Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Cieszę się, że Rudzik tak szybko dochodzi do siebie :).
  2. Jestem. Piękny rudzielec :). Kotami, opiekują się u nas Pani Krysia, Pani Marzena i Pani Basia. Wiem, że je codziennie dokarmiają wieczorami - zawsze w tych samych miejscach i o tej samej porze. To dokarmianie, powinno byc zależne od panujących warunków atmosferycznych i "stanu" kociej populacji. Kocice są wyłapywane i sterylizowane na koszt gminy i po trzech dobach(spędzonych u wolontariuszki) - wypuszczane. Ślepe mioty, należy usypiać na koszt gminy. Karmiciele kotów(podpisują z gminą umowę na wolontariat), powinni mieć rekompensowane przez gminę wydatki na karmę dla kotów - w zależności od ilości podopiecznych. W realu - bywa różnie :( Kot dziki, powinien przebywać na wolności, bo jest potrzebny w ekosystemie, jako tępiciel gryzoni. Ten rudy, to pewnie kot domowy, który z jakiegoś powodu, stracił dom. Świadczy o tym ufność do człowieka i prawdopodobna kastracja. Reakcja na człowieka, odróżnia kota wolnożyjacego, od kota domowego - bezdomnego. Takiemu bezdomniakowi, lepiej znaleźć dom, bo nadmierna ufność, może go zgubić :( Trochę się "dokształciłam" o kotach od moich pan i z netu, przygotowując pismo do gminy w sprawie uchwały nt opieki nad bezdomnymi zwierzętami ;)
  3. Cieszę się, że już jesteś w domku :). Aria, żadnego drapania :)
  4. Mnie się wydaje, że Popkorn ma swoją szansę w Papryczkowie(sądząc po ostatnich zdjęciach), a jeśli zmieniać, to na DT z doświadczonym behawiorystą(jak tu wyżej pisano) i z psem - terapeutą, a nie na zwykły, płatny DT.
  5. Pozdrawiam jeszcze kompletnego Kaktusa :)
  6. Piękne zdjęcia - małe dziecko, duży pies. Nic, tylko się zakochać :)
  7. Widać, że lepiej :). Sunia będąc "na wolności" zobaczyła, że tam głodno i chłodno i......lepiej u siebie :). A psie koleżanki i ich zachowanie przy człowieku, tylko to przekonanie w niej utwierdzą. Ale, że strzeżonego Pan Bóg strzeże - dobrze, że jest na dwóch smyczach i z adresatką....;)
  8. Inkę ma również Bomba. Należało się to jej po tak długim pożyciu :). Wszystkiego najlepszego dla nich obu :).
  9. Słodyczka kochana :). Każdy kto ją pozna, musi pokochać :). Nie dziwię się dr. Marcie :). A co ona ma na miseczce pod Twoim biurkiem, Nutusiu? Wygląda, jak .....popkorn ;). Co za paskudna sprawa z tymi strzelaczami :(. Nie myślą, ile cierpienia a nawet śmierci ich "zabawa" może spowodować :(
  10. I dla mnie Pusia jest puchata, ale nie mam nic przeciwko gładkowłosym Pusiom :). A nadwagę, ma sporą, nawet jak dla mnie, która raczej zapasa swoje psy, niż odchudza ;)
  11. Rudzik, jak bedłka, a Sonieczka, jak zwykle - uprzejma i łagodna :). Kapitalne zdjęcia :)
  12. Zgadłaś, Nutusiu ;). Max był maxymalnie uprzejmy i podrywał w stylu - "czy można z panią pokonwersować?" - żaden tam nachał ;), ale sapał jak miech kowalski. I lizał podłogę. Lerka, posiusiała się z przejęcia(na szczęście, na panele, nie na dywan) i zupełnie nie wiedziała, jak ma się zachować. Bliss była poddenerwowana - powarkiwała na Maxa. Rodzina szybko zjadła obiad i pojechała, zabierając Maxa. Zostały dwie panienki, które zaraz usnęły zgodnie. Bliss na posłanku, Lerka przy moich nogach, na dywaniku. Zapanował błogi spokój.......
  13. Malutka powinna być z dużej litery, jako nazwa własna ;)
  14. Dużo zdrowia, Gosiu :). Aria - widać, że córka swojej matki. Będzie dobrze, a domek - nie zając :)
  15. Wygląda, że to coś poważnego. No i malutka z nadwagą, a to dodatkowy problem dla łapki :(
  16. Ba, ale nie byłam jeszcze w zoologu. TZ idzie na pocztę, to zajrzy. Z resztą, teraz w domu pewnie wszystko pachnie - nie tylko Lerka ;)Tyle, że daję jej Dezo tabs. ********************************************************** Oczywiście - nie było ;)
  17. Pojawili się zalotnicy. Stara gwardia - Rudy, Łatek, Collar, Robin. Na szczęście - zaspali i przyszli już po lerkowym psacerku, więc tylko potupali pod klatką . Wyszłyśmy dziś z Małą 15 po 6. Padał śnieg, nikogo nie było, było pięknie. Rakiety tenisowej nie mam, zabrałam rozsuwany mop do mycia płytek. Rzecz jasna' bez końcówki myjącej :). Na szczęście, nie był potrzebny. Potem, wyszłam z Dużą, którą czule powitali Lotos od księdza i Śleputek Pani Marzenki, ale po sprawdzeniu, że to nie ta dziewczyna , poszli w swoją stronę. Cały czas myślę, jak to będzie z Maxem......
×
×
  • Create New...