Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Cóż, często zapominamy, że nasi pupile, to drapieżcy :). Podobno w diecie miejskiego kota wolno żyjącego, jest do 80% ptaków, a i wiewiórka pewnie się trafi. Irenko, może Twoi sąsiedzi wcale nie wiedzą, że czarny kot, to Twoja Koloratka, tylko chcą pogonić kota, bo lubią wiewiórki? Sąsiad chyba z tych przaśnych osobników i dlatego ma takie słownictwo i głośne zachowanie. Z drugiej strony, może ta głośność świadczyć o głuchocie. Moja śp Teściowa, słuchała TV na cały regulator, bo nie słyszała, a aparatu nie lubiła. Tak czy owak, nie zazdroszczę. Wczoraj byliśmy i w lesie miejskim i działkowym - Córka rozpoczęła w ten weekend sezon. Dzisiaj tylko las miejski. Aha, też widziałam bociany, ale jeszcze są nieliczne.
  2. Mnie się wydaje, że podstawową patologią jest to, że płacimy na schroniska potworne i coraz większe pieniądze z podatków - Wojtyszki czy Radysy, ale i szereg innych schronisk zarabia krocie http://boz.org.pl/lz/wojtyszki/index.htm http://www.boz.org.pl/ a mamy zerowy wpływ na to co tam się dzieje i z własnej woli i kieszeni, wyręczamy je w ich obowiązkach w stosunku do zwierząt, - leczymy, kastrujemy, opłacamy wikt i opierunek. Ratujemy jednego psa, a setki, tysiące, zostawiamy na biedę i poniewierkę, bo przecież wszystkich nie weźmiemy. Tak, temu jednemu zabranemu ze schronu psu, zmienimy świat. A........ reszcie? Też cały czas mnie ten problem nurtuje. Co innego, tak jak niektórzy, przygarniać psy bezdomne, czy z gminnego przytuliska, żeby uchronić je przed schroniskiem. No i nie płacimy podwójnie za to samo - podatki i dobroczynność. Często o tym myślę, ale jak widzę jakąś bidę schroniskową, to wszystkie moje racjonalne przemyślenia, biorą w łeb.
  3. No, to nieźle sypnęło! U nas nic się nie działo, było ciepło, słonecznie. W lesie zaczynają kwitnąć zawilce -Anemone nemorosa.
  4. Piękny ten Twój nowy nabytek, Mari :). Myślę, że po Świętach, szybko znajdzie domek :).
  5. Znowu się zgadzam z Sową ;). Na zakończenie jeszcze dodam, że w adopcjach najbardziej ważne jest to, jacy naprawdę są ludzie, którzy chcą dać dom psu - mniej ważne jest to, co mówią, bo potem wszystko weryfikuje życie. I właśnie to wyczucie jakim naprawdę człowiekiem jest adoptujący, jest najtrudniejsze. Trzeba być dobrym psychologiem, a ja niestety, nie jestem.
  6. Myślę podobnie jak Sowa. Nasza kudłata Bliss w typie ON, w czasie naszego pobytu na działce, cały czas spędza na dworze i bardzo niechętnie idzie spać do domu. Niestety, normalnie mieszka z nami w bloku i śpi na kafelkach w przedpokoju pod drzwiami. Oczywiście i w domu i na działce chodzi na długie spacery. Warto też sprawdzić ową kotłownię, czy garaż. Często są to zadbane i spore pomieszczenia, bezpośrednio łączące się z resztą domu i pies udaje się tam na swoje legowisko, jak chce spać. Myślę też, że za bardzo antropomorfizujemy nasze psy, jak również nie bierzemy pod uwagę tego, że psy tak jak ludzie, różnią się między sobą i mają odmienne wyobrażenia psiego szczęścia. To co cieszy Bliss, nie zawsze jest szczęściem dla Lerki ;). Życzę i Alasce i Wam jak najlepszych decyzji :)
  7. Ona jest prześliczna i jak piszesz, w dodatku ze wspaniałym charakterem! Nie wiem, na co ludzie jeszcze czekają!? Proszę Domków, proszę dzwonić, mailować, esemesować, bo Pingwinek długo na Was czekał nie będzie!
  8. Jak ONeczka, to i ja! Jestem, wątek zapisuję. Deklaruję skromną stałą 20zł od kwietnia, płatność w okolicy 10. Wspaniale, że będzie u Murków :).
  9. I my z TZtem oglądamy! Tomek bezkonkurencyjny, Małgosia śliczna jak dama z łasiczką, czyli z ratlerką, a dzieciaczki wspaniałe! Brawo, cała rodzina!
  10. Czyli już wiosna u Ciebie, Irenasie :). Przetacznik, forsycja i zakamuflowany bocian! Ja wczoraj w lesie, widziałam mikro zawilce w pączkach.
  11. Jak napisałam, każdy z nas ma takie a nie inne doświadczenia i poglądy i na ich podstawie podejmuje decyzje. Życzę malutkiej jak najlepszego domku do końca życia :).
  12. Pisząc o ageizmie, miałam na myśli sąsiadkę Pani, tj emerytkę. I chyba z racji swojego wieku=bagażu doświadczeń, wiem, że życie pisze nieoczekiwane scenariusze. Nie przewidzimy wszystkiego i często tam, gdzie widzimy liczne zagrożenia, okazują się one zupełnie bezpodstawne, a tam gdzie dookoła tylko błękitne niebo, nagle uderza grom i wali się wszystko. Ja już nie bawię się w przewidywanie, w zastanawianie się, co by było gdyby było. Biorę życie i ludzi takimi, jakimi są dzisiaj. Nie wiemy nigdy, co i komu zdarzy się jutro. Oczywiście, to tylko takie filozoficzne przemyślenia staruszki ;), a decyzja jest Wasza :)
  13. Ja jeszcze gorzej :(. Rocznik 48. Toż to prawie kosa! Dobrze, że moje psy nic nie wiedzą o mojej niesprawności :D. Pewnie by się zapłakały ;) . Co do samotności Pani, to może nie lubi ludzi, a woli zwierzaki? Często wcale mnie to nie dziwi.
  14. To bardzo dobrze, że Foksia tak szybko odnalazła się w DS. Bardzo się z tego cieszę i podziwiam Was za zdolność do wyrzeczeń :). Pozdrawiam serdecznie :).
  15. Dokładnie tak! Własną sunię w cieczce, można upilnować, napalonych absztyfikantów, nigdy. W dodatku do takiej pachnącej panienki, potrafią przybyć z daleka, pogryźć się wzajemnie, (często poważnie) pod balkonem ukochanej. Niektórzy z nich, nie wracają do domów, powiększając ilość bezdomniaków. To też jest poważny argument za sterylizacją. Ja też pamiętam, jak napaleni adoratorzy mojej pierwszej ONki, odprowadzają mnie do autobusu, szarpiąc za nogawki mijających mnie facetów (!!), wbiegają za mną do sklepów, wsiadają do autobusów.....To były czasy, kiedy sterylizacja była wykonywana tylko w przypadku nowotworów narządów rodnych i ropomacicza.
×
×
  • Create New...