Jump to content
Dogomania

Ania W

Members
  • Posts

    3267
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ania W

  1. Powiem tylko S U P E R !!! Mój Bolek też wakacje spędza w szelkach ;) Aha! Kiedyś na dogo wpadłam na link do forum miau na wątek też kota Bolka, który jest sobowtórem mojego. Tylko , że miał mniej szczęścia. Tamten jest głuchy i prawdopodobnie chory na białaczkę. Czy ktoś wie o jakiego kota chodzi? Jeżeli tak to poprosze o linka.
  2. Dopiero wieczorem...No nic czekam niecierpliwie !
  3. ja też czekam i trzymam kciuki :)
  4. O jak miło wiedzieć was ! :) Nie mam pojęcia co to za ogarka.Podejrzewam, że to imię domowe a nie papierowe (zupełnie nie kojarzę takiego imienia w miotach)...o ile suka ma papiery. Ale fotki zawsze bardzo mile widziane :)
  5. Klikać chcemy ;) Olga klika swojego psa (też ze schroniska ;) ) i ma bardzo dobre wyniki. A na razie to bym jak ognia unikała podobnych sytuacji. Każda akcja zakończona sukcesem(dopadnięciem psa) jest dla niej kolejnym wzocnieniem.
  6. Jeżeli nadal jest potrzebna pomoc to z Olgą opracowałyśmy pewną strategię ;) Olga zasięgnęła fachowej rady i może zaprezentować pewne narzędzia do pracy z Bajką (nie będzie bolało ;) )
  7. Agato a dlaczego allegro ma być wstrzymane? Szkoda psa! Jego trzeba jak najszybciej ogłaszać...a materiał jest bo zdjęcia cudne! Niestety adopcje poprzez dogomanię nie są aż tak częste jak byśmy mogli sobie tego życzyć... Ogłaszać, ogłaszać i jeszcze raz ogłaszać! :)
  8. Ja wiem , że są osoby,które nie chcą wydawać kotów do domów "wychodzących" , ale co innego jak kot ma dostęp do ogrodu a co innego jak jest wypuszczany luzem cały dzień (wtedy niestety często zdarzają się nieszczęście - potrącenia przez samochód, zagryzienia, otrucia...). Nie wiem jaką opcją jest dom p. Jadwigi. Mój kot mieszka w mieszkaniu ale ja wyjeżdżamy na działkę ma dostęp do ogrodu z tym , że jest cały czas pod kontrolą. Czy p. Jadwiga jest w stanie zapewnić kotu taką kontrolę? Bo jeżeli to jest ten typ wychodzenia na zewnątrz to należy być szcześliwym że kot nie będzie żył w czterech ścianach w izolacji.
  9. [quote name='GoniaP']Dobra, dobra z tym skarbem! Domek jest dzięki Ani W :loveu: A teraz wieści z nowego domku: " [FONT=&quot]Witamy Państwa,[/FONT] [FONT=&quot]Pestka coraz mniej nas się boi - oswaja się z nami; lubi być głaskana, przewraca się na plecy i macha ogonem. Jednym słowem jest szczęśliwa, że ma dom i że jest z nami (jest słodziutką, spokojną, pokorną i niewinną suczką; dzięki Bogu, że trafiliśmy na nią). [/FONT] [FONT=&quot]W pierwszy dzień (w sobotę) do po południa odpoczywała w swym legowisku, na fotelu (była zestresowana podróżą, nowym miejscem i nami). Następnie z nią byliśmy u rodziny - siedziała spokojnie pod fotelem i piła wodę. W tym dniu załatwiła się w domu. Wytłumaczyliśmy jej, że należy załatwiać się na podwórku - wyprowadzaliśmy ją na zewnątrz. Wczoraj i dziś załatwiła się na podwórku i jest w porządku (zrozumiała, że robi się to na zewnątrz, a nie w domu). Przedwczoraj i wczoraj podałam jej suchy pokarm z "Puriny" oraz ugotowany ryż z marchewką i groszkiem (zjadła do połowy). [/FONT] [FONT=&quot]Wykąpaliśmy ją pod prysznicem - nie miała wobec tego oporu. Po myciu z radości wycierała swoją sierść na dywanie. :-)[/FONT] [FONT=&quot]Dziś z nią pójdę do weterynarza na kontrolę i zobaczymy, co lekarz powie."[/FONT][/QUOTE] Cała przyjemność po stronie Ani W , zwłaszcza po przeczytaniu takich wieści ;)
  10. odebrałam , dzięki ...teraz to w ogóle mam mętlik :/
  11. Rysiek w całej okazałości. Widać, że jest w świetnej formie ;) [IMG]http://lh6.ggpht.com/psia.szajka/SF7KoD7b8tI/AAAAAAAAGPw/djVuRJaKcB8/s800/rysiek1.jpg[/IMG]
  12. Rysiek na pewno nie zna życia w mieszkaniu. On nadaje się tylko na podwórkowego psa, ewentualnie z wejściem do domu. To nie jest pies dla które człowiek jest najważniejszy i jego potencjalny właściciel powinien to wiedzieć. Jednym słowem musi się zgodzić na warunki jakie stawia Rysiek ;) Ja nie twierdzę, że szukanie mu domu jest bez sensu ale z drugiej strony szanse na to , że on się znajdzie są niewielkie... [IMG]http://lh6.ggpht.com/psia.szajka/SF7KoPlf_qI/AAAAAAAAGPo/gPBxOCuaSr0/s800/rysiek.jpg[/IMG] Widać fotkę? (kiedyś wklejałam w ten sposób i nie było widać ;) ) Rysiek zajęty swoimi sprawami (wyskubywał sobie trawkę :) )
  13. A nie mogła zostać Pcia ? ;)
  14. W jakim on jest wieku ?
  15. Fajnie się czyta takie newsy :)
  16. podnoszę i ...dorzucam do subskrypcji ;)
  17. Tylko cały czas właśnie tych konkretów brak , jest natomiast obrzucanie błotem i dziwnie podpisywane posty (bo chyba nie wierzysz w tych PRACOWNIKÓW ?)
  18. A co ma wyniknąć? Przecież nie od dziś wiadomo, że najlepszą obroną jest atak i wygląda na to, że taką strategię przyjęła dobrze nam znana osoba... Szlag mnie trafia jak słyszę o jakiś tam posiadanych informacjach - może czas najwyższy podać ich źródło?
  19. [quote name='jefta'][SIZE=3][B]Dlaczego ten wątek znalazł się tutaj z takim mylącym tytułem :crazyeye:[/B][/SIZE][/quote] Dobre pytanie ;)
  20. Może ...ale jeżeli nie? Ja jestem przede wszystkim rozczarowana postawą tych osób , które tyle pisały o stanie i chorobach swoich psów zabranych z tego miejsca, a teraz zamilkły. Im więcej dowodów, tym lepiej, tym trudniej je podważyć - jeden przypadek można uznać za "wypadek przy pracy "
  21. Myślę, że Kostek ma rację. Oczywiście można spontanicznie uratować tego jednego psa (ja na swój sposób rozumiem taki poryw serca), ale co dalej? Oczywiście, psa uratuje się pod warunkiem, że pies będzie zdrowy, nie będzie wymagał leczenia, nie będzie miał wad wrodzonych, itp. Trzeba się też liczyć z tym, że nie od razu może znaleźć dom. W takich miejscach giną i ginąć będą psy, bo oni zafundują sobie następny miot mając luz. Likwidacja pseudohodowli nie jest prostą sprawą. Nikt nie zakazuje rozmnażania psów nierasowych. Żeby wzięły się za to organizacje, fundacje czy media trzeba mieć dobrze udokumentowane dowody. Poza tym osoby, które wiedzą co sie w takich miejscach dzieje, mają stamtąd chore psy muszą być zdecydowane na zeznawanie na policji i w sądzie. Nie wystarczy poszukanie nowego domu. Odebranie zwierząt też nie jest proste. Pół biedy , jeżeli właściciel sam się zrzeknie...jeżeli nie to nawet w przypadku odebrania przez policję zwierzęta stają się depozytem i siedzą w schronisku do rozstrzygnięcia sprawy. A w Polsce trwa to niekiedy latami. Psy są na utrzymaniu schroniska, po kilku miesiącach już mało kto się nimi interesuje(przykład psy z pseudohodowli w Żyrardowie u Emira, te jednak mogłyby być adoptowane). Przy likwidacji pseudohodowli w grę zazwyczaj nie wchodzi przejęcie jednego czy dwóch psów...Może ich być nawet 30 - które z przepełnionych schronisk od ręki w stanie jest przejąć taką liczbę? Podjąć się ich leczenia? Często socjalizacji? Nie daję zgody na istnienie takich miejsc, ale przy ich likwidacji należy działać systematycznie i metodycznie a przede wszystkim tak 'uprzykrzyć" życie "hodowcy' aby to on sam wycofał się z tego precedru.
  22. Jakie masz plany po zakupie tego psa?
  23. [quote name='kaja555']A nie możan tam nasłać inspekcji TOZu czy innej organizacji?[/QUOTE] Na jakiej podstawie? Anonimowych wpisów na dogomanii? Problem polega na tym, że poszkodowani ludzie(chociaż to psy są właściwie najbardziej poszkodowane) NIE WIDZĄ POTRZEBY zgłoszenia sprawyl. To oni muszą przedstawić dokumentację.
  24. [quote name='tomcug'] Problem w tym, że ostatnio to w ogóle żadnych psiaków nie ubywa - młody, stary, duży, mały, żaden nie ma wzięcia. :shake: Bardzo nieciekawie to wygląda. :-([/QUOTE] No ja niestety zauważyłam pewien zastój w adopcjach. Wprawdzie z emira poszło ostatnio kilka psów, ale bywało lepiej , poza tym przedtem długo byłą cisza w tej sprawie.Ale cieszy mnie ogromnie, że dom znalazła np. Vera, młoda,ale bardzo lekliwa sunia. Nie wierzyłam, że się ktos na nią zdecyduje. No i jest jeszcze druga strona medalu...kilka psów poszło ale pewnie zaraz ich miejsca się zapełniły :shake:
  25. dzięki i przepraszam :) przy najbliższej okazji zmienię pierwszy post... Niestety właśnie jego wiek powoduje mój umiarkowany optymizm jeżeli chodzi o skuteczność poszukiwania mu domu :(
×
×
  • Create New...