, a jak przyszło nowe od Domku Randy, to się dziewczyny przemieszczały w nocy przez cały czas. Ale u nas, Długowłose Owczarki nie śpią z nami w łóżkach, więc i tymczaski tam nie włażą. Randa podobno z okazji Sylwestra, zobaczyła jak dobrze jest spać u Pani w łóżku i nie bardzo ma ochotę wrócić na własne miękkie i wygodne posłanko :). Wybacz, Nutusiu, że taką niekąpaną(intensywnie wycieraną i czesaną) panienkę Wam dostarczyłam, ale bałam się, czy przy kąpieli nie podrażnię jej tego nieszczęsnego oczka. To jest chyba wypadający gruczoł trzeciej powieki i wszystko co ma zwiazek z energicznym trzepaniem głową, powoduje jego przekrwienie i większe uwypuklenie. Po każdym czyszczeniu i zakrapianiu uszu, tak było, ale z uszkami to było bezwzględnie konieczne. Spytaj proszę, swojego Pana Doktora, czy nadal jej te uszy zakrapiać. Ja jej kropiłam codziennie 2 razy po kropelce Oridermylu do uszka, a co 2 dni - czyściłam Otifree - tak od dnia przyjazdu do nas, tj od 7 stycznia, bo zaczęłam z "rezerwy" medycznej Bliss, jak tylko zobaczyłam uszy Sońki :).
  5. U mnie w pobliżu mojej działki, jest ekologiczne gospodarstwo, w którym hodują zielononóżki i sprzedają ich jajka. To spory teren, przykryty ogromną wolierą i tam te kurki sobie chodzą, grzebią, podfruwają. Rosną też tam zarośla, a nawet - drzewa. Kurki same wychodzą z kurnika(przerobionego z dawnej obory). Jak jesteśmy na działce, to jeździmy tam po jajka :).
  6. Żegnając Rudzika - Miśka, który dzięki MarysiO, przestał być bezdomniakiem makowskim, coś jeszcze Wam o nim napiszę :) Rudzik najbardziej zaprzyjaźnił się z domnym inaczej niby spanielem, o którym piszę Spaniel. Jest to pies bardzo dobrze sytuowanego makowianina, ale ...........puszczany na wolność - no, to lata po całym miasteczku. Tu się pobawi z kolegami, tu poleci za suczką, tu przegryzie coś na śmietniku. Oba chłopaki, bardzo się ze sobą zaprzyjaźnili. Wielokrotnie widywałam ich, jak wspólnie ganiali, bawiąc się w psiego berka :). Kiedy psia starszyzna , zaczęła biegać za sukami w cieczce, a głuptas Rudzik - Misiek, chciał się przyłączyć do zabawy, chociaż nie bardzo wiedział, jak?, został dotkliwie pogryziony(przez Collara?). Pani Ewa przywiozła wieczorem Rudzika z przychodni wet, od lekarza(bidulek miał ponad 40 stopni) i położyła na poduszce pod balkonem(budki już nie było :( ) a Spaniel usiadł obok i pilnował kolegi. Później, kiedy Pani Ewa wyszła, żeby zabrać Rudzika na noc do domu, lub do garażu - psiaków nie było. Gdzie spędziły noc? Nie powiedzą nam tego. Rano, Rudzik Misiek pojawił się na miejscówce pod balkonem, został złapany przez Panią Ewę, ubrany w moje pierwsze szelki (niestety, trochę ciasne) i zamknięty w garażu sąsiada. I tak, czekał na transport do MarysiO. O godzinie 15, Pani Ewa poszła z Sąsiadem, ubrali Miśka w kolejne moje szelki (większe) i na smyczy poprowadzili na siusianko. TZ wyprowadził nasz pojazd, wpakowaliśmy do niego Sońkę i zaczęliśmy pakować Rudzika.Ten, chyba ze dwa razy nam nawiał z auta, ale czujne przydeptywałam smyczkę. Sonia siedziała spokojnie. Nagle - znikąd pojawił się Spaniel. Ja już byłam w środku na tylnym siedzeniu, z dwoma psami - przypłaszczoną Sonią i wyrywającym się Rudzikiem, a tu - Spaniel koniecznie też chce wsiąść do auta. Chce jechać z przyjacielem? Biedak, został wyciągnięty przez Sąsiada, przytrzymany, mnie udało się zamknąć drzwi i z szalejącym ze strachu Rudzikiem - Miśkiem, ruszyliśmy w dłuuuuuugą drogę ;). Ale o drodze już Wam napisałam wczoraj. Dzisiaj, na porannym spacerku z Bliss, widziałam Spaniela, jak biega po okolicy, pewnie szukając swojego przyjaciela...... Dziękuję Ci jeszcze raz Marysiu, za DT dla "mojego" bezdomniaczka. Podziwiam stadko Twoich psów - w tym, wspaniałą Borówkę :) - kocham duże psy9ale małe - też). Buziaki przesyłam i mizianko dla stadka i dla Rudzika. Rudzik, zachowuj sie! Nie zrób mi wstydu ;)
  7. Murko, Kaktus siada na polecenie i rekę podniesioną do góry. I nie zawsze w tej ręce, musi być smaczek ;)
  8. Też myślę, że w większości przypadków, psiaki nie są na stałe przypisane na stałe ani do kojców, ani do numerów. I w ten sposób, z Wadery, mamy Wadera ;) A Makler - piękny facet :)
  9. To prawda. Można ogłaszać chłopaka :)
  10. Pytałam wczoraj MarysięO. Odbiór jest na parkingu w centrum handlowym(chyba sektor D) i tak o 11. Oczywiście i tak lepiej zadzwonić do schronu i dopytać dokładnie. Myślę,że koło piątku ?
  11. Czekamy, czekamy na wątas :). Póki co, gościmy się i plotkujemy o psach, o życiu i o wszystkim, u gościnnej malagos. Sońka była u nas króciutko, ale i tak widać, że jej zabrakło. Nic nie przychodzi rano, machając ogonkiem - a w każdym razie - nie do mnie. Czekam na info po wizycie u pana doktora nutusiowego - oczko, przepuklina(ny?), sterylka.......:( bidusia malutka.......
  12. Sonia malutka. I ratlerek. To twierdzę ja -światowa znawczyni ratlerków :). Przy Bliss - 61 cm w kłębie i....nie wiem ile kg żywej wagi(jak szarpnie za kotem, przewraca Tomka ;) ) i Maxie - 71 cm w kłebie i....czort wie, jaka waga - na szczęście, nie startuje do kotów - Sonia, to ratlerek. W dodatku - miniaturka ratlerka. Zdecydowanie. Można wziąć na ręce. Pod pachę. Maciupeństwo na cienkich łapkach z wyłupiastymi oczkami. Słodkie :). I tak na serio, to oboje z TZem ostrzegaliśmy się nawzajem w domu - uważaj, Sońka za tobą - nie rozdepcz jej ! Tak było :) Od dawna wiadomo, że punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia ;). Tak czy inaczej - dziękuje Ci Nutusiu, za mojego ratlerka :) - cmok, cmok, cmok.
  13. Podobno w domu ma kłopoty z netem, wiec pewnie trzeba poczekać do jutra :). Jak dzwoniłam "z drogi ", to dowiedziałam się, że Sonia chodzi za Nutusią, macha ogonkiem i ustawiła się grzecznie w rządku, kiedy dawano kolację. Słodka malutka :).
  14. Slicznotek kochany :). A ta panienka, cały czas obok niego ;). Widać i jej się Kaktus podoba :)
  15. Dotarliśmy. Umyliśmy się, TZ wyprowadził Bliss, zjedliśmy trochę spóźniony obiad. Teraz kolejno kąpiel, bo psiaki opluły mnie dokumentnie. Biedny Rudzik, strasznie płakał prawie przez cała drogę i wyrywał się, a to do przodu(Tomkowi na głowę), a to do tyłu(mnie na głowę), a to pod spód, pod siedzenia. Na zmianę, tuliłam go, głaskałam, ciągnęłam za szelki(uważając, żeby nie złapać za pogryzioną szyję). Jednak - złapałam a wtedy i on mnie złapał za rękę- ale nie zostawiając żadnego śladu, a mnie siniaki robią się od samego patrzenia. Potem, mnie lizał po rękach...... Że też nie można psu wytłumaczyć, że to wszystko dla jego dobra :(. Za to Sonia, zachowywała się jak dama. Grzeczna, spokojna. Tuliła się do mnie, jak Rudzik na chwile się uspakajał, a jak skomlał i szczekał, oblizywała się nerwowo. Czasami mordy się obojgu wyciągały, ale do Rygi - żadne nie pojechało. Kochane psiątka :). Dzięki Marysiu i Nutusiu za przygarniecie biedactw. Nutusiowemu TZowi - też dziękuję za pomoc i wsparcie - i za to, że nie zabrał białej, a mojego przerośnieŧego ratlerka(przy Bliss, to Sońka jest mikroskopijna i ma takie wyłupiaste oczka i cienkie nóżki). Jutro idę sprezentować znajomemu kotu miseczki z bazarku Marysi(pięknościowe, dziękuję) i popatrzę, co z moją biedną, gwałconą sunią się dzieje. Znielubiłam Collara :(. Rozesłałam wici, prosząc, żeby żeby dowiadywano się, kto może być jej właścicielem? Czy ona "pańska"(do........d....z takim państwem), czy - nie?
  16. Deskę postawił Pan Sąsiad, który wspólnie z Panią Ewą, opiekuje się Rudzikiem(Miśkiem). To właśnie u Niego, maluch jest teraz w garażu. Pan już kiedyś miał psa(pies już za TM) i lubi psy, ale niestety - kolejnego nie chce :(.
  17. A tu - zamiast budki Rudzika - deska pod balkonem. Zdjęcie zrobiłam telefonem, zanim spotkałam biedną sunię :(. Cały czas o niej myślę.......
  18. Co ma być, to będzie. Teraz całkiem czym innym się martwię :(. Poszłam z psicami na spacer. Najpierw z Bliss, potem,inną trasą - koło działek na zapleczu bloków - z Sonią. Po tych działkach, Collar i jakiś nieznany, ciemny pies(w pierwszej chwili, myślałam, że to Pręgus - ale nie, pysk miał sznupkowaty), ganiały średniej wielkości(jak Randa) biało-czarna sunię. Z cieczką. Zupełnie już "zajechaną " i zrezygnowaną :( . To o nią były tu te psie bitwy i to chyba Collar pogryzł głupiutkiego Rudzika, bo i teraz zęby szczerzył. A sunia dwukrotnie do mnie podchodziła, prosząc o pomoc :( , a ja nic zrobić nie mogłam, bo na smyczy Sońka, w garażu - Rudzik, zaraz jedziemy do NDM, a TZ jutro i jeszcze ew. w czwartek, jedzie PKSem do Stolicy się leczyć, a i tak nieznanej suni, samej z Bliss w domu - nie zostawię :(. No i może ona "czyjaś" - już nie napiszę co myślę o takim właścicielu i ją puścił, żeby mu pod blokiem? domkiem? psy się nie gryzły :(. Podobno, to taki tutejszy zwyczaj :(. Sunia po cieczce, wróci do domu (albo nie), szczeniaki, albo pójdą do ludzi, albo do piachu. Albo - zasilą Radysy :( . Prosiłam moją Panią Krysię, żeby się dowiadywała, czyja ona jest, bo też nie wie..... Nóż się w kieszeni otwiera :(. I wiecie jak się czułam, kiedy ona prosiła mnie dwukrotnie o pomoc, a ja się od niej odwróciłam :(
  19. Zadzwonię i do Ciebie i do Marysi.
  20. Też tak miałam :). Dzięki za potwierdzenie Gwiazdy. Przy odbiorze, trzeba mieć dowód ;). Czekamy na podanie miejsca i godziny przyjazdu psobusu :)
  21. Nutusia ma rację. Bez pieniędzy - ani rusz. Muszą być stałe deklaracje. Niestety :(. Bazarki, są na dodatkowe potrzeby - leczenie(tfu, tfu), transport. Na wikt i opierunek - konieczne deklaracje :(.
  22. Ja też mówię Tomkowi, że Jego suka strasznie kłaczy. I....trzeba wyelektroluksować ;)Bo to Tomek ją wybrał :). Dobrze jest mieć rzeczowy argument w zanadrzu ;). ,Piesek wybrany przeze mnie, byłby malutki, łysy i........... w ogóle - żadnych wad. I sam by łapy wycierał, kiedy wraca jak deszcz pada ;)
  23. U mnie na Eucanubie dla psów z nadwagą, z tym, że Bliss dużo nie przybiera ;).
  24. O 16 wyjeżdżamy :). Trzymajcie kciuki . Torba spakowana. Zaraz spacerek z psami, normalny obiad dla Bliss, malutki dla Soni i - wio :) Nutusiu i Marysiu - bardzo dziękuję Wam za pomoc :). Najlepsze DT dla Makowiaków - no, no, no, :) To się dzieje naprawdę :)
  25. Straszyłyście, że Rudzik zje w garażu te szelki w których tam teraz siedzi, to kupiłam kolejne, ze smyczą i dałam Pani, żeby mu nałożyła, jak by się rozebrał. I zaraz na smycz . Uf, uf.....
×
×
  • Create New...